GTK GLIWICE
  • NEWSY 2010/2011
  • FB AKTUAL


gliwickie towarzystwo koszykówki

Kolejne wzmocnienie GTK Fluor

Nowym koszykarzem naszego zespołu został Wojciech Fraś. Zawodnik mierzący 203 cm może występować na pozycji silnego skrzydłowego lub środkowego. W przeszłości występował m.in. na parkietach Tauron Basket Ligi w barwach Polpharmy Starogard Gdański i Trefla Sopot.

Zgodnie z zapowiedziami działacze GTK Fluor podpisali kontrakt z kolejnym zawodnikiem podkoszowym. W Gliwicach w nadchodzącym sezonie ujrzymy Wojciecha Frasia, który w poprzednich rozgrywkach bronił barw I-ligowego MOSiR-u PBS Bank KHS Krosno. W sezonie 2013/14 na parkiecie średnio przebywał przez 13 minut. W tym czasie średnio zdobywał 6.3 punktu na mecz i zbierał 3.4 piłki na mecz. 23-letni koszykarz w przeszłości grał także w ekstraklasie w Polpharmie Starogard Gdański i Treflu Sopot. Swój dotychczas najlepszy sezon rozegrał jednak w barwach I-ligowej Astorii Bydgoszcz. Na tym samym poziomie rozgrywkowym grał także w Zniczu Basket Pruszków. Wcześniej występował w II-ligowej Wiśle Kraków.

Nadal trwają rozmowy z kolejnym zawodnikiem podkoszowym. O ich rezultatach poinformujemy w niedalekiej przyszłości.

Zespół obecnie wkracza w drugi tydzień treningów. Zajęcia odbywają się dwa razy dziennie w hali Łabędź z wyjątkiem środy, kiedy to zespół trenuje na Orliku przy ulicy Jasnej. W przyszły poniedziałek 25 sierpnia GTK Fluor rozegra pierwszy sparing. Rywalem będzie Zagłębie, a mecz odbędzie się w Sosnowcu.

Pewny jest również udział naszego zespołu w Pucharze Śląska. Pierwsza faza eliminacyjna odbędzie się w dniach 6-7 września w Bytomiu. Zwycięzcy dwóch grup awansują do fazy finałowej, która zostanie rozegrana z udziałem dwóch zespołów, które zostały rozstawione, czyli MKS-u Dąbrowa Górnicza i GKS-u Tychy. 

Data 18.08.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Poznajmy pierwsze nowe twarze

GTK Fluor, póki co, zatrudniło trzech nowych koszykarzy. W nadchodzącym sezonie w Gliwicach będą występować: Maciej Maj, Grzegorz Paszek i Dawid Weiss.

Pierwszy z nich, przez dwa ostatnie sezony bronił barw I-ligowego MKS-u Dąbrowa Górnicza. Wcześniej występował w Rosie Radom i Stali Stalowa Wola. W rozgrywkach 2013/14 przebywał średnio na parkiecie ponad 20 minut, zdobywał 5.9 punktu na mecz, zbierał 4.7 piłki na mecz i miał 0.6 przechwytu na mecz. 26-letni zawodnik mierzy 200 cm wzrostu i występuje na pozycji środkowego. Grając w Rosie Radom występował wspólnie z dwoma innymi koszykarzami naszej drużyny, Emilem Podkowińskim i Tomaszem Wróblem.

Drugi z naszych nowych zawodników, 21-letni Grzegorz Paszek, również jest środkowym. Nasz nowy nabytek mierzy 203 cm i w ostatnim sezonie występował w II-ligowym Mickiewiczu Romus Katowice. Wcześniej bronił barw MKS-u Dabrowa Górnicza i grał w młodzieżowych zespołach Zastalu Zielona Góra i SMS-ie PZKosz Władysławowo. W rozgrywkach 2013/14 na parkiecie przebywał średnio przez nieco ponad 20 minut. W tym czasie zdobywał 11.7 punktu na mecz, zbierał 6.6 piłki na mecz,  i miał 0.5 przechwytu na mecz.

Ostatnim z nowych zawodników w GTK Fluor jest Dawid Weiss. 26-letni koszykarz przez dwa ostatnie sezony bronił barw GKS-u Tychy. Wcześniej występował w KK Bytom oraz MOSiR-ze Zabrze. Weiss, który ma 188 cm wzrostu, występuje na pozycji rozgrywającego i co ciekawe w Zabrzu grał wcześniej razem z Wróblem. W ostatnim sezonie na parkiecie średnio przebywał przez blisko 18 minut. W tym czasie średnio zdobywał  6.8 punktu na mecz, miał 4.6 asysty na mecz i 1.7 przechwytu na mecz. Do momentu powrotu po kontuzji doświadczonego Radosława Basińskiego był pierwszym rozgrywającym GKS-u, który pokonał nasz zespół w finale play off II ligi w sezonie 2013/14.

Włodarze naszego klubu nie zakończyli jeszcze działań na rynku transferowym i szukają m.in. kolejnych zawodników podkoszowych.

W poniedziałek zespół rozpoczął przygotowania do nowego sezonu. O ich przebiegu poinformujemy wkrótce.

Data 11.08.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Szóstka dalej z GTK Fluor

Jak co roku, zanim przedstawimy nowych zawodnikach najpierw będzie o tych, którzy w GTK Fluor zostają na kolejne rozgrywki. Z poprzedniego sezonu w klubowej kadrze ponownie znajdzie się sześciu koszykarzy.

Zacznijmy od pozycji rozgrywającego. Za prowadzenie gry zespołu ponownie będzie odpowiadał Tomasz Wróbel, dla którego będzie to czwarty sezon w barwach naszego zespołu. 29-latek pochodzący z Zabrza jak co roku był najjaśniejszą postacią w GTK Fluor. Okazał się najlepszym podającym i przechwytującym całej ligi. Teraz, kiedy po raz pierwszy zagramy w I lidze, jego doświadczenie będzie niezwykle istotnym atutem. Wróbel grał już na tym szczeblu rozgrywkowym w barwach Rosy Radom i MKS-u Dąbrowa Górnicza.

Jego zmiennikiem będzie Kosma Kołcz, który wraca po okresie wypożyczenia do III-ligowej Polonii Bytom. Z tym klubem wywalczył zresztą awans do II ligi. Gorąco liczymy na to, że dzięki grze w ościennym mieście nabrał pewności siebie i będzie wartościowym uzupełnieniem w tym niezwykle ciężko zapowiadającym się sezonie na parkietach bezpośredniego zaplecza ekstraklasy.

Pierwszym z rzucających obrońców, który będzie nadal występował w Gliwicach jest Artur Donigiewicz. Popularny „Doniu” jeszcze dwa lata temu został wybrany najlepszym debiutantem Tauron Basket Ligi. To zresztą zawodnik, który spośród wszystkich w kadrze GTK Fluor rozegrał najwięcej sezonów na parkietach ligi. Na swoim koncie ma ich aż sześć. Po udanym poprzednim sezonie wierzymy, że kolejny będzie jeszcze lepszy.

Kolejnym graczem na pozycji nr dwa będzie Paweł Szymański. Popularny „Pawlak” praktycznie cały poprzedni sezon stracił z powodu kontuzji kolana. Na parkiecie pojawił się tylko na chwilę, by zaliczyć 1-minutowy symboliczny występ. Po urazie nie ma już jednak śladu, staw kolanowy został wzmocniony i koszykarz jest gotowy do walki o minuty na boisku. Zawodnik uważany za wielki talent będzie miał okazję debiutu w I lidze i liczymy na to, że szybko zostanie zapamiętany przez trenerów i zawodników innych drużyn.

Ostatnim koszykarzem występującym na obwodzie będzie weteran ligowych Grzegorz Podulka. 37-letni zawodnik nie zdecydował się na zakończenie kariery i po raz kolejny w karierze zagra w I lidze. Wcześniej występował na tym szczeblu rozgrywkowym w barwach Carbo Gliwice i MOSiR-u Bobry Zabrze. Mocno wierzymy, że jak co sezon będzie nas czarował wspaniałymi rzutami z dystansu.

Podstawowym niskim skrzydłowym ponownie będzie Emil Podkowiński. Niezwykle efektownie grający koszykarz w barwach naszego klubu zagra po raz trzeci. Również i jemu nie jest obca gra na parkietach I ligi. Za sobą ma cztery sezony na tym szczeblu rozgrywkowym. Pierwsze dwa jeszcze jako nastolatek w AZS-ie Radom i kolejne dwa w Rosie Radom. Mocno liczymy na to, że Emilnadal będzie nas czarował pięknymi wsadami i dynamicznymi wejściami pod kosz.

Już za kilka dni przedstawimy pierwszych nowych zawodników w GTK Fluor. Pojawią się także informacje o przygotowaniach do nowego sezonu.

Data 07.08.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor stawia na swoich

W sezonie 2014/15 GTK Fluor poprowadzi duet szkoleniowców: Stanisław Mazanek i Łukasz Kopera. Zespół po raz pierwszy w historii zagra na parkietach I ligi.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu za pracę w naszym klubie podziękowano trenerowi Grzegorzowi Pinkowskiego. Doświadczony szkoleniowiec w pierwszym sezonie pracy z naszym zespołem zajął 4. miejsce po sezonie zasadniczym, a w fazie play off doprowadził drużynę do półfinałów, w których lepszy okazał się AZS AWF Katowice. W rozgrywkach 2013/14 GTK Fluor pod jego wodzą uplasował się na 2. lokacie po sezonie zasadniczym i doszedł do finału play off. W nim swoją wyższość udowodnił GKS Tychy i to ten zespół awansował bezpośrednio do I ligi. Zgodnie z obietnicą daną po przyjściu do klubu, trener Pinkowski oddał się do dyspozycji zarządu, po tym jak nie udało mu się zrealizować celu, jakim była promocja do wyższej klasy rozgrywkowej. Działacze GTK Fluor po wnikliwej ocenie dokonań trenera postanowili mu podziękować za wkład włożony w prowadzenie zespołu i nie przedłużać z nim umowy na kolejny sezon.

Nowym szkoleniowcem został Stanisław Mazanek, który przez ostatnie dwa lata był asystentem Pinkowskiego. Pomagać mu będzie Łukasz Kopera, który dotychczas pełnił rolę kierownika drużyny. Warto zwrócić uwagę, że obaj trenerzy są związani z naszym klubem od dłuższego czasu. Mazanek, to wychowanek Carbo Gliwice, który praktycznie przez całą swoja karierę występował na parkietach I ligi w różnych klubach na Śląsku. Z kolei w GTK Fluor przeszedł drogę od III ligi aż do teraz, kiedy to dzięki specjalnemu zaproszeniu nasz klub po raz pierwszy w historii zagra na bezpośrednim zapleczu ekstraklasy. Także Kopera od lat jest związany z gliwicką koszykówką, a w swojej karierze zawodniczej oprócz GTK Fluor występował także w Bobrach Zabrze i Mickiewiczu Katowice. Oprócz pracy z seniorami prowadzi także grupy młodzieżowe w naszym klubie.

- Kiedy otrzymałem propozycję poprowadzenia drużyny seniorów, to długo się nie zastanawiałem. To dla mnie ogromna szansa - przyznaje nowy trener GTK Fluor. - Myślę, że niewielu młodych trenerów dostaje tak szybko możliwość poprowadzenia drużyny w I lidze - dodaje. - Razem z Łukaszem chcemy stworzyć zespół, który będzie walczył na całym parkiecie. Nie będzie w tym roku wielkich nazwisk w Gliwicach, ale to nie wyklucza dobrej gry drużyny - zapowiada Mazanek. Oficjalnie w protokole meczowym będzie wpisywany Kopera, który posiada stosowną licencję. - O pewnego czasu staram się ukończyć niezbędny kurs, ale na skutek natłoku innych obowiązków nie mogłem go dokończyć. Zamierzam jednak ukończyć go w trakcie zbliżającego się sezonu - zapowiada szkoleniowiec. - Między mną, a Łukaszem będzie ścisła współpraca. Będziemy prowadzić zespół w sposób partnerski - dodaje.

Zespół zacznie przygotowania do nowego sezonu za tydzień. Natomiast w ciągu kilku najbliższych dni przekażemy Wam informację o tym, kogo ujrzycie w nadchodzącym sezonie w barwach GTK Fluor.

Data 04.08.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Historyczna chwila!

Decyzją władz Polskiego Związku Koszykówki GTK Fluor Gliwice zagra w nadchodzącym sezonie w I lidze. Wniosek licencyjny złożony przez naszych działaczy został zaakceptowany, a to oznacza, że klub dokonał kolejnego milowego kroku w swoim rozwoju.

Po raz pierwszy w historii GTK Fluor zagra w I lidze. Nasz zespół otrzymał specjalne zaproszeniu, dzięki bardzo dobrej postawie w sezonie 2013/14, gdzie tylko GKS Tychy okazał się lepszy w finale play-off. W nowych rozgrywkach GTK Fluor przyjdzie rywalizować z 13 zespołami. Naszymi przeciwnikami będą:

- Basket Zagłębie SA (Sosnowiec)
- KK Astoria (Bydgoszcz)
- KKK MOSiR Krosno
- KS Pogoń (Prudnik)
- KS Rosa-Sport (Radom)
- KS Spójnia (Stargard Szczeciński)
- KS Stal (Ostrów Wielkopolski)
- Legia Warszawa Sekcja Koszykówki SA
- MKS Znicz Basket (Pruszków)
- OŚ AZS w Poznaniu
- PTG Sokół (Łańcut)
- SKK (Siedlce)
- Tyski Sport SA

System rozgrywek i szczegółowy terminarz zostanie ustalony do 14 dni.

 

Data 30.07.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Oświadczenie Zarządu GTK „Fluor” Gliwice

W dniu 9 lipca br, na stronie Miasta Gliwice ukazała się dawno oczekiwana przez nasz klub i kibiców informacja, o przyznanych dotacjach na II półrocze 2014 roku.

Złożona przez nas oferta, uwzględniająca koszty udziału zespołu seniorów w I lidze,  nie znalazła w pełni uznania przez władze naszego Miasta. Przyznano nam dotację stanowiącą tylko 23 % kwoty wnioskowanej.

W dniu dzisiejszym, Zarząd klubu dokonał analizy budżetu klubu, głównie pod kątem przychodów (przyznana dotacja oraz planowane wpływy od sponsorów).

Mając na uwadze historyczną szansę udziału w I lidze, która byłaby spełnieniem marzeń wielu pokoleń gliwickich koszykarzy, a głównie oczekiwaniami największej ilości sympatyków i kibiców zespołowych sportów halowych w Gliwicach –

Zarząd GTK „Fluor” Gliwice postanowił złożyć stosowne dokumenty do uzyskania licencji  Polskiego Związku Koszykówki na grę w I lidze

Projekt I ligi w Gliwicach (a być może i docelowo ekstraklasy) planujemy realizować w oparciu o dodatkowe fundusze uzyskane od obecnych i przyszłych sponsorów, którzy inwestycję w gliwicką koszykówką widzą jako promocję swoich firm.

Nie da się jednak tego skutecznie zrealizować bez zwiększonej pomocy ze strony Miasta Gliwice. Biorąc pod uwagę prestiż i rangę zawodów I ligi, wyrażamy nadzieję, że udział w tej klasie zawodów, nasze starania i osiągnięcia, zostaną docenione przez Samorząd Miasta Gliwice poprzez zwiększenie dotacji w latach następnych, tym bardziej, że oddana zostanie do użytku nowoczesna hala Gliwice, z której to klub nasz zamierza korzystać.

Gliwice, 10.07.2014 r.

Data 11.07.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Streetball już za tydzień!

Za oknami pogoda coraz lepsza, tak więc sezon koszykówki ulicznej można śmiało rozpocząć. Już za niespełna tydzień (14.06.) odbędzie się streetball na placu Krakowskim w Gliwicach.

Zgodnie z zapowiedziami przedstawimy teraz kilka szczegółów dotyczących turnieju. Zapisy do streetballa rozpoczną się o godzinie 9 w dniu zmagań w biurze zawodów, które będzie się znajdowało na placu Krakowskim. Potrwają przez godzinę. By zapisać się do rozgrywek należy mieć przy sobie legitymację szkolną i także podać nazwę drużyny. Zespoły mogą się składać z trzech lub czterech zawodników.

Przypominamy, iż turniej zostanie rozegrany w następujących kategoriach wiekowych:

·         podstawówka 4-5 klasa

·         podstawówka 6 klasa

·         gimnazjum 1-2 klasa

·         gimnazjum 3 klasa

·         liceum

Udział w turnieju jest darmowy, a każdy z uczestników otrzyma pamiątkową koszulkę. Oprócz tego na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody. Do zobaczenia za tydzień!

 

Data 08.06.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Festiwal Gliwickiej Koszykówki Ulicznej już wkrótce!

Zgodnie z tradycją, nasz klub organizuje kolejny streetball, który odbędzie się na placu Krakowskim w Gliwicach 14 czerwca. Tym razem jednak zmieniamy zasady uczestnictwa i w turnieju będą mogły wziąć udział tylko dzieci z Gliwic.

Co najważniejsze, wszyscy uczestnicy będą mogli wystąpić w turnieju za darmo. Streetball odbędzie w następujących kategoriach:

·         podstawówka 4-5 klasa

·         podstawówka 6 klasa

·         gimnazjum 1-2 klasa

·         gimnazjum 3 klasa

·         liceum

 

Więcej informacji już wkrótce.

Data 17.05.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Żal straconej szansy

Świetna pierwsza kwarta w wykonaniu GTK Fluor to było zbyt mało, by wygrać decydujące starcie. Koszykarze GKS-u cierpliwą grą w ataku i agresywną obroną zdominowali nasz zespół w trzeciej kwarcie i to im przyjdzie zagrać w przyszłym sezonie w I lidze.

Trener Grzegorz Pinkowski w porównaniu z poprzednim meczem dokonał dwóch roszad w wyjściowym składzie. Miejsce Łukasza Ochodka zajął Mariusz Piotrkowski, a Emila Podkowińskiego Jakub Maksymiuk. Szczególnie ta ostatnia zmiana mogła dziwić bacznych obserwatorów poczynań naszego zespołu, gdyż Maksymiuk ostatnio dość rzadko pojawiał się na parkiecie. Ta zmiana miała jednak podłoże taktyczne, gdyż Maksymiuk został wyznaczony do krycia Radosława Basińskiego, głównego architekta gry w ataku tyszan. Jak się ostatecznie już po meczu okazało, było to przysłowiowe trafienie w „dziesiątkę”. Rozgrywający GKS-u cały czas naciskany przez Maksymiuka z pewnością nie mógł tego meczu zaliczyć do udanych. Niestety, o losach wyniku zadecydowały inne czynniki.

Co ciekawe, w pierwszych minutach oba zespoły zaprezentowały doskonała skuteczność w ataku. Praktycznie wszystkie rzuty wpadały do kosza i oglądaliśmy niesamowity pojedynek strzelecki. Pierwszy „trójkę” trafił Marceli Dziemba, z półdystansu odpowiedział Artur Grygiel, a po drugiej stronie parkietu Piotr Hałas. Kolejny celny rzut zza łuku zaprezentował Maksymiuk. Zza „trumny” skuteczny okazał się Tomasz Deja, a akcję 2+1 zaprezentował Michał Nikiel (7:8). Deja dołożył w kolejnej akcji punkty spod kosza, a zza linii 6,75 metra przymierzył Grygiel (10:11). To nie był jednak koniec popisów strzeleckich gliwiczan. Dwoma skutecznymi akcjami popisał się Piotrkowski. Z dystansu trafił także Tomasz Wróbel, a na koniec kwarty kolejne punkty dołożyli Piotrkowski i Grygiel. Efektem tego było aż 10 punktów przewagi po pierwszych 10 minutach (16:26).

W drugiej kwarcie gospodarze rzucili się od odrabiania strat. Najpierw do kosza trafił Mariusz Markowicz, a chwilę później „trójkę” dołożył Hałas (21:26). Od tego momentu różnica punktowa pomiędzy zespołami cały czas się utrzymywała na tym samym poziomie. Dopiero w drugiej części tej odsłony gry nastąpił kolejny atak podopiecznych Tomasza Jagiełki. Dzięki kolejnym skutecznym akcjom zawodników podkoszowych, Deji i Markowicza GKS doprowadził do wyrównania (28:28). Na całe szczęście dla gości kolejny raz z dystansu trafił Maksymiuk, ale niestety tym samym odpowiedział Rafał Sebrala (33:34). Niski skrzydłowy tyszan w następnej akcji zdobył punkty z kontrataku i miejscowi zawodnicy objęli prowadzenie. To wróciło do GTK Fluor jak zza łuku skutecznie przymierzył Wróbel, ale po drogiej stronie parkietu jego wyczyn skopiował Dziemba. Ten sam zawodnik dołożył jeszcze kolejna dwa punkty i po 20 minutach gry, to tyszanie byli minimalnie bliżsi zwycięstwa w decydującym meczu (42:39).

Po przerwie jako pierwszy do kosza trafił Wróbel, ale w kolejnych akcjach gospodarze zdobywali punkty po rzutach wolnych i znów udało im się odskoczyć. Prawie do remisu udało się doprowadzić Piotrkowskiemu i Wróblowi (46:45), ale kolejne akcje to popis zawodników GKS-u. Po kontrze Dziemby i „trójce” Hałasa tyszanie odskoczyli na siedem punktów różnicy (54:47). Trener Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie, ale ta nie przyniosła żadnego skutku. Znów trafił Markowicz, a zza łuku punkty dołożył Paweł Olczak (59:49). Niemoc gliwiczan w ataku trwała jednak dalej. Jedyne punkty zdobył Piotrkowski, a w tym czasie m.in. Sebrala dwa razy trafił zza linii 6,75 metra. Po trzech kwartach GKS prowadził różnicą 18 punktów (68:50) i stało się jasne, że tylko fenomenalna gra GTK Fluor w ostatniej części meczu może odmienić losy spotkania.

Niestety, pierwsza część ostatnich 10 minut pokazała, że GKS nie da sobie wydrzeć mozolnie wypracowanej przewagi. Zryw GTK Fluor nastąpił zbyt późno. Skuteczne akcje Artura Donigiewicza pozwoliły zniwelować straty do 13 punktów, ale na więcej już nie pozwolili gospodarze. Na sam koniec goście dwukrotnie trafili jeszcze z dystansu, zmniejszając rozmiary porażki, ale było to już w sytuacji kiedy koszykarze GKS-u świętowali awans. Gratulujemy rywalom awansu do I ligi.

Pod szatnią

Piotr Hałas (obrońca GKS-u): GTK Fuor wyszło na parkiet z ogromną determinacją. Byli podrażnieni wcześniejszą porażką na własnym parkiecie. Na szczęście poprawiliśmy defensywę po pierwszej kwarcie i zaczęliśmy wypełniać założenia nakreślone przez trenera. W mojej opinii oba te zespoły zasługują na I ligę, ale cieszę się, że finał ostatecznie zakończył się po naszej myśli. W mojej opinii zadecydowała dłuższa ławka rezerwowych i bardziej wyrównany skład po naszej stronie. Trener Jagiełka tak zbudował zespół, że praktycznie w każdym meczu kto inny mógł być liderem i poprowadzić zespół do zwycięstwa. W tym ostatnim z dobrej strony pokazali się wszyscy koszykarze i to było kwintesencją tego sezonu w naszym wykonaniu.

Artur Grygiel (obrońca GTK Fluor): Przeciwnik był lepszy, dlatego wygrał. Udało nam się wypracować wysoka przewagę w pierwszej kwarcie, ale niestety szybko ją roztrwoniliśmy. Rywale odjechali nam w trzeciej kwarcie i już nie byliśmy w stanie tego odrobić. Zresztą przy tej klasie drużyn trudno liczyć na to, że uda się zniwelować tak wysoką przewagę w ciągu zaledwie 10 minut. GKS zagrał agresywnie w obronie i mimo tego, że szybko mieli przekroczony limit przewinień, to nie potrafiliśmy tego wykorzystać. U nas bardzo dobrze zafunkcjonowała ławka rezerwowych, dlatego mieliśmy siły do końca meczu, ale mimo to nie udało się wygrać w Tychach. Szkoda przede wszystkim tego drugiego meczu w Gliwicach, który powinniśmy byli zapisać po stronie zysków i cieszyć się z awansu.

Tomasz Jagiełka (trener GKS-u): Zaskoczyła nas agresywna obrona ze strony rywala, ale powiedziałem chłopakom, że mecz trwa cztery kwarty i w końcu i nam zacznie się układać gra. O zwycięstwie zadecydowała determinacja i charakter mojego zespołu. Ten mecz pokazał, że moja drużyna zasłużyła na ten awans. Obie ekipy stworzyły bardzo dobre widowisko i obie zasługują na to, by grać w wyższej lidze, ale to my teraz możemy cieszyć się z bezpośredniego awansu. Udało nam się zrealizować cel, który dla niektórych wydawał się być nie do osiągnięcia. Nie byliśmy stawiani w roli faworytów, a mimo to dziś możemy się cieszyć z awansu. W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować wszystkim zawodnikom za trud, jaki włożyli w ten sezon i za to, że udało nam się stworzyć prawdziwy zespół. Duże podziękowania dla kibiców, którzy tak licznie stawili się na tym niezwykle ważnym meczu.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Przegraliśmy skutecznością. Mieliśmy też problemy z zatrzymaniem zawodników obwodowych rywali oraz Tomasza Deji pod koszem. Nie zrealizowaliśmy zadań taktycznych, które sobie założyliśmy przed meczem. Słabo zagraliśmy w ataku, nie licząc pierwszej kwarty. Rywale nas niczym nie zaskoczyli, a mimo to nie potrafiliśmy wykorzystać wiedzy o przeciwnikach, którą już przecież mieliśmy po tylu spotkaniach. Kolejnym czynnikiem, który zadecydował o porażce była gra „na desce”. Kiedy tak wyraźnie przegrywa się walkę o zbiórkę, to trudno liczyć na korzystny wynik. ZByt dużo popełniliśmy niewymuszonych strat, po szkolnych wręcz błędach. Niestety, smutne jest to, że w najważniejszym meczu sezonu jest tak słabe sędziowanie. Pracę arbitrów można określić jednym słowem: skandal. Sędziowie nie widzieli ewidentnych fauli, pozwalali Rafałowi Sebrali prowokować. Dopiero kiedy tyszanie wypracowali sobie wysoką przewagę, to zaczęli gwizdać przewinienia także w drugą stronę, by wyprostować statystyki. Myślę, że przez te dwa sezony wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. Przed rozpoczęciem pracy w Gliwicach powiedziałem, że jeśli w ciągu dwóch lat nie wywalczę awansu, to zrezygnuję. W tej sytuacji oddaję się do dyspozycji zarządu. Jeżeli odejdę, to uważam że nie zostawię spalonej ziemi w klubie. Przez ten czas przysporzyliśmy dużo radości kibicom, którzy tak licznie zaczeli chodzić na nasze mecze.

GKS TYCHY - GTK FLUOR GLIWICE 79:69 (16:26, 26:13, 26:11, 11:19)

GKS: Basiński 1, Hałas 10 (2x3), Dziemba 15 (2x3), Bzdyra 3, Deja 19 - Markowicz 11, Sebrala 11 (3x3), Olczak 5 (1x3), Weiss 4, Lemański.

Trener Tomasz Jagiełka.

GTK FLUOR: Wróbel 18 (3x3), Grygiel 8 (1x3), Maksymiuk 6 (2x3), Piotrkowski 14 (1x3), Nikiel 7 - Podkowiński 10 (1x3), Donigiewicz 6, Konsek, Ochodek.

Trener Grzegorz Pinkowski. 

Data 26.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Finałowa bitwa w Tychach

Przed sezonem oba zespoły były wymieniane w gronie faworytów do wielkiego finału. Niespodzianek nie było, z mniejszymi lub większymi problemami GKS Tychy i GTK Fluor Gliwice dotarły do finału play-off. A w nim po dwóch meczach mamy remis i o tym, kto w przyszłym sezonie zagra w I lidze zadecyduje ostatni mecz.

40, albo i więcej, minut powinno dać odpowiedź, kto triumfalnie odetnie siatkę z kosza. Czy będą to gospodarze, którzy jeszcze do niedawna mogli się tytułować mianem niepokonanych na własnym parkiecie, czy też twierdzę Tychy po raz drugi zdobędą gliwiczanie i to im przyjdzie zagrać na jesień w I lidze? Dziś nie ma osoby, która byłaby w stanie już teraz odpowiedzieć na to pytanie.

Długość ławki, która niewątpliwie jest atutem GKS-u została zniwelowana długą przerwą świąteczną. 10 dni, które upłynęły od meczu nr 2 pozwoliły koszykarzom GTK Fluor odpocząć i zapomnieć o maratonie trwającym siedem dni, w trakcie których podopieczni Grzegorza Pinkowskiego aż trzy razy musieli wybiegać na parkiet. Magia hali w Tychach też nie jest już atutem miejscowych koszykarzy, bo spośród trzech rozegranych tam w tym sezonie spotkań (licząc z rozgrywkami Intermarche Basket Cup) aż dwa razy wygrywali nasi koszykarze. Również gliwiczanie nie mogą czuć się zbyt pewni, bo choć przez trzy kwarty ostatniego meczu grali bardzo dobrze, to jednak tyszanie swoja konsekwencją i uporem wyrwali ostatecznie cenne zwycięstwo. Obawy GTK Fluor musi też budzić skuteczność rywali w rzutach dystansowych w ostatnim meczu.

Wszyscy ci, którzy zdecydują się obejrzeć ostatni mecz sezonu rozgrywek II ligi jednego mogą być pewni. Na parkiecie z pewnością nie zabraknie walki do ostatniej kropli krwi i potu, a koszykarze obu ekip zrobią wszystko, by zakończenie sezonu było właśnie dla nich pomyślne. Jedno jest pewne, tylko jedna drużyna będzie w sobotni wieczór triumfować.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców GTK Fluor na sobotni mecz, który odbędzie się o godzinie 19 w tyskiej Hali Sportowej przy al. Piłusdskiego. Wstęp jest darmowy. To ostatni mecz naszych koszykarzy w tym sezonie, dlatego wspomóżmy ich gorącym dopingiem, tak aby zdołali wywalczyć upragniony awans!  

Data 24.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bez rozstrzygnięcia

GTK Fluor przegrał na własnym parkiecie z GKS-em Tychy i o tym kto awansuje do I ligi zadecyduje trzeci - już ostatni - mecz. O losach pojedynku zadecydowała czwarta kwarta, w której nie dość że grający w siódemkę gliwiczanie nie mieli już sił, to jeszcze stracili mózg drużyny, Tomasza Wróbla, po tym jak przewinił po raz piąty.

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia ze strony tyszan, u których było widać wyraźną chęć rehabilitacji za sobotnią porażkę. Po „trójkach” Tomasza Bzdyry i Piotra Hałasa GKS prowadził po nieco ponad dwóch minutach gry różnicą sześciu punktów (2:8). Sygnał do odrabiania strat dał Tomasz Wróbel, który także przymierzył zza łuku. Chwilę później jego wyczyn skopiował Artur Grygiel, ale za nim do tego doszło akcją 2+1 popisał się Łukasz Ochodek. Mimo to goście cały czas minimalnie prowadzili, a wszystko za sprawą Marcelego Dziemby i Bzdyry, którzy nie tylko byli skuteczni, ale również potrafili trafiać będąc faulowanymi (11:13). Podopiecznym Grzegorza Pinkowskiego w końcu udało się odrobić straty po tym jak z faulem trafił Michał Nikiel, a także dołożył punkt z linii wolnych oraz Wróbel skutecznie wykończył kontrę (16:15). Ten pierwszy rozgrywał bardzo dobre zawody, co także potwierdził w kolejnych akcjach. Po dograniu Mariusza Piotrkowskiego dołożył kolejne dwa punkty oraz wykorzystał trzy rzuty wolne, co ostatecznie pozwoliło naszej drużynie minimalnie prowadzić po pierwszych 10 minutach gry (23:20).

Odpowiedzią GKS-u na Nikla był Mariusz Markowicz. Środkowy tyszan grał daleko od kosza, ale był przy tym skuteczny. Po jego dwóch celnych rzutach wolnych i skutecznym zagraniu Bzdyry podopieczni Tomasza Jagiełki znów powrócili na prowadzenie (25:28). Jednak tylko na chwilę, bo sprawy w swoje ręce wziął bardzo dobrze dysponowany w fazie play-off Ochodek. Skuteczny rzut po podaniu Wróbla o raz dwa celne rzuty wolne spowodowały, że to znów GTK Fluor było bliżej zwycięstwa (31:28). Goście odrobili straty za sprawą celnego rzutu Radosława Lemańskiego zza linii 6,75 metra, ale po chwili taką samą akcją zrewanżował się Grygiel (34:33). Tuż przed przerwą jeden rzut wolny wykorzystał Bzdyra i do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku remisowym.

Trzecia kwarta rozpoczyna się od „trójki” Wróbla, ale po drugiej stronie szaleje Bzdyra. Najpierw popisuje się celnym rzutem z półdystansu, a po chwili trafia także z dalszej odległości (41:41). Na całe szczęście dla GTK Fluor, dobra współpraca pomiędzy zawodnikami podkoszowymi przynosi kolejne punkty. Naprzemiennie trafiają Nikiel i Piotrkowski, ale gospodarze nie potrafią odskoczyć, gdyż pod drugim koszem równie dobrze prezentuje się Markowicz, z dalszej odległości punkty zdobywają Dziemba i Lemański (49:50). Gdy dobitką popisuje się Markowicz, a wyprowadzający piłkę z własnej połwy Artur Donigiewicz traci ją na rzecz Hałasa, który szybko umieszcza ją w koszu GKS prowadzi już pięcioma punktami (49:54). W tym momencie wydaje się, że trzecia kwarta padnie łupem tyszan, ale celna próba z dystansu Grygla i dwa skuteczne rzuty wolne Wróbla doprowadzają do remisu (56:56).

O losach meczu i być może awansu miała więc zadecydować ostatnia część meczu. Lepiej zaczęła się ona dla przyjezdnych, którzy po skutecznej akcji Hałas i „trójce” Basińskiego znów prowadzili różnicą pięciu punktów (56:61). Ten pierwszy, który wyraźnie odżył po tym jak odebrał wcześniej piłkę Donigiewiczowi znów trafił za trzy punkty i GKS objął prowadzenie siedmioma „oczkami” (57:64). Trener Pinkowski zmuszony był więc poprosić o przerwę na żądanie. Ta przyniosła dobry skutek, bo zza łuku trafił Ochodek. Niestety, chwilę później w przypadkowej sytuacji, której można było uniknąć piaty faul popełnił Wróbel, a to oznaczało dla niego koniec meczu i jak się okazało spore problemy GTK Fluor w ataku. Wprawdzie po chwili Donigiewicz trafił z półdystansu (62:64), ale w odpowiedzi drogę do kosza znaleźli także Dziemba i Bzdyra (62:69). Bez wsparcia klasycznego rozgrywającego, próby odrabiania strat przez gospodarzy były chaotyczne. Rzuty z nieprzygotowanych pozycji miały małe prawdopodobieństwo na to, że okażą się celne. Z kolei goście kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i dorzucali kolejne punkty z linii rzutów wolnych.

Tym sposobem GTK Fluor przegrało na własnym parkiecie i o tym kto awansuje do I ligi zadecyduje trzeci, już ostatni, mecz. Odbędzie się on 26 kwietnia o godzinie 19 w Tychach.

Pod szatniami

Michał Nikiel (środkowy GTK Fluor): W czwartej kwarcie brakowało nam już sił i straciliśmy Tomka Wróbla, to były główne przyczyny naszej porażki. Udało mi się zdobyć najwięcej punktów, ale to jest najmniej istotne. Liczy się tylko zwycięstwo drużyny. Koszykówka jest grą zespołową i osiągnięcia indywidualne nie są ważne. W kolejnym spotkaniu kto inny może być najskuteczniejszy, ale najważniejsze jest to, by je po prostu wygrać. Przyda nam się teraz te kilka dni odpoczynku i pojedziemy do Tychów po kolejną wygraną. O tym kto awansuje do I ligi zadecyduje dyspozycja dnia. Oba zespoły znają się już na tyle, że nikt już nikogo nie zaskoczy czymś nowym. Jeśli chodzi o nasz zespół, to z pewnością musimy poprawić grę „na desce”, która ostatnio szwankuje. To może być kluczem do zwycięstwa.

Marceli Dziemba (niski skrzydłowy GKS-u): Od samego początku graliśmy bardzo agresywnie w defensywie oraz „na desce” i to przyniosło nam skutek w postaci zwycięstwa. Nie mieliśmy nic do stracenia, musieliśmy wygrać ten mecz. Rywale w czwartej kwarcie opadli z sił, ale mogłoby do tego nie dojść, gdyby nie napór z naszej strony. To był również nasz dzień w ataku, trafiliśmy sporo rzutów z dystansu. Mamy szeroki i wyrównany skład, dlatego też żałujemy że nie możemy tego ostatniego meczu rozegrać już teraz. Dłuższa przerwa pozwoli GTK Fluor odpocząć przed trzecim spotkaniem. W Tychach wygra ten zespół, który będzie lepiej bronił.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Nierozsądna gra w ataku i bezmyślne straty spowodowały, że w czwartej kwarcie rywale nam odjechali. Niestety, kolejny raz mogliśmy się przekonać ile dla tego zespołu znaczy Tomek Wróbel. Po jego zejściu gra drużyny w ataku posypała się. Liczyłem na zdecydowanie lepszą dyspozycję Artura Donigiewicza. Nie może być tak, że zawodnik, który grał w ekstraklasie pozwala sobie zabrać piłkę przy jej wyprowadzaniu z własnej połowy. Przeciwnik dość szybko złapał w czwartej kwarcie cztery przewinienia. Każde kolejne skutkowałoby rzutami wolnymi dla mojej drużyny, ale zawodnicy zamiast to wykorzystać i próbować gry jeden na jeden, by prokurować przewinienia rywali, to oddają rzuty z dystansu z nieprzygotowanych pozycji, które nie mają prawa wpaść do kosza. Praca sędziów w końcówce meczu też pozostawia wiele do życzenia. Rywale skakali nam po głowach, a ich gwizdki milczały. Oczywiście jestem daleki od tego, by powiedzieć, że to przez nich przegraliśmy, Jesteśmy sami sobie winni. Teraz pojedziemy do Tychów walczyć na noże. Dobrze, że mamy blisko 10 dni do kolejnego meczu, to pozwoli mojej drużynie odpocząć. Niestety, mamy krótką ławkę rezerwowych i te ostatnie mecze mocno wpłynęły na tych, którzy grali najwięcej.

Tomasz Jagiełka (trener GKS-u): Myślę, że zmęczenie koszykarzy GTK Fluor nie miało decydującego wpływu na wynik meczu. To jest finał i każdy potrafi wykrzesać z siebie resztki sił, choć oczywiście w pewnych sytuacjach organizmu nie da się oszukać. Jestem zadowolony z postawy zespołu w drugiej połowie, w której zagraliśmy dużo mądrzej niż przed przerwą. Przede wszystkim udało nam się ograniczyć liczbę strat, których popełniliśmy aż 10 w pierwszych 20 minutach gry. Jestem zadowolony z gry zespołu w ataku, a szczególnie z rzutów z dystansu. To jest nasza silna broń, ale akurat ostatnio nas zawodziła. Cieszę się, że nastąpiło przełamanie w tej kwestii. Porażka w pierwszym meczu bardzo nas podrażniła i to było widać na parkiecie w Gliwicach. Od jutra rozpoczynamy przygotowania do ostatniego meczu. Jest 1:1 i obie drużyny mają takie same szanse na zwycięstwo w ostatnim spotkaniu. Zrobimy wszystko, by awansować.

GTK FLUOR GLIWICE - GKS TYCHY 68:75 (23:20, 11:14, 22:22, 12:19)

GTK FLUOR: Wróbel 10 (2x3), Grygiel 12 (3x3), Podkowiński 2, Ochodek 14 (1x3), Nikiel 16 - Piotrkowski 10, Donigiewicz 4.

Trener Grzegorz Pinkowski.

GKS: Basiński 10 (2x3), Hałas 10 (2x3), Dziemba 10 (2x3), Bzdyra 16 (2x3), Deja 10 - Markowicz 12, Lemański 7 (1x3), Olczak, Sebrala, Weiss.

Trener Tomasz Jagiełka.

Data 16.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Krok od nieba

40 minut od I ligi, albo jedno - aż lub tylko - zwycięstwo dzieli GTK Fluor od realizacji upragnionego celu. Tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Ewentualny sukces może smakować fenomenalnie, bo drugi mecz finałowy z GKS-em Tychy będzie rozegrany w Gliwicach. Czy w środowy wieczór na hali OSiR-u wystrzelą korki szampanów? Jeśli nie, to nasi koszykarzy udadzą się na trzeci decydujący mecz do Tychów.

Przed pierwszym meczem przewaga leżała po stronie GKS-u Tychy. Nie dość, że to podopieczni Tomasza Jagiełki z trzech ewentualnych spotkań dwa mieli rozegrać na własnym parkiecie, to jeszcze w trakcie rundy zasadniczej dwa razy ograli GTK Fluor. Pozycja faworyta bywa jednak często złudna. Po zwycięstwie zespołu Grzegorza Pinkowskiego w pierwszym meczu w Tychach sytuacja diametralnie się odmieniła. Używając terminologii karcianej, teraz rozdającym jest nasz zespół. Czy uda mu się to wykorzystać?

Zadanie do łatwych należeć nie będzie. Koszykarze GKS-u zrobią wszystko, by na decydujący mecz wrócić do Tychów. Dużo będzie zależeć od tego, jak podopieczni Tomasza Jagiełki będą potrafili poradzić sobie z presją, która niewątpliwie wytworzyła się po pierwszym meczu finałowym. Tego napięcia nie ma już w GTK Fluor, bo gliwiczanie zdobyli handicap w postaci wyjazdowej wygranej. Mało tego, dwa ostatnie mecze, a dokładniej mówiąc wydarzenia na parkiecie, jeszcze bardziej scementowały zespół, który wspólnie podążą w wytyczonym kierunku.

Koszykarze GTK Fluor stanęli przed ogromną szansą napisania kolejnego rozdziału w historii klubu. Rozdziału, który być może będzie można zapisać złotymi zgłoskami. Klub po raz pierwszy może znaleźć się w I lidze. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na godzinę 19, mecz tradycyjnie już odbędzie się na hali OSiR-u w Gliwicach przy ulicy Akademickiej 26.

Data 15.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Komunikat dotyczący meczu z GKS-em Tychy

Zarząd GTK Fluor Gliwice informuje, iż zgodnie z ustawą o imprezach masowych drugi mecz finałowy z GKS-em Tychy będzie mogło zobaczyć tylko 300 osób. Jest nam z tego powodu niezmiernie przykro, lecz niestety kubatura obiektu OSiR-u nie pozwala na przeprowadzenie imprezy o charakterze masowym.

W tym miejscu chcieliśmy gorąco podziękować wszystkim kibicom, którzy przez cały sezon wspierali nasz zespół. Z góry chcemy też przeprosić, jeśli niektórym z Was nie będzie dane obejrzeć meczu z GKS-em Tychy, który może się okazać najważniejszym w dziejach klubu. W tym miejscu pragniemy również zapewnić, że czynimy starania, by w kolejnych sezonach do takich sytuacji więcej nie dochodziło i każdy, kto zechce obejrzeć naszych koszykarzy w akcji, będzie miał taką możliwość.

Data 15.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Twierdza Tychy zdobyta!

GKS Tychy dotychczas (nie licząc rozgrywek Pucharu Polski) był na swoim parkiecie niepokonany. To się jednak zmieniło za sprawą GTK Fluor, które ograło podopiecznych Tomasza Jagiełki i tym samym od awansu do I ligi dzieli nasz zespół już tylko jedna wygrana. Najskuteczniejszy w szeregach gliwiczan był powracający po kontuzji Mariusz Piotrkowski, który zdobył 20 punktów.

Przed meczem długo się można było zastanawiać, który zespół znajduje się w lepszej sytuacji. Czy GKS, który rywalizację w półfinale zakończył w dwóch meczach i miał tydzień odpoczynku, czy też koszykarze GTK Fluor, które potrzebowało trzech spotkań, by awansować do finału, a w środę stoczyło zacięty pojedynek z Pogonią Prudnik. Świeżość kontra mocne przetarcie w środku tygodnia. Wszystkie te dywagacje wzięły w łeb w momencie pierwszego gwizdka na parkiecie. Pierwszy mecz finałowy przysporzył nie lada emocji, a ambitna pogoń tyszan o mało co, a nie przyniosłaby dla nich pozytywnego skutku. Ostatecznie to jednak gliwiczanie pokazali dojrzałą koszykówkę, która przyniosła im pierwsze, jakże cenne, zwycięstwo, które pozwala im realnie myśleć o awansie do I ligi. Okazja do zakończenia rywalizacji nadarzy się już w najbliższą środę. Jedno co jest pewne, to że znów hala gliwickiego OSiR-u będzie pękać w szwach, jak podczas decydującego meczu z Pogonią.

Rywalizacja w Tychach od samego początku była niezwykle zacięta. Oba zespoły wzajemnie się pilnowały, tak by żaden z nich nie mógł uzyskać większej przewagi. Wszyscy zawodnicy zdawali sobie sprawę z tego, że jeden błąd w takim meczu może być tym decydującym o losach wyniku. Pierwsze minuty to jednak minimalna przewaga GTK Fluor, które za sprawą Emila Podkowińskiego były ciut bliżej zwycięstwa (4:5). GKS cały czas był jednak bardzo blisko, a po trafieniu z dystansu Dawida Weissa po raz pierwszy w tym meczu objął prowadzenie (13:10). Do kolejnego remisu doprowadził Tomasz Wróbel pewnie egzekwując dwa rzuty wolne, a chwilę później prowadzenie naszej drużynie dał Artur Donigiewicz, który przymierzył zza linii 6,75 metra (16:19). Wszystko wskazywało na to, że goście wygrają pierwszą kwartę, ale tuż przed syreną zdołał trafić zza łuku Marceli Dziemba (19:19).

Druga kwarta lepiej rozpoczęła się dla gospodarzy. Najpierw trafił Mariusz Markowicz, a później kontrę wykończył Dziemba. W kolejnej akcji był faulowany przez Donigiewicza i pewnie wykorzystał dwa rzuty osobiste (25:19). Jak się później okazało, to było najwyższe prowadzenie tyszan w tym meczu. Chwilę później straty zaczął niwelować Mariusz Piotrkowski, który na parkiecie pojawił się w końcówce pierwszej części meczu. Dość niespodziewanie z dystansu przymierzył także Michał Nikiel, czym ponownie wyprowadził GTK Fluor na prowadzenie (27:28).  Od tego momentu znów oglądamy naprzemienną wymianę ciosów. Do kolejnego już remisu doprowadza „trójką” Radosław Basiński (32:32), ale tym samym odpowiada mu Artur Grygiel. Na tablicy świetlnej kolejna równowaga pojawiła się po akcji 2+1 Tomasza Deji (39:39). Środkowy GKS-u chwilę później wyprowadził tyszan na prowadzenie po podaniu Piotra Hałasa. Ostatnie słowo w tej połowie należało jednak do gliwiczan, którzy za sprawą Grygla objęli minimalne prowadzenie (41:42).

Emocjonująca pierwsza połowa zapowiadała, że jeszcze ciekawiej może być po przerwie. Trzecia kwarta rozpoczęła się jednak od mocnego akcentu ze strony GTK Fluor. Przez ponad sześć minut tyszanie zdołali do kosza trafić tylko raz za sprawą Deji. Na więcej nie pozwoliła im szczelna obrona gości, którzy z kolei bardzo dobrze poczynali sobie w ataku. Do kosza z łatwością trafiali Wróbel i Podkowiński. Po skutecznej akcji tego ostatniego podopieczni Grzegorza Pinkowskiego prowadzili już różnicą 13 „oczek” (43:56). Sygnał do odrabiania strat dał Dziemna, który trafił dwukrotnie. Na całe szczęście dla gliwiczan wyniku po ich stronie pilnował Piotrkowski, który dorzucał kolejne punkty. Ostatecznie po 30 minutach gry gospodarze tracili do rywali 11 „oczek” (51:62).

O tym, że GKS nie zamierza jeszcze składać broni przekonaliśmy się już na początku ostatniej części gry. Skuteczne akcje Tomasza Bzdyry i Deji zniwelowały straty miejscowych do 7 punktów (55:62). Goście nie zamierzali w każdym razie biernie przyglądać się poczynaniom przeciwników. „Trójka” Grygla i zagrania Donigiewicza oraz Piotrkowskiego znów pozwoliły naszej drużynie doskoczyć na bezpieczny dystans (55:69). Kiedy dodatkowo niespodziewanie zza łuku przymierzył Podkowiński oraz dwa „oczka” dołożył Piotrkowski wszystko wskazywało na to, że jest już po meczu (57:74). Do końca meczu pozostawało nie co ponad 5 minut, ale trener Tomasz Jagiełka nie poddał się i poprosił o przerwę na żądanie. Ta przyniosła oczekiwany skutek, bo GKS rozpoczął morderczą pogoń. W szybkim tempie Dziemba trafił zza łuku, a następnie poprawił z półdystansu. Trzy rzuty wolne pewnie egzekwował Paweł Olczak, po tym jak był faulowany przy rzucie za trzy punkty przez Wróbla. Kontrę wykorzystał także Dziemba i z wysokiej przewagi gości zostało tylko siedem punktów (67:74). Chwilę oddechu GTK Fluor dał Grygiel, który najpierw trafił z gry, a następnie wykorzystał dwa rzuty wolne (69:78). Gospodarze dalej nie dawali jednak za wygraną. Dwoił się i troił Bzdyra, który powiększał dorobek GKS-u. Kiedy trafił rzut wolny na 80 sekund przed końcową syreną tyszanie tracili sześć „oczek” (74:80). Po drugiej stronie do kosza trafił Podkowiński i wydawało się, że jest już po meczu. Kolejną skuteczna akcją popisał się jednak Dziemba, a również Olczak okazał się niezawodny na dystansie (79:82). W szerach gości zapanowała konsternacja, tym bardziej że chybił Donigiewicz i tyszanie zyskali okazję na doprowadzenie do dogrywki. Rzuty Dawida Weissa i Dziemby okazały się jednak niecelne i pierwsza porażka GKS-u na własnym parkiecie w tym sezonie stała się faktem.

GKS TYCHY - GTK FLUOR GLIWICE 79:82 (19:19, 22:23, 10:20, 28:20)

GKS: Basiński 5 (1x3), Hałas 1, Sebrala 4, Bzdyra 12, Deja 15 - Dziemba 22 (2x3), Markowicz 9, Olczak 6 (1x3), Weiss 5 (1x3), Lemański.

Trener Tomasz Jagiełka.

GTK FLUOR: Wróbel 14, Grygiel 16 (3x3), Podkowiński 16 (1x3), Ochodek 2, Nikiel 7 (1x3) - Piotrkowski 20, Donigiewicz 7, Konsek.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 12.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor w finale!

Sporo emocji dostarczył ostatni decydujący mecz pomiędzy GTK Fluor, a Pogonią. Górą okazali się gospodarze, ale prudniczanie do ostatnich chwil starali się wyrwać zwycięstwo podopiecznym Grzegorza Pinkowskiego. A wszystko to przy szczelnie wypełnionych trybunach i sporej grupie przyjezdnych fanów.

Już od pierwszych minut na parkiecie było widać niesamowitą determinację. Obie drużyny szybko pokazały, że nie odpuszczą walki o finał, a na parkiecie pozostawią sporo potu. Goście niesieni głośnym dopingiem od samego początku postawili szczelną defensywę, dzięki której mogli wyprowadzać kontry. Ten na punkty zamieniali Kacper Stalicki i Wojciech Leszczyński (4:8). GTK Fluor prezentowało zdecydowanie bardziej ułożoną koszykówkę, ale cierpliwość w ataku opłacała się, bo zawodnicy rzucali z czystych pozycji. Nasz zespół po raz pierwszy objął prowadzenie po „trójce” Artura Grygla (13:11), a dzięki trafieniom Tomasza Wróbla i Łukasza Ochodka udało się je podwyższyć (18:13).

Już na początku drugiej kwarty koszykarze Pogoni szybko odrobili straty. Piłkę do kosza skierował Adam Cichoń, a do remisu doprowadził Tomasz Madziar, który popisał się akcją 2+1. Od tego momentu rywalizacja jeszcze bardziej się zaostrzyła, a oba zespoły trafiały naprzemiennie (24:24). Do kolejnego ataku poderwał gliwiczan Artur Donigiewicz. Jego dwa trafienia oraz skuteczne akcje Wróbla i Ochodka zwiększyły przewagę GTK Fluor do 10 „oczek” (34:24). Przez ostatnie pięć minut tej części gry prudniczanie zdołali zdobyć zaledwie jeden punkt. Trener Tomasz Michalak próbował coś zmienić w grze swojej drużyny, ale żadna z dwóch przerw na żądanie nie przyniosła spodziewanego efektu.

Po przerwie zmobilizowani koszykarze Pogoni wyszli z postanowieniem szybkiego odrobienia strat. Sygnał do ataku dał Krzysztof Chmielarz, który trafił z dystans, ale szybko tym samym odpowiedział mu Wróbel (37:28). Kolejną „trójkę” dołożył Grygiel, a skutecznymi akcjami pod koszem popisali się Ochodek i Michał Nikiel (44:30). Trener Michalak szybko zareagował prosząc o czas, a tuż po nim do kosza trafił Madziar. GTK Fluor nadal było jednak w gazie i po podaniu Donigiewicza z czystej pozycji zza łuku znów dał punkty Wróbel (47:32). Do końca tej części gry pozostawały już tylko dwie minuty, ale goście zaczęli stosować agresywną obronę na całym boisku. To dość niespodziewanie zaskoczyło koszykarzy GTK Fluor, którzy mieli spore problemy z przeprowadzeniem piłki przez linię środkową boiska. Kolejne błędy i straty spowodowały, że w ciągu 120 sekund Pogoń zdobyła 10 punktów i przed ostatnią częścią meczu nadal mogła mieć nadzieje na korzystny rezultat (47:42).

Na całe szczęście dla GTK Fluor druga kwarta rozpoczęła się od dwóch niezwykle pewnych trafień Grygla (52:44). Od tego momentu na parkiecie oglądamy niezwykle twardą walkę, ale miejscowym cały czas udaje się utrzymać bezpieczną przewagę. Po akcji 2+1 Ochodka gliwiczanie prowadzą już siedmioma punktami (57:50). Dopiero kiedy sprawę w swoje ręce wziął Madziar Pogoń zaczęła odrabiać straty. Po jego „trójce” prudniczanie mieli już tylko o dwa punkty mniej (57:55) na 2 minuty przed końcową syreną. Po niecelnym rzucie Podkowińskiego piłkę zebrał Nikiel, ale był faulowany. Z linii rzutów wolnych dołożył jedno „oczko”. Po drugiej stronie parkietu rzut z dystansu Stalickiego okazał się niecelny, a GTK Fluor kolejne punkty zdobyło dzięki Niklowi (60:55). Trener Pogoni poprosił o kolejną przerwę na żądanie, ale kolejne rzuty prudniczan nie wpadał do kosza i stało się jasne, że to drużyna Grzegorza Pinkowskiego zagra w finale.

Pierwszy mecz finałowy już w najbliższą sobotę w Tychach o godzinie 19. Z kolei drugi mecz zostanie rozegrany w Gliwicach, 16 kwietnia (środa). Ewentualne trzecie spotkanie odbędzie się już po Świętach Wielkanocnych 26 kwietnia w Tychach.

Pod szatniami

Artur Grygiel (obrońca GTK Fluor): To był niezwykle trudny mecz. Rywal postawił nam niezwykle wysoko poprzeczkę, ale tego należało się spodziewać. Tak się składa, że przez ostatnie dwa sezony zawsze trafiałem na nich w półfinale i choć za każdym razem mój zespół wygrywał, to jednak te mecze nigdy nie należały do łatwych. Zagraliśmy dobre spotkanie, ale jeszcze nam trochę brakuje, by osiągnąć dyspozycję z drugiej rundy sezonu zasadniczego. Cieszę się że udało mi się trafić ważne rzuty w czwartej kwarcie, szczególnie że ostatnich dwóch meczach miałem spore problemy z oddaniem celnych prób. W końcu się przełamałem. Radość mącą trzy straty w czwartej kwarcie, które niestety popełniłem. Mam nad czym pracować. Czasu pozostało niewiele, bo już w sobotę rozpoczynamy walkę z Tychami. Chcemy pokazać, że nie jesteśmy gorszym zespołem.

Tomasz Madziar (skrzydłowy Pogoni): To był typowy mecz walki. Popełniliśmy kilka błędów w obronie, które pozwoliły rywalowi odskoczyć w drugiej kwarcie. To doświadczony rywal, który dodatkowo grał na własnym parkiecie i już nam nie udało się odrobić tej straty. W trzeciej części meczu postawiliśmy wszystko na jedną kartę i zaczęliśmy kryć agresywnie na całym boisko. Udało nam się tym zaskoczyć gliwiczan, ale cenę za to zapłaciliśmy w czwartej kwarcie, kiedy zabrakło nam sił. Gratuluję GTK Fluor awansu do finału. To był dla nas dobry sezon, zbudowaliśmy zespół, w którym każdy z nas czuje się potrzebny i wzajemnie się wspieramy. W przyszłym sezonie może być tylko lepiej.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Mecz stał na wysokim poziomie i jestem przekonany o tym, że podobał się kibicom. Koszykówka to gra błędów, a my na szczęście popełniliśmy ich trochę mniej i gramy w finale. Muszę pochwalić cały zespół szczególnie za grę w obronie. Każdy z zawodników miał spory wkład w to, że gramy dalej. Szczególnie jestem zadowolony z gry zawodników podkoszowych, którzy rozegrali jedno z lepszych spotkań w sezonie. GKS Tychy ma więcej odpoczynku niż mój zespół, ale myślę że nie będzie miało to żadnego znaczenia. Zresztą historia nie raz pokazywała, że nie ma to żadnego znaczenia. My jesteśmy w rytmie meczowym i to może być naszym dodatkowym atutem.

Tomasz Michalak (trener Pogoni): Gratulacje dla rywali. Przyjechaliśmy do Gliwic z zamiarem zwycięstwa i myślę, że było to widoczne na parkiecie. To dla nas kolejna kolekcja i wierzę, że w przyszłym sezonie w końcu uda nam się zajść dalej niż do półfinału. Przegraliśmy zdecydowanie mecz na desce i to było powodem porażki. Przy tak wyrównanych zespołach, przegrana w jednej z kategorii statystycznych zwykle znajduje odzwierciedlenie w wyniku końcowym i tak też było w tym przypadku. Jeszcze w Prudniku udało nam się wygrać walkę o zbiórki, ale tutaj byliśmy już bez szans. W poprzednich meczach także próbowaliśmy grać agresywną obroną na całym boisku, ale do tej pory mecze przebiegały tak, że nie było to potrzebne w tak dużym wymiarze czasowym. W tym przypadku musieliśmy gonić rywala, ale cenę za to zapłaciliśmy w ostatniej części gry, bo zespół opadł z sił. W końcówce mieliśmy szansę na doprowadzenie do remisu, ale decydujące rzuty nie chciały wpaść do kosza.

GTK FLUOR GLIWICE - POGOŃ PRUDNIK 62:55 (18:13, 16:12, 13:17, 15:13)

GTK FLUOR: Wróbel 17 (2x3), Grygiel 19 (3x3), Podkowiński 4, Ochodek 9, Nikiel 7 – Donigiewicz 4, Konsek 2, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

POGOŃ: Chmielarz 6 (1x3), Leszczyński 11 (1x3), Stalicki 9, Madziar 16 (1x3), Cichoń 8 – Łakis 5 (1x3), Bolibrzuch, Kortyza, Moczulski, Trytek.

Trener Tomasz Michalak.

Data 10.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bój o przetrwanie

Zgodnie z przewidywaniami zawodnicy Pogoni Prudnik wysoko postawili poprzeczkę koszykarzom GTK Fluor i o tym, kto zagra w finale play off zadecyduje ostatni mecz, który zostanie rozegrany w Gliwicach. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego wystąpią w tym spotkaniu wzmocnieni powracającym po kontuzji Mariuszem Piotrkowskim.

Jeśli ktokolwiek myślał, że pokonanie faworyzowanej Alby Chorzów w ćwierćfinale play off, to szczyt możliwości koszykarzy Pogoni Prudnik, ten dziś z całą pewnością już wie, że zespół Tomasza Michalaka to dziś bez wątpienia „czarny koń” tych rozgrywek. Drużyna z województwa opolskiego regularnie dochodzi do decydujących spotkań w rozgrywkach II ligi (trzeci sezon z rzędu Pogoń gra w półfinale play off), a jej zawodnicy i sztab szkoleniowy nie ukrywają, że mają ochotę na więcej. Po ostatnim meczu na własnym parkiecie mają jak najbardziej uzasadnione nadzieje. W starciu z GTK Fluor zaprezentowali ciekawą, a przede wszystkim skuteczną koszykówkę. W drugiej i czwartej kwarcie zdominowali gliwiczan i po raz kolejny udowodnili, że Prudnik to twierdza, którą jest szalenie trudno zdobyć.

Na całe szczęście dla GTK Fluor decydujący mecz odbędzie się w Gliwicach. Na hali OSiR-u do tej pory zdołali wygrać tylko zawodnicy GKS-u Tychy. Nie oznacza to jednak, że nasi koszykarze nie mają się czego obawiać. Akurat Pogoń była dwukrotnie blisko dogonienia drużyny Grzegorza Pinkowskiego, choć ta dwukrotnie wysoko prowadziła. Inna sprawa, że aby myśleć o zwycięstwie wszyscy zawodnicy muszą zaprezentować pełnię swoich umiejętności. Po ostatnim meczu można z pewnością wyróżnić Łukasza Ochodka, który w ostatnich meczach wyrósł na lidera zespołu oraz Artura Donigiewicza, który po kontuzji dochodzi do wysokiej formy. Dobrym prognostykiem przed decydującą batalią z prudniczanami jest powrót do gry Mariusza Piotrkowskiego, który powinien znacząco wzmocnić naszą grę podkoszową.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w środę o godzinie 19 na halę gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26. Bądźcie szóstym zawodnikiem GTK Fluor i pomóżcie naszej drużynie awansować do finału play off!

Data 08.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zimny prysznic

GTK Fluor uległo na wyjeździe Pogoni Prudnik i o tym kto wejdzie do finału play-off zadecyduje trzeci mecz w Gliwicach. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego zagrali bardzo słabo w drugiej i czwartej kwarcie, co spowodowało, że nawet dobra dyspozycja w trzeciej części meczu to było zbyt mało, by wygrać cały mecz.

Pierwsza kwarta nie zapowiadała tego, co nastąpiło w kolejnych odsłonach tego meczu. Na parkiecie oglądaliśmy zacięta rywalizację i wszystko wskazywało na to, że tak będzie do samego końca. W swoim stylu jako pierwszy punkty zdobył z dystansu Łukasz Ochodek. Gospodarze szybko odpowiedzieli trafieniami Tomasza Madziara i Wojciecha Leszczyńskiego (6:3). GTK Fluor szybko jednak odzyskało prowadzenie po akcjach Ochodka i Emila Podkowińskiego (10:13). Kiedy do kosza trafił Michał Nikiel, a Ochodek wykończył kontrę przewaga gości urosła do sześciu punktów (11:17). Koszykarze Pogoni rzucili się jednak do odrabiania strat i za sprawą Leszczyńskiego zbliżyli się na jedno „oczko” (18:19). W pierwszej kwarcie Ochodek zdobył aż 11 punktów i jak się później okazało, kluczem do zwycięstwa miejscowej drużyny było właśnie powstrzymanie silnego skrzydłowego naszej drużyny.

Druga część meczu rozpoczęła się od trafienia zza łuku w wykonaniu Tomasza Wróbla, ale to dzięki akcjom Artura Donigiewicza GTK Fluor cały czas utrzymywało minimalną przewagę. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w drugiej połowie tej części gry. Do remisu doprowadził Leszczyńskiego (29:29). Pogoń zaczęła stopniowo budować swoją przewagę za sprawą Kacpra Stalickiego oraz Krzysztofa Chmielarza, który przymierzył zza linii 6,75 metra. Kwartę zakończył kolejnym wsadem nie do zatrzymania tego dnia, Leszczyński (40:29). Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego przez blisko ostatnie 5 minut drugiej kwarty nie potrafili umieścić piłki w koszu.

W przerwie w szatni naszej drużyny musiało być niezwykle gorąco. Na efekty nie trzeba było jednak długo czekać. Dobra gra w defensywie i skuteczne akcje w ataku spowodowały, że po połowie trzeciej kwarty GTK Fluor wyszło na prowadzenie po trafieniu z dystansu Wróbla (40:42). Wcześniej takim samym zagraniem popisał się Donigiewicz. Pierwsze punkty w tej części gry Pogoń zdobyła dopiero po 7,5 minutach gry! Na koniec trafił jednak Leszczyński i po 30 minutach gry, to znów prudniczanie byli minimalnie bliżej zwycięstwa (47:45).

Niestety, problemy z którymi borykała się Pogoń, w czwartej kwarcie przeszły na GTK Fluor. Jeszcze na początku ostatniej odsłony z linii rzutów wolnych trafił Artur Grygiel (jedyne punkty w meczu), ale później gliwiczanie już nie potrafili trafić do kosza. Gospodarze nie zamierzali czekać na poprawę gry swoich rywali i stopniowo powiększali swoją przewagę. Kolejne „oczka” dokładali Stalicki i Adam Cichoń. Na blisko 4 minuty przed końcem meczu po trafieniu tego ostatniego zespół Tomasza Michalaka prowadził już różnicą 13 punktów (60:47). Dopiero w tym momencie w końcu trafiła dla nas Piotr Konsek. To było jednak już zbyt późno i praktycznie do końca meczu obie ekipy zdobywały już punkty tylko z linii rzutów wolnych.

Porażka w kiepskim stylu oznacza, że o tym kto awansuje do finału play-off zadecyduje trzeci ostatni mecz w Gliwicach. Liczymy na to, że GTK Fluor zagra bardzo dobry mecz i zdoła wywalczyć awans. W finale czeka już GKS Tychy, który po raz drugi ograł AZS AWF Katowice.

Pogoń Prudnik - GTK Fluor Gliwice 69:54 (18:19, 22:10, 7:16, 22:9)

Pogoń: Chmielarz 3 (1x3), Leszczyński 19 (1x3), Madziar 10, Stalicki 17 (1x3), Cichoń 9 - Łakis 9, Bolibrzuch, Kotuza, Krawiec, Moczulski.

Trener Tomasz Michalak.

GTK Fluor: Wróbel 9 (2x3), Grygiel 2, Podkowiński 6, Ochodek 13 (1x3), Nikiel 2 – Donigiewicz 14 (2x3), Konsek 8, Maksymiuk, Szymański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 05.04.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pierwsza bitwa dla GTK

Po niezwykle emocjonującym i stojącym na wysokim poziomie spotkaniu GTK Fluor przybliżyło się do awansu do finału. Rywale postawili jednak wysoko poprzeczkę i kolejny mecz w Prudniku zapowiada się niezwykle emocjonująco.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom na parkiet nie mógł wybiec Mariusz Piotrkowski. Na całe szczęście dla GTK Fluor zadbał o to, by jego brak w tym meczu był jak najmniej odczuwalny. To właśnie nasz silny skrzydłowy otworzył wynik meczu. Po chwili pierwsze punkty zdobył Michał Nikiel i nasz zespół zanotował udany start 4:0. Goście szybko jednak pokazali, że nie przyjechali do Gliwic na wycieczkę. Skuteczne zagranie Tomasza Madziara i „trójka” Krzysztofa Chmielarza dała koszykarzom Pogoni pierwsze prowadzenie (4:5). Od tego momentu mogliśmy oglądać zaciętą rywalizację kosz za kosz. Dopiero kiedy do kosza znów trafił Ochodek, chwilę po nim skutecznym zagraniem popisał się Emil Podkowiński, a następnie po raz pierwszy tego wieczoru zza łuku przymierzył Ochodek podopiecznym Grzegorza Pinkowskiego udało się odskoczyć. Kolejna kontra w wykonaniu Podkowińskiego i skuteczna dobitka Artura Grygla dały miejscowym już osiem punktów przewagi (20:12). Przyjezdni jeszcze przed upływem pierwszych 10 minut gry zdołali odrobić część strat. Zza linii 6,75 metra ponownie trafił Chmielarz, a mając tylko pięć sekund na przeprowadzenie akcji prudniczanie za sprawą Adama Cichonia, który wejściem wzdłuż linii końcowej zakończył akcję potężnym wsadem (22:18).

Na początku drugiej kwarty trzecią już „trójkę” trafił Chmielarz i przewaga GTK Fluor stopniała do jednego „oczka”. Wydawało się, że gliwiczanie w końcu zaczną zdobywać punkty, ale kolejne akcje naszego zespołu nie poprawiały naszego dorobku. Przez ponad pięć minut udało nam się zdobyć tylko jeden punkt za sprawą celnego rzutu wolnego w wykonaniu Jakuba Maksymiuka. Dla gości w tym okresie trafiali Chmierz i Kacper Stalicki, co pozwoliło Pogoni odskoczyć na pięć punktów przewagi (23:28). Niemoc miejscowych przełamał dopiero Podkowiński. Na jego skuteczną akcję odpowiedzieli jednak Stalicki i Madziar (25:32). Chwilę wcześniej na parkiecie zameldował się po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją dłoni, Artur Donigiewicz. Nasz rzucający obrońca szybko zaprezentował się z dobrej strony, dobijając rzut Ochodka, a po drugiej stronie blokując rzut Madziara. W kolejnej akcji dograł do Grygla, który nie miał problemów z wykończeniem akcji. GTK Fluor wróciło na prowadzenie po dwóch celnych rzutach osobistych Maksymiuka (33:32), ale w ostatnich fragmentach tej części gry goście dwukrotnie stawali przed szansą zdobycia punktów z linii rzutów wolnych i tylko raz się pomylili. Sporym problemem drużyny Grzegorza Pinkowskiego było to, że Ochodek i Wróbel dość szybko złapali po trzy przewinienia.

Na całe szczęście po przerwie gra GTK Fluor wyglądała już dużo lepiej, a kolejne skuteczne akcje naszej drużyny budowały pozytywną atmosferę. Do remisu doprowadził Nikiel, a celne rzuty z dystansu Ochodka i Grygla pozwoliły nam odskoczyć na osiem punktów przewagi (47:39). Na więcej nie pozwolili nam już koszykarze Pogoni, którzy prowadzeni przez Chmielarza, który doskonale dogrywał piłkę swoim kolegom cały czas utrzymywali swoją stratę na tym samym poziomie. Kiedy sam Chmielraz wcielił się w rolę egzekutora prudniczanie tracili do gospodarzy siedem punktów (52:45). Po chwili kolejny raz trafił Ochodek, a zza łuku Wróbel, ale szybko tym samym odpowiedział Marcin Łakis, a Madziar i Stalicki dorzucili kolejne „oczka” z szybkich ataków (59:52). Tak więc o tym kto wygra, miała zadecydować ostatnia kwarta.

Ta znów rozpoczęła się od kolejnej „trójki” Ochodka, ale goście odpowiedzieli skuteczną akcją Madziara, który tego dnia był doskonale dysponowany i drugim już w tym meczu wsadem Cichonia, któremu oczywiście dogrywał Chmielarz (9 asysta). Sytuację uspokoił Wróbel, który trafił zza łuku (67:58). Chwilę później jego wyczyn skopiował Madziar, ale ostatnie słowo należało do Wróbla, który znów nie pomylił się z dystansu (70:61). Wkrótce dołączył do niego Podkowiński, który zdobył sześć punktów pod rząd i zmusił trenera Tomasza Michalaka do wzięcia przerwy na żądanie. Po niej czwartą już „trójka” w tym meczu popisał się Ochodek (79:63) i wszystko wskazywało na to, że jest już po meczu. Ambitni goście nie zamierzali się jednak poddawać. Celne rzuty z dystansu Madziara i Stalickiego zniwelowały straty prudniczan do 10 punktów na 100 sekund przed końcową syreną. Koszykarze Pogoni trafili jeszcze dwukrotnie za dwa punkty, ale na więcej zabrakło im czasu.

GTK Fluor po zaciętym i stojącym na wysokim poziomie wykonało pierwszy krok na drodze do finału. Mecz z Pogonią pokazał jednak, że drugi mecz będzie jeszcze trudniejszą przeprawą. Prudniczanie, choć to w głównej mierze młody zespół pokazali niezwykle ciekawą koszykówkę i już dziś można powiedzieć, że na własnym parkiecie z pewnością tanio skóry nie sprzedadzą. Za tydzień czeka nas kolejna mordercza batalia.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Słowa pochwały z pewnością należą się drużynie za drugą połowę. W pierwszej wyglądało to gorzej, ale cieszę się, że w szatni udało nam się przekazać właściwe wskazówki. Oczywiście nie możemy sobie też więcej pozwolić na taką nonszalancję, jaka miała miejsce w końcówce spotkania, kiedy to niepotrzebnie pozwoliliśmy rywalom poczuć nadzieję na korzystny rezultat. Zresztą taka sama sytuacja miała miejsce w sezonie zasadniczym, gdzie też Pogoń pokazała nam, jak się powinno grać do samego końca. Słowa uznania dla Tomka Wróbla i Łukasza Ochodka, którzy pomimo problemów z przewinieniami osobistymi potrafili dograć mecz do końca. W zasadzie można powiedzieć, że wygraliśmy pierwszą połowę rywalizacji, a teraz czeka nas druga w Prudniku. To będzie niezwykle trudne spotkanie, ale zrobimy wszystko, by nie był już potrzebny kolejny mecz.

Tomasz Michalak (trener Pogoni): W play off raczej nie należy się spodziewać pięknych spotkań, a meczów walki i takie właśnie było to spotkanie. W drugiej połowie zagraliśmy zbyt nerwowo. Kilka rzutów z nieprzygotowanych pozycji spowodowało, że rywalom udało się odskoczyć, a nam już nie udało się wrócić do gry. Być może trochę zabrakło nam sił. Nasz cel w tym sezonie już zrealizowaliśmy, ale zespół jest niezwykle ambitny i chce wykorzystać okazję i awansować do finału. Liczymy na to, że uda nam się wygrać u siebie i wrócimy do Gliwic na trzeci mecz.  

GTK FLUOR GLIWICE - POGOŃ PRUDNIK 79:73 (22:18, 11:17, 26:17, 20:21)

GTK FLUOR: Wróbel 11 (3x3), Grygiel 12 (1x3), Podkowiński 21, Ochodek 22 (4x3), Nikiel 8 - Maksymiuk 3, Donigiewicz 2, Konsek.

Trener Grzegorz Pinkowski.

POGOŃ: Chmielarz 12 (3x3), Leszczyński 5, Madziar 25 (3x3), Stalicki 9 (1x3), Cichoń 14 - Łakis 7 (1x3), Bolibrzuch, Kortyza, Moczulski.

Trener Tomasz Michalak. 

Data 29.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Walka o finał

Rywalizacja w play-off zaczyna nabierać kolorytu. W dalszej rywalizacji o awans do I ligi pozostały już tylko cztery zespoły. Rywalem GTK Fluor będzie nieobliczalna Pogoń Prudnik, która ograła wyżej notowaną Albę Chorzów.

Co ciekawe, we wszystkich ćwierćfinałowych parach play-off były potrzebne tylko dwa mecze, by wyłonić uczestników kolejnej rundy. Mała liczba spotkań nie oznacza wszakże, że obyło się bez niespodzianek. Pogoń Prudnik, która do dalszej części sezonu przystąpiła z 6. lokaty dość nieoczekiwanie gładko - jakkolwiek zasłużenie - rozprawiła się z 3. po sezonie zasadniczym Albą Chorzów. Podopieczni Tomasza Michalaka to jednak zespół niezwykle waleczny, szczególnie groźny na własnym parkiecie. Prudniczanie u siebie przegrali tylko dwukrotnie. Raz z GTK Fluor 64:86 i z Sudetami Jelenia Góra 65:74. Na własnym parkiecie ograli m.in. GKS Tychy 70:63 i AZS AWF Katowice aż 95:67. Zdecydowanie gorzej idzie im na wyjazdach, gdzie zaliczyli wpadkę m.in. z MOSiR-em Cieszyn 83:82. Z drugiej strony trzeba im oddać, że udało im się wygrać w Katowicach z AZS-em AWF-em 82:83, a w Gliwicach toczyli walkę do samego końca ulegając nieznacznie GTK Fluor 80:77. W tym miejsce warto również zwrócić uwagę na rywalizację z Albą. W przedostatniej kolejce sezonu zasadniczego zawodnicy Pogoni udali się do Chorzowa, lecz wyprawy tej miło wspominać nie mogli, przegrywając aż 83:63. Jednak już dwa tygodnie później, w tym samym miejscu, okazali się zdecydowanie lepsi, wygrywając 72:87. Siedem dni później postawili kropkę nad i, ogrywając zespół Rafała Sobeckiego 73:62.

Pod nieobecność kontuzjowanego Jarosława Pawłowskiego na lidera prudniczan wyrósł Wojciech Leszczyński. 22-letni skrzydłowy, który poprzedni sezon spędził w PGE Turowie Zgorzelec dość długo nie umiał znaleźć swojego miejsce w zespole Pogoni. Kiedy jednak udało mu się wkomponować w drużynę zaczął pokazywać swoje nieprzeciętnie umiejętności. To właśnie on był jednym z liderów ekipy Tomasza Michalaka w starciu z Albą. W pierwszym meczu zdobył 18 punktów i dołożył 7 asyst, a w drugim zapisał na swoim koncie 15 „oczek” i po 5 zbiórek i asyst. Ważną postacią Pogoni jest także Tomasz Madziar. Zawodnik, który swoją całą dotychczasową karierę spędził w Prudniku, przed rozpoczęciem tegorocznych rozgrywek zdecydował się na wypożyczenie do I-ligowego MCKiS-u Termo-Rex Jaworzno. Tam jednak nie potrafił znaleźć swojego miejsca i już w trakcie sezonu ligowego wrócił do starej drużyny. Po kilku meczach szybo zaadaptował się do dobrze znanego mu systemu gry i znów zaczął być groźny dla rywali. W pierwszym meczu przeciwko Albie zdobył 12 punktów, w drugim był najskuteczniejszy wśród prudniczan, dokładając do ich dorobku 16 „oczek” i aż 11 zbiórek. Na tego zawodniku szczególnie muszą uważać koszykarze GTK Fluor. W poprzednim sezonie w meczu w ramach Intermarche Basket Cup Madziar przeciwko naszej drużynie rzucił 35 punktów, w tym siedem razy trafiając z dystansu. Kolejnymi zawodnikami, z którymi należy się liczyć są dwaj koszykarze, którzy także wrócili do Prudnika przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Mowa o rozgrywającym Krzysztofie Chmielarzu i Kacprze Stalickim. Chmielarz w pierwszym meczu z Albą zdobył 23 punkty i miał 5 asyst. W kolejnym zaliczył 13 „oczek” i również 5 asyst. Z kolei Stalicki w pierwszym meczu zdobył 16 punktów, a w drugim 11. Jak widać nasz najbliższy rywal dysponuje doskonałą pierwszą piątką, aczkolwiek zdecydowanie gorzej jest, jeśli chodzi o zawodników rezerwowych.

W ostatnim meczu z Exact Systems Śląsk Wrocław kontuzji doznał Mariusz Piotrkowski. Wszystko jednak wskazuje na to, że będzie om już mógł zagrać w pierwszym spotkaniu z Pogonią. To jednak nie koniec dobrych wiadomości. Do gry gotowy jest już także Artur Donigiewicz, który pauzował kilka tygodni z powodu kontuzji ręki. Nastroje w drużynie są bojowe. Wszyscy mają świadomość tego, że z zespołem z Prudnika już dwa razy udało się w tym sezonie wygrać, lecz przeciwnika nie można lekceważyć i trzeba zrobić wszystko, by dobrze wejść w rywalizacją i rozpocząć od zwycięstwa.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców do Gliwic, na halę OSiR-u, przy ulicy Akademickiej 26. Mecz tradycyjnie już rozpocznie się o godzinie 18. Bądźmy szóstym zawodnikiem naszej drużynie i pomóżmy jej odnieść kolejne zwycięstwo! 

Data 27.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor już w II rundzie!

Nasz zespół pewnie pokonał we Wrocławiu Exact Systems Śląsk i awansował do półfinału rozgrywek play-off. Tym razem GTK Fluor wygrało każdą kwartę i praktycznie przez cały mecz kontrolowało przebieg wydarzeń na parkiecie. Kolejnym przeciwnikiem będzie Pogoń Prudnik.

Po pierwszym meczu w Gliwicach można mieć było sporo obaw, co do tego, czy GTK Fluor zdoła pokonać coraz lepiej radzący sobie Exact Systems Sląsk na ich terenie. Nasz zespół stanął jednak na wysokości zadania i ograł młodych koszykarzy z Wrocławia, pokazując im że w play-off liczy się również doświadczenie. Doskonały mecz rozegrał w naszych barwach Łukasz Ochodek, który szybko musiał zastąpić Mariusza Piotrkowskiego. Nasz rezerwowy silny skrzydłowy zdobył 20 punktów i zebrał 8 piłek. Zaledwie „oczko” mniej zapisał na swoim koncie Emil Podkowiński, a dodatkowo dołożył 10 zbiórek.

GTK Fluor już od samego początku meczu szybko narzuciło swoje warunki gry. Gospodarze mieli problem z powstrzymaniem Podkowińskiego (2:9). Szybko dołączył do niego Ochodek, który rozpoczął od trafienia z dystansu (2:12). Koszykarze rezerw Śląska nie widząc innej możliwości na powstrzymanie naszych zawodników szybko przekroczyli limit przewinień i podopieczni Grzegorza Pinkowskiego coraz częściej stawali na linii rzutów wolnych. Rzuty osobiste wykonywali pewnie, co pozwalało im utrzymywać bezpieczną przewagę. Ta zaczęła się zmniejszać dopiero w końcówce pierwszej kwarty, kiedy dwoma skutecznymi zagraniami popisał się Przemysław Hajnsz, a „trójkę” dołożył Jakub Nizioł (19:21).

Na początku drugiej kwarty zespół Łukasza Grudniewskiego nie tylko odrobił straty, ale nawet zdołał wyjść na prowadzenie po skutecznym rzucie z dystansu Marca Oscara Sanny’ego (24:23), ale szybko odpowiedział mu Ochodek i to znów GTK Fluor był bliższy zwycięstwa (24:26). Uaktywnili się również pozostali rezerwowi, wsadem akcję zakończył Piotr Konsek, a kolejne dwa „oczka” dołożył Jakub Maksymiuk. Gospodarze za sprawą Maksyma Kulona cały czas byli dość blisko remisu (31:32). Na całe szczęście sprawy w swoje ręce znów wziął Ochodek, a szybko wspomógł go także Tomasz Wróbe, który najpierw trafił za dwa punkty, a następnie dołożył celny rzut zza łuku (34:44).

Po przerwie oba zespoły raziły sporą nieskutecznością, ale mimo to GTK Fluor jeszcze powiększyło swoją przewagę. Z 12 punktów jakie gliwiczanie zdobyli w trzeciej kwarcie, pięć było zasługą Artura Grygla. Zaledwie o „oczko” więcej zdobył cały zespół z Wrocławia! Po trafieniu na początku trzeciej kwarty Kacpra Kowalskiego, przez ponad pięć minut gospodarze nie potrafili umieścić piłki w koszu. A po dwóch skutecznych akcjach w wykonaniu Hajnsza i Łukasza Malinowskiego nastąpił kolejny przestój, trwający ponad trzy minuty. Trafienie Wróbla pod koniec tej części gry dawało GTK Fluor przewagę 16 punktów, przed finałową kwartą (40:56).

W ostatniej części spotkania GTK Fluor spokojnie powiększało dalej swoją przewagę. Na koniec czwartej kwarty Grygiel zakończył szybki atak wsadem i nasz zespół przypieczętował awans do półfinału play-off, w którym zmierzy się z Pogonią Prudnik. Nasi kolejni rywale do play-off przystąpili z 6. pozycji, ale dwukrotnie pokonali wyżej rozstawioną Albę Chorzów.  

 

EXACT SYSTEMS ŚLĄSK WROCŁAW -  GTK FLUOR GLIWICE 57:75 (19:21, 15:23, 6:12, 17:19)

EXACT SYSTEMS ŚLĄSK:  M. O. Sanny 6 (1x3), Kulon 4, Nizioł 6 (1x3), Kowalski 10 (1x3), Hajnsz 8 - Malinowski 6, Dudek 5 (1x3), Marcinkowski 4, Jodłowski 3, Kołkowski 3, Dubiel 2, S. Sanny.

Trener Łukasz Grudniewski.

GTK FLUOR: Wróbel 11 (1x3), Grygiel 14 (1x3), Podkowiński 19, Piotrkowski, Nikiel 1 - Ochodek 20 (2x3), Maksymiuk 6, Konsek 4, Szymański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 23.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wystarczyła jedna kwarta

Koszykarze GTK Fluor zdołali wygrać tylko jedną kwartę, a mimo to, to oni ostatecznie wygrali pierwszy ćwierćfinałowy mecz play off. O losach potyczki zadecydowała druga część spotkania, w której to podopieczni Grzegorza Pinkowskiego wygrali aż 30:5. Za tydzień we Wrocławiu mecz numer 2.

W porównaniu z poprzednim meczem trener Grzegorz Pinkowski dokonał dwóch roszad. Do pierwszego składu po kontuzji wrócił Emil Podkowiński, który zastąpił Grzegorza Podulkę oraz Mariusz Piotrkowski, który zajął miejsce Łukasza Ochodka. Z kolei do składu Exact Systems Śląsk powrócili ostatnio nieobecni Przemysław Hajnsz i Maksym Kulon. Jak wiele dla wrocławian znaczą ci koszykarze pokazał początek meczu, w którym dość nieoczekiwanie to goście nadawali ton wydarzeniom na parkiecie. Hajnsz szybko otworzył wynik dwoma skutecznymi akcjami, a „trójkę” dołożył Kulon. W tym czasie po naszej stronie trafił tylko Piotrkowski, który wykorzystał podanie Podkowińskiego (2:9). Kiedy Hajnsz trafił po raz kolejny oraz wykorzystał dodatkowy rzut wolny, trener Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie. Posadził również na ławce rezerwowych Michała Nikla, który odpowiadał za krycie Hajnsza i wprowadził do gry Ochodka. W kolejnej akcji faulowany Kacper Kowalski wykorzystał dwa rzuty osobiste i po 5 minutach gry goście prowadzili aż 12 punktami (2:14). Sygnał do odrabiania strat dał Ochodek, a chwilę później z dystansu trafił Tomasz Wróbel. Kolejne punkty dołożył Piotrkowski (11:14) i wydawało się, że GTK Fluor za chwilę doprowadzi do wyrównania. Zespół Łukasza Grudniewskiego znów jednak podkręcił tempo i po dwóch rzutach zza linii 6,75 metra Jakuba Nizioła oraz skutecznej kontrze w wykonaniu Stanferda Sanny’ego prowadzenie przyjezdnych znów wzrosło do dziewięciu „oczek” (14:25). Na całe szczęście jeszcze przed końcem pierwszej kwarty w swoim stylu zza łuku przymierzył Ochodek.

W drugiej części meczu sytuacja uległa diametralnej odmianie. GTK Fluor zdecydowanie poprawiło grę w obronie i prawie przez sześć minut nie pozwoliło koszykarzom Exact Systems Śląsk zdobyć ani jednego punktu! W tym czasie gliwiczanie zdobyli 17 „oczek” co pozwoliło im objąć prowadzenie (34:25). Spora w tym zasługa Piotrkowskiego i Podkowińskiego, którzy wykorzystywali swoją przewagę fizyczną nad rywalami i zdobywali kolejne punkty. Serię gospodarzy przerwał dopiero efektownym wsadem Nizioł. To jednak nie zniechęciło miejscowych. Dobrą zmianę dał Piotr Konsek, który wykorzystywał dobre dogrania kolegów i powiększał przewagę swojego zespołu. Dobrze wprowadził się do gry także kolejny rezerwowy, Jakub Maksymiuk, który trafił z dystansu oraz skutecznie zabrał piłkę Arturowi Wnętrzakowi i sam wykończył kontrę. Następnie dołożył akcję 2+1 i przewaga drużyny Grzegorza Pinkowskiego wzrosła do 20 punktów (47:27). Honor wrocławian przed przerwą zdążył jeszcze uratować Kulon, który trafił zza łuku.

Na początku drugiej połowy GTK Fluor kontynuowało swoją dobrą dyspozycję z poprzedniej części gry. Kolejne punkty spod kosza zdobywali Michał Nikiel i Podkowiński. W końcu do kosza trafił Artur Grygiel, po którego wcześniejszych rzutach piłka nie chciała wpaść do kosza. Po jednym celnym rzucie wolnym (jedyne pudło GTK Fluor w tym meczu z linii rzutów wolnych!) Piotrkowskiego przewaga gospodarzy urosła do 24 punktów (56:32) i wszystko wskazywało na to, że może dojść do powtórki z meczu z sezonu zasadniczego. Od tego momentu coś się jednak zacięło w grze miejscowej drużyny. Z kolei goście zwietrzyli szansę i stopniowo zaczęli odrabiać straty. Bardzo dobrze dysponowali byli bracia Sanny, którzy wykorzystując swoją szybkość z łatwością penetrowali strefę podkoszową i zdobywali kolejne punkty. Zza łuku kolejny raz trafił Nizioł, a kiedy na koniec tej części gry kontrę wykorzystał Marcin Skorek przewaga gliwiczan stopniała do 13 „oczek” (62:49).

Jeszcze groźniej zrobiło się w czwartej kwarcie, po skutecznym zagraniu Marca Oscara Sanny’ego (62:51), ale sytuację uspokoił Wróbel, trafiając z dystansu. Bracia Sanny nie zamierzali jednak odpuszczać, chcąc pokazać się z jak najlepszej strony właśnie w Gliwicach, gdzie na trybunach siedzieli ich rodzice oraz znajomi. Na całe szczęście dla GTK Fluor przewaga już ani razu nie spadła poniżej 10 punktów, a wszystko za sprawą Wróbla, który w kryzysowych momentach dawał drużynie ważne punkty. Ostatecznie gliwiczanie wywalczyli pierwszą wygraną w play off, rozpoczynając go lepiej niż przed rokiem. Jeśli jednak chcą rozstrzygnąć rywalizację już za tydzień we Wrocławiu muszą zagrać zdecydowanie lepiej.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Mogę być zadowolony tylko z jednej kwarty w wykonaniu mojego zespołu. Popełniliśmy aż 20 strat, co nie ma prawa przydarzyć się tak doświadczonej drużynie i to na własnej hali. W dodatku spora część z nich nie była wymuszona agresywną obroną rywala. Prowadziliśmy różnicą 24 punktów i wszystko wskazywało na to, że jest już po meczu, ale moja drużyna zapomniała o tym, że to są rozgrywki play off i każda drużyna będzie walczyć do samego końca. Rywalizacja zaczęła się od nowa i każdy ma takie same szanse na awans. Boleśnie przekonała się o tym Alba Chorzów, która przegrała u siebie z Pogonią Prudnik. Mam spore pretensje do zespołu o postawę w obronie. Gdyby nie chwila słabości rywali w drugiej kwarcie, to wynik mógłby być zupełnie odwrotny. W niektórych momentach na siłę staraliśmy się dograć pod kosz, a ta strefa była zacieśniona przez przeciwników. Nie będę ukrywał, że postawa drużyny spowodowała, że poniosły mnie niepotrzebnie nerwy. W tym miejscu chciałbym przeprosić osoby, które poczuły się urażone. Jeśli chcemy mieć więcej odpoczynku, to we Wrocławiu musimy zagrać zdecydowanie lepiej, by zakończyć rywalizację po dwóch meczach.

Łukasz Grudniewski (trener Exact Systems Śląsk): Play off to jest zupełnie inna część sezonu i gra zaczyna się od nowa. Długo przygotowywaliśmy się do tego meczu i zespół wypełnił założenia taktyczne. Natomiast mam pretensje do drużyny o postawę w drugiej kwarcie, która zadecydowała o takim, a nie innym wyniku. Zbyt długo nie potrafiliśmy zdobyć punktów. Pozostałe trzy kwarty graliśmy bardzo dobrze i myślę, że na tle jednego z głównych faworytów do awansu wypadliśmy całkiem nieźle. Jestem zbudowany postawą drużyny i już teraz mogę zapowiedzieć, że rywalom na pewno nie będzie łatwo we Wrocławiu. Jedno jest pewne, GTK Fluor na pewno nie trafi tylu rzutów wolnych na naszej hali. Obiekt w Gliwicach jest specyficzny i tablica praktycznie przyjmuje wszystko. Przeciwnicy mają przewagę fizyczną pod koszem i tacy zawodnicy jak Nikiel czy Piotrkowski, grają na zdecydowanie wyższym poziomie. Staramy się jednak niwelować te atuty rywali i w tym meczu dość dobrze nam to wychodziło. U siebie zrobimy wszystko, by wrócić do Gliwic na decydujący mecz.

GTK FLUOR GLIWICE - EXACT SYSTEMS  ŚLĄSK WROCŁAW 83:72 (17:25, 30:5, 15:19, 21:23)

GTK FLUOR: Wróbel 20 (4x3), Grygiel 7 (1x3), Podkowiński 12, Piotrkowski 19, Nikiel 2 - Maksymiuk 10 (1x3), Ochodek 9 (1x3), Konsek 4, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

EXACT SYSTEMS ŚLĄSK: M. O. Sanny 11 (1x3), Kulon 11 (2x3), Nizioł 21 (3x3), Kowalski 3, Hajnsz 6 - S. Sanny 12, Skorek 8, Malinowski, Marcinkowski, Wnętrzak.

Trener Łukasz Grudniewski.

Data 15.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Walka o awans

Już w najbliższą sobotę rozpoczynamy zmagania w play off. W I rundzie naszym rywalem będzie Exact Systems Śląsk Wrocław. Rywalizacja będzie się toczyć do dwóch wygranych. Liczymy na to, że GTK Fluor szybko rozstrzygnie losy pojedynku i awansuje do kolejnej rundy.

GTK Fluor po sezonie zasadniczym zajęło 2. miejsce w ligowej tabeli, kończąc rywalizację z bilansem 19 wygranych i 3 porażek (dwie z GKS-em Tychy i jedna z Sudetami Jelenia Góra). Z kolei nasi rywale zajęli 7. pozycję, wyprzedzając Doral Zetkama Nysa Kłodzko lepszym bilansem spotkań bezpośrednich. Koszykarze Exact Systems Śląsk Wrocław wygrali oraz przegrali 11 spotkań. W bezpośrednim starciu dwukrotnie lepsi okazali się zawodnicy Grzegorza Pinkowskiego. We Wrocławiu GTK Fluor wygrało 72:65, a u siebie aż 111:54. W pierwszym meczu 19 punktów i 9 zbiórek zapisał na swoim koncie Mariusz Piotrkowski, a 15 „oczek” i 8 zbiórek dołożył Emil Podkowiński oraz 14 punktów i 8 asyst dołożył Tomasz Wróbel. W zespole rezerw Śląska najskuteczniejszy był Jakub Nizioł, który zdobył 14 punktów, a po 13 „oczek” dołożyli Maksym Kulon i Marcin Skorek. Z kolei w rewanżu 18 punktów zdobył Podkowiński, 14 „oczek” dołożył Artur Donigiewicz, a 13 Piotrkowski. W zespole Łukasza Grudniewskiego 14 punktów zdobył stawiający pierwsze kroki w koszykówce w Gliwicach, Stanferd Sanny.

Szczególną uwagę nasi koszykarze będą musieli zwrócić na Nizioła, który w obecnym sezonie średnio zdobywa 14.9 punktu na mecz. Istotnym zawodnikiem jest również Kulon, którego mieliśmy okazję ostatnio oglądać w Głiwicach-Łabędach, gdy przyjechał z pierwszą drużyną Śląska na mecz pokazowy z okazji otwarcia hali Łabędź. Kulon w rozgrywkach II ligi średnio zdobywa 11.4 punktu, zbiera 6.7 piłki (najwięcej w zespole, choć jest zawodnikiem występującym na obwodzie!) i ma 2.8 asysty na mecz. Ważnymi postaciami są również bracia Sanny. Marc-Oscar zdobywa 9.1 punktu i ma 3.3 asysty na mecz, a Stanferd notuje na swoim koncie 7.8 punktu i 4,3 zbiórki na mecz. Zespół Exact Systems Śląsk jest w głównej mierze złożony z młodych zawodnych, a jedynym przedstawicielem starszego pokolenia jest podkoszony Przemysław Hajnsz, który jednak wystąpił tylko w 13 meczach. Jego brak w meczu sezonu regularnego w Gliwicach spowodował, że GTK Fluor zupełnie zdominował rywalizacją pod koszem i zdecydowanie wygrał walkę „na deskach”.

GTK Fluor przystąpi do meczu praktycznie w najsilniejszym składzie. Zabraknie tylko kontuzjowanego Artura Donigiewicza, ale jego powrót na parkiet jest już kwestią kilku dni. Gorąco zapraszamy wszystkim kibiców na pierwszy mecz play off w tym roku w Gliwicach. Tradycyjnie już mecz zostanie rozegrany na hali gliwickiego OSiR-u, przy ulicy Akademickiej 26. Początek meczu w sobotę o godzinie 18. Liczymy na Wasze tłumne przybycie i wsparcie w postaci dopingu. Do boju GTK Fluor!

Data 13.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Triumf na koniec

Spotkanie pomiędzy GTK Fluor, a Albą Chorzów nie mogło już nic zmienić w końcowej klasyfikacji sezonu regularnego. Było jednak przedsmakiem tego, co może się wydarzyć w II rundzie play-off, gdzie oba zespoły mogą zmierzyć się ponownie. Zdecydowanie lepsi okazali się gliwiczanie, którzy tylko w pierwszej kwarcie mieli kłopoty z rywalami.

Oba zespoły przystąpiły do spotkanie w niepełnych składach. Zawodnicy, którzy narzekali na drobne urazy przesiedzieli cały mecz na ławce rezerwowych. W GTK Fluor zabrakło Artura Donigiewicza i Emila Podkowińskiego, który narzekał na silne stłuczenie po środowym meczu z Mickiewiczem Romus Katowice. Z kolei w Albie lista nieobecnych była zdecydowanie dłuższa i zabrakło: Tomasza Gembusa, Karola Leszczyńskiego, Damiana Tokarskiego, Marcina Weselaka i Łukasza Wójcika. Mimo sporego osłabienia w mecz lepiej weszli goście. Po dwóch celnych „trójkach” koszykarze z Chorzowa prowadzili już różnicą sześciu punktów (4:10). Jakby tego było mało w kolejnej akcji zza łuku przymierzył Gracjan Dobriański, a kolejne dwa „oczka” dorzucił Adam Spychała (4:15). Sygnał do odrabiania strat dał kapitan Grzegorz Podulka, który w dwóch kolejnych zagraniach dwa razy trafił zza linii 6,75 metra (10:15). W jego ślady poszedł także Grygiel i również trafił z dystansu, lecz niestety aktywny Dobriański nie mylił się na linii rzutów wolnych i prowadzenie Alby nadal wynosiło dziewięć punktów (13:22). Jeszcze przed upływem pierwszych 10 minut przyjezdni dorzucili kolejne dwie „trójki” (łącznie cztery w pierwszej kwarcie) za sprawą Krzysztofa Lisa i Dobriańskiego (12 „oczek” w pierwszej kwarcie), ale na całe szczęście dla GTK Fluor do kosza zdołali jeszcze trafić Jakub Maksymiuk, a Mariusz Piotrkowski popisał się celną dobitką po rzucie Grygla (23:28).

Początek drugiej części gry to wzajemna wymiana ciosów, ale kiedy tarfił Piotr Konsek, a chwilę później zza łuku celnie rzucił Grygiel, GTK Fluor pierwszy raz w tym meczu objęło prowadzenie (34:32). Goście nadal mieli spore problemy w ataku i przez ponad cztery minuty nie potrafili trafić do kosza. Wykorzystał to m.in. Podulka (37:32). Dwa celne rzuty wolnego Spychały nie wiele zmieniły w poczynaniach Alby, która nadal była nieskuteczna. Z kolei dla gospodarzy trafili Maksymiuk i z dystansu Łukasz Ochodek (42:34). Kolejną „trójkę” dołożył Podulka, ale po przerwie na żądanie wziętej przez trenera Rafała Sobeckiego gra przyjezdnych uległa poprawie. Uaktywnił się Dawid Gembusz, który dwoma celnymi rzutami zniwelował straty do czterech punktów (45:41). Celna „trójka” Lisa spowodowała, że Alba traciła już tylko trzy „oczka”, ale przed przerwą Piotrkowski akcją 2+1 zwiększył prowadzenie GTK Fluor do sześciu punktów (50:44).

W drugiej połowie zdecydowanie lepiej prezentowali się miejscowi koszykarze. Kolejno trafiali Piotrkowski, Podulka i Tomasz Wróbel, podczas gdy Alba zdobyła tylko jeden punkt z linii rzutów wolnych za sprawą Spychały (56:45). Trener Alby próbował reagować prosząc o dodatkową przerwę, ale ta niewiele pomogła. Na skuteczną akcję Gambusza celną „trójką” odpowiedział Podulka i dwa razy Piotrkowski (63:47). Następnie ciężar gry w ataku wziął na siebie Grygiel, który zdobył pod rząd siedem punktów, czym ostatecznie rozstrzygnął losy pojedynku (75:55).

Czwarta kwarta to dalsza niemoc Alby. Z pod kosza łatwe punkty zdobywał Michał Nikiel. Kontrę wsadem skończył Grygiel i prowadzenie GTK Fluor wzrosło do 28 „oczek” (83:55). Goście próbowali odrabiać straty, ale nadal mieli spore problemy z powstrzymaniem Nikla, który dorzucał kolejne punkty do swojego dorobku. Następną „trójkę” dołożył Podulka, a 100 zdobytych punktów GTK Fluor przekroczyło na minutę przed końcem spotkaniu po akcji Grygla.

Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego wygrali pewnie i efektownie. To dobry prognostyk przed zbliżającym się play-offem. W I rundzie rywalem GTK Fluor będzie Exact Systems Śląsk Wrocław. Rywalizacja będzie się toczyć do dwóch zwycięstw, a pierwszy mecz już za tydzień w Gliwicach. Co ciekawe, w II rundzie nasz zespół może trafić na Albę Chorzów lub Pogoń Prudnik.

GTK FLUOR GLIWICE - ALBA CHORZÓW 101:71(23:28, 27:16, 25:11, 26:16)

GTK FLUOR: Wróbel 6, Podulka 19 (5x3), Grygiel 21 (3x3), Ochodek 11 (1x3), Nikiel 15 - Piotrkowski 18 (1x3), Maksymiuk 8, Konsek 3.

Trener Grzegorz Pinkowski.

ALBA: Podbiał 6, Lis 11 (3x3), Dobriański 19 (3x3), Spychała 15, Gambusz 11 – Piątkowski 8, Błaszczyk 1.

Trener Rafał Sobecki.

Data 09.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Skuteczny finisz

Mecz Mickiewicza Romus z GTK Fluor dość długo był zacięty. Losy pojedynku rozstrzygnęły się dopiero w ostatniej kwarcie, kiedy to paradoksalnie masz zespół grał z nożem na gardle po stracie dwóch podkoszowych, Michała Nikla i Mariusza Piotrkowskiego.

Trener Grzegorz Pinkowski zaskoczył wyjściowym składem desygnując do gry od pierwszych minut Łukasza Ochodka, który ostatnio dość rzadko przebywał na parkiecie. Jak się później okazało, było to doskonałe posunięcie. Podrażniony Ochodek był nie do zatrzymania w ataku, trafiając m.in. wszystkie trzy oddane rzuty zza linii 6,75 metra. Co ciekawe, obie drużyny rozpoczęły dość nerwowo i po pierwszym celnym rzucie w wykonaniu Mateusza Jagieły, który trafił z dystansu, mieliśmy kilka minut gry bez zdobyczy punktowych. Dopiero kiedy GTK Fluor wyprowadziło dwie szybkie kontry, które na punkty zamienili Ochodek i Artur Grygiel, a zza łuku przymierzył Tomasz Wróbel otworzył się worek z punktami (5:7). Gospodarze nie zamierzali się jednak poddawać. Seria „trójek” Pawła Jurczyńskiego, który w niespełna dwie minuty trafił trzy razy pozwoliła gospodarzom objąć 5-punktowe prowadzenie (16:11). Poddenerwowany trener Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie, by poprawić krycie najgroźniejszego strzelca rywali, ale przed upływem pierwszych 10 minut Jurczyński jeszcze raz zdołał trafić z dystansu. Na całe szczęście zza łuku celnym rzutem popisał się także Grygiel (21:17).

Jego wyczyn na początku drugiej kwarty skopiował Ochodek, a faulowany Grygiel wykorzystał jeden rzut wolny doprowadzając do remisu (23:23). Od tego momentu praktycznie obserwowaliśmy rywalizację kosz za kosz. Dopiero kiedy faulowany przy rzucie za trzy punkty Paweł Wołk-Jankowski przez Mariusza Piotrkowskiego wykorzystał trzy rzuty wolne Mickiewicz Romus odskoczył na pięć punktów przewagi (30:25). Piotrkowski zrehabilitował się w kolejnej akcji, a kiedy dwa „oczka” dorzucił z linii rzutów wolnych dorzucił Ochodek oraz dobrym manewrem pod koszem punkty zdobył Piotr Konsek GTK Fluor objęło prowadzenie (30:31). Już do samego końca tej części gry oba zespoły naprzemiennie zmieniały się na prowadzenie, ale kropkę nad i ostatnim rzutem postawił niezawodny Ochodek, który trafił zza linii 6,75 metra (39:40).

Po przerwie znów sporą aktywnością popisał się Ochodek, który dobił piłkę po swoim niecelnym rzucie. Dobra gra w obronie pozwoliła także wyprowadzić dwie szybkie kontry, które na punkty zamienił Emil Podkowiński. Z półdystansu znów trafił Ochodek i przewaga gości wzrosła do dziewięciu „oczek” (41:50). W kolejnej akcji zaczęły się problemy GTK Fluor. Dość dyskusyjny faul, który odgwizdano Michałowi Niklowi okazał się jego piątym przewinieniem i nasz zawodnik musiał opuścić parkiet. Nie mogąc się pogodzić z decyzją arbitrów środkowy gliwiczan skomentował kolejną sytuację pod naszym koszem, za co otrzymał przewinienie techniczne. Gospodarze wykorzystali sytuację i po dwóch celnych rzutach wolnych Jurczyńskiego wykorzystali także kolejną akcję. Łukasz Kosmowski dołożył kolejne dwa „oczka” i straty Mickiewicza Romus stopniały do czterech punktów (46:50). Poddenerwowani koszykarze GTK Fluor mieli spore problemy z trafianiem do kosza, a sytuację wykorzystywali podopieczni Adama Kubaszczyka stopniowo odrabiając straty. Po akcji 2+1 Patryka Gospodarka ponownie objęli prowadzenie (55:53). Chwilę później do remisu doprowadził Wróbel, ale dwukrotnie faulowany Jurczyński wykorzystał trzy rzuty osobiste.  Sytuację tradycyjnie już w tym meczu ratował Ochodek, trzeci raz trafiając zza łuku. Ostatnią skuteczną akcję zaprezentował Mateusz Migała i to miejscowi byli bliżsi zwycięstwa po 30 minutach gry (60:58). Chwilę wcześniej czwarty faul popełnił Piotrkowski, a że dodatkowo machnął ręką, to został również ukarany przewinieniem technicznym (sic!), co wiązało się z wykluczeniem z gry w tym spotkaniu.

GTK Fluor stanęło przed trudną sytuacją. W ostatniej kwarcie musiało sobie radzić bez swoich dwóch podstawowych zawodników podkoszowych. Trudna sytuacja paradoksalnie podziałała na drużynę doskonale, która w czwartej kwarcie zaprezentowała niezwykle dojrzałą, a przede wszystkim skuteczną koszykówkę. Ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Podkowiński, którego dwa trafienia wyprowadziły nasz zespół na prowadzenie (60:62). Chwilę później na ławce GTK Fluor znów zrobiło się gorąco, po tym jak sędziowski duet odgwizdał przewinienie umyślne Jakubowi Maksymiukowi, który próbował zablokować rywala! Gospodarek wykorzystał dwa rzuty wolne i znów na tablicy świetlnej pojawił się remis (62:62). Rozdrażniony Maksymiuk w kolejnej akcji zabrał piłkę z kozła Jagiele, a „trójkę” trafił Grygiel. Kolejną kontrę wykorzystał Ochodek i przyjezdni prowadzili już różnicą siedmiu „oczek” (62:69). GTK Fluor na tym nie zamierzało poprzestać, po doskonałej akcji zespołowej, w której piłka wędrowała po całym obwodzie w role egzekutora wcielił się Maksymiuk, trafiając pierwszą „trójkę” (64:72). Straty próbował odrabiać Jurczyński (67:72), ale szybko skarcił go Maksymiuk (67:75). W tym momencie stało się jasne, że nic już nie odbierze wywalczonego heroiczną walką zwycięstwa. Rozochocony Maksymiuk jeszcze raz zza łuku ukarał rywali, czym zamknął licznik naszego zespołu na 87 zdobytych punktach.

W drugim zaległym meczu 21. kolejki Doral Zetkama Nysa Kłodzko pokonał AZS AWF Katowice 60:55, a to oznacza, że nadal nie wiadomo kto będzie rywalem GTK Fluor w I rundzie play-off. Oprócz kłodczan może nim być Exact Systems Śląsk Wrocław.

Pod szatniami

Adam Kubaszczyk (trener Mickiewicza Romus): Szkoda tych kilku niewykorzystanych łatwych sytuacji pod koszem i nieskuteczności na linii rzutów wolnych, bo mecz mógłby się inaczej ułożyć. Generalnie jestem jednak zadowolony z postawy zespołu, który przez długi czas walczył jak równy z równym z silnym przeciwnikiem, a końcowy wynik nie odzwierciedla tego, co się działo na parkiecie. W ostatniej kwarcie nie mogliśmy skorzystać z Dawida Kołakowskiego, który doznał kontuzji kostki i to zawęziło pole manewru pod koszem. Muszę zespół pochwalić za obronę. Chciałbym byśmy tak grali w każdym meczu. Myślę, że kibice mogą być zadowoleni z widowiska, które stworzyły oba zespoły, a moja drużyna pokazała, że stać ją na dobrą koszykówkę. Jeśli będziemy grać w kolejnej fazie tak jak z GTK Fluor, to będę spokojny o utrzymanie.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Wierzę, że ten mecz będzie przełomowy i nasza forma pójdzie do góry. Źle dziś weszliśmy w mecz, przespaliśmy pierwszą kwartę. Zostawiliśmy zbyt dużo miejsca Pawłowi Jurczyńskiemu, który bezwzględnie nas za to karcił. Dopiero kiedy zmieniliśmy system obrony, tak by zawodnik go kryjący nie udzielał innym pomocy udało nam się go powstrzymać. Jestem zadowolony z gry w obronie. W ataku gramy jednak zbyt nerwowo i zbyt szybko podejmujemy decyzję o rzucie. Rzuty wolne to kolejny element do poprawy. Nigdy nie oceniam pracy sędziów, bo są to ludzie i mają prawo do błędów, ale kiedy mylą się tylko w jedną stronę, to nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. Poziom sędziowania był w tym meczu kompromitująco słaby. Szczególnie praca pana Banacha pozostawia wiele do życzenia, który widział tylko faule mojej drużyny podczas, gdy po drugiej stronie kosza puszczał takie same sytuacje. Swoją nieudolność sędziowania podkreślił odgwizdując mojej drużynie przewinienia techniczne. Obie drużyny stworzyły ciekawe widowisko, ale niestety arbitrzy popsuli je.

MICKIEWICZ ROMUS KATOWICE - GTK FLUOR GLIWICE 74:87 (21:17, 18:23, 21:18, 14:29)

MICKIEWICZ ROMUS: Moralewicz 4, Jurczyński 21 (5x3), Jagieła 7 (1x3), Kosmowski 9, Kołakowski 6 - Migała 13, Gospodarek 6, Wołk-Janowski 6 (1x3), Paszek 2, Pietryga.

Trener Adam Kubaszczyk.

GTK FLUOR: Wróbel 10 (1x3), Grygiel 17 (2x3), Podkowiński 14, Ochodek 25 (3x3), Nikiel 4 – Maksymiuk 10 (3x3), Piotrkowski 4, Konsek 3, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski. 

Data 05.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mecz o pietruszkę

Choć do końca sezonu zasadniczego oba zespoły mają jeszcze dwa mecze, to zarówno GTK Fluor, jak i Mickiewicz Romus Katowice nie ma już szans na poprawę swojej pozycji. Nasz zespół zakończy rozgrywki regularne na 2. miejsce, a podopieczni Adama Kubaszczyka na 9. lokacie.

Spotkanie pomiędzy Mickiewiczem Romus a GTK Fluor pierwotnie miało zostać rozegrane w miniony weekend, ale na prośbę naszej drużyny, która uczestniczyła w otwarciu Centrum Sportowo-Kulturalnego Łabędź, katowiczanie zgodzili się na przełożenie meczu. Inna sprawa, że na skutek wyników, które padły w pozostałych meczach tej kolejki, środowe starcie będzie już tylko i wyłącznie spotkaniem o przysłowiową pietruszkę. Swój mecz pewnie wygrał GKS Tychy, pokonując Sudety Jelenia Góra 88:64 i tym samym zapewnił sobie zwycięstwo w części regularnej sezonu. Z kolei katowiczanie, którzy już wcześniej stracili szanse na awans do play-off musieli mogli być jeszcze prześcignięci przez AZS Politechnikę Częstochowa, z którą mieli niekorzystny bilans dwumeczu, ale zespół Dariusza Szynkiela przegrał we Wrocławiu z Exact Systems Śląsk Wrocław 84:57 i sam pozbawił się szans na 9. lokatę.

W pierwszym meczu pomiędzy GTK Fluor, a Mickiewiczem Romus górą okazali się gospodarze. Zespół Grzegorza Pinkowskiego wygrał 88:52. Najlepiej w naszych szeregach zaprezentowali się Mariusz Piotrkowski (14 pkt, 5 zb.), Emil Podkowiński (13 pkt., 10 zb.) i Artur Donigiewicz (13 pkt, 5 zb.). Występ tego ostatniego w meczu rewanżowym jest wykluczony z powodu urazu ręki. Z kolei wśród katowiczan po 10 „oczek” zdobyli Patryk Gospodarek i Mateusz Migała. Oprócz wymienionej dwójki nasi koszykarze będą musieli zwrócić szczególną uwagę na Pawła Jurczyńskiego (14.5 pkt/mecz, 1.3 przechwytu/mecz) oraz młodych podkoszowych Grzegorza Paszka (13 pkt/mecz, 7.1 zbiórki/mecz) i Dawida Kołakowskiego (9.1 pkt/mecz, 7.5 zbiórki/mecz).

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców koszykówki do Katowic. Mecz odbędzie się na małej hali Spodka (wejście od strony parkingu) o godzinie 19.

Data 04.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bolesna lekcja

Koszykarze Śląska Wrocław mimo iż w Gliwicach wystąpili bez czterech podstawowych zawodników nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem GTK Fluor Gliwice. Różnica dwóch klas rozgrywkowych dzieląca obie drużyny była doskonale widoczna na parkiecie nowej hali Centrum Sportowo-Kulturalnego Łabędź.

W szeregach wrocławian z różnych powodów zabrakło Michała Gabińskiego, Danny’ego Gibsona, Dominiqua Johnsona i Nikoli Malesevicia. Wskutek tak długiej listy nieobecnych w meczowym składzie znalazło się miejsce dla doskonale znanych naszej drużynie koszykarzy rezerw Śląska, którzy rywalizują z GTK Fluor w rozgrywkach II ligi, Maksyma Kulona i Artura Wnętrzaka. W szeregach naszej drużyny zabrakło Artura Donigiewicza, który na treningu przed meczem z GKS-em Tychy doznał urazu dłoni.

Zanim licznie wypełniający nowoczesną halę kibice usłyszeli pierwszy gwizdek specjalną nagrodę otrzymał z rąk przewodniczącej Rady Osiedlowej Łabędy, Krystyny Sowy oraz prezesa GTK Fluor, Janusza Kołcza prezydent miasta Gliwice, Zygmunt Frankiewicz. Po krótkich uroczystościach na parkiecie zaczęli już dominować koszykarze. Po pierwszych w miarę wyrównanych minutach wrocławianie szybko zdominowali wydarzenia na parkiecie. Koszykarze Śląska prezentowali ciekawą i urozmaiconą grę, a duża liczba podań kreowała im łatwe pozycje do zdobywania punktów spod kosza. Dodatkowo goście zaczęli trafiać z dystansu.

W przerwie pomiędzy pierwszą, a drugą kwartą doszło do konkursu wsadów, w którym wzięli udział Emil Podkowiński i Paweł Kikowski. Obaj zawodnicy mieli do dyspozycji trzy próby i w każdej z nich zaprezentowali ciekawe zagranie, które było gorąco oklaskiwane przez publiczność. Ostatecznie nie wybrano zwycięzcy konkursu i obaj zawodnicy otrzymali nagrody. To nie był jednak koniec dodatkowych atrakcji. W trakcie pozostałych przerw na parkiecie prezentowały się cheerleaderki Śląska Wrocław, dając pokaz profesjonalnego tańca. Z kolei w przerwie meczu na boisko wybiegli młodzi adepci koszykówki, na co dzień trenujący w młodzieżowych drużynach GTK Fluor.

Pozostałe części meczu również przebiegały pod dyktando zawodników Jerzego Chudeusza. Wrocławianie potraktowali mecz pokazowy poważnie i od początku do samego końca grali z pełnym zaangażowaniem. Naszym koszykarzom również nie brakowało ambicji, lecz różnica dwóch klas rozgrywkowych i umiejętności poszczególnych zawodników była w tym dniu nie do zniwelowania.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Ten mecz pokazał nam jak dużo brakuje nam do ekstraklasy. To nie jest piłka nożna, gdzie drużyna z niższej klasy rozgrywkowej może wygrać z tym lepszym zespołem. W koszykówce takie rzeczy zdarzają się niezwykle rzadko. Między obiema ekipami była spora różnica m.in. w dokładności, skuteczności, organizacji gry, ataku, obronie. Była to dla nas doskonała lekcja i pokazała nam nad czym musimy pracować. W tym miejscu bardzo chciałem podziękować trenerom drużyny przeciwnej, że zechcieli przyjechać do Gliwic i zagrać z nami. Myślę, że była to też nie lada atrakcja dla kibiców, którzy mieli okazję zobaczyć grę ekstraklasowej drużyny. Przed nami jeszcze sporo pracy, bo ostatnie mecze pokazały, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na walkę w play-off. Musimy zwrócić większą uwagę na komunikację i organizację gry. Jesteśmy w lekkim dołku i potrzebny nam jest mecz, który odbuduje morale drużyny.

Paweł Kikowski (rzucający obrońca Śląska): Każdy sparing staramy się traktować poważnie i chcemy przede wszystkim realizować założenia trenera. Mecz przebiegał w luźnej atmosferze, ale myślę że mógł się podobać kibicom. Dla nas najważniejsze było to, że obyło się bez kontuzji, które ostatnio nas nie omijają. Z GTK Fluor graliśmy również towarzysko przed rozpoczęciem sezonu i wówczas ten mecz był dla nas zdecydowanie trudniejszy. Mimo to uważam, że na szczeblu II-ligowym to jeden z najsilniejszych zespołów.

 

GTK FLUOR GLIWICE - WKS ŚLĄSK WROCŁAW 44:88 (10:24, 13:20, 8:23, 13:21)

GTK FLUOR: Wróbel 5, Gygiel 6, Podkowiński 10, Piotrkowski 10 (1x3), Nikiel 6 - Podulka 3 (1x3), Konsek 2, Maksymiuk 2, Ochodek.

Trener Grzegorz Pinkowski.

WKS ŚLĄSK: Skibniewski 14 (4x3), Kikowski 17 (4x3), Mroczek-Truskowski 9, Miller 14, Parzeński 10 - Hyży 12, Sulima 10, Kulon 2, Wnętrzak.

Trener Jerzy Chudeusz.

Data 02.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Giganci w Gliwicach!

Najbardziej utytułowany klub w Polsce, 17-krotni mistrzowie Polski, 14-krotni zdobywcy Pucharu Polski, w tym również w tegorocznej edycji, WKS Śląsk Wrocław przyjeżdża do Gliwic, by uczcić otwarcie Centrum Sportowo-Kulturalnego Łabędź. Rywalem podopiecznych Jerzego Chudeusza będzie GTK Fluor Gliwice.

Przyjazd wrocławian jest możliwy z powodu wolnego weekendu w rozgrywkach Tauron Basket Ligi, gdyż w tym terminie jest rozgrywany Mecz Gwiazd i gwiazdy polskiej ekstraklasy udają się do czeskich Pardubic, by tam rozegrać pokazowy pojedynek ze swoimi odpowiednikami. Władze Śląska, by utrzymać rytm meczowy zgodziły się, by przyjechać do Gliwic i uczcić otwarcie Centrum Sportowo-Kulturalnego Łabędź. Zaszczyt zmierzenia się z tegorocznymi zdobywcami Intermarche Basket Cup trafił do naszego klubu. Co ciekawe, wrocławianie przyjadą do Gliwic prawie w najsilniejszym składzie, gdyż żaden z koszykarzy Śląska nie otrzymał powołania na Mecz Gwiazd. Zabraknie tylko kontuzjowanego rozgrywającego Danny’ego Gibsona. W naszej drużynie zabraknie tylko Artura Donigiewicza.

Występy koszykarzy na parkiecie uświetnią także cheerleaders wrocławskiego klubu. Początek meczu o godzinie 16.30. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców koszykówki! Hala Łabędź znajduje się w Gliwicach w sąsiedztwie Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 przy ul. Partyzantów.

Data 01.03.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zmarnowana szansa

GTK Fluor przez długi czas prowadziło, ale słaba końcówka w wykonaniu podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego przekreśliła nadzieje na zwycięstwo. Wygrana GKS-u Tychy praktycznie zapewnia tej drużynie 1. miejsce po rundzie zasadniczej, a nasz zespół przystąpi do play-off z 2. lokaty.

Niestety GTK Fluor przystąpiło do meczu bez jednego ze swoich liderów. Na jednym z ostatnich treningów przed sobotnim meczem kontuzji prawej dłoni doznał Artur Donigiewicz i i jego występ był wykluczony. O tym jak wiele dla drużyny znaczy ten zawodnik mieliśmy się okazję przekonać już w trakcie spotkania. Ostatecznie na parkiecie zameldowała się dokładnie taka sama pierwsza piątka jak w przegranym meczu z Sudetami Jelenia Góra. Początek meczu był jednak niezwykle obiecujący w wykonaniu gospodarzy. Wynik otworzył Artur Grygiel, który przymierzył z dystansu. Prowadzenie podwyższył wejściem pod kosz w swoim stylu Emil Podkowiński. W szeregach tyszan było widać sporą nerwowość w pierwszych akcjach, ale w końcu zza łuku trafił ten najbardziej  doświadczony, Radosław Basiński. Trzy kolejne skuteczne akcje naszych podkoszowych pozwoliły nam objąć 9-punktowe prowadzenie (12:3). Wtedy znów zza linii 6,75 metra przymierzył Basiński. Rozgrywający GKS-u był także skuteczny na linii rzutów wolnych i zniwelował straty do czterech „oczek” (16:12). Pod drugim koszem raz pomylił się Grygiel i po pierwszych 10 minutach gry GTK Fluor prowadziło pięcioma punktami (17:12).

Druga kwarta rozpoczęła się od dwóch dobrych zagrań Emila Podkowińskiego (23:16). Gra GKS-u poprawiła się dopiero po pojawieniu się na parkiecie Dawida Weissa. Rezerwowy rozgrywający gości skutecznie wykończył kontrę a następnie trafił z dystansu (23:21). Od tego momentu oba zespoły miały spore problemy ze skutecznością i umieszczeniem piłki w koszu. Niemoc przełamał dopiero po ponad trzech minutach gry Grygiel, który kolejny raz przymierzył zza łuku (26:21). Tyszanie nie zamierzali jednak odpuszczać i dzięki dobitce Tomasza Bzdyry i skutecznym rzucie z półdystansu w wykonaniu Basińskiego zbliżyli się do GTK Fluor na jedno „oczko” (26:25). Na koniec tej części gry zdążył jeszcze z dystansu trafić Tomasz Wróbel. Niski wynik do przerwy był nie tylko efektem słabej skuteczności, ale przede wszystkim dobrej obrony ze strony obu drużyn. Jak się później okazało, tak samo wyglądała sytuacja również w drugiej połowie.

Po przerwie pierwsze punkty zdobył Grygiel. Kiedy kolejne dwa „oczka” dołożył z linii rzutów wolnych Podkowiński GTK Fluor znów prowadziło różnicą ośmiu punktów (33:25). Od tego momentu cos się jednak zacięło w grze drużyny Grzegorza Pinkowskiego. Po drugiej stronie parkietu uaktywnił się niewidoczny dotychczas Bzdyra. Kolejną „trójkę” dołożył Weiss, a do kosza zaczął także trafiać Mariusz Markowicz, do którego dogrywał rezerwowy rozgrywający GKS-u. Po trafieniu Marcelego Dziemby tyszanie po raz pierwszy w tym meczu wyszli na prowadzenie (33:34). Do remisu doprowadził niezawodny tego dnia Grygiel, który znów trafił za trzy punkty (36:36). Przed końcem trzeciej kwarty obie drużyny trafiły jeszcze po razie. Dla gości punkty zdobył Bzdyra, a dla naszej drużyny Piotrkowski.

Ostatnia część meczu rozpoczęła się od jednego celnego rzutu wolnego Grygiela. W następnej akcji do kosza trafił Piotrkowski, a że był także faulowany otrzymał dodatkowy rzut wolny. Zamienił go na punkt. Po drugiej stronie parkietu naszej drużynie udało się doprowadzić do błędu 24 sekund rywali, ale niestety w kolejnej akcji błąd kroków popełnił Grygiel. GKS zdobył punkty za sprawą duetu Weiss-Markowicz. Ten pierwszy kolejny raz dobrze dograł do środkowego gości, a ten pewnie zdobył dwa „oczka”. W GTK Fluor za poprzedni błąd zrehabilitował się Grygiel, który trafił czwartą „trójkę” (45:40). Do końca meczu pozostawało jeszcze sześć minut, ale podopieczni Grzegorza Pinkowskiego zaczęli popełniać proste błędy, a brak ruchu w ataku spowodował, że musieli oddawać rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Efektem tego był już tylko jeden zdobyty punkt, który dał Podkowiński trafiając z linii rzutów wolnych. Na 46 sekund przed końcową syreną przed szansą na doprowadzenie do remisu stanął Dziemba, ale trafił tylko jeden rzut wolny (46:45). W kolejnej akcji stratę popełnił Grygiel, a po drugiej stronie parkietu rzutem o deskę z półdystansu popisał się Bzdyra (46:47). Nasz zespół miał jeszcze ponad 20 sekund na zmianę rezultatu, ale rzut z dystansu Wróbla okazał się niecelny. Faulowany Basiński pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne (46:49). GTK Fluor miało jeszcze niespełna 4 sekundy na doprowadzenie do remisu i choć Wróbel zdołał przekozłować całe boisko to rzut z niezwykle trudnej pozycji nie miał prawa trafić do kosza.

Druga porażka z rzędu GTK Fluor okazała się faktem. Jednocześnie ta przegrana przekreśliła szanse naszej drużyny na zajęcie 1. miejsca po sezonie zasadniczym. Do końca zmagań pozostały dwie kolejki, a GKS musiałby przegrać dwukrotnie, by GTK Fluor mogło go przegonić. Trudno sobie to wyobrazić, skoro jednym z rywali tyszan będzie outsider rozgrywek, Roben Gimbasket Wrocław, który na koncie ma tylko jedna wygraną. Nasz zespół zajmie więc 2. lokatę, a rywalem w I rundzie play-off będzie najprawdopodobniej Exact Systems Śląsk Wrocław lub Doral Zetkama Nysa Kłodzko.

Pod szatniami

Radosław Basiński (rozgrywający GKS-u): Mecz toczył się o niezwykle wysoką stawkę, gdyż oba zespoły miały sporą ochotę, by zając korzystniejszą pozycję przed play-offem. Wiadomo było, że wygrany tego spotkania praktycznie zapewni sobie tą pierwszą lokatę. Każdy z nas dołożył swoją cegiełkę do tego zwycięstwa i to bardzo cieszy. W tym meczu spotkały się na tą chwilę dwa najlepsze zespoły w tej lidze i to było widać na parkiecie. Obrona była na bardzo wysokim poziomie, o czym zresztą świadczy rezultat końcowy. Naszym celem nie było jednak zdobycie jak największej liczby punktów, ale zwycięstwo. Jesteśmy jedynym zespołem, któremu udało się wygrać w Tychach i myślę, że to daje nam minimalną przewagę psychologiczną przed play-offem. Nie od dziś jednak wiadomo, że dodatkowa faza sezonu rządzi się swoimi prawami i tam rywalizacja rozpoczyna się od nowa, dlatego nie zamierzamy osiąść na laurach. W Tychach jesteśmy nadal niepokonani, dlatego ta przewaga własnego parkietu jest dla nas niezwykle istotna.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Trudno liczyć na zwycięstwo, kiedy zespół nie wykonuje poleceń trenera. Po wszystkich trzech czasach w czwartej kwarcie, kiedy została rozrysowana zagrywka, drużyna za każdym razem zagrała coś innego. Nie mam pojęcia dlaczego zawodnicy nie zrealizowali tych założeń. Kolejny raz przegraliśmy na własne życzenie. Do pewnego momentu graliśmy dobrze, ale później zespół przestał grać. Pojawiły się głupie straty, a w ataku zupełnie zanikł ruch. Czekamy z zagrywką 20 sekund, a następnie rzucamy piłkę w kierunku kosza licząc na cud. W ten sposób nie można wygrać meczu, choć mogliśmy o tym myśleć, gdyż rywal nie zagrał jakichś rewelacyjnych zawodów. GKS rzucił 49 punktów, więc to pokazuje, że w obronie graliśmy dobrze. Natomiast atak woła o pomstę do nieba. Teraz już wiemy, że zajmiemy 2. miejsce, ale to nie oznacza końca walki o awans. Nadal cel może zostać zrealizowany, ale zawodnicy muszą zacząć myśleć na boisku.

Tomasz Jagiełka (trener GKS-u): Zdecydowanie mecz pod znakiem defensywy. Mieliśmy swoje problemy w ataku, ale również GTK Fluor w końcówce meczu nie potrafiło skonstruować żadnej akcji ofensywnej. Myślę, że kibice którzy tak tłumnie zjawili się na meczu mogli oglądać ciekawe widowisko, w którym emocji nie zabrakło. Gratuluję obu zespołom, gdyż zagrały dobry mecz. Muszę podziękować mojej drużynie za walkę i determinację do samego końca meczu. Taki GKS chciałbym oglądać zawsze, bo to był pokaz gry zespołowej. Spora w tym zasługa ławki rezerwowych, która zdobyła w tym meczu aż 22 punkty, podczas gdy zmiennicy rywali nic nie dołożyli do zdobyczy swojej drużyny. Wynik meczu potwierdza starą prawdę koszykarską, że mecze wygrywa się obroną. Zwycięstwo niestety okupiliśmy kontuzją jednego z niezwykle istotnych zawodników (Dawid Weiss - przyp. red.). Inna sprawa, że zespół został tak zbudowany, by nie opierać się tylko na kilku zawodnikach. Dziś słabiej zagrał Rafał Sebrala, ale wiem że w kolejnych meczach to on może być główną postacią. To zwycięstwo jest dla nas istotne, ale nie kluczowe. Musimy pamiętać o tym, że do play-off przystąpi osiem drużyn i każda z nich będzie miała takie same szanse. Sezon zresztą pokazał, że nikt nie ma monopolu na wygrywanie wszystkich meczów.

GTK FLUOR GLIWICE - GKS TYCHY 46:49 (17:12, 12:13, 9:13, 8:11)

GTK FLUOR: Wróbel 5 (1x3), Grygiel 18 (4x3), Podkowiński 10, Piotrkowski 9, Nikiel 4 - Konsek, Maksymiuk, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

GKS:  Basiński 12 (2x3), Dziemba 7, Sebrala, Bzdyra 8, Deja - Markowicz 14, Weiss 8 (2x3), Hałas, Olczak.

Trener Tomasz Jagiełka.

Data 22.02.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mecz prawdy

Dość nieoczekiwanie GTK Fluor i GKS Tychy zaliczyły po jednej wpadce w dwóch ostatnich kolejkach. To spowodowało, że nadal mamy nierozwiązaną kwestię tego, kto wygra rundę zasadniczą. Odpowiedź na to pytanie powinniśmy już w najbliższą sobotę.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa ten, kto zdobędzie komplet punktów w najbliższym meczu, przystąpi do play off z najlepszej możliwej pozycji (choć do końca pierwszej części sezonu pozostaną jeszcze dwie kolejki).

W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami lepsi okazali się koszykarze GKS-u, którzy na własnym parkiecie wygrali 87:77. Po pierwszej połowie tego meczu nic jednak nie wskazywało na triumf podopiecznych Tomasza Jagiełki. Gliwiczanie grali mądrze i kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie (podobnie jak półtora tygodnia wcześniej, kiedy to zespół Grzegorza Pinkowskiego ograł tyszan w ramach rozgrywek Intermarche Basket Cup). Sytuacja diametralnie odmieniła się po przerwie. Miejscowi koszykarze pokazali ogromną determinację i prowadzeni przed powracającego po kontuzji Radosława Basińskiego szybko objęli prowadzenie, którego już nie oddali do samego końca meczu. Najskuteczniejsi w barwach GKS-u byli wówczas, Rafał Sebrala (22 pkt) i Basiński (18 pkt). Dla naszej drużyny 19 „oczek” zdobył Tomasz Wróbel, a 18 dołożył Artur Donigiewicz.

Porażka we wspomnianym meczu byłą dla GTK Fluor jedyną aż do ostatniej kolejki, kiedy to nasz zespół nieoczekiwanie przegrał w Jeleniej Górze z coraz lepiej radzącymi sobie Sudetami aż 82:66. Co ciekawe, GKS przed pierwszym meczem z GTK Fluor również zanotował wpadkę, gdyż przegrał w Prudniku z Pogonią 70:63. To z pewnością podziałało wówczas na tyszan jak zimny prysznic, czy podobny efekt zadziała również w Gliwicach? Nasza drużyna będzie nie tylko walczyć o zwycięstwo, ale również o odrobienie strat z pierwszego meczu. Zwycięstwo różnicą 11 punktów da nam handicap w postaci możliwości jednej porażki w dwóch ostatnich meczach. Drużyna Tomasza Jagiełki zwycięstwem z GTK Fluor rozpoczęła serię zwycięstw, która zatrzymała się na liczbie 9. Dopiero dwa tygodnie temu tyszanie niespodziewanie przegrali w Katowicach z AZS-em AWF-em 85:72.

W kadrze GKS-u znajduje się wielu doskonałych zawodników, a w porównaniu z pierwszym meczem tyszanie wzbogacili się jeszcze o doświadczonego obrońcę, który ma za sobą wiele sezonów na I-ligowych parkietach, Piotra Hałasa. Doskonale znany w Tychach zawodnik średnio notuje na swoim koncie 9.4 punktu 2.1 asysty na mecz. Obok Rafała Sebrali jest najlepszym strzelcem z dystansu. Bardzo groźni są również zawodnicy podkoszowi, Tomaszowie Bzdyra i Deja. Pierwszy zdobywa średnio 14.4 punktu, zbiera 6.9 piłki przechwytuje 1.8 piłki oraz blokuje 1.1 piłki na mecz. Drugi dokłada średnio 12.1 punktu i 5.7 zbiórki. Występujący na pozycji niskiego skrzydłowego Marceli Dziemba średnio zdobywa 11.6 punktu, a jego zmiennik Sebrala średnio dokłada 8.4 punktu przy rewelacyjnej skuteczności rzutów za trzy punkty, wynoszącej ponad 50%. Silnym punktem GKS-u są również rozgrywający. Wcześniej wspomniany Basiński zdobywa 6.5 punktu oraz dokłada 4.5 asysty na mecz. Jego zmiennik Dawid Weiss dodaje 7.6 punktu i 4.9 asysty  na mecz. W obwodzie pozostają jeszcze tacy rezerwowi jak Mariusz Markowicz, Paweł Olczak czy Radosław Lemański. To pokazuje jak silnym i wyrównanym składem dysponuje Tomasz Jagiełka.

Sobotnie starcie zapowiada się więc niezwykle interesująco. Na całe szczęście trener Grzegorz Pinkowski będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Łącznie z szybko powracającym do coraz lepszej dyspozycji po kontuzji kolana Maciejem Soehrichem. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na halę gliwickiego OSiR-u. Mecz tradycyjnie rozpocznie się o godzinie 18. Przyjdźcie i pomóżcie naszej drużyny, która będzie Was potrzebowała jak nigdy dotychczas!

Data 21.02.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Za silne Sudety

GTK Fluor wysoko przegrał z Sudetami Jelenia Góra i przed meczem z GKS-em Tychy stracił pozycję lidera. Za tydzień nasz zespół będzie musiał zagrać zdecydowanie lepiej, jeśli chce wygrać rundę zasadniczą.

W porównaniu z poprzednim meczem z Roben Gimbasket Wrocław trener Grzegorz Pinkowski dokonał trzech zmian. Do pierwszej piątki powrócił nieobecny w ostatnim meczu Tomasz Wróbel, w miejsce Michała Nikla pojawił się Piotr Konsek, a Grzegorza Podulkę zastąpił Artur Grygiel . Jako pierwsi punkty zdobyli gospodarze. Po trafieniach Jarosława Wilusza i Łukasza Niesobskiego objęli prowadzenie 4:0. Wynik GTK Fluor otworzył Grygiel, który przymierzył z dystansu, a następnie dołożył kolejne dwa „oczka” (6:5). Wkrótce do naszego rzucającego obrońcy dołączył Mariusz Piotrkowski. Po jego akcji 2+1 nasz zespół objął prowadzenie (6:8). Gospodarze szybko odrobili straty i wyszli na prowadzenie po dwóch celnych rzutach wolnych w wykonaniu Jakuba Czecha (11:10). Sudety nie zamierzały jednak na tym poprzestać. Szybkie kontry, które na punkty zamieniali Niesobski i Aleksander Raczek oraz skuteczne egzekwowanie rzutów wolnych pozwoliło podopiecznym Artura Czekańskiego wypracować bezpieczną przewagę. Dodatkowo na koniec pierwszej kwarty zza łuku trafił Niesobski i jeleniogórzanie prowadzili już różnicą ośmiu punktów (22:14).

Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Jakuba Maksymiuka, który zmienił Wróbla w końcówce pierwszej części meczu. Wspomagany przez Grygiela i Artura Donigiewicza zdołał zniwelować straty GTK Fluor do dwóch „oczek” (24:22). Chwilę później Emil Podkowiński dobijając rzut Donigiewicza doprowadził do remisu (26:26). W tym momencie gospodarze znów rzucili się do ataku. Poderwał ich do walki Michał Kozak, który zdobył cztery punkty pod rząd. Trafienie zza linii 6,75 metra dołożył Raczek (33:28). Kolejnymi skuteczne akcje zaprezentowali Maksymiuk i Donigiewicz, ale koszykarze Sudetów dobrze spisywali się na linii rzutów wolnych. Kiedy z dystansu trafił Piotrkowski wydawało się, że GTK Fluor będzie tracić tylko sześć „oczek” do rywali, ale tuż przed końcową syreną odpowiedział tym samym Niesobski (42:33).

Po przerwie Wróbel prezentuje akcję 2+1, ale w odpowiedzi dla Sudetów trafia niezawodny Niesobski oraz dwukrotnie Paweł Minciel (48:36). Nasz zespół nie zamierza się jednak poddawać. Kolejny rzut hakiem Michała Nikla trafia do kosza, a zza łuku skuteczne rzuty prezentują Donigiewicz i Grygiel (50:44). Niestety po chwili celną „trójką” popisuje się także Kamil Drąg, a kolejne akcje na punkty zamieniają Kozak i Wilusz (63:48). Rozgrywający Sudetów na zakończenie trzeciej kwarty pewnie egzekwuje dwa rzuty wolne (67:51).

Ostatecznie losy rywalizacji rozstrzygnęły się na początku czwartej kwarty. GTK Fluor blisko przez pięć minut gry nie potrafiło zdobyć ani jednego punktu pudłując kolejne rzuty. W tym czasie Jakub Czech zdobył dla gospodarzy kolejne dziewięć „oczek”, czym ostatecznie rozstrzygnął losy rywalizacji (76:51). Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego próbowali jeszcze odrabiać dystans do przeciwnika rzutami z dystansu, ale trafienia Podulki i Grygiela to było zbyt mało. Kolejne próby Maksymiuka i jego straty były gwoździem do trumny. W końcówce skuteczne akcje tych dwóch ostatnich pozwoliły zniwelować przewagę miejscowych do 16 „oczek”. Ostatecznie nasz zespół poniósł drugą porażkę w sezonie i po zaledwie jednej kolejce znów musi oddać prowadzenie w ligowej tabeli na rzecz GKS-u Tychy.

Za tydzień bezpośredni rywal do wygrania rundy zasadniczej przyjeżdża na mecz do Gliwic i powinniśmy poznać odpowiedź na pytanie, kto do końca play off uzyska przewagę własnego parkietu.

SUDETY JELENIA GÓRA - GTK FLUOR GLIWICE 82:66 (22:14, 20:19, 25:18, 15:15)

SUDETY: Kozak 16, Niesobski 15 (3x3), Raczek 11 (1x3), Wilusz 10, Czech 18 - Drąg 7 (1x3), Minciel 4, Ostrowski 1, Dąbrowski, Jyż, Nadolski.

Trener Artur Czekański.

GTK FLUOR: Wróbel 3, Grygiel 21 (4x3), Podkowiński 2, Piotrkowski 14 (1x3), Konsek - Maksymiuk 10, Donigiewicz 7 (1x3), Nikiel 6, Podulka 3 (1x3), Ochodek, Soehrich.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 16.02.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Z respektem dla rywala

Przed GTK Fluor jeden z ostatnich meczów wyjazdowych w rundzie zasadniczej. Spotkanie zapowiada się niezwykle interesująco, gdyż Sudety Jelenia Góra w ostatnim okresie spisują się bardzo dobrze.

Koszykarze Sudetów źle rozpoczęli rywalizację w rundzie rewanżowej. Przegrali pierwsze trzy mecze. Kolejno musieli uznać wyższość Alby Chorzów, Dorala Zetkama Nysa Kłodzko i Exact Systems Śląsk Wrocław. Szczególnie te dwie ostatnie porażki były sporym zaskoczeniem i utrudniły podopiecznym Artura Czekańskiego walkę o korzystną pozycję przez play-offem. Od tego momentu nastąpiła jednak przemiana zawodników z Jeleniej Góry. O ile zwycięstwa z MOSiR-em Cieszyn i AZS-em Politechniką Częstochowa dziwić raczej nikogo nie powinny, o tyle już pewne wygrane z AZS-em AWF-em Katowice i w Prudniku z Pogonią, gdzie do tej pory wygrać zdołali tylko nasi koszykarze pokazują, że z zespołem Sudetów musi się w tej lidze liczyć każdy zespół. Najbliższy rywal GTK Fluor bardzo dobrze prezentuje się szczególnie na swoim parkiecie, gdzie na dziewięć rozegranych spotkań jeleniogórzanie wygrali aż siedem razy. Na ich hali wygrać zdołali tylko wspomniany Doral Zetkama oraz GKS Tychy. Dzięki doskonałej serii zwycięstw drużyna Artura Czekańskiego nadal liczy się w walce o 4. pozycję w ligowej tabeli i przewagę własnego parkietu w I rundzie play-off.

Najgroźniejszym zawodnikiem Sudetów tradycyjnie już jest Łukasz Niesobski. Rzucający obrońca zdobywa średnio 17.8 pkt/mecz (co daje mu 3. miejsce wśród najlepszych strzelców ligi) , zalicza 3.6 asysty/mecz i 1.9 przechwytu/mecz. O sile jeleniogórzan decydują również: Jakub Czech (15.8 pkt/mecz, 7.2 zbiórki/mecz), Michał Kozak (12.4 pkt/mecz, 5.7 asysty/mecz, 1.8 przechwytu/mecz), Aleksander Raczek (11 pkt/mecz, 4.7 zbiórki/mecz, 3.1 aysty/mecz, 1.7 przechwytu/mecz), Paweł Minciel (10.5 pkt/mecz, 4.9 zbiórki/mecz) i Jarosław Wilusz (8.3 pkt/mecz, 6.9 zbiórki/mecz).

W pierwszej rundzie GTK Fluor wygrało z Sudetami aż 107:68, ale goście przyjechali do Gliwic osłabieni brakiem dwóch zawodników podkoszowych, Minciela i Wilusza. Najwięcej punktów dla naszego zespołu zdobyli wówczas Emil Podkowiński (22) i Tomasz Wróbel (18). Ten drugi dodatkowo zapisał na swoim koncie aż 10 asyst. 14 „oczek” i 11 zbiórek dołożył Mariusz Piotrkowski. Wśród gości 20 punktów zdobył Kozak.

Pomimo wysokiego zwycięstwa na własnym parkiecie nie możemy lekceważyć przeciwnika, który może sprawić nam sporo trudności, a o zwycięstwo będzie niezwykle trudno. Gospodarze przystąpią do meczu w pełnym składzie. Również GTK Fluor wystąpi w najsilniejszym zestawieniu. Po drobnym urazie do gry wraca Tomasz Wróbel. Barw naszej drużyny nie będzie już prezentował Patryk Bajtus, który zdecydował się na grę w innym klubie. Trzymajmy mocno kciuki za nasz zespół, bo ewentualne zwycięstwo przybliży nas do obronienia 1. pozycji przed play-off.

Data 13.02.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zgodnie z planem

Nie było niespodzianki we Wrocławiu. GTK Fluor wysoko pokonało outsidera ligi Roben Gimbasket. Przy jednoczesnej porażce GKS-u Tychy z AZS-em AWF-em Katowice nasz zespół został samodzielnym liderem II ligi grupy B.

Do Wrocławia nie pojechali Tomasz Wróbel i Patryk Bajtus. W miejsce Wróbla w pierwszej piątce pojawił się Jakub Maksymiuk. Dodatkowo po raz w tym sezonie od pierwszej minuty na parkiecie pojawił się kapitan GTK Fluor, Grzegorz Podulka. Zgodnie z przewidywaniami nasz zespół szybko zaczął zdobywać przewagę. Po trafieniu Mariusza Piotrkowskiego prowadziliśmy już różnicą siedmiu punktów (2:9). Gospodarze próbowali odrabiać straty rzutami z dystansu, ale na skuteczne próby Macieja Kościuka i Michała Głuchowicza szybko odpowiadał Maksymiuk (10:17). Skutecznego rozgrywającego wspomógł także Podulka, a kwartę dwoma skutecznymi akcjami zakończył Piotr Kosenk (15:30).

Na początku drugiej kwarty piłkę w koszu ponownie umieścił Maksymiuk, ale przez następne trzy minuty z obu stron mnożyły się błędy i nikt nie potrafił zdobyć punktów. Niemoc GTK Fluor przełamał Konsek, który wykorzystał dwa rzuty wolne. Dużo gorzej szło zawodnikom Roben Gimbasket, którzy pierwsze punkty w tej części gry zdobyli dopiero w 18 min. i jak się później okazało „trójka” Kościuka to było wszystko, na co było stać wrocławian przez przerwą. Dla naszej drużyny zdobycz powiększali Artur Donigiewicz i Łukasz Ochodek. Po pierwszej połowie wynik brzmiał 18:45.

Po przerwie wynik otworzył Podulka, który kolejny raz przymierzył zza łuku. Na jego trafienie odpowiedzieli Maciej Krówczyński i Kościuk (24:48). GTK Fluor szybko jednak opanowało sytuację i dzięki kolejnym skutecznym akcjom Podulki i Maksymiuka ponownie powiększało przewagę (26:55). Wkrótce dołączył do nich Mariusz Piotrkowski, a ostatnie punkty w tej części gry zdobył Donigiewicz (31:67).

W ostatniej kwarcie ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie Ochodek i Artur Grygiel. Warto również wspomnieć o tym, że na parkiecie pojawił się Maciej Soehrich, dla którego był to pierwszy występ w tym sezonie. Nasz niski skrzydłowy wraca po kontuzji zerwania więzadeł w kolanie, a jego pierwszy występ po tak długiej przerwie należy uznać za poprawny. Soehrich zdobył cztery punkty, miał dwie asysty oraz zaliczył zbiórkę i przechwyt.

Co ciekawe, w Katowicach AZS AWF pokonał GKS Tychy, a to oznacza, że GTK Fluor zostało samodzielnym liderem II ligi grupy B.

ROBEN GIMBASKET WROCŁAW - GTK FLUOR GLIWICE 45:96 (15:30, 3:15, 13:22, 14:29)

ROBEN GIMBASKET: Kościuk 12 (3x3), Krówczyński 8 (2x3), Wajerowski 4, Głuchowicz 12 (1x3), Kantarowski 4 - Wasilewski 5 (1x3), Borkowski, Piasecki, Stach, Wiśniewski, Zagórski.

Trener Robert Kościuk.

GTK FLUOR: Maksymiuk 17 (3x3), Podulka 13 (3x3), Podkowiński 7, Piotrkowski 9, Nikiel 2 - Donigiewicz 16 (1x3), Ochodek 10, Grygiel 9 (1x3), Konsek 9, Soehrich 4.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 09.02.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Dreszczowiec z happy endem

W trzeciej kwarcie GTK Fluor prowadziło już różnicą 20 punktów, a mimo to goście z Prudnika o mały włos, a doprowadziliby jeszcze do remisu. Na całe szczęście podopieczni Grzegorza Pinkowskiego dowieźli prowadzenie do końca.

W porównaniu z meczem w Katowicach trener Grzegorz Pinkowski dokonał jednej zmiany w wyjściowym składzie. Miejsce Artura Grygiela zajął Emil Podkowiński. Do roszad doszło również w zespole gości. Miejsce etatowego rozgrywającego Krzysztofa Chmielarza zajął młody Mateusz Moczulski. Na ławce rezerwowych pojawił się Szymon Kucia, który z powodu kontuzji opuścił dwa ostatnie mecze. Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla GTK Fluor. Po celnych rzutach Tomasza Wróbla i Artura Donigiewicza objęliśmy prowadzenie 6:2. Goście szybko wyrównali za sprawą Adama Cichonia, który trafił będąc faulowanym. Po dodatkowym rzucie wolnym Pogoń objęła prowadzenie 6:7. Od tego momentu oglądamy niezwykle wyrównaną walkę pod oboma koszami. Na trzy trafienia pod rząd Mariusza Piotrkowskiego przyjezdni odpowiadają skutecznymi akcjami w wykonaniu Moczulskiego i Wojciech Leszczyńskiego, który przymierzył z dystansu (12:12). Po chwili rzucający prudniczan powtórzył swój wyczyn i to jego zespół był bliżej zwycięstwa (14:15). Do gry włączył się również Kacper Stalicki i podopieczni Tomasza Michalaka zwiększyli prowadzenie do pięciu „oczek” (18:23). Kiedy zza łuku trafił Grygiel wszystko wskazywało na to, że gospodarze zdołają odrobić straty jeszcze w pierwszej kwarcie, ale kolejny rzut zza linii 6,75 metra pozwolił 3. drużynie w ligowej tabeli wygrać pierwsze 10 minut gry (22:26).

Ten sam zawodnik otworzył także wynik w kolejnej części meczu. Po jego rzucie hakiem GTK Fluor przegrywało już różnicą sześciu punktów (22:28). Na całe szczęście sygnał do odrabiania strat dał Podkowiński. Najpierw efektownym wsadem zniwelował straty do dwóch punktów (31:33), a po chwili jego zagranie dało remis. Gości na ponowne prowadzenie wyprowadził Kucia, ale znów na posterunku był Podkowiński, który dobił niecelny rzut Jakuba Maksymiuka (35:35). Ten ostatni po chwili zrewanżował się za pudło w poprzedniej akcji i najpierw trafił „trójkę”, a następnie dołożył kolejne dwa „oczka” (40:37). Przyjezdni już do końca tej kwarty nie zdołali trafić do kosza, a po drugiej stronie parkietu bardzo dobrze spisywał się Piotrkowski. Najpierw wykończył kontrę, a następnie zapisał na swoim koncie akcję 2+1 (45:37).

Swoją bardzo dobrą grę z końcówki pierwszej połowy GTK Fluor kontynuowało także po przerwie. Pogoń nie potrafiła trafić do kosza przez kolejne pięć minut, co ostatecznie dało aż siedem minut bez punktów! Nasi koszykarze nie zmarnowali tego okresu gry. Do wcześniej dobrze grających Podkowińskiego i Piotrkowskiego dołączył Donigiewicz. Po jednym z jego skutecznych zagrań przewaga gospodarzy urosła aż do 20 punktów (57:37). Niemoc prudniczan przełamał dopiero Kucia, który popisał się akcją 2+1. Jego zagranie poderwało gości, którzy poprawili obronę i tym razem to podopieczni Grzegorza Pinkowskiego mieli problemy z umieszczeniem piłki w koszu. Nie potrafili tego zrobić przez ponad trzy minuty gry, a goście w tym czasie zaprezentowali m.in. aż trzy wsady. Po ostatnim z nich w wykonaniu Cichonia zniwelowali straty do dziewięciu „oczek” (57:48). Chwilę oddechu dał GTK Fluor Tomasz Wróbel, który trafił zza łuku, ale tym samym odpowiedział Marcin Łakis (64:55).

Kolejny oddech udaje nam się złapać na początku ostatniej części gry, kiedy do kosza trafiają Michał Nikiel i Piotrkowski (69:55). Dwie dobre akcje w wykonaniu Wróbla wyprowadziły nas na 16 punktów przewagi (73:57). Goście nie zamierzali się jednak poddawać. Akcją 2+1 popisał się Leszczyński. Kolejne punkty Pogoń zdobywała głównie z linii rzutów wolnych. Z kolei GTK Fluor miało problemy w ataku. Efektem tego było blisko pięć minut bez żadnej zdobyczy. Po kolejnych dwóch celnych rzutach wolnych Leszczyńskiego prudniczanie przegrywali już tylko dwoma „oczkami” (73:71) na trzy minuty przed końcową syreną. W końcu jednak trafił Donigiewicz, ale tuż po chwili odpowiedział mu Tomasz Madziar (75:73). W kolejnej akcji Wróbel nie trafił z dystansu, ale nieskuteczny po drugiej stronie był także Moczulski. Kolejny rzut Wróbla także okazał się chybiony, ale piłkę zebrał Piotrkowski. Został sfaulowany i pewnie wyegzekwował rzuty wolne (77:73). Po drugiej stronie Moczulski trafił tylko raz z linii rzutów osobistych, a faulowany Nikiel okazał się lepszy egzekutorem i dołożył dwa „oczka” (79:74). „Trójka” Leszczyńskiego znów przywróciła wiarę gościom, a że faulowany Donigiewicz trafił tylko jeden rzut wolny goście stanęli przed okazją doprowadzenia do dogrywki. Rzut Cichonia okazał się niecelny i GTK Fluor zapisało na swoim koncie kolejny komplet punktów. Mecz z Pogonią był dotychczas najtrudniejszą przeprawą, jaką spotkała naszych koszykarzy na swoim parkiecie.  

GTK FLUOR GLIWICE - POGOŃ PRUDNIK 80:77 (22:26, 23:11, 20:18, 15:22)

GTK FLUOR: Wróbel 13 (1x3), Donigiewicz 9, Podkowiński 19, Piotrkowski 21, Nikiel 6 - Grygiel 7 (1x3), Maksymiuk 5 (1x3), Konsek, Ochodek.

Trener Grzegorz Pinkowski.

POGOŃ: Moczulski 7, Leszczyński 24 (4x3), Stalicki 6, Madziar 4, Cichoń 11 - Łakis 14 (2x3), Kucia 9, Chmielarz 2.

Trener Tomasz Michalak.

Data 01.02.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wymagania idą w górę

Po trudnym meczu w Katowicach z AZS-em AWF-em przed GTK Fluor mecz z rywalem, który jest zdecydowanie na fali. Do Gliwic w najbliższą sobotę przyjeżdża trzeci zespół w ligowej tabeli, Pogoń Prudnik.

Zespół z Prudnika wygrał cztery kolejne spotkania. A sukces jest tym większy, iż od meczu z AZS-em Politechniką Częstochowa Pogoń musi sobie radzić bez swojego najlepszego zawodnika, Jarosława Pawłowskiego, który po bloku tak niefortunnie upadł na parkiet, że doznał kontuzji nadgarstka. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia w pierwszej kolejce rundy rewanżowej podopieczni Tomasza Michalaka dość nieoczekiwanie przegrali z Exact Systems Śląsk Wrocław 86:82. Od tego momentu nastąpiła jednak wcześniej wspomniana seria zwycięstw. Po niespodziewanie zaciętym meczu z MOSiR-em Cieszyn, gdzie do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były aż trzy dogrywki, Pogoń ostatecznie zapisała na swoim koncie komplet punktów, wygrywając 95:85. W kolejnym meczu wyższość prudniczan musieli uznać koszykarze z Częstochowy, którzy przegrali 63:73. W trzecim meczu z rzędu na własnym parkiecie nasi najbliżsi rywale odprawili z kwitkiem „Akademików” z Katowic, demolując ich aż 95:67. Przed tygodniem trzeci zespół w ligowej tabeli gładko rozprawił się z outsiderem, Roben Gimbasket Wrocław, wygrywając 78:40.

Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem prudniczan w tym sezonie był do momentu kontuzji Pawłowski, który średnio zdobywał  18.3 punktu, zbierał 12.6 piłki i przechwytywał 1.8 piłki na mecz. Drugim z liderów Pogoni jest Szymon Kucia, który także nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach z powodu kontuzji. Skrzydłowy dotychczas średnio zdobywał 14 punktów, miał 1.9 asysty i 1.7 przechwytu na mecz. Silnymi punktami drużyny Tomasza Michalaka są również: Adam Cichoń (11.2 pkt/mecz, 7.9 zb./mecz), Tomasz Madziar, który w trakcie sezonu powrócił z wypożyczenia do I-ligowego MCKiS-u Jaworzno (11 pkt/mecz, 5.4 zb./mecz), Kacper Stalicki (10.6 pkt/mecz, 1.7 as./mecz, 1.5 przech./mecz) i Wojciech Leszczyński (9.3 pkt/mecz, 1.9 as./mecz, 1.5 przech./mecz). Po kontuzjach dwóch czołowych zawodników na powrót do gry zdecydował się doświadczony Marcin Łakis.

W pierwszym meczu rozegranym w Prudniku GTK Fluor wysoko wygrało 86:64. Najlepiej w naszym zespole zaprezentowali się: Tomasz Wróbel (23 pkt, 5 zb., 6 as.), Artur Donigiewicz (19 pkt, 6 zb., 4 as.) i Emil Podkowiński (19 pkt, 3 zb.). Wśród gospodarzy wyróżnili się: Kucia (15 pkt, 3 zb. 3 as.), Krzysztof Chmielarz (14 pkt, 3 as.) i Pawłowski (10 pkt, 7 zb.). Co ciekawe, była to jak do tej pory, jedyna porażka Pogoni na własnym parkiecie.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na sobotni hit tej kolejki rozgrywek II ligi grupy B. Pomóżmy naszej drużynie nadal cieszyć się mianem niepokonanych w Gliwicach! Mecz tradycyjnie już rozpocznie się o godzinie 18 w hali OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26.

Data 30.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Siła zespołu

Mariusz Piotrkowski przez wiele lat był podporą I-ligowego AZS-u AWF-u Katowice i już broniąc barw GTK Fluor miał po raz pierwszy okazję zagrać przeciwko swoim byłym kolegom na ich parkiecie.

Mecz w Katowicach miał dla Ciebie zapewne szczególne znaczenie. W barwach AZS-u AWF-u rozegrałeś wiele sezonów.

Grałem dla nich 7-8 sezonów, więc siłą rzeczy nadal mam tutaj wielu kolegów. Dla mnie tego typu mecze zawsze są trudne. Nie lubię grać przeciwko tym, których darzę szczególną sympatią, no ale takie jest już życie, że czasami dochodzi do takich spotkań. Najważniejsze, że przyjaźń udało się pozostawić poza parkietem i do swojego konta dopisaliśmy kolejne dwa punkty.

Które jednak trzeba było wywalczyć na parkiecie i do samego końca nie mogliście być pewni wygranej.

Mecz z pewnością trzymał w emocjach do samego końca, ale sami jesteśmy sobie winni. Myślę, że za bardzo chcieliśmy udowodnić swoją wyższość, a to przełożyło się na nerwowe zagrania, które nie przynosiły żadnego efektu. Po niezłej pierwszej połowie, w kolejnej zagraliśmy dramatycznie słabo. Zdobyliśmy po przerwie tylko 22 punkty, co w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca. W każdym razie siłę zespołu poznaje się po tym, gdy potrafi wygrać, kiedy nie idzie. Pomimo słabszego występu, udało nam się zwyciężyć.

Co było kluczem do wygranej?

Decydującym czynnikiem była postawa w obronie. W przerwie trener Pinkowski uczulał nas na to, by poprawić ten element gry. W trzeciej kwarcie rywale rzucili nam tylko dziewięć punktów, co uważam za świetny rezultat. Inna sprawa, że nasz dorobek był niewiele lepszy i tutaj nie ma się już czym pochwalić. Zbyt dużą uwagę przywiązaliśmy do defensywy i to miało bezpośrednie przełożenie na atak.

Przed Wami kolejny trudny mecz. Do Gliwic przyjeżdża nieobliczalna Pogoń Prudnik.

Przeciwnicy grają już bez jednego ze swoich najlepszych zawodników, Jarosława Pawłowskiego, który jest kontuzjowany, ale wbrew wszystkiemu ta drużyna wcale nie gra gorzej. Pozostali zdają sobie sprawę z tego, że muszą go zastąpić i póki co wychodzi im to doskonale. Dobrze, że gramy z nimi u siebie i to powinno być naszym sporym atutem. U siebie jeszcze nie przegraliśmy i chcemy, żeby tak pozostało.

Data 28.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wymęczone zwycięstwo

GTK Fluor wywalczyło w Katowicach komplet punktów, ale losy spotkania ważyły się praktycznie do ostatnich sekund. Na całe szczęście rzut Łukasza Grzegorzewskiego za trzy punkty nie wpadł do kosza. Nasz zespół w drugiej połowie zdobył zaledwie 22 „oczka”.

W porównaniu z poprzednim mecze w wyjściowym składzie GTK Fluor doszło do dwóch zmian. Do pierwszej piątki w miejsce Łukasza Ochodka powrócił Mariusz Piotrkowski, a za Emila Podkowińskiego na parkiecie pojawił się Artur Donigiewicz. Początek spotkania należał jednak do koszykarzy AZS-u AWF-u. Najpierw akcją 2+1 popisał się Grzegorzewski, a następnie celnie hakiem rzucił Filip Czyżnielewski. Dla nas dwa rzuty wolne pewnie egzekwował Artur Grygiel, a spod kosza trafił Michał Nikiel. Kiedy kolejną skuteczną akcją popisał się Grzegorzewski, na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 10:4. Gospodarze nawet jeśli nie trafiali, to zbierali w ataku, dzięki czemu mieli sporo okazji na zdobycie kolejnych punktów. Trener Grzegorz Pinkowski szybko zdecydował się o przerwę na żądanie, a jak się po chwili okazało, ta przyniosła bardzo dobry skutek. Nasz zespół zdobył 11 punktów z rzędu i objęliśmy pięciopunktowe prowadzenie (10:15). Celnymi „trójkami” w tym okresie gry popisali się Donigiewicz i Grygiel. Podopieczni Mirosława Stawowskiego starali się odpowiedzieć tym samym i próby Kamila Wójciaka oraz Norberta Kuojna także znalazły drogę do kosza. Na całe szczęście dla gości sprawę w swoje ręce wziął Tomasz Wróbel, który wykorzystując dobre zasłony kolegów w szybkim tempie zdobył siedem kolejnych punktów i ustalił wynik pierwszej kwarty (18:26).

Druga część spotkania rozpoczęła się od dobrej gry Sebastiana Dusiły, który zdobył pięć punktów, ale sytuację szybko uspokoił Łukasz Ochodek, który w swoim stylu przymierzył zza linii 6,75 metra (23:31). Miejscowy zespół nie zamierzał się jednak poddawać. GTK Fluor miało spore problemy z zatrzymaniem leworęcznego Grzegorzewskiego, który po kolejnych wejściach pod kosz z łatwością zdobywał punkty. Dzielnie wspomagał go Czyżnielewski, ale do remisu doprowadził Norbert Kujon (37:37). Końcówka znów jednak należała do przyjezdnych. Po zagraniach Podkowińskiego i Wróbla przyjezdni schodzili na przerwę z czteropunktową zaliczką (37:41).

Trzecia kwarta ponownie lepiej zaczęła się dla „Akademików”. Z dystansu przymierzył Grzegorzewski i choć w kolejnej akcji został zablokowany przez Donigiewicza, to do piłki dopadł Krzysztof Kurdubski i umieścił ją w koszu (42:41). W odpowiedzi dwoma dobre zagrania zaprezentował Piotrkowski (42:45). Od tego momentu oba zespoły raziły nieskutecznością. Dopiero w ostatniej minucie tej części gry zaczęły trafiać. Ostatnie słowo należało ponownie do Grzegorzewskiego, który wykończył kontrę i zniwelował straty miejscowych do pięciu „oczek” (47:52).

Niestety, dobra końcówka trzeciej kwarty, jeśli chodzi o atak w wykonaniu GTK Fluor nie przełożyła się na ostatnie 10 minut. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego mieli spore problemy z umieszczeniem piłki w koszu. Wykorzystali to koszykarze AZS-u AWF-u, którzy stopniowo odrabiali straty. Świetnie radził sobie Dusiło i to po jego skutecznej akcji zespół Mirosława Stawowskiego objął prowadzenie (53:52). Szybko odpowiedzieć chciał Wróbel, ale jego rzut nie znalazł drogi do kosza. Trafił natomiast Donigiewicz (53:55). Od tego momentu obie drużyny zdobywały punkty naprzemiennie. Dopiero kiedy po kolejnej skutecznej akcji Donigiewicza następne dwa „oczka” dołożył Piotr Konsek, GTK Fluor odskoczyło na cztery punkty różnicy (57:61). W następnej akcji do kosza trafił Kamil Nowak, a do kolejnego remisu doprowadził niezawodny tego dnia Grzegorzewski (61:61). Przez następne 90 sekund żaden z zespołów nie potrafił rozegrać skutecznej akcji. Dopiero kiedy Czyżnielewski sfaulował Nikla, ten stanął na linii rzutów wolnych i pewnie egzekwował dwa rzuty osobiste (61:63). Do końca meczu pozostawało niespełna dwie minuty, ale żadna z drużyn nie potrafiła już zdobyć punktów. Gospodarze dwukrotnie rzucali z dystansu, ale próby Wójciaka i Grzegorzewskiego chybiły celu i to GTK Fluor mogło po końcowej syrenie cieszyć się z kolejnej wygranej.

AZS AWF KATOWICE - GTK FLUOR GLIWICE 61:63 (18:26, 19:15, 10:11, 14:11)

AZS AWF: Stawowski, Grzegorzewski 21 (1x3), Kujon 10 (2x3), Czyżnielewski 10, Kurdubski 2 - Dusiło 11, Nowak 4, Wójciak 3 (1x3), Bączyński, Szczypka.

Trener Mirosław Stawowski.

GTK Fluor: Wróbel 11, Grygiel 7 (1x3), Donigiewicz 13 (3x3), Piotrkowski 10, Nikiel 9 - Podkowiński 8, Ochodek 3 (1x3), Konsek 2, Maksymiuk.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 25.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pierwsze schody

Przed koszykarzami GTK Fluor pierwszy mecz w tym roku z gatunku tych, w których rywal również może poważnie myśleć o zwycięstwo. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego zagrają w Katowicach z AZS-em AWF-em.

Zespół prowadzony przez Mirosława Stawowskiego jest nam doskonale znany. W poprzednim sezonie GTK Fluor mierzyło się z nimi aż pięć razy. Bilans był korzystny dla katowiczan, którzy wygrali trzy mecze, a w dodatku dwa w Gliwicach. W tegorocznych rozgrywkach nasz parkiet został już na szczęście odczarowany. Nasz zespół wygrał 85:75. Aż trzech naszych koszykarzy rzuciło w tym meczu 19 punktów, a byli to Artur Donigiewicz, Mariusz Piotrkowski i Emil Podkowiński. Blisko triple-double był Tomasz Wróbel, który zapisał na swoim koncie 8 „oczek”, 10 zbiórek i 12 asyst. Wśród gości najlepiej zaprezentowali się: Adam Bączyński (18 pkt.), Łukasz Szczypka (15 pkt., 6 as.) i Bartosz Stawowski (12 pkt., 5 as.).

AZS AWF obecnie zajmuje 5. miejsce w ligowej tabeli, ale ma tyle samo punktów co znajdujące się przed nimi Pogoń Prudnik i Alba Chorzów. W ostatnim meczu właśnie z Pogonią katowiczanie doznali druzgocącej porażki, przegrywając aż 95:67. Najwięcej punktów dla pokonanych zdobył Filip Czyżnielewski (16). Ten sam zawodnik jest najskuteczniejszym zawodnikiem „Akademików” w tym sezonie. Średnio zdobywa 14.8 punktu i zbiera 4 piłki na mecz. Dobrze prezentują się również Łukasz Grzegorzewski (12.9 pkt./mecz, 6.3 zb./mecz), Łukasz Szczypka (12.6 pkt./mecz, 5.3 as./mecz, 2.3 przech./mecz) oraz Sebastian Dusiło (9.6 pkt./mecz, 5.6 zb./mecz, 2.6 przech./mecz). Spotkanie w Prudniku był dla Kamila Nowaka drugim występem po poważnej kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych w kolanie. Powrót silnego skrzydłowego wzmocni siłę podkoszową zespołu Mirosława Stawowskiego, choć nadal wykluczony z gry jest Tomasz Milewski.

W naszym zespole doszło do jednej zmiany. Kosma Kołcz został wypożyczony do III-ligowej Polonii Bytom. Pozostali zawodnicy będą do dyspozycji trenera Pinkowskiego w meczu z AZS-em AWF-em. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców do Katowic, by wspomogli nasz zespół w kolejnym pojedynku, który ma ans przybliżyć do I ligi. Mecz odbędzie się w hali AWF-u, położonej przy ulicy Mikołowskiej 72 o godzinie 18.00.

Data 24.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Świetna atmosfera

Łukasz Ochodek z meczu na mecz spisuje się coraz lepiej. W ostatnim meczu z AZS Politechniką Częstochowa po raz pierwszy pojawił się w wyjściowym składzie.

GTK Fluor idzie jak burza. To już trzecie niezwykle efektowne zwycięstwo z rzędu, kiedy to rzucacie o ponad 50 punktów więcej niż rywale.

Ciężka praca jaką wykonujemy na treningach przynosi efekty. Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej zgrani i to z pewnością widać na parkiecie. Bardzo nas cieszy, że idziemy w dobrym kierunku, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że nadal tkwią w nas jeszcze rezerwy, które będziemy musieli jeszcze uruchomić.

Twoja dyspozycja rośnie z meczu na mecz i w nagrodę trener Pinkowski desygnował Cię do pierwszej piątki.

Gra mi się coraz lepiej i dzięki temu czuję się pewniej. Myślę, jednak że wyszedłem w pierwszej piątce głównie z uwagi na lekki uraz Mariusza Piotrkowskiego i trener nie chciał ryzykować pogłębienia urazu. Mariusz jest naszym podstawowym silnym skrzydłowym i jego pozycja jest niepodważalna. Cieszę się, że to ja otrzymałem szansę na zastąpienie go. Dałem z siebie wszystko i w jakimś stopniu udało mi się go zastąpić.

Przed Wami coraz trudniejsze mecze. Teraz mecz wyjazdowy w Katowicach z AZS-em AWF-em, a następnie starcie u siebie z nieobliczalną Pogonią Prudnik.

To będą niezwykle istotne mecze dla układu tabeli. Nie możemy sobie pozwolić na porażkę, gdyż nadal walczymy o 1. miejsce przed fazą play-off. Ewentualna porażka mogłaby znacznie skomplikować naszą sytuację. Z pewnością podejdziemy do tych spotkań z respektem dla rywali, ale zrobimy wszystko, by zgarnąć komplet punktów.

Dla Ciebie to już druga przygoda z GTK Fluor. Co zadecydowało o Twoim powrocie?

Zarówno za pierwszym razem, jak i teraz czuję się w Gliwicach bardzo dobrze. Po pierwszym sezonie w GTK Fluor zdecydowałem się na powrót do Rybnika z racji tego, by być bliżej domu. Teraz w moim mieście koszykówki praktycznie nie ma, dlatego kiedy pojawiła się propozycja z GTK Fluor długo się nie zastanawiałem. W zespole panuje świetna atmosfera, świetnie dogaduję się z kolegami.

Czujecie się faworytem do awansu?

Nie traktuję tego w takich kategoriach. Mamy do wykonania cel i staniemy nawet na głowie, aby go zrealizować.

 

Data 21.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor znów liderem!

Kolejne wysokie zwycięstwo nad AZS-em Politechniką Częstochowa, przy jednocześnie niskiej wygranej GKS-u Tychy, pozwoliło podopiecznym Grzegorza Pinkowskiego ponownie wskoczyć na 1. miejsce w ligowej tabeli.

W porównaniu z dwoma efektownie wygrani meczami na własnym parkiecie w wyjściowym składzie doszło do jednej zmiany. W miejsce Mariusza Piotrkowskiego na parkiecie pojawił się Łukasz Ochodek. I to właśnie po „trójce” naszego silnego skrzydłowego objęliśmy prowadzenie pięcioma punktami (9:4). Goście nie zamierzali się jednak łatwo poddawać i za sprawą doświadczonego Michała Sarana zniwelowali straty do dwóch „oczek” (11:9). Wydawało, że  sytuacja ulegnie zmianie, kiedy zmęczony Saran poprosił o zmianę, ale jego zmiennik Michał Dąbrowski spisywał się niewiele gorzej. Szybko zdobytych sześć punktów powodowało, że GTK Fluor nadal nie potrafiło odskoczyć, a po skutecznej akcji Michała Cieśli przegrywaliśmy jednym „oczkiem” (22:23). Na całe szczęście w kolejnej akcji pierwszym celnym rzutem z dystansu popisał się Artur Grygiel, a po chwili Artur Donigiewicz dołożył dwa punkty skutecznie wykańczając kontrę, czym ustalił wynik pierwszej kwarty (27:23).

Kolejne części meczu przebiegały już jednak zdecydowanie pod dyktando gospodarzy. Dwie kolejne „trójki” Grygiela na początku drugiej kwarty pozwoliły odskoczyć GTK Fluor na 10 punktów różnicy (33:23). Trener Dariusz Szynkiel ponownie desygnował do gry Sarana, ale ten trafił już tylko raz podczas, gdy pod drugim koszem doskonale spisywali się Emil Podkowiński i Mariusz Piotrkowski. Ten drugi szybko zdobył dziewięć punktów i nasza przewaga urosła do 17 „oczek” (47:30). Jeszcze przed przerwą trafieniami z półdystansu popisali Ochodek i Grzegorz Podulka, co ostatecznie pozwoliło nam wygrywać do przerwy aż 51:32. Chwile wcześniej swoje pierwsze punkty w meczu zdobył najlepszy strzelec gości, Tomasz Nogalski, który skutecznie wykorzystał dwa rzuty wolne. Jak się później okazało już do końca meczu nie powiększył swojego dorobku punktowego i zakończył zawody z mizernym - jak na niego - dorobkiem.

Po przerwie zawodnicy GTK Fluor wyszli na parkiet z dużą wolą powiększenia i tak już sporej przewagi. Podobnie jak w poprzedniej części gry również tą zaczęli od dwóch skutecznych rzutów zza linii 6,75 metra. Ich autorami byli Wróbel i Donigiewicz. Po celnym lay-upie Grygiela nasza przewaga wynosiła już 28 „oczek” (60:32), a zawodnicy AZS Politechniki pierwszej punkty w trzeciej kwarcie zdobyli dopiero po czterech minutach gry za sprawą Sarana. Kolejne akcje to doskonałe wymanewrowanie obrony przez Wróbla, który dograł Michałowi Niklowi pod sam kosz tak, że ten pozostał sam bez żadnego przeciwnika, a następnie 11 już asysta naszego rozgrywającego w tym meczu po tym jak dograł za łuk do niezawodnego tego dnia Grygiela (65:35). W tym momencie Wróbel mógł usiąść już na ławce rezerwowych i pozwolić pograć Jakubowi Maksymiukowi. Nasz rezerwowy playmaker również postanowił wykorzystać świetną dyspozycję strzelecką Grygiela i pozwolił mu dołożyć kolejne dwie „trójki” (74:40).

W ostatniej części meczu okazję do gry otrzymali również nasi rezerwowi podkoszowi. Trzeba przyznać, że zarówno Piotr Konsek oraz Patryk Bajtus pokazali się z dobrej strony zarówno pod atakowaną, jak i bronioną „deską”. Obaj dołożyli po pięć „oczek”, a Konsek dodatkowo zebrał aż osiem piłek. Również Maksymiuk pokazał się z dobrej strony dwa razy zabierając z kozła piłkę rozgrywającemu rywala i wykorzystując łatwe okazje do powiększenia dorobku punktowego. Nasz zespół był ponownie bliski przekroczenia bariery 100 zdobytych punktów, ale piłka po rzutach z dystansu w wykonaniu Podulki jak zaczarowana wypadała z kosza.

Ostatecznie GTK Fluor wygrało różnicą 52 punktów, co przy tylko 19-punktowym zwycięstwie GKS Tychy pozwoliło nam wyprzedzić ich w ligowej tabeli na skutek lepszego stosunku punktów zdobytych do straconych. Trzeba mieć jednak na uwadze to, że za tydzień nasz zespół czeka trudny pojedynek w Katowicach z miejscowym AZS-em AWF-em, a podopieczni Tomasza Jagiełki pojadą na mecz do Cieszyna.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Wygrana cieszy, ale najważniejsze mecze cały czas przed nami. Jestem bardzo zadowolony z postawy zawodników rezerwowych, którzy pokazali się z dobrej strony i wiem, że mogę na nich liczyć w kontekście kolejnych spotkań. Po przerwie zaczęliśmy lepiej grać w defensywie. Miałem spore pretensje do zespołu o grę w obronie w pierwszej kwarcie. Zawodnicy muszą sobie zdawać z tego sprawę, że rywale też potrafią trafiać do kosza i jeśli od samego początku nie będziemy dobrze bronić, to możemy mieć spore problemy. Żadnego meczu nie można wygrać na stojąco. Łukasz Ochodek bardzo dobrze spisywał się w ataku, ale w obronie zagrał słabo. Dopiero po reprymendzie poprawił się i efektem tego było kilka wywalczonych piłek. Cieszę się, że tak sporo ludzi przychodzi na nasze mecze, bo to właśnie dla nich staramy się efektownie wygrywać.

Dariusz Szynkiel (trener AZS Politechnika): GTK Fluor jest zdecydowanie lepszym zespołem od mojego. Mają szeroki skład, a zawodnicy rezerwowi nie obniżają jakości gry. Po przerwie rywale zdecydowanie poprawili obronę i mieliśmy spore problemy w ataku, co ostatecznie przełożyło się na wysoką porażkę. Tomek Nogalski rozegrał chyba najsłabszy mecz w sezonie, ale nie mam do niego pretensji, to zawsze może się zdarzyć. Dla nas najważniejszy jest mecz za tydzień na własnym parkiecie z Sudetami Jelenia Góra i do Gliwic przyjechaliśmy przećwiczyć kilka schematów gry. Nie przyjechał z nami Marcin Bluma, który jest naszym podstawowym podkoszowym, ale chcemy by się wyleczył i mógł zagrać w następnym meczu. Nie ukrywam, że pierwsza kwarta nas rozochociła i liczyliśmy na to, że dłużej uda nam się powalczyć z silnym przeciwnikiem, ale szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię. Życzę Gliwicom awansu, bo jest to zespół który w pełni zasługuje na grę na wyższym poziomie.

GTK FLUOR GLIWICE - AZS POLITECHNIKA CZĘSTOCHOWA 98:46 (27:23, 24:9, 23:8, 24:6)

GTK Fluor: Wróbel 5 (1x3), Grygiel 20 (6x3), Podkowiński 9, Ochodek 12 (2x3), Nikiel 7 - Maksymiuk 13 (1x3), Donigiewicz 11 (1x3), Piotrkowski 9, Bajtus 5, Konsek 5, Podulka 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

AZS Politechnika: Bielecki, Cieśla 5, Saran 17, Nogalski 2, Rynkiewicz 4 - Dąbrowski 6, Sztajner 6, Łaszewski 4, Orlikowski 2, Kozioł.

Trener Dariusz Szynkiel.

Data 18.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Utrzymać dyspozycję

Rok 2014 rozpoczął się dla GTK Fluor doskonale. Dwa wysokie zwycięstwa pokazały, że gra drużyny wygląda coraz lepiej. Czy trzeci mecz z rzędu na własnym parkiecie również zakończy się okazałą wygraną? Przyjdź na halę OSiR-u i sam się przekonaj!

W pierwszym meczu w tym roku GTK Fluor wysoko pokonały Exact Systems Śląsk Wrocław 111:54. Tydzień później było niewiele gorzej, gdyż tym razem gorycz porażki musieli przełknąć koszykarze MOSiR-u Cieszyn, którzy ulegli naszym koszykarzom w stosunku 101:58. Czy w kolejnym - już trzecim z rzędu na własnym parkiecie - meczu podopieczni Grzegorza Pinkowskiego również zdeklasują przeciwnika? Jest ku temu spora szansa, gdyż do Gliwic przyjeżdża trzeci zespół od końca w ligowej tabeli, AZS Politechnika Częstochowa. Nasz najbliższy rywal jest beniaminkiem na II-ligowych parkietach i w bieżącym sezonie wygrał zaledwie trzy mecze z czternastu dotychczas rozegranych. Zespół prowadzony przez byłego świetnego koszykarza, Dariusza Szynkiela, dwukrotnie wygrał z najsłabszym zespołem w lidze Robenem Gimbasket Wrocław i przedostatnim w ligowej tabeli MOSiR-em Cieszyn. W starciach z lepszymi drużynami częstochowianie zwykle byli bez szans, choć w dwóch meczach na własnym parkiecie z Mickiewiczem Katowice i Exact Systems „Akademicy” walczyli do ostatnich sekund o komplet punktów.

Do najgroźniejszych zawodników w barwach AZS-u Politechniki bez wątpienia należy Tomasz Nogalski. Rzucający obrońca swego czasu był silnym punktem wówczas I-ligowego Tytana Częstochowa, a następnie ŁKS-u Łódź. Od sezonu 2009/10 występuje już tylko na parkietach II ligi. W obecnych rozgrywkach notuje na swoim koncie średnio 14.6 punktu, 3.2 zbiórki, 1.9 asysty i 1.4 przechwytu na mecz. Istotną role odgrywa również Marcin Bluma. Podkoszowy częstochowian średnio zdobywa 14.7 punktu, zbiera 7.2 piłki, przechwytuje 1.3 piłki i blokuje 0.9 piłki na mecz. Do niedawna ważną postacią w drużynie był również Sławomir Klocek, lecz w grudniu przeszedł do I-ligowego MCKiS-u Jaworzno. Koszykarze GTK Fluor muszą także zwrócić szczególną uwagę na Michała Sarana, który choć rozegrał do tej pory tylko pięć meczy to w ostatnim z nich z Pogonią Prudnik pokazał swoje spore I-ligowe doświadczenie i był najlepszym strzelcem swojej drużyny (zdobył 13 punktów w przegranym 73:63 meczu).

W pierwszym meczu rozegranym w Częstochowie GTK Fluor wygrało 82:73. Najskuteczniejszy w naszych szeregach był Tomasz Wróbel, który zdobył 17 punktów i 6 razy asystował. 16 „oczek” i 5 przechwytów dołożył Artur Donigiewicz. Wśród gospodarzy aż 24 punkty zdobył Klocek, a 16 „oczek zapisał na swoim koncie Nogalski. Co ciekawe, to nie było jedyne starcie obu drużyn, gdyż zmierzyły się jeszcze ze sobą w II rundzie pucharu Intermarche Basket Cup, gdzie ponownie lepsi okazali się podopieczni Grzegorza Pinkowskiego. Tym razem GTK Fluor wygrało aż 113:76. Wśród miejscowych najskuteczniejszy był Szymon Rynkiewicz, który zdobył 19 punktów, a dla naszej ekipy aż 25 „oczek” rzucił Grzegorz Podulka. Kapitan GTK Fluor popisał się aż siedmioma celnymi rzutami z dystansu przy zaledwie dziesięciu próbach. 23 punkty dołożył Emil Podkowiński.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na sobotni wieczór do hali OSIr-U w Gliwicach przy ulicy Akademickiej 26. Mecz tradycyjnie już rozpocznie się o godzinie 18, a nasi koszykarze z pewnością zadbają oto, by emocji nie zabrakło. Przyjdź i wspomóż nas w realizacji celu jakim jest awans do I ligi!

Data 16.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Coraz bliżej tyszan

W Gliwicach nie było niespodzianki. GTK Fluor pewnie pokonał MOSIR Cieszyn 101:58 i ponownie odrobił sporą stratę do lidera. Obecnie nasi koszykarze tracą do GKS-u Tychy zaledwie 23 „małe oczka”. Kto wie, czy za tydzień gliwiczanie nie wskoczą na fotel lidera.

Trener Grzegorz Pinkowski desygnował do gry od pierwszych minut takie samo zestawienie jak przed tygodniem. Co ciekawe, lepiej mecz rozpoczęli goście z Cieszyna. Dwa pierwsze kosze z gry zdobył Leszek Siwy i to podopieczni Łukasza Kuboszka objęli prowadzenie (1:5). Kiedy wydawało się, że GTK Fluor szybko dogoni rywali, kolejną „trójką” za sprawą Tomasza Czajkowskiego goście utrzymali bezpieczną przewagę (4:8). Dopiero dwie dobre akcje w wykonaniu Tomasza Wróbla, kiedy najpierw dograł doEmila Podkowińskiego, a następnie sam wystąpił w roli egzekutora pozwolili nam doprowadzić do remisu (8:8). Kiedy z dystansu przymierzył Mariusz Piotrkowski wyszliśmy w końcu na prowadzenie (11:9). Goście nie zamierzali jednak dać za wygraną, po skutecznych zagraniach Leszka Siwego i Michała Kubaczki znów wyszli na prowadzenie (11:13). Dopiero skuteczna akcja w końcówce pierwszej kwarty w wykonaniu Artura Donigiewicza, który trafił będąc faulowanym i dodatkowo dołożył punkt z linii rzutów wolnych pozwoliła nam minimalnie rozstrzygnąć na swoją korzyść pierwsze 10 minut gry (16:15).

Druga kwarta rozpoczęła się od trafienia z kontry w wykonaniu Artura Grygiela, ale tuz po chwili do remisu doprowadził Leszek Siwy, który zaprezentował akcję 2+1. Koszykarze z Cieszyna znów objęli prowadzenie za sprawą Mateusza Tomicy (18:20). Na szczęście od tego momentu gospodarze wzięli losy spotkania w swoje ręce. GTK Fluor zdobyło 10 punktów z rzędu, głównie za sprawą zawodników rezerwowych i uzyskało bezpieczną przewagę. Doskonale z ławki do gry wprowadzili się Artur Donigiewicz i Jakub Maksymiuk i ich punkty pozwoliły kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie. Ostatecznie GTK Fluor do przerwy prowadziło już różnicą 11 punktów (40:29).

Od początku drugiej połowy na parkiecie pojawił się m.in. Łukasz Ochodek i jak się później okazało to było doskonałe posunięcie ze strony trenera Grzegorza Pinkowskiego. Nasz silny skrzydłowy wykorzystując podania naszych zawodników obwodowych w znaczący sposób powiększał dorobek GTK Fluor. Kiedy trafił zza linii 6,75 metra nasza przewaga urosła do 15 punktów (51:36). Od tego momentu obie drużyny zaczęły zdobywać punkty naprzemiennie, ale końcówka tej części gry znów należała do naszego zespołu. Trafienia Ochodka, Podkowińskiego i Wróbla wyprowadziły nas na 22-punktowe prowadzenie (67:45).

Ostatnia część meczu to już bezwzględna dominacja FTK Fluor. Sześć punktów z rzędu Podkowińskiego i skuteczna akcja Patryka Bajtusa powodują, że prowadzimy już różnicą 30 ”oczek” (75:45). Na tym jednak nie zamierzamy poprzestać, ambitna postawa Donigiewicza i Ochodka powodują, że szybko uzyskujemy blisko 40 punktów przewagi (90:52). Końcówka spotkania to już bezwzględny popis naszego kapitana, Grzegorza Podulki, który w ciągu zaledwie dwóch minut trzy razy trafia zza łuku i pozwala naszej drużynie po raz kolejny przekroczyć magiczną granicę 100 zdobytych punktów. Ostatecznie GTK Fluor wygrywa 101:58, co przy minimalnym zwycięstwie GKS-u Tychy znów pozwala nam odrobić stratę małych punktów. Obecnie od pierwszego miejsca dzielą już nas zaledwie 23 „małe oczka”.

GTK FLUOR GLIWICE - MOSIR CIESZYN 101:58 (16:15. 24:14, 27:16, 34:13)

GTK FLUOR: Wróbel 8, Grygiel 9, Podkowiński 16, Piotrkowski 15 (1x3), Nikiel 3 - Donigiewicz 16 (1x3), Ochodek 15 (1x3), Podulka 9 (3x3), Maksymiuk 6, Bajtus 4.

Trener Grzegorz Pinkowski.

MOSIR: Kaźmierczak 6 (1x3), G. Siwy 2, L. Siwy 12 (1x3), Tomica 10, Czajkowski 11 (1x3) - Kubaczka 7, Bąk 4, Hajduk 4, Kubik 2, Talik.

Trener Łukasz Kuboszek. 

Data 11.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

W pogoni za GKS-em

GTK Fluor rozegra drugi mecz z rzędu na własnym parkiecie. Rywalem będzie MOSiR Cieszyn, który zajmuje przedostatnie miejsce w ligowej tabeli i do tej pory zdołał wygrać tylko dwa razy.

MOSiR Cieszyn to beniaminek na II-ligowych parkietach. Drużyna oparta w głównej mierze o zawodników z okolic Cieszyna występuje na tym szczeblu rozgrywek po raz pierwszy w historii. Jak pokazuje bieżący sezon, rywalizacja dla klubu z południa Polski jest niezwykle trudna w II lidze, gdyż podopieczni Łukasza Kuboszka wygrali do tej pory tylko dwa mecze i to na własnym parkiecie. Dość nieoczekiwanie w II kolejce zawodnicy MOSiR-u po zaciętym meczu okazali się lepsi od Pogoni Prudnik, wygrywając 83:82 oraz pokonali Doral Nysa Kłodzko 95:83. Po tym ostatnim meczu cieszynianie przegrali pięć kolejnych spotkań, przegrywając nawet z outsiderem ligi, Roben Gimbasket Wrocław 90:80. Przed tygodniem przedostatni zespół w ligowej tabeli grał w Prudniku i ponownie był blisko sprawienia sporej niespodzianki. Koszykarze Pogoni, by wywalczyć komplet punktów potrzebowali aż trzech dogrywek (95:85)!

Zdecydowanie najsilniejszym punktem zespołu z Cieszyna jest doskonale znany w Gliwicach, Tomasz Czajkowski (występował w GTK Fluor w sezonie 2010/11). Środkowy MOSiR-u zdobywa w tym sezonie średnio 17.1 punktu (5. strzelec całej ligi) oraz zbiera 13.5 piłki na mecz (najlepiej zbierający w całej lidze). Ważną postacią w zespole Łukasza Kuboszka jest także Leszek Siwy, który średnio zdobywa 13.7 punktu oraz zbiera 5.2 piłki na mecz. W pierwszym meczu w Cieszynie GTK Fluor wygrało aż różnicą 30 punktów (94:64). Najlepiej w tym spotkaniu w naszych szeregach spisali się Emil Podkowiński (24 pkt.) i Artur Donigiewicz (20 pkt.). Dla MOSiR-u 15 „oczek” i 10 zbiórek dał Czajkowski.

Czy nasz zespół wygra w podobnych rozmiarach jak w poprzedniej kolejce? Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu w tym roku GTK Fluor rozgromiło Exact Systems Śląsk Wrocław aż 111:54. To wysokie zwycięstwo pozwoliło częściowo odrobić straty małych punktów do GKS-u Tychy. Obecnie tracimy jeszcze 60 „małych oczek”. Czy w tej kolejce uda nam się odrobić kolejne? Gorąco zapraszamy Was na spotkanie z MOSiR-em Cieszyn, które zostanie rozegranie w sobotę o godzinie 18 na hali gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26. 

Data 09.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Nie ilość, a jakość

Grzegorz Podulka, jak przystało na kapitana drużyny, miał znaczący wpływ na to, iż mimo sporego prowadzenia, GTK Fluor w meczu z Exact Systems Śląsk Wrocław walczyło do samego końca i ostatecznie bardzo wysoko zwyciężyło.

Wasza dyspozycja w pierwszym meczu w tym roku była wręcz doskonała.

Trener przed spotkaniem bardzo nas uczulał na przeciwników, którzy coraz lepiej prezentują się w lidze. Zresztą już mecz we Wrocławiu pokazał, że nie można tej drużyny lekceważyć i chwila nieuwagi może drogo kosztować. Młodość rządzi się swoimi prawami, a więc trzeba się zawsze liczyć z tym, że Exact Systems Śląsk może zagrać bardzo dobre zawody. Na całe szczęście przystąpiliśmy do meczu w pełnym skupieniu, które udało nam się zachować przez pełne 40 minut, co zaowocowało świetnym wynikiem.

Jak przystało na prawdziwego kapitana nie pozwoliłeś kolegom z drużyny spuścić z tonu.

Taka już jest moja rola. Z racji doświadczenia mam za sobą wiele spotkań i to czasami procentuje. Zawsze staram się dać z siebie wszystko i staram się, by drużyna miała ze mnie jak największy pożytek. Nie gram już zbyt wiele, ale nie liczą się minuty, a jakość gry.

Znany jesteś przede wszystkim z rzutów dystansowych, ale w spotkanie z Exact Systems Śląskiem pokazałeś, że nadal potrafisz skutecznie wejść pod kosz.

Wielu przeciwników zdaje sobie już sprawę z tego, że rzuty 3-punktowe to moja główna broń. Dlatego czasami trzeba coś zmienić i zaskoczyć przeciwnika. Tak się w tym meczu złożyło, że była ku temu okazja i udało się ją wykorzystać.   

W takiej dyspozycji wszystko wskazuje na to, że kolejne mecze będą formalnością i prawdziwa bitwa czeka nas dopiero wtedy, kiedy do Gliwic przyjedzie GKS Tychy.

Nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Zanim dojdzie do tego pojedynku jest jeszcze kilka nie mniej ważnych spotkań. Trener cały czas nam wpaja, że nikogo nie wolno lekceważyć i do każdego meczu trzeba przystąpić z pełnym zaangażowaniem. Czasami chwila nieuwagi może drogo kosztować, a wyniki niektórych spotkań pokazują, że czasami niewiele, by doszło do niespodzianki lub też faworyt miał spore problemy z odniesieniem zwycięstwa.

Data 07.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mocny akcent

GTK Fluor w pierwszym swoim meczu po świątecznej przerwie zagrało bardzo dobre zawody. Młodzi koszykarze z Wrocławia nie mieli najmniejszych szans, w starciu z naszym zespołem, w który każdy z dwunastu koszykarzy miał spory wkład w efektowne zwycięstwo.

Pierwsze minuty pojedynku nie wskazywały jednak na łatwą przeprawę naszego zespołu. Koszykarze GTK Fluor mieli spore problemy w obronie. Stosowali agresywną defensywę, kryjąc przeciwników niezwykle blisko. To jednak nie był dobry pomysł, bo młodzi, a przede wszystkim szybcy rywale wykorzystywali swoje atuty. Efektem tego było przekroczenie limitu przewinień na kwartę już po zaledwie trzech minutach gry. To mimo całkiem niezłej postawy gliwiczan w ataku powodowało, że na tablicy świetlnej nadal mieliśmy remis (7:7), gdyż goście skutecznie egzekwowali rzuty wolne. Trener Grzegorz Pinkowski poprosił więc o przerwę na żądanie i gra naszego zespołu bliżej bronionego kosza odmieniła się. Na efekty długo nie trzeba było czekać, bo dobra dyspozycja pod koszem Mariusza Piotrkowskiego (sześć „oczek” w pierwszej kwarcie) oraz obrona strefowa, która wobec bardzo słabej dyspozycji podopiecznych Łukasza Grudniewskiego na dystansie okazała się złotym środkiem, spowodowały że przewaga GTK Fluor urosła do siedmiu punktów (20:13). Dodatkowo na koniec pierwszej części meczu dwoma „trójkami” popisał się Tomasz Wróbel, czym wyraźnie wprowadził spokój w nasze szeregi (26:13).

Wysoka przewaga spowodowała, że trener Pinkowski szybciej niż zwykle mógł skorzystać z usług zawodników rezerwowych. Ci w niczym jednak nie chcieli ustępować swoim kolegom z pierwszej piątki i od samego początku prezentowali wysoką dyspozycję na parkiecie. Prym w ataku wiedli Artur Donigiewicz i Jakub Maksymiuk. Goście nadal mieli spore problemy ze skutecznością w ataku, gdyż wiele ich rzutów nie trafiało do kosza lub też było blokowanych. Trzy ostatnie minuty tej części gry zawodnicy Exact Systems Śląsk zanotowali bez żadnej zdobyczy punktowej, co przy skutecznych akcjach Łukasza Ochodka i Emila Podkowińskiego pozwoliło nam uzyskać 20-punktową przewagę jeszcze przed końcem pierwszej połowy.

Jeśli ktoś liczył, że po przerwie obraz gry może ulec zmianie i na parkiecie będą jeszcze emocje to srodze się zawiódł. Koszykarze GTK Fluor z pewnością uczuleni na co, co działo się w pierwszym meczu we Wrocławiu, gdzie podobną przewagę prawie udało im się zmarnować, nie zamierzali tym razem rywalom odpuszczać. Zdobycz 12 punktów z rzędu na początku trzeciej kwarty pokazała, że gospodarze potraktują ten mecz do samego końca na poważnie. Z drugiej strony trzeba przyznać, że nasz zespół mógł w tym meczu z łatwością zdobywać punkty spod kosza, gdyż w ekipie Exact Systems Śląska brakowało doświadczonego podkoszowego, Przemysława Hajnsza. Ozdobą tej części spotkania było bez wątpienia podanie Wróbla jeszcze z naszej połowy i zakończenie akcji alley-oppem przez Podkowińskiego (56:26). Bohaterowie tej akcji niedługo usiedli na ławce rezerwowych, ale jak się później okazało jeszcze przed końcową syreną pojawili się ponownie na parkiecie. Ich zmiennicy, Donigiewicz i Maksymiuk nie dali jednak odczuć różnicy. Ten pierwszy popisał się dwoma dobitkami z powietrza, a ten drugi skutecznie punktował z dystansu (łącznie cztery celne próby na pięć oddanych) (75:39).

Ostatnia część meczu to przede wszystkim bardzo dobra dyspozycja Łukasza Ochodka, który momentami był najwyższym zawodnikiem w naszych szeregach na parkiecie, ale z roli środkowego wywiązywał się bardzo dobrze. Nie można też nie wspomnieć o naszym kapitanie, Grzegorz Podulka zadbał o to, by wszyscy w naszych szeregach walczyli do samego końca. Sam oprócz doskonale nam znanej roli strzelca z dystansu zaprezentował również dynamiczne wejścia pod kosz, czym zasłużył na owację kibiców na trybunach. Czujnie pod deską prezentowali się również Piotr Konsek i Patryk Bajtus. Kiedy na zegarze pozostała niespełna minuta do zakończenia meczu trener Pinkowski poprosił o czas i na parkiecie pojawił się duet Wróbel - Podkowiński. Dalsza część jest już zapewne wszystkim doskonale znana. Ten pierwszy „zawiesił” piłkę nad obręczą, a ten drugi potężnym wsadem zapakował piłkę do kosza. Ta akcja nie znalazła niestety zrozumienia w oczach trenera gości, który po meczu miał spore pretensje do naszego szkoleniowca, oskarżając go o brak szacunku dla pokonanych. Staż trenerski Łukasza Grudniewskiego z pewnością jest jeszcze zbyt mały, by godnie pogodzić się z porażką, a zwycięzcom pozwolić fetować okazałą wygraną.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Przeciwnik grał bez Przemysława Hajnsza i jego brak dość wyraźnie widoczny. Cieszę się, że nie zlekceważyliśmy rywala. Przed meczem ostrzegałem zespół przed tym, by nie powtórzyła się sytuacja z Wrocławia, gdzie byliśmy bliscy utraty wypracowanej przewagi. Kluczem do sukcesu była trzecia kwarta, w której odskoczyliśmy na 30 punktów różnicy i stało się jasne, że nic nam już zwycięstwa nie odbierze. Jestem zadowolony z postawy wszystkich zawodników, bo każdy który pojawił się na parkiecie wniósł coś pozytywnego do gry. Przed nami dwa kolejne mecze na własnym parkiecie, ale musimy do nich podejść na poważnie. Sport uczy pokory i my ją będziemy mieć wobec każdego rywala, niezależnie od tego czy jest to lider czy ostatni zespół w ligowej tabeli.

GTK FLUOR GLIWICE - EXACT SYSTEMS ŚLĄSK WROCŁAW 111:54 (26:15, 20:11, 29:13, 36:15)

GTK FLUOR: Wróbel 8 (2x3), Grygiel 7 (1x3), Podkowiński 18, Piotrkowski 13, Nikiel 11 - Donigiewicz 14, Maksymiuk 12 (4x3), Podulka 10 (2x3), Bajtus 6, Ochodek 6, Kołcz 4, Konsek 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

EXACT SYSTEMS ŚLĄSK: M.O. Sanny 9, S. Sanny 14, Kulon 2, Kowalski 4, Kliniewski 9 - Kamberski 6 (1x3), Nizioł 4, Dubiel 3, Dudek 2, Wnętrzak 1, Malinowski.

Trener Łukasz Grudniewski. 

Data 04.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Nowy rok, stare nadzieje

Meczem z Exact Systems Śląsk Wrocław GTK Gliwice rozpoczyna serię trzech spotkań na własnym parkiecie. Gorąco liczymy na kolejne zwycięstwo, które przybliży nas do zrealizowania celu, jaki został wyznaczony jeszcze przed startem rozgrywek, czyli awansu do I ligi.

Nasz najbliższy rywal to zespół stosunkowo młody, ale szybko nabierający doświadczenia i coraz groźniejszy dla kolejnych drużyn z II ligi grupy B. Podopieczni Jacka Krzykały rozgrywki rozpoczęli od czterech porażek, ale w kolejnych ośmiu meczach wygrali aż sześć razy. Z pewnością warto zwrócić uwagę na dwie wygrane w Kłodzku z Doralem Nysa aż 80:54 i we Wrocławiu w ostatniej kolejce przed świąteczną przerwą z Pogonią Prudnik po dogrywce 86:82. Część koszykarzy z II-ligowego zespołu tuż po świętach wyjechała z zespołem juniorów na turniej towarzyski do belgijskiego Kortrijk, więc aktywnie przygotowywała się do dalszej części sezonu.

Do najgroźniejszych zawodników Exact Systems Śląsk Wrocław należą: Jakub Nizioł (śr. 14 pkt./mecz) i Maksym Kulon (10.9 pkt./mecz, 5.8 zb./mecz, 2.5 as./mecz, 2.1 przech./mecz). Ważnymi postaciami drużyny Jacka Krzykały są również doskonale znani w Gliwicach bracia Marc-Oscar (9.7 pkt./mecz, 3,7 as./mecz, 1.7 przech./mecz) i Stanferd Sanny (8.5 pkt./mecz, 3.9 zb./mecz). Część koszykarzy z II-ligowego zespołu (m.in. Nizioł, Marc-Oscar Sanny, Artur Wnętrzak, Marcel Kliniewski) tuż po świętach wyjechała z zespołem juniorów na turniej towarzyski do belgijskiego Kortrijk, więc aktywnie przygotowywała się do dalszej części sezonu.

W pierwszym meczu rozegranym we Wrocławiu GTK Fluor wygrało 72:65. Nasz zespół wypracował sobie wysokie prowadzenie jeszcze w I połowie, ale po przerwie młodzi koszykarze Exact Systems Śląsk rozpoczęli ambitną pogoń, która na całe szczęście dla nas zakończyła się ostatecznie niepowodzeniem. We wspomnianym spotkaniu najlepiej zaprezentowali się w zespole gospodarzy: Nizioł (14 pkt.), Kulon (13 pkt., 10 zb.) i Marcin Skorek (13 pkt.). Z kolei w ekipie Grzegorza Pinkowskiego najlepiej zagrali: Mariusz Piotrkowski (19 pkt., 9 zb., 5 as., 3 przech.), Emil Podkowiński (15 pkt., 8 zb., 3 przech.) i Tomasz Wróbel (14 pkt., 8 as.).

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców, tradycyjnie już na halę gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26, choć nietypowo, bo o 18.30. Pomóżmy dopingiem naszym koszykarzom, by wygrali szósty mecz na własnym parkiecie.    

Data 02.01.2014

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wszystkiego Najlepszego !!!

dla Kibiców- wielu emocji i sportowych wrażeń...

dla Zawodników - wysokiej formy i braku kontuzji...

dla Trenerów - właściwych decyzji...

dla Działaczy - wytrwałości...

dla Gliwic - awansu do I ligi !

Data 23.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bój w Kłodzku dla GTK Fluor

Zgodnie z przewidywaniami spotkanie w Kłodzku było dość zacięte, ale na całe szczęście to GTK Fluor ostatecznie wygrało i zakończyło rok z bardzo dobrym bilansem 11 zwycięstw i zaledwie jedną porażką.

Nasz zespół mecz w Kłodzku rozpoczął w takim samym zestawieniu jak przed tygodniem w Chorzowie. Pierwsze punkty w meczu zdobył dwoma rzutami wolnymi Michał Nikiel, a chwilę później prowadzenie podwyższył Emil Podkowiński. Dwie kolejne akcje zakończyły się jednak powodzeniem dla koszykarzy Doralu. Najpierw trafił Rafał Wojciechowski, a po chwili z dystansu przymierzył Maciej Lepczyński, wyprowadzając miejscowych na prowadzenie (5:4). Od tego momentu oba zespoły zdobywały punkty naprzemiennie i dopiero dwa bardzo dobre zagrania Artura Grygiela pozwoliły nam odskoczyć. Nasz rzucający obrońca najpierw trafił zza linii 6,75 metra, a następnie popisał się akcją 2+1. Kiedy chwilę później zza łuku celnie rzucił Tomasz Wróbel, a dwa rzuty wolne wykorzystał Mariusz Piotrkowski przewaga GTK Fluor wzrosła do 10 „oczek” (9:19). Nasz zespół nie zamierzał na tym poprzestawać, bo jeszcze w pierwszej kwarcie kolejne „trójki” dołożyli Grygiel i Jakub Maksymiuk, co pozwoliło gościom zdobyć w ciągu pierwszych dziesięciu minut aż 31 punktów i prowadzić różnicą aż 15 „oczek” (16:31).

Gdy na początku drugiej odsłony z półdystansu celnym rzutem znów popisał się Grygiel, a zza łuku trafił Michał Nikiel przewaga GTK Fluor wzrosła już do 20 punktów (16:36). Gospodarze za sprawą Jakuba Gadomskiego i Michała Lipińskiego zaczęli jednak powoli odrabiać straty. Wkrótce dołączył do nich Wojciechowski i po jego dobitce oraz akcji w końcówce tej części spotkania drużyna Marcina Radomskiego zniwelowała straty do ośmiu „oczek” (41:49). To właśnie Wojciechowski sprawił nam najwięcej kłopotów w pierwszej połowie meczu, zdobywając aż 15 punktów dla Doralu.

Również na początku drugiej połowy Wojciechowski jako pierwszy trafił do kosza, ale na całe szczęście sprawy w swoje ręce wziął Podkowiński, który dwoma skutecznymi akcjami zwiększył przewagę GTK Fluor do 10 punktów (43:53). W odpowiedzi celnym rzutem znów popisał się Wojciechowski, ale chwilę później po drugiej stronie boiska trafił także Podkowiński. „Trójka” Wróbla i wsad Patryka Bajtusa znów daje nam prowadzenie 13 punktami (47:60), ale wiarę gospodarzom przywracają Lipiński i Czesław Radwański, trafiając zza łuku (53:60). W odpowiedzi z dystansu skutecznymi rzutami popisują się także Grygiel i Wróbel (55:66).

Początek czwartej kwarty to kolejny rzut z dystansu Wróbla, dający GTK Fluor 14 punktów przewagi (57:71).Gospodarze próbują odrabiać straty rzutami zza linii 6,75 metra i Radwański popisuje się aż czterema celnymi próbami. Na całe szczęście dla podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego zawodnik rywali jest osamotniony  w swoich poczynaniach i to nie pozwala gospodarzom odrobić strat, a magiczną barierą dla nich była różnica 10 punktów, poniżej której nie potrafili zejść. Ostatecznie nasz zespół wygrał na trudnym terenie w Kłodzku, ale mecz choć prowadzony pod dyktando GTK Fluor nie należał z pewnością do łatwych. GKS Tychy również wygrał swój mecz w Katowicach z Mickiewiczem i oba zespoły nadal legitymują się takim samym bilansem zwycięstw i porażek.

DORAL NYSA KŁODZKO - GTK FLUOR GLIWICE 73:84 (16:31, 25:18, 14:17, 18:18)

DORAL: Lipiński 10 (2x3), Lepczyński 8 (2x3), Weiss 6, Wojciechowski 21, Gadomski 10 - Radwański 17 (5x3), Ratajczak 1, Cieśla.

Trener Marcin Radomski.

GTK FLUOR: Wróbel 16 (4x3), Grygiel 18 (3x3), Podkowiński 18, Piotrkowski 8, Nikiel 10 (1x3) - Bajtus 6, Donigiewicz 5 (1x3), Maksymiuk 3 (1x3), Konsek, Ochodek, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 21.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Czas na rewanże

Jeszcze na zakończenie roku GTK Fluor rozpocznie w Kłodzku rundę rewanżową rozgrywek II ligi grupy B. W pierwszym meczu nasz zespół wygrał, ale koszykarze Doralu są groźni przede wszystkim na własnym parkiecie.

Pierwszy mecz w Gliwicach zakończył się zwycięstwem GTK Fluor 75:70. Dla wielu naszych koszykarzy był to debiut w barwach zespołu, ale najlepiej wypadł wówczas Tomasz Wróbel, który zdobył 27 punktów i miał po 4 asysty i zbiórki. Bardzo dobrze zaprezentował się również Mariusz Piotrkowski, który w swoim pierwszym meczu w koszulce GTK Fluor zdobył 21 „oczek” i zebrał 5 piłek. W barwach gości najlepiej zaprezentowali się: Maciej Lepczyński i Michał Weiss, którzy zdobyli po 15 punktów oraz Jarosław Bartkowiak, autor 11 „oczek” i 9 zbiórek. W I rundzie rozgrywek koszykarze Doralu na wyjeździe wygrali tylko raz, wysoko pokonując Roben Gimbasket Wrocław 63:27 i doznali aż pięciu porażek. Podopieczni Marcina Radomskiego zdecydowanie lepie radzą sobie na własnym parkiecie, gdzie na pięć rozegranych spotkań wygrali cztery razy. W Kłodzku dość nieoczekiwanie wysoko wygrali tylko zawodnicy Exact Systems Śląska Wrocław 84:50, a przegrali m.in. w ostatniej kolejce koszykarze Pogoni Prudnik, ulegając 63:66. W szeregach Doralu na chwilę obecną najlepiej spisuje się Bartowiak, który średnio zdobywa 13.6 punktu, zbiera 7.9 piłki i blokuje 1.1 piłki na mecz. Z dobrej strony pokazuje się Weiss, który zdobywa 12.5 punktu, ma 3 asysty i 1.7 przechwytu na mecz oraz Marcin Kowalski, który zdobywa 9.9 punktu i ma 3.3 asysty na mecz.

Nasz zespół, choć nie bez problemów, pokonał Albę Chorzów 76:67, która w tym sezonie spisuje się bardzo dobrze. W spotkaniu tym nie zagrali Artur Donigiewicz i Piotr Konsek, ale na mecz w Kłodzku będą już gotowi do gry. Nadal wykluczony jest występ Kosmy Kołcza, Macieja Soehricha i Pawła Szymańskiego. Sobotni mecz rozpocznie się o godzinie 17 w hali przy ulicy Sportowej 1. Trzymajmy mocno kciuki za nasz zespół, by zawodnicy w dobrych humorach mogli spędzić nadchodzące święta Bożego Narodzenia.

Data 19.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Powiększona przewaga

Nie bez problemów, aczkolwiek ze szczęśliwym zakończeniem, dla naszej drużyny okazał się sobotni mecz w Chorzowie. Po słabszej drugiej kwarcie, po przerwie GTK Fluor stanęło na wysokości zadania i ostatecznie pokonało miejscową Albę.

W meczowej kadrze na mecz z Albą nie znalazł się Piotr Konsek, który nadal zmaga się z chorobą. Pojawił się w niej za to Patryk Bajtus, który od kilku tygodni trenował z naszym zespołem, aż w końcu nadszedł czas na włączenie nowego środkowego do składu. Był również z drużyną Artur Donigiewicz, który nie trenował przez cały tydzień, ale ostatecznie jego obecność na parkiecie nie była konieczna. Miejsce czołowego strzelca w pierwszej piątce GTK Fluor zajął Artur Grygiel, po którego kontuzji z początku sezonu nie ma już śladu. Pierwsze minuty meczu to jednak przede wszystkim bardzo dobra gra naszych zawodników podkoszowych. To po akcjach Michała Nikla i Mariusza Piotrkowskiego nasz zespół szybko objął 7-punktowe prowadzenie (3:10). To jednak nie zadowalało gości, bo kiedy „trójką” popisał się Grygiel,  a akcją 2+1 dołożył kolejne punkty Tomasz Wróbel przewaga urosła już do 10 „oczek” (9:19). W kolejnej akcji na parkiecie pojawił się po raz pierwszy Bajtus i od razu udało mu się przechwycić piłkę. Kolejne dwa punkty zdobył Piotrkowski, a podającym był Wróbel, dla którego była to szósta asysta w pierwszej kwarcie! Jeszcze przed końcem pierwszej części meczu gospodarze minimalnie zniwelowali straty za sprawą dwóch kontr w wykonaniu Tomasza Gembusa i Łukasza Wójcika (13:21).

Druga kwarty rozpoczęła się od wymiany ciosów. Na trafienie Karola Leszczyńskiego odpowiedział Grygiel, a na kolejną skuteczną akcję Gembusa Bajtus (17:25). Od tego momentu to jednak zawodnicy Alby zdobyli siedem punktów z rzędu i zbliżyli się na jedno „oczko” do naszej drużyny (24:25). Chwilę oddechu dał nam Grzegorz Podulka, który w swoim stylu trafił z dystansu, ale akcja 2+1 w wykonaniu Gembusa i trafienie zza łuku Krzysztofa Lisa pozwoliły gospodarzom po raz pierwszy objąć prowadzenie (30:28). Do remisu ponownie doprowadził Jakub Maksymiuk, a po dobitce Bajtusa i akcji Nikla dwukrotnie obejmujemy prowadzenie (34:35). Ostatnie trzy minuty tej kwarty zdecydowanie należały już jednak do podopiecznych Rafała Sobeckiego. Cztery punkty z linii rzutów wolnych zdobył Wójcik, trafieniami zza linii 6,75 metra popisali się Gembus i Lis, a dla GTK Fluor w tym okresie trafił tylko Bajtus. To gospodarze ostatnie schodzili na przerwę z 9-punktową zaliczką (46:37).

Kiedy po przerwie skutecznymi akcjami popisali się Michał Batorski i Wójcik, a z dystansu trzeci raz trafił Lis przewaga chorzowian urosła już do 14 punktów (53:39) i sytuacja naszej drużyny znacząco się skomplikowała. Sygnał do odrabiania strat dał Piotrkowski. Gospodarze nie potrafili sobie również poradzić z Wróblem, którego musieli faulować. Nasz rozgrywający pewnie egzekwował rzuty wolne i przewaga Alba powoli topniała (58:50). Dwie skuteczne akcje w wykonania Łukasza Ochodka i Piotrkowskiego na koniec tej części gry pozwoli zniwelować straty do pięciu „oczek” (59:54). Przy obu tych akcjach asystował Wróbel, dla którego były to już odpowiednio ósma i dziewiąta asysta. Co ciekawe, nasza „jedynka” po trzech kwartach miała też już na swoim koncie aż osiem przechwytów!

W ostatniej części meczu dość długo obie drużyny miał problem ze zdobywaniem punktów. Przez blisko cztery minuty gry ani jeden zespół nie zdobył kosza z gry, a gospodarze po stronie zysków zapisali tylko trzy celne rzuty wolne (62:54). Niemoc przełamał dopiero Ochodek. To właśnie nasz silny skrzydłowy wespół z Grygielem nie tylko doprowadzili do remisu, ale również pozwolili odzyskać naszej drużynie prowadzenie (62:64) na 3,5 minuty przed końcem meczu. Chwilę później nasza przewaga wzrosła do czterech „oczek” po skutecznej akcji Emila Podkowińskiego. Niestety nasz niski skrzydłowy w kolejnej akcji popełnił piąte przewinienie. Faulowany Leszczyński trafił do kosza (64:66), ale dodatkowy rzut wolny spudłował. W następnejj akcji Piotr Podbiał znów faulował Wróbla, a ten pewnie egzekwował rzuty osobiste. Zawodnicy Alby próbowali odrabiać straty rzutami z dystansu, lecz te były nieskuteczne. Kolejne trafienia Wróbla i Ochodka zapewniły naszej drużynie zwycięstwo, na które nasza drużyna musiała solidnie zapracować. Wróbel ostatecznie zdobył 16 punktów, miał 10 asyst i aż 9 przechwytów, czyli ostatecznie ponownie zabrakło mu jednego przechwytu do triple-double. Zwycięstwo z zespołem z Chorzowa, przy jednoczesnej porażce Pogoni Prudnik, pozwoliło nam zwiększyć przewagę nad grupą pościgową do trzech punktów. Za tydzień nasz zespół rozegra ostatni mecz w tym roku w Kłodzku, a rywalem będzie Doral Nysa.

Alba Chorzów - GTK Fluor Gliwice 67:74 (13:21, 33:16, 13:17, 8:22)

Alba: Podbiał 4, Lis 11 (3x3), Wójcik 19, Gembus 14 (1x3), Batorski 7 - Leszczyński 10, Anduła 2, Dobriański, Weselak.

Trener Rafał Sobecki.

GTK Fluor: Wróbel 16, Grygiel 11 (1x3), Podkowiński 5, Piotrkowski 13 (1x3), Nikiel 8 - Ochodek 10, Bajtus 6, Podulka 5 (1x3), Maksymiuk 2.

Trener Grzegorz Pinkowski. 

Data 15.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zdobyć Chorzów

Przed GTK Fluor jeszcze dwa spotkania w tym roku. Oba zostaną rozegrane na wyjeździe. Pierwszy z nich jest równocześnie ostatnim meczem I rundy rozgrywek. Najbliższym rywalem naszej drużyny będzie 3. zespół w ligowej tabeli, Alba Chorzów.

Chorzowianie sezon rozpoczęli w nie najlepszym stylu. Pierwsze dwa mecze przegrali, a ich pogromcami okazali się koszykarze Sudetów Jelenia Góra, którzy wygrali 89:69 oraz GKS-u Tychy 75:56. Od tego momentu Alba wygrała jednak siedem kolejnych spotkań, co pozwoliło jej wywalczyć 3. pozycję w ligowej tabeli tuż za GKS-em i GTK Fluor. Dopiero w ostatniej kolejce, po zaciętym meczu, do którego rozstrzygnięcia była potrzebna dogrywka, podopieczni Rafała Sobeckiego musieli uznać w Prudniku wyższość koszykarzy miejscowej Pogoni, która ostatecznie wygrała 76:70. W tym meczu chorzowianie wystąpili bez Łukasza Wójcika i Marcina Weselaka. Obaj koszykarze wystąpią jednak w meczu z nami. Pierwszy z nich w tym sezonie średnio zdobywa 17.8 punktu, a drugi 12.3 punktu i zbiera 7.1 piłki na mecz. Liderem Alby pod względem zdobywanych punktów jest Damian Tokarski, który zdobywa 19.2 punktu na mecz. Bardzo dobrze w tym sezonie prezentuje się również Tomasz Gembus, który zdobywa 12.6 punktu i zbiera 6.9 piłki na mecz. Ważną postacią jest także były zawodnik naszego zespołu, Karol Leszczyński, który zdobywa 8.1 punktu, zbiera 5.4 piłki, ma 3.2 asysty i przechwytuje 2.2 piłki na mecz.

Nasz zespół po dwóch porażkach, z GKS-em w Tychach i MOSiR-em PBS Bank KHS Krosno w Intermarche Basket Cup, w kolejnym spotkaniu z Mickiewiczem Katowice zdecydowanie wygrał i pokazał, że forma drużyny jest nadal wysoka. W spotkaniu z Albą nadal wykluczony jest występ Kosmy Kołcza. Pod znakiem zapytania stoi udział w meczu Piotra Konska, który zmaga się z chorobą. W barwach naszej drużynie może dojść jednak do debiutu, gdyż do drużyny dołączył Patryk Bajtus. 22-letni środkowy, który jest wychowankiem MOS-u Ochota Warszawa w przeszłości występował m.in. w barwach ekstraklasowych zespołów PBG Basket Poznań oraz Kotwica Kołobrzeg. Reprezentował również barwy, AZS-u Politechnika Poznań, Novum Lublin i UMKS Kielce.  

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców do Chorzowa, na ulicę Graniczną 92, gdzie w sobotę o godzinie 16 zostanie rozegrany mecz z Albą. Pomóżmy naszej drużynie udanie zakończyć I rundę rozgrywek II ligi grupy B.

Data 13.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Podziękowanie dla kibiców

Emil Podkowiński przyzwyczaił już gliwickich kibiców do tego, że niemal w każdym meczu prezentuje niezwykle efektowne zagranie. Jak było w meczu z Mickiewiczem Katowice?

Stali bywalcy gliwickiej hali z pewnością domyślili się, dlaczego przy wygranym meczu ponownie pojawiłeś się w końcówce spotkania na parkiecie.

To już taka mała tradycja, że w każdym meczu, jeśli jest ku temu sposobność, to staram się pokazać jakieś efektowne zagranie. Jest to swego rodzaju forma podziękowania dla tych, którzy uczęszczają na nasze spotkania. Tak się jednak złożyło, że tym razem rywale byli na to przygotowani i czujnie pilnowali, by nie dopuścić do tego typu zagrania. Szkoda, bo przy tak dużej różnicy punktowej, kiedy losy pojedynku były już dawno rozstrzygnięte, zawodnicy Mickiewicza mogli nam pozwolić efektownie zakończyć jedną z akcji.

Mecz z Mickiewiczem to kolejne spotkanie u siebie, które wygrywacie wysoko. Póki co w Gliwicach jeszcze żaden zespół nie stawił GTK Fluor  większego oporu.

Chociaż Mickiewicz zajmuje dość niską pozycję w ligowej tabeli, to jest jednak zespół, który gra coraz lepiej. Na początku nie grali w pełnym składzie, a od kilku spotkań są już w pełnym zestawieniu i to widać. Szczególnie pod koszem dysponują dobrymi zawodnikami i momentami było to widoczne. Myślę, że będą grali coraz lepiej i mogą jeszcze zaskoczyć teoretycznie silniejsze zespoły.

Po dwóch porażkach, z GKS-em Tychy i MOSiR-em PBS Bank KHS Krosno, zwycięstwo było niezwykle potrzebne.

To było dla nas niezwykle istotne. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że w tych dwóch meczach nie wszystko wyglądało tak jak powinno i naszym celem było zrehabilitowanie się za te nie najlepsze występy. To zwycięstwo z Mickiewiczem pozwoli nam znów nabrać pewności siebie i pokazało, że wróciliśmy na właściwą drogę. Przed nami jeszcze dwa mecze, chcemy je wygrać i w spokoju przygotowywać się do dalszej części sezonu.

Najbliższy mecz z Albą w Chorzowie wcale nie musi należeć do łatwych. Rywale po kiepskim starcie wyraźnie poprawili swoją grę, a w ligowej tabeli są tuż za GTK Fluor.

Nie lekceważyłbym drużyny z Kłodzka. Oni też na swoim parkiecie będą groźni. Wiadomo, że na wyjazdach gra się zdecydowanie inaczej niż u siebie. Musimy być skupieni w obu meczach przez pełne 40 minut i to powinno pozwolić nam wygrać oba mecze i utrzymać 2. miejsce. Oczywiście po cichu liczymy też na potknięcie GKS-u Tychy, co pozwoliłoby nam wrócić na fotel lidera.

 

Data 10.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Udane zakończenie roku w Gliwicach

GTK Fluor po dwóch porażkach z rzędu odniósł przekonujące zwycięstwo z Mickiewiczem Romus Katowice. Jeszcze po pierwszej połowie goście mogli mieć złudzenia, co do losów potyczki, ale trzecia kwarta ostatecznie potwierdziła dominację naszej drużyny.

Początek meczu był dość chaotyczny ze strony obydwóch drużyn. Zarówno jedni jak i drudzy pudłowali z prostych pozycji. Pierwszy nerwy opanował Emil Podkowiński, który zdobył dla GTK Fluor pierwsze siedem punktów. Kiedy akcją 2+1 popisał się Artur Donigiewicz nasza przewaga urosła do sześciu „oczek” (10:4). Niestety nasz rzucający obrońca szybko popełnił trzy przewinienia i musiał usiąść na ławce rezerwowych. Jego zmiennik, Artur Grygiel, szybko pokazał, że wymuszona zmiana nie spowoduje zmiany jakości w naszej grze. Dwie dobre akcje przyniosły punkty i pozwoliły utrzymać bezpieczną przewagę podopiecznym Grzegorza Pinkowskiego. Zawodnicy Mickiewicza za wszelką cenę starali się dostarczać piłkę pod kosz i to przynosiło im skutek. Po kolejnej dobrej akcji Dawida Kołakowskiego goście zniwelowali straty do trzech punktów różnicy (16:13). W tym momencie po raz kolejny sygnał do ataku dał Podkowiński. Dwie kontry w jego wykonaniu znów pozwoliły odskoczyć nam na dziewięć „oczek” (22:13).

Druga kwarta rozpoczęła się od celnego rzutu za trzy punkty w wykonaniu Pawła Jurczyńskiego, ale chwile później tym samym pod drugim koszem odpowiada Mariusz Piotrkowski (27:17). Od tego momentu praktycznie obserwujemy rywalizację kosz za kosz. Dopiero kiedy na parkiet powrócił Donigiewicz i przymierzył zza łuku, a chwilę później jego wyczyn skopiował Grzegorz Podulka, GTK Fluor zwiększyło swoją przewagę do 15 „oczek” (43:28). Nasz kapitan jeszcze przed przerwą trafił jeszcze raz zza linii 6,75 metra i ostatecznie prowadziliśmy 50:34. Gra zespołu była jednak generalnie przeciętna, bo dobre zagrania były zbyt często przeplatane słabymi. To musiało zaowocować przedłużeniem czasu pobytu w szatni i zapewne ostrą reprymendą.

Ta szybko odniosła skutek, bo w drugiej połowie nasz zespół zaczął prezentować poukładaną grę, do jakiej zdążył nas przyzwyczaić. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Otwarcie 12:0 spowodowało, że goście szybko przestali mieć nadzieje na korzystny rezultat w tym spotkaniu. Pierwsze punkty dla Mickiewicza zdobył dopiero w 25 min. spotkania Kołakowski. To był jednak tylko przerywnik, bo nasz zespół nadal prezentował ciekawą koszykówkę, a rozbita defensywa gości nie potrafiła sprostać kombinacyjnym akcjom, które często wykańczali nasi podkoszowi, m.in. Michał Nikiel i Łukasz Ochodek. Po trafieniu tego ostatniego na koniec trzeciej kwarty osiągamy aż 34 punkty przewagi (74:40).

Czwarta kwarta to przede wszystkim okazja dla naszych rezerwowych, którzy we wcześniejszych meczach mieli mniej okazji do gry. Ciężar zdobywania punktów wzięli na siebie wcześniej wspomniany Ochodek i Jakub Maksymiuk. Ten ostatni musiał jednak przedwcześnie opuścić parkiet z powodu przekroczenia limitu przewinień osobistych. W jego miejsce powrócił Tomasz Wróbel. Kiedy na niespełna trzy minuty przed końcem meczu na boisku ponownie zameldował się także Podkowiński, w umysłach kibiców zaczęła kołatać myśl, że możemy być jeszcze świadkami jakiegoś efektownego zagrania. I faktycznie zawodnicy GTK Fluor próbowali jeszcze zaprezentować widowiskową akcję, lecz czujni goście nie pozwolili na takową. Ostatecznie podopieczni Grzegorza Pinkowskiego pewnie pokonali Mickiewicza, a dzięki porażce Alby Chorzów w Prudniku powiększali przewagę nad trzecim zespołem w ligowej tabeli do dwóch punktów. Właśnie w Chorzowie GTK Fluor rozegra kolejny mecz już za tydzień.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Przed meczem obawialiśmy się tego spotkania. Rywale to drużyna, która potrafi zaskoczyć i w tym sezonie zagrali już kilka dobrych pojedynków. Oczywiście cieszy nas to, że udało się wysoko wygrać, lecz niestety momentami styl prezentowany przez zespół muszę określić jako streetballowy. Trzecia kwarta pokazała, że wystarczy moment koncentracji i drużyna gra już na zupełnie innym poziomie. Jak każdy zdaję sobie sprawę z tego, że koszykówka jest grą błędów, ale nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego, że wynikają one z nonszalancji, a nie agresywnej obrony przeciwnika. Musimy pamiętać o tym, że kibice przychodzą na mecz zobaczyć dobrą koszykówkę. Przed nami jeszcze pozostały dwa mecze i chcemy je wygrać, by udanie zakończyć ten rok. Myślimy jeszcze o tym, by wzmocnić zespół, gdyż w tej chwili mamy tylko 10 zdrowych zawodników nie tylko do gry, ale również do treningu.

Adam Kubaszczyk (trener Mickiewicza): Przeciwnik przystąpił do spotkanie bardzo zmotywowany, co zapewne było wynikiem wcześniejszej porażki z GKS-em Tychy i minimalnej przegranej z MOSiR-em PBS Bank KHS Krosno, która ujmy nie przynosi. Największym problemem drużyny z Gliwic w tym sezonie jest z pewnością mobilizacja, bo przy potencjale jakim dysponują jest im trudno w każdym meczu podchodzić z pełną determinacją wobec słabszych rywali, co pokazały wcześniejsze mecze. W starciu z moim zespołem tak jednak nie było i boleśnie się o tym przekonaliśmy. Na tle takich drużyn jak GTK Fluor czy też GKS widoczny jest brak doświadczenia i z racji posiadania młodej drużyny jesteśmy po prostu słabsi fizycznie. Dodatkowo ten efekt został spotęgowany przez styl prowadzenia meczu przez arbitrów, którzy momentami pozwalali na walkę wręcz. Koszykówka polega na trafianiu do kosza, a my z tym mieliśmy spore problemy, szczególnie jeśli chodzi o grę na dystansie.

GTK FLUOR GLIWICE - MICKIEWICZ ROMUS KATOWICE 88:52 (24:14, 26:20, 24:6, 14:12)

GTK FLUOR: Wróbel 6, Donigiewicz 13 (2x3), Podkowiński 13, Piotrkowski 14 (1x3), Nikiel 10 - Grygiel 10, Ochodek 8, Podulka 6, Konsek 4, Maksymiuk 4.

Trener Grzegorz Pinkowski.

MICKIEWICZ: Gospodarek 10 (1x3), Wołk-Jankowski 2, Jagieła, Kołakowski 4, Paszek 8 - Migała 10, Jurczyński 8 (2x3), Kosmowski 5, Pietryga 2, Gruth 1, Wawrzyniak.

Trener Adam Kubaszczyk.

Data 07.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zapomnieć o porażkach

Dwa ostatnie mecze GTK Fluor przegrał i tym samym limit porażek na ten rok został już wyczerpany. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego muszą w najbliższym meczu z Mickiewiczem Katowice zaksięgować na swoim koncie komplet punktów.

Po przegranych meczach z GKS-em Tychy w lidze i MOSiR-em PBS Bank KHS Krosno w rozgrywkach pucharowych przed zawodnikami GTK Fluor starcie z teoretycznie słabszym zespołem, jakim jest Mickiewicz Romus Katowice. Zespół Adama Kubaszczyka w 12 dotychczas rozegranych meczach wygrał tylko trzy razy. Co ciekawe, wszystkie te zwycięstwa odniósł grając na wyjeździe. Zawodnicy z Katowic pokonali: Roben Gimbasket Wrocław 110:48, MOSiR Cieszyn 90:72 i AZS Politechnikę Częstochowa 87:85. Po zaciętych meczach przegrali u siebie m.in. z Albą Chorzów 73:77 i w ostatniej kolejce z Pogonią Prudnik 76:77. Dość nieoczekiwanie zawodnicy Mickiewicza Romus przegrali też na własnym parkiecie z zespołem Exact Systems Śląsk Wrocław 62:72. O sile drużyny z Katowic decydują w tym sezonie głównie zawodnicy podkoszowi. Najlepiej z nich prezentuje się, grający jeszcze w ubiegłym sezonie w MKS-ie Dąbrowa Górnicza, Grzegorz Pasek, który średnio zdobywa 16 punktu i zbiera 8,6 piłki na mecz. Do momentu kontuzji bardzo dobrze radził sobie również Dawid Kołakowski, który zdobywał 12,6 punktu i zbierał 8,8 piłki na mecz. Kolejny z wysokich koszykarzy, Mateusz Migała, średnio zdobywa 11 punktu, zbiera 4,9 piłki i przechwytuje 1,9 piłki na mecz. Z kolei rozgrywający Patryk Gospodarek średnio zdobywa 10,9 punktu, ma 3,1 asysty i przechwytuje 2,0 piłki na mecz.

W naszej drużynie przed najbliższym mecze nie dojdzie do żadnych zmian. Nadal z gry wyłączony jest Kosma Kołcz, a Przemysław Szymański i Maciej Soehrich przechodzą intensywną rehabilitację. W trakcie sobotniego meczu zostanie przeprowadzona zbiórka pieniędzy na opał dla schroniska dla bezdomnych im. Św. Alberta. Z kolei najmłodsi mogą liczyć na upominki od św. Mikołaja. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w sobotę na godzinę 18. Mecz tradycyjnie już zostanie rozegrany na hali gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26.

 

Data 06.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Koniec pucharowej przygody

GTK Fluor dzielnie walczył z faworyzowanym zespołem z Krosna, lecz na skutek słabszej postawy w trzeciej kwarcie, ostatecznie podopieczni Grzegorza Pinkowskiego musieli uznać wyższość lidera I ligi.

Goście mecz w Gliwicach rozpoczęli w rezerwowym zestawieniu. To była woda na młyn dla naszego zespołu, który wyszedł na parkiet w najsilniejszą piątką. Od początku niezwykle aktywny był Mariusz Piotrkowski. Po jego trafieniu prowadziliśmy 8:4, po chwili z dystansu celnym rzutem popisał się Tomasz Wróbel, a skuteczne akcje pod koszem spowodowały, że nasza przewaga urosła do dziewięciu punktów (17:8). Kolejna „trójka” Wróbla spowodowała, że na tablicy świetlnej pojawił się wynik 22:12. W końcówce pierwszej odsłony zawodnicy MOSiR-u skutecznie egzekwowali rzuty wolne, a dwa „oczka” po akcji pod koszem dołożył Dariusz Wyka i straty krośnian zmniejszyły się do czterech punktów (22:18).

Środkowy przyjezdnych tak jak skończył pierwszą część meczu, tak też rozpoczął kolejną. Po dwóch skutecznych akcjach doprowadził do remisu (po 22). Na całe szczęście nasz zespół również zaprezentował dobre akcje pod drugim koszem i punkty zdobyli Piotrkowski, Michał Nikiel i Piotr Konsek (28:25). Widząc problemy swojego zespołu, trener Duszan Radović zdecydował się na wprowadzenie pierwszego ze swoich liderów, Dariusza Oczkowicza. Po kolejnych akcjach znów punkty zdobyli Piotrkowski i Konsek, a dzięki temu GTK Fluor nadal minimalnie prowadziło. Goście konsekwentnie jednak odrabiali straty i dobra gra Michała Musijowskiego i „trójka” kolejnego z podstawowych zawodników, Wojciecha Pisarczyka, pozwoliła MOSiR-owi doprowadzić do remisu (32:32). Dzięki zagraniom Oczkowicza i Wyki, to krośnianie schodzili na przerwę prowadząc trzema „oczkami” (34:37).

Po przerwie na parkiecie ujrzeliśmy już nominalną pierwszą piątkę gości. Na parkiecie pojawili się m.in. Grzegorz Grochowski i Marcin Salamonik. Gra tych dwóch zawodników zdecydowanie podniosła jakość gry w ataku i obronie krośnian, co dość szybko przełożyło się na wynik. Trener Grzegorz Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie, ale nie przyniosła ona spodziewanego efektu. W ciągu pięciu ostatnich tej kwarty GTK Fluor nie zdołało trafić do kosza, a goście w tym czasie z łatwością wypracowywali sobie czyste pozycje, z których nie mieli problemów ze zdobywaniem punktów. Siedem „oczek" w tym okresie zdobył doświadczony Oczkowicz, co pozwoliło liderowi I ligi odskoczyć aż na 12 punktów różnicy (43:55).

Początek ostatniej części meczu układa się po myśli naszego zespołu i po rzucie zza linii 6,75 metra w wykonaniu Łukasza Ochodka i wejściu pod kosza Artura Grygla zmniejszamy straty do siedmiu „oczek” (48:55). To wywołuje natychmiastową reakcję szkoleniowca Radovicia, który ponownie wprowadza na parkiet Pisarczyka i Salamonika. Kiedy ten pierwszy zdobywa kolejne pięć punktów nasze szanse na awans stają się iluzoryczne (52:65). Gospodarze próbowali jeszcze odrabiać straty rzutami z dystansu, ale do celu trafiły tylko próby Jakuba Maksymiuka i Grzegorza Podulki. Co ciekawe ten ostatni trafił również rzut z własnej połowy w ostatniej sekundzie spotkania. Ostatecznie GTK Fluor przegrało różnicą pięciu „oczek”, lecz momentami nasza gra na tle lidera I ligi wyglądała poprawnie i napawa optymizmem.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Myślę, że generalnie nie przynieśliśmy wstydu i rozegraliśmy na tle silnego rywala przyzwoite zawody. Cieszę się, że doszliśmy w tych rozgrywkach dość daleko i mogliśmy się zaprezentować przed własną publicznością, która jak zwykle dopisała. Oczywiście może martwić skuteczność, która była dość niska w już drugim meczu z rzędu. O ile w Tychach można to jeszcze jakoś wytłumaczyć, o tyle grając na własnym obiekcie trudno mi znaleźć jakieś rozsądne wytłumaczenia. Szczególnie przy rzutach osobistych, które są najprostszym elementem w tej dyscyplinie. Martwią podstawowe błędy w obronie. Niestety brak rotacji w defensywie jest karygodny, gdyż to są fundamentalne rzeczy w koszykówce. Rywal w trzeciej kwarcie dość szybko popełnił pięć przewinień, ale mój zespół nie potrafił tego wykorzystać w rozsądny zespół. Takie mecze są dla nas niezwykle wartościowe. Jeśli chcemy iść do przodu, to musimy jak najwięcej grać z silniejszymi drużynami.

Marcin Salamonik (silny skrzydłowy MOSiR-u): Ten mecz był świetną okazją, by mogli się zaprezentować wszyscy zawodnicy. Wiadomo, że w meczach ligowych nie wszyscy mają okazje grać i takie przetarcia są z pewnością bardzo potrzebne. Oczywiście najważniejsze było zwycięstwo i po to przyjechaliśmy do Gliwic. Uważam, że rywale mają pierwszą piątkę na I-ligowym poziomie, zresztą są to w większości zawodnicy, którzy już na tym szczeblu rozgrywek występowali, czy też nawet mieli możliwość gry w ekstraklasie. Ich problemem jest brak odpowiednich zmienników i stąd nasze zwycięstwo. To był już nasz siódmy wyjazdowy mecz z rzędu, licząc ze spotkaniami pucharowymi i cieszymy się, że w każdym z nich wygraliśmy. Teraz w końcu nadszedł czas na mecze u siebie.

GTK FLUOR GLIWICE - MOSIR PBS BANK KHS KROSNO 68:73 (22:18, 12:19, 9:18, 25:18)

GTK FLUOR: Wróbel 10 (2x3), Donigiewicz 4, Podkowiński 10, Piotrkowski 15, Nikiel 6 - Konsek 6, Podulka 6 (2x3), Grygiel 4, Maksymiuk 4, Ochodek 3 (1x3).

Trener Grzegorz Pinkowski.

MOSIR: Musijowski 11, Adamczewski 5, Bogdanowicz 8, Fraś 8, Wyka 12 - Pisarczyk 12 (2x3), Oczkowicz 9 (1x3), Grochowski 4, Salamonik 4 (1x3), Malczyk, Mazur, Sadło.

Trener Duszan Radović.

MOSiR PBS BANK KHS Krosno awansował do Final Four Intermarche Basket Cup.

Data 04.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Sprawić niespodziankę

W Gliwicach jeszcze tak silnego zespołu nie mieliśmy okazji oglądać. W IV rundzie Intermarche Basket Cup GTK Fluor zmierzy się na własnym parkiecie z MOSiR-em PBS Bank KHS Krosno. Goście to nie tylko obecny lider rozgrywek I ligi, ale również główny kandydat do awansu do ekstraklasy.

W poprzednim sezonie krośnianie byli bardzo blisko celu, jakim jest awans do Polskiej Ligi Koszykówki. Ostatecznie jednak w finale musieli uznać wyższość WKS-u Śląsk Wrocław, który od samego początku był stawiany w roli głównego faworyta do awansu. Działacze MOSiR-u nie zniechęcili się jednak tym niepowodzeniem i przed kolejnym sezonem dokonali kolejnych wzmocnień i tak już silnej personalnie drużyny. Choć z zespołu odszedł czołowy rozgrywający ligi, Kamil Łączyński, który wrócił do ekstraklasy i przeniósł się do Rosy Radom, to w jego miejsce ściągnięto niezwykle utalentowanego młodzieżowego reprezentanta Polski, Grzegorza Grochowskiego. Popularny „Groszek” jest doskonale znany kibicom koszykówki w naszym województwie, gdyż przez dwa ostatnie sezony bronił barw MKS-u Dąbrowa Górnicza. Oprócz Łączyńskiego do ekstraklasy powędrował również środkowy Łukasz Paul, a w jego miejsce sprowadzono Dariusz Wykę z Polonii Budimpex Przemyśl. Również z Przemyśla trafił do krosna rozgrywający Michał Musijowski. Zatrudniono również Marcina Malczyka, który po wycofaniu się Startu Gdynia z rozgrywek Tauron Basket Ligi pozostał bez klubu. Podobny kierunek obrał Paweł Bogdanowicz, który na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, będąc zawodnikiem Rosy, grał rzadko. Ponadto o sile zespołu z Krosna stanowią jeszcze trzej doświadczeni zawodnicy, jakimi bez wątpienia są: Dariusz Oczkowicz, Wojciech Pisarczyk i dobrze znany na Górnym Śląsku, Marcin Salamonik.

W tegorocznych rozgrywkach MOSiR radzi sobie doskonale. Wygrali wszystkie 10 dotychczas rozegranych spotkań w ramach rozgrywek I ligi i są zdecydowanym liderem ligowej tabeli. Tylko dwa zespoły były w stanie powalczyć z zespołem z Krosna o zwycięstwo do ostatnich sekund. Bliskie zwycięstwa były MKS Dąbrowa Górnicza i MKS Start Wikana Lublin, lecz ostatecznie po dogrywkach obie drużyny przegrały. Ci drudzy najpierw pozwolili, by Malczyk wyrównał w ostatniej sekundzie regulaminowego czasu gry, a następnie Pisarczyk trafił zwycięski rzut w ostatniej sekundzie dogrywki! Również w rywalizacji w IBC podopieczni Duszana Radovicia nie mają póki co żadnych kłopotów. W I rundzie pauzowali, w kolejnej pokonali Mickiewicz Romus Katowice 88:58, grając bez Salamonika, a dwa tygodnie temu ograli w Łańcucie Sokół 63:61, występując bez Malczyka. Co ciekawe, krośnianie zdobyli Puchar PZKosz na szczeblu centralnym pokonując w finale AZS Polfarmex Kutno 82:73. Dopiero w kolejnej fazie rozgrywek, już z udziałem drużyn z ekstraklasy, nasi najbliżsi rywale musieli uznać wyższość Jeziora Tarnobrzeg i przegrali 69:87.

W Gliwicach póki co jeszcze nie oglądaliśmy tak silnego zespołu. Czy mimo to naszą drużynę stać na walkę z rywalem? Drużyna jest z pewnością podrażniona po porażce w niezwykle istotnym meczu z GKS-em w Tychach i pucharowe starcie jest doskonałą okazją, by się zrehabilitować. Mecz z zespołem z Krosna będzie szczególny także dla jednego z naszych koszykarzy. Chodzi o Mariusza Piotrkowskiego, który bronił barw MOSiR-u w sezonie 2011/12. Honorowym patronatem mecz objął również prezydent miasta Gliwice, Zygmunt Frankiewicz. Gorąco liczymy na to, że nasza hali po raz kolejny wypełni się po brzegi i gorącym dopingiem pomożecie naszej drużyny sprawić niespodziankę i pokonać lidera I ligi! Stawką pojedynku jest awans do Final Four szczebla centralnego IBC. Mecz rozpocznie się o godzinie 18.30 przy ulicy Akademickiej 26.

Data 02.12.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Dwa oblicza

GKS Tychy udanie zrewanżował się za porażkę w Intermarche Basket Cup i dzięki zwycięstwu nad GTK Fluor powrócił na 1. miejsce w ligowej tabeli. Nasz zespół nie będzie miał jednak czasu na rozpamiętywanie porażki, bo już w środę zagra mecz pucharowy.

Co ciekawe, do przerwy nic nie zapowiadało zwycięstwa gospodarzy. Podobnie jak w poprzednim meczu to zawodnicy GTK Fluor od samego początku narzucili swój styl gry. Przede wszystkim grali skutecznie w ataku, a dzięki błędom rywali mogli w prosty sposób powiększać swój dorobek punktowy kontratakując. Po jednym z nich do kosza trafił Emil Podkowiński, a że dodatkowo był faulowany, to dołożył jeszcze punkt z linii rzutów wolnych (2:10). Wcześniej skuteczny był również Artur Donigiewicz, który trafił zza łuku i z półdystansu. Kiedy wydawało się, że gospodarze opanowali już nerwy i po trafieniach Rafała Sebrali i Radosława Basińskiego zniwelowali straty do czterech „oczek” (6:10), to jednak w kolejnych akcjach nie potrafili zatrzymać Donigiewicza i Tomasz Wróbla. Jako, że ci zawodnicy nie mylili się, to nasza przewaga znów urosła do bezpiecznych rozmiarów (8:17). Sygnał do odrabiania strat dał, jak się później okazało niezwykle skuteczny tego dnia, Sebrala, który trafił najpierw z dystansu, a następnie dołożył jeszcze cztery „oczka” spod kosza. To dzięki niemu tyszanie po pierwszej kwarcie trafili tylko trzy punkty do GTK Fluor (21:24).

Na początku drugiej kwarty do remisu doprowadził Radosław Lemański (po 26), ale od tego momentu gliwiczanie znów podkręcili tempo. Bardzo dobrze do gry wprowadził się Artur Grygiel, który najpierw wykorzystał dwa rzuty wolne, a następnie przymierzył zza linii 6,75 metra. Kolejne „trójki” dołożyli Donigiewicz i Wróbel i przewaga GTK Fluor znów wzrosła do dziewięciu punktów (30:39). Gospodarzom częściowo straty udało się jeszcze odrobić za sprawą Dawida Weissa, który pewnie wykorzystał cztery rzuty wolne oraz przechwycił piłkę i samotnie pognał na kosz. Tuż przed przerwą sprytnym wybiciem z autu popisał się Grzegorz Podulka i Mariusz Piotrkowski zdołał zdobyć w łatwy sposób dwa punkty (39:44).

Gospodarze długo nie wychodzili na rozgrzewkę przed drugą częścią spotkania, ale jak się później okazało czas spędzony w szatni został przekuty na dużo lepszą dyspozycję. Tyszanie od samego początku trzeciej kwarty zaczęli zdecydowanie agresywniej bronić. Zacieśnienie strefy podkoszowej spowodowało, że nasz zespół zmuszony był do oddawania rzutów z dystansu, a że skuteczność była coraz gorsza, to mieliśmy spore problemy ze zdobywaniem punktów. Doskonale grę GKS-u napędzał Radosław Basiński. To po jego podaniu kolejną „trójkę” trafił Sebrala. Następnie rozgrywający miejscowych sam wystąpił w roli egzekutora i wyprowadził tyszan na prowadzenie (47:46). Od tego momentu rywalizacja toczy się praktycznie kosza za kosz. Aż do czasu, gdy w kontrze GTK Fluor faulowany był Piotrkowski, który dosłownie chwilę później rzucił po gwizdku sędziego piłką w zawodnika rywali. Za niesportowe zachowanie został ukarany przewinieniem technicznym. Oba rzuty wolne wykorzystał Weiss, a po drugiej stronie trafił z dystansu Grygiel (po 57). Gospodarze byli już jednak rozpędzeni, bo kolejny raz zza łuku trafił Sebrala, a punkty dołożył także Weiss (65:60). Przed końcem kwarty straty zmniejszył jeszcze Wróbel, dając nadzieję na spore emocje w ostatniej części meczu.

Czwartą kwartę rozpoczynamy od pięciu niecelnych rzutów, ale na szczęście za każdym razem zbieramy piłkę i w końca piłka znajduje drogę do kosza po zagraniu Emila Podkowińskiego. Niestety po drugiej stronie parkietu znajdujący się w wybornej dyspozycji Sebrala znów trafia z dystansu. Do gry włączą się również Tomasz Bzdyra, który cała drugą połowę grał z czterema przewinieniami na koncie. Po jego trafieniu GKS prowadzi już różnicą sześciu punktów (72:66). Wiarę w zwycięstwo przywraca Donigiewicz (72:71), ale w kolejnej akcji piłkę na naszej tablicy zbiera Tomasz Deja. Nie dość, że trafia, to jeszcze jest dodatkowo faulowany i pewnie egzekwuje rzut wolny. Jak przystało na weterana, do gry w kluczowym momencie włącza się również Basiński i zdobywa ważne punkty (83:75). GTK Fluor próbuje jeszcze rozpaczliwych rzutów z dystansu, ale skuteczność tego dnia zupełnie zawiodła naszych zawodników. Na 33 próby tylko dziewięć z nich znalazło drogę do kosza. Ostatecznie więc to GKS wygrywa mecz, którego stawką był fotel lidera II ligi grupy B. Na szczęście nasz zespół nie będzie miał zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie porażki, bo już w środę zagra w IV rundzie IBC, a rywalem będzie lider I ligi, niepokonany w tym sezonie MOSiR PBS Bank KHS Krosno. Spotkanie honorowym patronatem objął prezydent miasta Gliwice, Zygmunt Frankiewicz.

Pod szatniami

Tomasz Jagiełka (trener GKS-u): W przerwie meczu starałem się przede wszystkim dotrzeć do psychiki zawodników i poprawić ich mentalność. Efektem była zdecydowanie lepsza druga połowa, w której zagraliśmy z charakterem i ogromną determinacją. Udało się przechwycić kilka ważnych piłek, które pozwoliły nam zbudować przewagę. Gratuluję rywalom postawy, bo wspólnie stworzyliśmy ciekawe widowisko, którego w tym sezonie w Tychach kibice jeszcze nie mieli okazji oglądać. Cieszę się, że mam na tyle wyrównany zespół, że praktycznie każdy z zawodników jest w stanie wziąć na siebie ciężar zdobywania punktów. Wobec słabszej postawy Marcelego Dziemby bardzo dobrze spisał się Rafał Sebrala. Nie zamierzamy popadać w euforię, bo wygraliśmy dopiero bitwę. Pozostało jeszcze sporo meczów do końca rywalizacji w sezonie zasadniczej, a na koniec są jeszcze play offy. Liga nie składa się tylko z GKS-u i GTK Fluor, o czym moi zawodnicy przekonali się boleśnie przed tygodniem. Cieszy zwycięstwo w meczu o tzw. cztery punkty, ale myślami jesteśmy już przy spotkaniu w Jeleniej Górze, gdzie z pewnością Sudety będą groźnym rywalem.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Zagraliśmy dwie różne połowy. W pierwszej jestem zadowolony z postawy drużyny, ale w drugiej trudno mi było poznać mój zespół. Oddaliśmy aż 33 rzuty z dystansu. To nie może tak wyglądać, musi być zachowana jakaś proporcja między rzutami z półdystansu, a za trzy punkty. Popełnialiśmy karygodne błędy w obronie. Co gorsza to nie wynikały one z dobrej dyspozycji rywala, a po prostu naszej słabości. Gdybyśmy chociaż o 50% zagrali lepiej w defensywie, to ten mecz zakończyłby się naszym zwycięstwem. Rywal w końcówce meczu zdobywał punkty praktycznie tylko dzięki jednej zagrywce, a przecież przez cały tydzień trenowaliśmy sposób defensywy przeciwko niej. Całe nieszczęście w meczu rozpoczęło się od faulu technicznego Mariusza Piotrkowskiego. Zachował się jak nieopierzony junior. Na pewno będzie się to wiązało z karą finansową, bo nie mogę pozwolić na tego typu wybryki. Oczywiście nie zmienia to faktu, że porażki jest winien cały zespół i nie zamierzam obwiniać tylko jednego koszykarza. GKS Tychy wygrał, bo jego zawodnicy bardziej chcieli tego dokonać. Mam nadzieję, że ta porażka będzie dobrą lekcją dla mojego zespołu. Wierzę, że niektórych nauczy to pokory. Im więcej zwycięstw, tym niżej powinno się głowę nosić. Byliśmy liderem tylko przez tydzień, ale na całe szczęście gra toczy się dalej. W tym roku czekają nas jeszcze trzy mecze w lidze i wszystkie chcemy wygrać.

GKS TYCHY - GTK FLUOR GLIWICE 87:77 (21:24, 18:20, 26:18, 22:15)

GKS: Basiński 18, Dziemba 3, Sebrala 22 (4x3), Bzdyra 5 (1x3), Deja 15 - Weiss 10, Lemański 7 (1x3), Markowicz 7, Olczak.

Trener Tomasz Jagiełka.

GTK FLUOR: Wróbel 19 (3x3), Donigiewicz 18 (3x3), Podkowiński15, Piotrkowski 8, Nikiel 4 - Grygiel 8 (2x3), Ochodek 5 (1x3), Konsek, Maksymiuk, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 30.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Obronić fotel lidera

W ciągu niespełna dwóch tygodni czeka nas kolejna wyprawa do Tychów. Tym razem stawką pojedynku będzie pozycja lidera. Czy i tym razem nasz zespół okaże się lepszy od GKS-u? Gorąco zapraszamy na hit I rundy rozgrywek II ligi grupy B.

Półtora tygodnia temu dość nieoczekiwanie nasz zespół dość łatwo rozprawił się z GKS-em, który szczególnie w pierwszej połowie miał spore problemy z grą w ataku, o czym świadczą tylko 22 punkty zdobyte do przerwy. W ostatniej kwarcie spotkania podopieczni Tomasza Jagiełki ambitnie poderwali się do walki, ale ostatecznie udało im się zbliżyć tylko na trzy punkty różnicy i ostatecznie to GTK Fluor mógł się cieszyć z awansu do IV rundy Intermarche Basket Cup. Dodatkowo po ostatniej ligowej kolejce w obu ekipach z pewnością panuje odmienny nastrój. Zespół Grzegorza Pinkowskiego z łatwością ograł na własnym parkiecie osłabione Sudety Jelenia Góra, sygnalizując że forma drużyna jest nie tylko wysoka, ale przede wszystkim stabilna. Z kolei zawodnicy z Tychów dość nieoczekiwanie przegrali na zawsze trudnym terenie w Prudniku z miejscową Pogonią. Efektem tego zmiana miejsc w ligowej tabeli i to GTK Fluor znalazło się na czele z przewagą jednego punktu nad swoim najbliższym rywalem. Ewentualne zwycięstwo z GKS-em pozwoliłoby więc naszej drużynie na zwiększenie przewagi do dwóch „oczek” i praktycznie oznaczałoby zwycięstwo w I rundzie zmagań obecnego sezonu. Porażka spowoduje, że obie drużyny zrównają się dorobkiem i na skutek lepszego bilansu koszy zdobytych do straconych, to gospodarze najbliższego meczu ponownie wskoczyliby na fotel lidera.

Co zadecydowało o naszym zwycięstwie w pierwszym meczu? Na pewno gra naszych wysokich zawodników, którzy zdominowali strefę podkoszową. Bardzo dobra dyspozycja naszych rozgrywających, bo do tradycyjnie już dobrze grającego Tomasza Wróbla dołączył Jakub Maksymiuk, który z pewnością w tym meczu przyćmił Radosława Basińskiego. Doświadczony rozgrywający tyszan, to jednak weteran ligowych parkietów i trzeba się liczyć, że jego dyspozycja po powrocie po kontuzji będzie stale rosła. Z pewnością trzeba też wyróżnić Artura Donigiewicza, który w tym meczu w kluczowych momentach wziął na siebie ciężar zdobywania punktów. Trzeba się liczyć z tym, że tym razem będzie jeszcze trudniej, bo tyszanie zapewne poświecili sporo czasu naszej grze i naturalną siłą rzeczy zagrają inaczej. Z pewnością są podrażnieni po dwóch przegranych meczach, ale czy ta sportowa złość okaże się ich atutem w starciu z GTK Fluor? Nie wolno zapominać o tym, że w porównaniu z pierwszym meczu również nasz zespół zyskał. Przed tygodniem w końcu zadebiutował Artur Grygiel, a jego występ pokazał, że jest w stanie nadać naszej drużynie dodatkowe oblicze.

Gorąco zapraszamy naszych sympatyków do Tychów. Wstęp na mecz jest darmowy, a Wasza pomoc na hali rywala będzie świetnym wsparciem! Mecz odbędzie się w sobotę o godzinie 19 w hali położonej na alei Piłsudskiego.

Data 29.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

W dobrym kierunku

W trakcie sobotniego meczu z Sudetami Jelenia Góra, jako ostatni ze ściągniętych latem zawodników, w barwach GTK Fluor zadebiutował Artur Grygiel, który pauzował kilka tygodni z powodu kontuzji kolana.

To był już jedenasty mecz w sezonie dla GTK Fluor, a dla Ciebie dopiero pierwszy na parkiecie.

Trudny okres dla mnie. Już od jakiegoś czasu bardzo mnie nosiło, bo bardzo chciałem pomóc kolegom, szczególnie w momentach kiedy drużynie nie szło, no ale musiałem cierpliwie czekać aż będę gotowy, by wrócić na parkiet. Powoli wracam do gry, odczuwam jeszcze lekki dyskomfort, ale wierzę że wszystko będzie szło w dobrym kierunku. Myślę, że za dwa-trzy tygodnie będę już w pełnej dyspozycji.

Dość nieoczekiwanie Sudety nie postawiły Wam wysoko poprzeczki.

Muszę przyznać, że byłem tym zaskoczony, bo ten zespół zawsze należał do czołowych w lidze i był groźny dla każdego rywala. Cieszy mnie bardzo dobra dyspozycja naszej drużyny. Uważam, że mamy najsilniejszy skład spośród wszystkich zespołów. Spotkaliśmy się w takim zestawieniu personalnym w Gliwicach w jednym celu. Chcemy awansować i wszystko podporządkowujemy temu, by tego dokonać i zadowolić kibiców, którzy tak tłumnie przychodzą na nasze spotkania. Musimy jednak pamiętać o tym, że najważniejsze mecze są cały czas przed nami.

Można powiedzieć, że jesteś specjalistą od awansów, bo do I ligi dwukrotnie awansowałeś w ciągu dwóch ostatnich sezonów ze Śląskiem Wrocław i WKK Wrocław.

Teraz chcę dokonać tego po raz trzeci z GTK Fluor. Póki co jesteśmy na dobrej drodze, bo dość nieoczekiwanie GKS Tychy przegrał w Prudniku, w mojej opinii dużo słabszym zespołem jakim jest Pogoń i wskoczyliśmy na pozycję lidera. Wierzę, że nie oddamy jej już tej pozycji do końca sezonu i przystąpimy do play off z uprzywilejowanej pozycji.

Przed Wami starcie właśnie w Tychach, gdzie w ubiegłym tygodniu  w rozgrywkach pucharowych pokazaliście, że można wygrać.

Zagraliśmy bardzo dobre zawody. Zrealizowaliśmy założenia, które postawił przed nami sztab szkoleniowy i to się przełożyło na wydarzenia na parkiecie. Nie przykładamy jednak do tej wygranej zbyt dużej uwagi. Zdajemy sobie sprawę z tego, że były to rozgrywki pucharowe, a podejście do takich spotkań jest jednak inne, niż do meczów ligowych. W każdym razie chcemy wygrać w Tychach po raz drugi i umocnić się na pozycji lidera, a to pozwoli nam spokojnie przygotowywać się do marcowych spotkań, które będą podsumowaniem całego sezonu i zadecydują o tym, kto będzie wygranym tego sezonu.

Data 26.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor liderem!

Nasz zespół grając skutecznie i niezwykle efektownie wysoko pokonał gości z Jeleniej Góry. Dodatkowo Pogoń Prudnik ograła u siebie GKS Tychy i wskutek tego drużyna prowadzona przez Grzegorza Pinkowskiego została samodzielnym liderem rozgrywek.

Sudety Jelenia Góra przyjechały do Gliwic osłabione brakiem dwóch podkoszowych zawodników. W ich szeregach zabrakło Pawła Minciela i Jarosława Wilusza. Wobec tak poważnych braków kadrowych trudno było liczyć na to, że przyjezdni będą w stanie nawiązać równorzędną walkę z niepokonanym do tej pory w tym sezonie GTK Fluor. I już pierwsze minuty spotkania potwierdziły te przypuszczenia. Agresywna, a przede wszystkim skuteczna defensywa naszego zespołu pozwoliła wyprowadzać kontry, które z łatwością koszykarze z Gliwic mogli zamieniać na łatwe punkty. Po celnym rzucie Emila Podkowińskiego już po trzech minutach gry prowadziliśmy różnicą dziewięciu „oczek” (11:2). Kolejny fragment spotkania zdecydowanie należał do Artura Donigiewicza, który wykończył kolejny szybki atak oraz dołożył dwie „trójki”. Efektem tego było powiększenie przewagi do 13 punktów (23:10). Końcówka pierwszej kwarty to jednak już zdecydowanie lepsza gra koszykarzy Sudetów. Goście nie tylko pewnie egzekwowali rzuty wolne, ale również popisali się akcją 2+1 w wykonaniu Aleksandra Raczka, co pozwoliło im zniwelować straty do czterech „oczek” (23:19).

Kolejna odsłona to doskonała gra naszych zawodników podkoszowych, którzy świetnie wykorzystywali swoją przewagę, z racji braku rywali. Dogrania Tomasza Wróbla na punkty zamieniali Michał Nikiel i Mariusz Piotrkowski. W końcu również nasz rozgrywający wziął się za egzekucję i dołożył pięć punktów, w tym trafiając zza linii 6,75 metra. W końcu na parkiecie pojawił się nie grający jeszcze w tym sezonie z powodu kontuzji kolana Artur Grygiel. Swój debiut szybko okrasił pierwszą celną „trójką”, a kiedy jego wyczyn skopiował Donigiewicz, nasza przewaga urosła do 20 „oczek” (44:24). Jeleniogórzanom jeszcze przed przerwą udało się minimalnie zredukować straty po celnym rzucie zza łuku w wykonaniu Michała Kozaka i trafieniu z półdystansu w wykonaniu Łukasza Niesobskiego (48:31).

Po przerwie znów początek należy do naszej drużyny. Najpierw trafia do kosza Piotrkowski i dokłada jeszcze jeden celny rzut wolny po faulu Jakuba Czecha. Następnie skuteczny okazuje się Wróbel, a dodatkowo po faulu niesportowym w wykonaniu Czecha dorzuca jeszcze dwa „oczka” z linii rzutów wolnych. Nasz zespół otrzymał jeszcze piłkę z boku i również po tej akcji powiększył swoją zdobycz punktową za sprawą Podkowińskiego (57:33). Jakby tego było mało nadal bardzo dobrą dyspozycję w ataku prezentuje Wróbel, który wykańcza szybki atak oraz dokłada dwa kolejne „oczka” z linii rzutów osobistych (63:35).  Celna dobitka Nikla i kolejna świetna akcja Podkowińskiego  (69:37) sprawiają, że trener gości prosi o przerwę na żądanie, by coś zmienić w grze swojej drużyny. Reprymenda szkoleniowca Sudetów przynosi skutek, bo akcją 2+1 popisuje się Patryk Ostrowski, a z kontry punkty zdobywa Kozak (69:44). Zryw koszykarzy Sudetów był jednak krótkotrwały i dobrze dysponowane tego dnia GTK Fluor szybko odebrało gościom chęć do dalszej walki. Najpierw zza łuku trafił Grygiel. Po chwili w ekwilibrystyczny sposób akcję wykończył Łukasz Ochodek, a że był jeszcze przy tym faulowany, to dołożył także „oczko” z linii rzutów wolnych. Jakby tego było z dystansu trafił również Jakub Maksymiuk, a dobitką i alley-oppem popisał się Podkowiński (84:46).

Na początku czwartej kwarty w szeregi naszego zespołu wkradło się lekkie rozluźnienie i punkty dla gości w łatwy sposób zdobyli Kozak, Niesobski i Ostrowski (84:52). Nasi zawodnicy szybko jednak odzyskali wigor za sprawą Piotrkowskiego, który najpierw trafił zza linii 6,75 metra, a następnie dołożył dwa „oczka” spod kosza. Kolejne dwie „trójki” w wykonaniu Maksymiuka i Grzegorza Podulki sprawiły, że GTK Fluor zbliżyło się do magicznej liczby 100 punktów zdobytych (97:58). Po kolejnych celnych rzutach wolnych w wykonaniu Wróbla byliśmy już dosłownie o krok od złamania bariery. Nasz zespół postanowił jednak, że przekroczenie tej granicy będzie jeszcze długo rozpamiętywane. Dla akcji, którą wykonali Wróbel z Podkowińskim warto było czekać cały mecz. Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że rzucona przez naszego rozgrywającego piłka poszybuje w aut, ale Podkowiński wzniósł się w powietrze i jedną ręką ściągając piłkę z niebotycznej wysokości zapakował ją do kosza. Czytając tą relację pewnie w tej chwili żałujesz, że nie było Cię na meczu, ale nic straconego. Śledź uważnie nasz profil na facebooku, a wkrótce będziesz mógł zobaczyć tą akcję! Jeszcze nie wszyscy zgromadzeni kibice zdążyli usiąść na swoich miejscach po burzy oklasków jaką zgotowali zawodnikom, a ci praktycznie powtórzyli to zagranie.

Zwycięstwo z Sudetami, przy jednoczesnej porażce KGS-u Tychy w Prudniku pozwoliło nam samodzielnie objąć fotel lidera. Już za tydzień czeka nas wyjazd właśnie do Tychów, gdzie będziemy bronić wywalczonej pozycji.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Sudety przyjechały do Gliwic mocno osłabione, ale cieszę się że mój zespół mimo to potraktował rywala poważnie. Radość jest podwójna, bo oprócz dobrego meczu i zwycięstwa zostaliśmy także liderem na skutek porażki tyszan. Pokazaliśmy ciekawą i widowiskową koszykówkę dla kibiców. Co więcej każdy z zawodników, który pojawił się na parkiecie miał swój wkład w zwycięstwo i jestem zadowolony z postawy całej drużyny. Nawet Piotrek Konsek, który choć nie zdobył punktu, to jednak dał sporo zbiórek i walczył skutecznie w obronie. Udało się również wprowadzić do gry Artura Grygiela i trzeba przyznać, że jego występ był udany. Od poniedziałku rozpoczynamy przygotowania do batalii w Tychach. GKS po dwóch porażkach będzie na pewno bardzo podrażniony i spodziewamy się trudnej przeprawy.

Artur Czekański (trener Sudetów): Przyjechaliśmy do Gliwic poważnie osłabieni, ale nie zmienia to faktu, że liczyłem na większą determinację swojej drużyny. Mam spory niedosyt, bo z pewnością kibice przyszli na mecz, by zobaczyć ciekawe widowisko, a niestety mecz miał jednostronny charakter. W każdym razie gratuluję rywalom, bo stworzyli naprawdę ciekawy zespół. Muszę przyznać, że po cichu kibicuję tej drużynie i mogę tylko zazdrościć, że mogą pracować w tak przyjaznym klimacie dla koszykówki. Za tydzień w Tychach zapowiada się niezwykle ciekawy mecz. Spotkają się dwa wyrównane zespoły i o wyniku będą decydować detale. Naszym celem jest zapewnienie sobie utrzymaniu, czyli tak de facto chcemy awansować do najlepszej „ósemki”.

GTK FLUOR GLIWICE - SUDETY JELENIA GÓRA 107:68 (25:19, 23:12, 36:15, 23:22)

GTK FLUOR: Wróbel 18 (2x3), Donigiewicz 13 (3x3), Podkowiński 22, Piotrkowski 14 (1x3), Nikiel 12 - Grygiel 10 (2x3), Ochodek 7, Maksymiuk 6 (2x3), Podulka 5 (1x3), Konsek.

Trener Grzegorz Pinkowski.

SUDETY: Kozak 20 (2x3), Niesobski 10, Raczek 11, Ostrowski 11, Czech 12 - Nadolski 4, Dąbrowski, Jyż.

Trener Artur Czekański.

Data 23.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Utrzymać przewagę

Po środowym zwycięstwie w Tychach czeka nas kolejny trudny mecz z depczącymi po naszych piętach Sudetami Jelenia Góra. Koszykarzy z Jeleniej Góry nie wolno nam zlekceważyć, gdyż w poprzednim sezonie zdołali oni wygrać w Gliwicach w pierwszym meczu I rundy play-off.

W najbliższym spotkaniu rywalem GTK Fluor będzie zespół Sudetów Jelenia Góra. Drużyna prowadzona przez Artura Czekańskiego obecnie zajmuje wysokie 3. miejsce w ligowej tabeli. Przedstawiciel Dolnego Śląska w bieżącym sezonie wygrał pięć i przegrał dwa spotkania. Koszykarze z Jeleniej Góry musieli uznać wyższość Doralu Nysa Kłodzko, przegrywając 69:77 i AZS-u AWF-u Katowice, przegrywając 69:81. Oba spotkania Sudety rozegrały na wyjeździe. Na swoim parkiecie wygrali do tej pory wszystkie mecze, pokonując Albę Chorzów 89:69, Exact Systems Śląsk Wrocław 83:51, AZS Politechnikę Częstochowa 107:75 i Pogoń Prudnik 72:62. Dodatkowo ekipa Artura Czekańskiego wygrała na wyjeździe z MOSiR-em Cieszyn 86:72. Podobnie jak GTK Fluor w rywalizacji w Intermarche Basket Cup Sudety dotarły do III rundy. Nasz zespół zdołał jednak wywalczyć awans do kolejnego etapu, a jeleniogórzanie musieli uznać wyższość WKK ProBiotics Wrocław, przegrywając u siebie aż 61:105. Podobnie jak w poprzednich sezonach, liderem Sudetów jest Łukasz Niesobski, który średnio zdobywa 20.3 punktu, ma 4.3 asysty i 1.7 przechwytu na mecz. Dodatkowo jest obecnie drugim najlepszym strzelcem ligi. Od lat siłą drużyny z Jeleniej Góry był również jego brat Rafał, ale w obecnym sezonie występuje już w WKK ProBiotics. Kolejną ważną postacią w barwach naszego najbliższego rywala jest Jakub Czech, który zdobywa 15.6 punktu, zbiera 8.7 piłki i blokuje 1.4 rzutów na mecz. Następca Rafała Niesobskiego, Aleksander Raczek średnio zdobywa 12.4 punktu i zbiera 4.7 piłki na mecz. Grę Sudetów prowadzi Michał Kozak, który zdobywa 12.3 punktu i ma 6 asyst na mecz.

W naszym zespole panuje doskonała atmosfera po środowym zwycięstwie w Tychach z miejscowym GKS-em w ramach rozgrywek IBC. Po wyjazdowej wygranej licznik zwycięstw GTK Fluor łącznie z meczami pucharowymi dobił już do liczby 10. W ostatnim spotkaniu z powodu kontuzji pleców nie wystąpił Kosma Kołcz i niestety zabraknie go również w meczu z Sudetami. Całkiem realny jest jednak występ Artura Grygla, który w trakcie dwóch ostatnich spotkań był już z zespołem na ławce rezerwowych. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców w sobotni wieczór na godzinę 18 na halę gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26. Pomóżmy naszej drużynie wygrać kolejny mecz w sezonie! 

Data 22.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Tychy zdobyte!

GTK Fluor, mimo nerwowej końcówki, praktycznie przez cały mecz kontrolowało przebieg wydarzeń na parkiecie i ostatecznie pokonało GKS. W kolejnej rundzie Intermarche Basket Cup zagramy już na własnym parkiecie.

Rywalizacja dwóch czołowych zespołów II ligi grupy B jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wywoływała sporo emocji. Smaku rywalizacji dodawał fakt, że obie drużyny w obecnym sezonie jeszcze ani razu nie przegrały. Wiadomo jednak było, że w środowy wieczór któraś z drużyn już nie będzie mogła chwalić się tym mianem. Wszyscy spodziewali się jednak zaciętego spotkania, trzymającego w napięciu do ostatnich sekund. I choć wspomnianych emocji w końcówce z pewnością nie zabrakło, to jednak przebieg meczu, a w zasadzie łatwość, z jaką GTK Fluor wypracowało sobie bezpieczną przewagą w pierwszej połowie mogła być sporym zaskoczeniem dla miejscowych kibiców. Rywalizację celnym rzutem z dystansu otworzył Tomasz Wróbel. Po chwili wynik podwyższył Mariusz Piotrkowski i choć po drugiej stronie odpowiedział Paweł Olczak, to jednak w kolejnych akcjach uwidoczniła się przewaga gości pod koszem. Po ciekawych akcjach i dograniach pod kosz z łatwością punkty zdobywali Piotrkowski, Emil Podkowiński i Michał Nikiel. Efektem tego była szybko uzyskana 10-punktowa przewaga (7:17). Końcówka pierwszej kwarty należała do Jakuba Maksymiuka, który najpierw wykończył szybki atak, a następnie celnie przymierzył zza łuku (10:23).

W Tychach mocno liczono na to, że w drugiej kwarcie nastąpi przebudzenie miejscowego zespołu, ale wbrew oczekiwaniom dyspozycja zawodników GKS-u nie uległa poprawie. Podopieczni Tomasza Jagiełki nadal pudłowali z prostych pozycji zarówno pod koszem, jak i z dystansu. Na domiar złego po jednej z nieskutecznych akcji tyska drużyna została ukarana przewinieniem technicznym. Trzeba przyznać, że dość wątpliwym. Wróbel okazał się bezbłędny na linii rzutów wolnych, a jego niecelny rzut z gry dobił Piotr Konsek. 4-punktowa akcja ostatecznie dała nam już prowadzenie różnicą 14 „oczek” (13:27). Wśród gospodarzy pojawiali się na parkiecie kolejni zawodnicy rezerwowi, ale żaden z nich nie potrafił poderwać drużyny do walki. Gliwiczanie konsekwentnie realizowali swój plan taktyczny i powoli powiększali przewagę. Kolejna „trójka” Maksymiuka i skuteczny rzut z półdystansu dały już 20-punktowe prowadzenie (16:36). Po 17 minutach gry tyszanie mieli na swoim koncie zaledwie 16 „oczek” i gdyby nie trafienie zza linii 6,75 metra w wykonaniu Radosława Basińskiego i trzy celne rzuty wolne Olczaka, wynik GKS-u mógł być rekordowo niski po pierwszej połowie.

W przerwie w szatni tyszan z pewnością było gorąco. Efekt burzliwej atmosfery był jednak dla miejscowej drużyny korzystny. Dyspozycja GKS-u uległa znacznej poprawie, zarówno w ataku, jak i obronie. Rywalizacja w trzeciej kwarcie była bardzo zacięta i praktycznie obserwowaliśmy grę kosza za kosz. Kiedy punktami zakończyła się współpraca Nikla i Piotrkowskiego GTK Fluor osiągnęło najwyższą przewagę w meczu, wynosząca 23 „oczka” (24:47). Sygnał do odrabiania strat dał Mariusz Markowicz, który dwukrotnie popisał się akcjami 2+1, a po skutecznej akcji Tomasza Bzdyry przewaga gości zmalała do 11 punktów. Nasz zespół szybko jednak odzyskał bezpieczną przewagę, po tym jak zza łuku trafił Maksymiuk i Donigiewicz, a dwa „oczka” dołożył Podkowiński (41:57).

Początek czwartej kwarty nie zapowiadał nerwowej końcówki, jakiej ostatecznie musieliśmy doświadczyć. Łatwe punkty Konska i Piotrkowskiego pozwoliły utrzymywać bezpieczny dystans (46:61). Gospodarze poderwali się jednak jeszcze raz do walki, po tym jak z dystansu trafił Radosław Lemański. Kolejne dobre akcje w wykonaniu Tomasza Deji oraz „trójka” Olczaka pozwoliła zniwelować straty tyszan do zaledwie trzech „oczek” (59:62). W tym okresie GTK Fluor popełniało proste straty w ataku i niejednokrotnie piłka lądowała na aucie, przy braku zrozumienia pomiędzy zawodnikami. Trener Grzegorz Pinkowski zmuszony był o poproszenie o czas i w tym okresie spróbował uspokoić, a przede wszystkim ustawić zespół. Ciężar zdobywania punktów wziął na swoje barki Donigiewicz i ostatecznie pozwolił nam dowieźć korzystny wynik do końca. Tyszanie mieli jeszcze szanse na doprowadzenie do remisu, ale najpierw Basiński oddał rzut z nieprzygotowanej pozycji, a następnie jego dobre podanie przeleciało przez ręce Markowicza. Ostatecznie wygraliśmy na niezwykle trudnym terenie w Tychach i awansowaliśmy do IV rundy IBC.

Pod szatniami

Wojciech Jagiełka (II trener GKS-u): Gratuluję rywalom zwycięstwa. Powiedzenie mówi, że gra się tak jak przeciwnik pozwala, ale niestety faktem jest to, że mój zespół zagrał po prostu słabo. W pierwszej połowie nie trafiliśmy sporej ilości rzutów z dogodnych pozycji, czy to z dystansu, czy nawet spod kosza. 22 punkty do przerwy nie mogły napawać optymizmem przed kolejną częścią meczu, ale na całe szczęście po przerwie zespół pokazał charakter i podjął walkę. W zasadzie mieliśmy już rywali na widelcu, ale w końcówce zabrakło chłodnej głowy. Głównym założeniem było to, by wszyscy zawodnicy mieli okazję wystąpić w szerszym wymiarze czasowym. Dla nas najważniejsza jest rywalizacja w lidze i to jej podporządkowujemy wszystkie przygotowania. Jestem pewien, że za półtora tygodnia, kiedy spotkamy się ponownie, mecz będzie miał zupełnie inny przebieg.

Grzegorz Pinkowski (trener GTK Fluor): Cieszę się, że ostatecznie udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Można było uniknąć tej nerwowej końcówki, ale niestety nasza gra w ataku w czwartej kwarcie nie wyglądała dobrze. Niepotrzebnie zespół zaczął grać tylko na jedną stronę, czym ułatwił rywalom bronienie. Zmiennicy zagrali w szerszym wymiarze czasowym i to był dla nich bardzo wartościowy sprawdzian. Nie da się wygrać ligi 6-7 zawodnikami, dlatego niezwykle istotne jest, by wszyscy pozostawali w rytmie meczowym i byli gotowi grać pod presją w trudnych momentach. Jest już na ławce rezerwowych Artur Grygiel i jego debiut zbliża się wielkimi krokami. Mecze pucharowe rządzą się swoimi prawami, dlatego jesteśmy dalecy od wyciągania pochopnych wniosków. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ze półtorej tygodnia czeka nas trudna bitwa. Oba zespoły są na podobnym poziomie sportowym, zarówno pod względem technicznym jak i taktycznym. Kwestia zwycięstwa rozegra się w sferze mentalnej. Jesteśmy w o tyle lepszej sytuacji, że pokazaliśmy przede wszystkim sobie, że można w Tychach wygrać i liczymy na powtórkę w meczu ligowym. Cieszę się, że po tych trzech rundach IBC, w których graliśmy z zespołami z naszej grupy ligowej w końcu zagramy z inną drużyną. Kibice w Gliwicach powinni być zadowoleni z tego, iż w końcu do Gliwic zawita I-ligowiec.

GKS TYCHY - GTK FLUOR GLIWICE 61:68 (10:23, 12:15, 21:19, 18:11)

GKS: Weiss 5 (1x3), Lemański 9 (1x3), Olczak 13 (1x3), Markowicz 8, Deja 8 - Basiński 7 (1x3), Bzdyra 6, Dziemba 3, Sebrala 2, Biel.

Trener Tomasz Jagiełka.

GTK FLUOR: Wróbel 9 (1x3), Donigiewicz 18 (2x3), Podkowiński 7, Piotrkowski 10, Nikiel 6 - Maksymiuk 11 (3x3), Konsek 7, Ochodek, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.  

GTK Fluor awansowało do IV rundy IBC. Wśród potencjalnych rywali naszego zespołu znajdują się dwa I-ligowe zespoły: WKK ProBiotics Wrocław i MOSiR PBS Bank KHS Krosno. Mecz odbędzie 4 grudnia w Gliwicach.

Data 20.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Starcie tytanów

W środowy wieczór naprzeciwko siebie staną dwie niepokonane do tej pory w tym sezonie drużyny. GTK Fluor udaje się do Tychów na spotkanie z miejscowym GKS-em, a stawką tego pojedynku będzie IV runda Intermarche Basket Cup.

Obie drużyny w tym sezonie spisują się doskonale. Do tej pory nie tylko wygrały wszystkie swoje spotkania, ale w wielu nich zdecydowanie dominowały na parkiecie, nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń. O wyższości obu ekip musiał się przekonać m.in. AZS AWF Katowice, który w poprzednim sezonie zajął 2. miejsce w rozgrywkach II ligi grupy B. Podopieczni Mirosława Stawowskiego byli również rywalem GTK Fluor w I rundzie IBC. Po zaciętym spotkaniu minimalnie lepsi okazali się gliwiczanie, którzy wygrali w Katowicach 78:76. W kolejnej rundzie drużyna Grzegorza Pinkowskiego udała się do Częstochowy, gdzie zdecydowanie ograła AZS Politechnikę 113:76. Trudniejszą przeprawę do III rundy Pucharu PZKosz mieli tyszanie. Choć w I rundzie gładko pokonali AZS AGH Alstom Kraków 84:63, to w kolejnej rundzie rywalizacji czekał już na nich beniaminek I ligi, MCKiS Jaworzno. Dość nieoczekiwanie zespół Tomasza Jagiełki rozbił rywali i wygrał aż 77:58. Kto będzie lepszy w środowy wieczór? Stawką pojedynku jest IV runda, ostatnie przed turniejem Final Four, który wyłoni trzy drużyny, które awansują do fazy centralnej Pucharu PZKosz.

Obie ekipy doskonale spisują się również w rozgrywkach ligowych. Obie mają po siedem wygranych, a gliwiczanie ustępują GKS-owi 1. miejsca tylko słabszym bilansem zdobytych do straconych punktów. W ostatniej kolejce GTK Fluor na własnym parkiecie rozgromiło Roben Gimbasket Wrocław 99:55, a GKS wygrał u siebie z AZS-em AWF-em Katowice 102:74. Warto odnotować powrót do gry po kontuzji kolana Radosława Basińskiego. Doświadczony rozgrywający trafił przed sezonem do Tychów z SKK Siedlce, ale zdążył zagrać tylko w dwóch meczach. Pod jego nieobecność rolę pierwszej „jedynki” pełnił Dawid Weiss i prezentował wysoką dyspozycję średnio zdobywając 9.4 punktu, 6.6 asysty i przechwytując 3.3 piłki na mecz. Co ciekawe, Basiński w sezonie 2011/12 był pierwszym rozgrywającym MKS-u Dąbrowa Górnicza, a jego zmiennikiem był… Tomasz Wróbel. Na pozycji rozgrywającego zapowiada się więc nam niezwykle ciekawa rywalizacja. O sile tyszan stanowi jednak w głównej mierze trójka zawodników, którzy przez całą swoją karierę są związani z tym miastem. Rewelacyjną dyspozycję prezentuje Tomasz Bzdyra. Silny skrzydłowy GKS-u średnio zdobywa 15.9 punktu, zbiera 8.1 piłki, przechwytuje 2.6 piłki i blokuje 0.9 rzutu na mecz. Kolejny z wychowanków tyskiego klubu, środkowy Mariusz Markowicz średnio zdobywa 10.7 punktu i zbiera 5.4 piłki. Bardzo dobrze pod koszem wspomaga go doświadczony Tomasz Deja, który również trafił przed sezonem do Tychów z SKK Siedlce. Środkowy GKS-u zdobywa 13.1 punktu i zbiera 4.1 piłki na mecz.. Ostatni z tyskich wychowanków, Paweł Olczak w bieżącym sezonie zdobywa średnio 9.7 punktu i zbiera 3.6 piłki na mecz. W tyskim zespole warto również zwrócić uwagę na Marcelego Dziembę, Radosława Lemańskiego i Rafała Sebralę.

W naszej drużynie w ostatnim meczu w meczowym składzie pojawił się już Artur Grygiel i lada moment ostatnio kontuzjowany zawodnik może zaliczyć debiut w barwach naszej drużyny. Pozostali koszykarze również są do dyspozycji trenera Pinkowskiego, co zapowiada niezwykle ciekawy pojedynek w środowy wieczór. Z tak silnym zespołem jeszcze w tym sezonie nie graliśmy, ale nasza dyspozycja cały czas rośnie i gorąco wierzymy w to, że w kolejnej rundzie IBC w końcu zagramy już na własnym parkiecie, a do Gliwic zawita I-ligowy zespół! Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców GTK Fluor do Tychów, pomóżcie naszym chłopakom powalczyć o zwycięstwo na trudnym terenie rywala! Mecz rozpocznie się o godzinie 19 w hali przy alei Piłsudskiego 20. Wstęp wolny.

Data 19.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zabrakło „oczka”

Zgodnie z oczekiwaniami koszykarze GTK Fluor nie mieli najmniejszych problemów z pokonaniem młodych koszykarzy Roben Gimbasketu Wrocław. Naszej drużynie zabrakło jednego punktu, by przekroczyć liczbę 100 zdobytych „oczek”.

Trener Grzegorz Pinkowski nie zamierzał lekceważyć przeciwnika i od samego początku posłał na parkiet nasze najsilniejsze zestawienie. Po „trójce” Tomasza Wróbla i skutecznej kontrze w wykonaniu Mariusza Piotrkowskiego zgodnie z oczekiwaniami objęliśmy prowadzenie 5:0. Co ciekawe, goście choć długo nie potrafili zdobyć pierwszych punktów, to jednak w końcu trafili z dystansu za sprawą Macieja Krówczyńskiego, a akcją 2+1 popisał się Michał Głuchowicz. To pozwoliło wrocławianom dość nieoczekiwanie objąć prowadzenie w meczu (5:6). Sytuacja wróciła do normy, kiedy z linii rzutów wolnych dwa punkty zdobył Piotrkowski, a dwoma skutecznymi akcjami popisał się Emil Podkowiński (11:8). Kiedy rzutem zza łuku punkty zdobył Artur Donigiewicz (16:10), trener Robert Kościuk poprosił o przerwę na żądanie. Przymusowa przerwa dobrze wpłynęła na zawodników gości, bo po rzucie Krówczyńskiego i „trójce” Macieja Kościuka Roben Gimbasket tracił do GTK Fluor już tylko trzy „oczka” (18:15). Ambitna pogoń wrocławian podrażniła gospodarzy, którzy w ciągu ostatnich 140 sekund pierwszej kwarty zdobyli 12 punktów, nie tracąc przy tym żadnego (30:15).

Druga część meczu rozpoczęła się od dwóch celnych rzutów wolnych w wykonaniu Wróbla, a kiedy w kolejnych akcjach skutecznymi rzutami zza linii 6,75 metra popisali się nasi podkoszowi, czyli Michał Nikiel i Łukasz Ochodek, przewaga GTK Fluor urosła do 21 punktów (38:17). Już do końca tej kwarty ta różnica cały czas się utrzymywała, a w naszych szeregach dobrze prezentowali się na parkiecie rezerwowi. Ciężar zdobywania punktów przejęli na siebie: Ochodek, Kosma Kołcz i Jakub Maksymiuk.

Po przerwie na parkiecie ponownie pojawiło się wyjściowe zestawienie i pierwsze osiem punktów zdobył Donigiewicz (61:34). Niezwykle efektownie prezentował się również Podkowiński, który najpierw wykorzystał w kontrze podanie od Donigiewicza, a następnie popisał się wsadem. Kiedy kolejne dwa punkty z linii rzutów wolnych dołożył Maksymiuk przewaga GTK Fluor osiągnęła trzydzieści punktów (69:39). W końcówce tej części meczu gościom udało się zniwelować straty dzięki celnym rzutom wolnym Kościuka i skutecznej akcji Głuchowicza do 25 punktów (73:48).

To był jednak już ostatni zryw zespołu z Wrocławiu, bo w ostatniej kwarcie podopieczni Roberta Kościuka zdołali zdobyć zaledwie siedem punktów. Nie do powstrzymania był Podkowiński, który zdobył 10 z pierwszych 12 punktów dla GTK Fluor w tej części meczu. W nagrodę za bardzo dobrą postawą trener Grzegorz Pinkowski pozwolił mu odpocząć i w jego miejsce desygnował na parkiet Grzegorza Podulkę. Po drugim trafienia zza łuku w wykonaniu naszego kapitana nasz zespół miał już na swoim koncie 94 „oczka” i 180 sekund na przekroczenie magicznej granicy 100 punktów. Niestety, do kończ meczu do kosza trafili już tylko Ochodek i z dystansu Wróbel, co ostatecznie oznaczało brak jednego punktu, by osiągnąć cel. Zgodnie z przewidywaniami mecz z drużyną Roben Gimbasket był formą przetarcia przed starciem z GKS-em Tychy, który podobnie jak nasz zespół nie zaznał jeszcze porażki w tym sezonie.

GTK FLUOR GLIWICE - ROBEN GIMBASKET WROCŁAW 99:55 (30:15, 23:17, 20:16, 26:7)

GTK FLUOR: Wróbel 8 (2x3), Donigiewicz 21 (3x3), Podkowiński 18, Piotrkowski 4, Nikiel 12 (1x3) - Ochodek 15 (3x3), Kołcz 8, Podulka 6 (2x3), Maksymiuk 5, Konsek 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

ROBEN GIMBASKET: Stach 2, Kościuk 10 (1x3), Krówczyński 19 (4x3), Głuchowicz 10, Kantarowski 9 - Piasecki 5, Wajerowski.

Trener Robert Kościuk.

Data 16.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Przetarcie przed pucharem

GTK Fluor w najbliższym meczu na własnym parkiecie zmierzy się z outsiderem rozgrywek II ligi grupy B. Do Gliwic przyjeżdża młodzieżowy zespół Roben Gimbasket Wrocław, który w roli beniaminka przegrał wszystkie dotychczasowe mecze.

Zespół z Wrocławia został dołączony do rozgrywek pod koniec sierpnia przez władze Polskiego Związku Koszykówki z racji tego, iż w poszczególnych grupach rozgrywkowych były jeszcze wolne miejsca. Roben Gimbasket spełnił wszystkie wymogi licencyjne i dołączył do niezwykle silnej w tym sezonie grupy B. Drużyna prowadzona przez byłego bardzo dobrego koszykarza, jakim bez wątpienia był Robert Kościuk, oparta jest w większości na zawodnikach z roczników 1994, 95 i 96. W tym przypadku, gdzie rywalizacja w lidze jest w wielu przypadkach siłowa, młodość i słabe warunki fizyczne są niewątpliwie mankamentem tej drużyny. Efektem tego jest sześć porażek we wszystkich dotychczasowo rozegranych meczach. Dodatkowo w ostatnim z nich, młodzi koszykarze z Wrocławia pobili kolejny niechlubny rekord. Zdobyli w całym meczu zaledwie 27 punktów, w drugiej kwarcie nie potrafili zdobyć ani jednego „oczka”!

Wobec tak słabej postawy naszego najbliższego rywala sobotni mecz należy raczej traktować jako formę mocniejszego treningu i przetarcia przed środowym meczem w Tychach, gdzie zagramy z miejscowym GKS-em o IV rundę rozgrywek Intermarche Basket Cup. Oczywiście nie upoważnia to zawodników GTK Fluor przed lekceważeniem najbliższego rywala. Gorąco liczymy na wysoką dyspozycję i zaliczenie drugiej „setki” w sezonie, a pierwszej na własnym parkiecie. W ramach sobotniego meczu odbędą się również inne atrakcyje. Oprócz tradycyjnego rzutu z połowy, gdzie do wygrania będzie 300 zł czekają nas również atrakcje od naszego partnera. Firma Pimpmybody przygotowała dla Was ciekawe upominki oraz możliwość zapoznania się bliżej ze swoimi produktami. Specjalnymi gośćmi będą ambasadorzy firmy USN Poland, będzie także możliwość zmierzenia się oko w oko z takimi gwiazdami jak Heather Schofield i Richard Gozdecki. Wpadnijcie na mecz i sprawdźcie ile Wam jeszcze brakuje do ich formy:)

 

Data 15.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Prudnik zdobyty!

GTK Fluor pewnie zwyciężył na niezwykle trudnym terenie w Prudniku z miejscową Pogonią 86:64. Szósta wygrana w tym sezonie pozwoliła nam obronić pozycję wicelidera.

Nasz zespół mecz kolejki rozpoczął w tradycyjnym ustawieniu. Desygnowani do gry przez trenera Grzegorza Pinkowskiego koszykarze rozpoczęli mecz mocnym akcentem. Najpierw z dystansu trafił Tomasz Wróbel, a po chwili kolejne dwa punkty dołożył Artur Donigiewicz. Gospodarze odpowiedzieli tylko celnym rzutem w wykonaniu Szymona Kucii, a kolejne pięć „oczek” zdobyliśmy za sprawą kolejnej „trójki” Wróbla i skutecznej akcji Mariusza Piotrkowskiego (2:10). Miejscowi koszykarze szybko otrząsnęli się z zaskoczenia, które spotkało ich w ciągu pierwszych minut i za sprawą dobrze kierującego grą Pogoni Krzysztofa Chmielarza, który dwukrotnie trafił zza łuku, nie tylko szybko odrobili straty, ale i wyszli na prowadzenie (15:12). Na całe szczęście po serii kilku niecelnych rzutów ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Artur Donigiewicz, który doskonale wykończył dwie kontry. Za drugim razem był dodatkowo faulowany i dołożył jeszcze jeden punkt z linii rzutów wolnych. Tuż przed końcem pierwszej kwarty do kosza trafił jeszcze Wróbel i ostatecznie do przerwy prowadziliśmy różnicą czterech „oczek” (15:19).

Swoją dobrą dyspozycję z końcówki pierwszej części spotkania kontynuowaliśmy także na początku kolejnej kwarty. Celny rzut w wykonaniu Piotrkowskiego i akcja 2+1 w wykonaniu Wróbla pozwoliły nam osiągnąć bezpieczną przewagę (15:24). Koszykarze Pogoni nie zamierzali jednak odpuszczać. Skuteczne akcje zawodników podkoszowych, Adama Cichonia i Jarosława Pawłowskiego oraz trafienie rezerwowego Wojciecha Leszczyńskiego pozwolili miejscowym odzyskać prowadzenie (27:26). Na całe szczęście kolejne trafienie zza linii 6,75 metra w wykonaniu Wróbla znów pozwoliło być nam bliżej zwycięstwa. Gospodarze znów wyrównali po akcji Kacpra Stalickiego, ale końcówka tej części meczu była piorunująca w wykonaniu GTK Fluor. Dwa razy z dystansu trafił Donigiewicz, a tuż przez przerwą Piotr Konsek dobił rzut Piotrkowskiego (29:37).

Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Emila Podkowińskiego, dla którego co ciekawe były to dopiero pierwsze punkty w meczu. W kolejnej akcji dość nieoczekiwanie zza łuku trafił Michał Nikiel (29:42). Wysoka przewaga GTK Fluor wcale nie zniechęciła zawodników Pogoni. Kolejnymi „trójkami” popisywał się Chmielarz, a spod kosza punkty dokładał Pawłowski (41:46). Swoją dobrą grę kontynuował jednak Podkowiński, który podania Wróbla zamieniał na punkty, co pozwoliło nam znów uzyskać bezpieczną przewagę (45:59). Nadzieję podopiecznym Tomasza Michalaka na zwycięstwo przywrócił jeszcze Kucia, którego dwie dobre akcje w końcówce trzeciej kwarty zniwelowały przewagę gości do 11 punktów (49:60).

Na początku czwartej kwarty Podkowiński popełnił czwarte przewinienie, ale trener Pinkowski zdecydował się na pozostawienie go na parkiecie. To pozwoliło dalej zdobywać punkty naszemu skrzydłowemu, a że dodatkowo skutecznymi akcjami popisywali się Donigiewicz i Piotrkowski, to nasza przewaga urosła do blisko 20 „oczek” różnicy (53:72). To ostatecznie odebrało prudniczanom nadzieję na korzystny rezultat. W Miejsce Donigiewicza pojawił się Kosma Kołcz i nie chcąc być gorszy od swojego kolegi z zespołu także skutecznie wykańczał akcje GTK Fluor w ataku. W ciągu niespełna pięciu minut zdobył 8 punktów i dzięki jego dobrej postawie ostatecznie wygraliśmy różnicą aż 22 punktów w jaskini lwa!

POGOŃ PRUDNIK - GTK FLUOR GLIWICE 64:86 (15:19, 14:18, 20:23, 15:26)

POGOŃ: Chmielarz 14 (4x3), Kucia 15, Stalicki 7 (1x3), Pawłowski 10, Cichoń 5 - Leszczyński 8, Kotyza 3 (1x3), Bolibrzuch 2, Zarankiewicz.

Trener Tomasz Michalak.

GTK FLUOR: Wróbel 23 (3x3), Donigiewicz 19 (2x3), Podkowiński 19, Piotrkowski 10, Nikiel 5 (1x3) - Kołcz 8, Konsek 2, Maksymiuk, Ochodek, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 09.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Odczarować klątwę poprzedniego sezonu

Z Pogonią Prudnik nasi koszykarze w poprzednim sezonie mierzyli się trzykrotnie. Za każdym razem okazywali się gorsi. Czy tym razem uda się pokonać rywala i to na jego parkiecie? GTK Fluor w tym sezonie jeszcze nie przegrało i liczymy na to, że swoją passę podtrzymamy.

W środę oba zespoły uczestniczyły w rozgrywkach pucharowych. O ile nasz zespół mógł się cieszyć z awansu do kolejnej rundy, po tym jak wysoko pokonał w Częstochowie miejscowy AZS Politechnikę 113:76, o tyle koszykarze Pogoni przegrali na własnym parkiecie z WKK ProBiotics Wrocław 71:91 i odpadli z dalszej rywalizacji. W tej sytuacji pozostały im już tylko rozgrywki ligowe, w których radzą sobie bardzo dobrze. W pięciu meczach wygrali czterokrotnie i doznali tylko porażki w Cieszynie, gdzie po zaciętym meczu ulegli MOSiR-owi 83:82. Wcześniej na inaugurację sezonu wysoko pokonali Exact Systems Śląsk Wrocław 80:59, a w kolejnych meczach wygrali na wyjeździe z AZS Politechniką Częstochowa 84:67 i AZS-em AWF-em Katowice 74:72 oraz u siebie rozgromili Roben Gimbasket Wrocław 104:47. W ligowej tabeli plasują się „oczko” niżej niż GTK Fluor, czyli zajmują 3. lokatę.

Prudniczanie w porównaniu z poprzednim sezonem dokonali sporej przebudowy zespołu. Z zespołu odeszli Maciej Lepczyński i Michał Lipiński, którzy trafili do Dorala Nysa Kłodzko, Tomasz Madziar, który został wypożyczony do I-ligowego MCKiS-u Termo-Rex Jaworzno, swoją karierę zawodniczą zakończył Tomasz Łakis. Do Pogoni dołączył z kolei jej wychowanek Kacper Stalicki, który ostatnio występował w rezerwach Trefla Sopot, z Turowa Zgorzelec ściągnięto Wojciecha Leszczyńskiego, AZS-u KU Politechnika Opolska sprowadzono Adama Cichonia i Bartosza Kortyzę, a z Intermarche Bricomarche BM SlamStal Ostrów powrócił do Prudnika Krzysztof Chmielarz. Z młodzieżowej sekcji Smyka Prudnika do Pogoni dołączył zaledwie 16-letni Mateusz Moczulski. Liderem zespołu pozostaje nadal środkowy Jarosław Pawłowski, który w tym sezonie średnio zdobywa 24.8 punktu, zbiera 12.6 piłki i przechwytuje 1.6 piłki. Z kolei Stalicki średnio zdobywa 15.8 punktu, ma 2.2 asysty i przechwytuje 1.6 piłki, a Cichoń średnio zdobywa 15 punktów i zbiera 7 piłek.

W naszym zespole poprawia się sytuacja zdrowotna. Do dyspozycji trenera Grzegorza Pinkowskiego będą już ostatnio pauzujący z powodu drobnych urazów Jakub Maksymiuk i Mariusz Piotrkowski. Intensywną rehabilitację przechodzi Artur Grygiel, ale póki co jest jeszcze za wcześnie na jego powrót do gry.

Mecz z Pogonią rozpocznie się w najbliższą sobotę o godzinie 17.30 w Prudniku przy ulicy Łuczniczej 1.

 

Data 08.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Rozpędzone GTK Fluor w kolejnej rundzie IBC

GTK Fluor pewnie pokonało AZS Politechnikę w Częstochowie i awansowało do III rundy Intermarche Basket Cup. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego bardzo dobrze zagrali w ofensywie, czego wynikiem było aż 113 zdobytych punktów.

Z powodu drobnych urazów w Częstochowie nie mogli zagrać Jakub Maksymiuk i Mariusz Piotrkowski. To zburzyło plan, który dotychczas był stosowany w pucharowych rozgrywkach, czyli występ każdego zawodnika przez 20 minut. Nasz szkoleniowiec zdecydował się po raz pierwszy w tym sezonie wystawić w pierwszej piątce dwóch środkowych, czyli Michała Nikla i Piotra Konska. Podstawowy skład uzupełnili Tomasz Wróbel, Kosma Kołcz i Emil Podkowiński.

Pierwsze punkty w meczu zdobył Sławomir Klocek, ale w kolejnych akcjach inicjatywę przejęli gliwiczanie. Za sprawą Wróbla i Konska objęliśmy prowadzenie sześcioma punktami (4:10). Wśród gospodarzy ciężar powiększania dorobku punktowego wzięli na siebie Klocek i Marcin Bluma, ale w naszym zespole doskonale spisywał się Podkowiński, który zdobył sześć „oczek” z rzędu (8:16). Po chwili akcją 2+1 popisał się Kołcz i przewaga urosła do dziewięciu punktów (10:19). Dobrze funkcjonowała również współpraca pomiędzy naszymi środkowymi, a po jednej z ich akcji kolejne punkty zdobył Konsek. W końcówce pierwszej kwarty trzecie przewinienie popełnił Wróbel i trener Pinkowski zmuszony był do zastąpienia go Donigiewiczem.

Rzucający obrońca GTK Fluor dobrze wprowadził się na parkiet zdobywając pierwsze punkty na początku drugiej kwarty. Niestety w kolejnej akcji faulował przy rzucie za trzy punkty Michała Cieślę, który okazał się bezbłędny na linii rzutów wolnych (21:28). Zawodnik częstochowian rozochocony łatwymi punktami trafił także z dystansu. Na całe szczęście dla naszej drużyny rękę na pulsie trzymał Podkowiński, który popisał się dwoma skutecznymi akcjami (27:32).Po faulu technicznym otrzymanym przez ławkę GTK Fluor Patryk Bielecki wykorzystał dwa rzuty wolne, a kiedy kolejne punkty dołożył Szymon Rynkiewicz nasza przewaga stopniała do trzech „oczek” (31:34). Zawodnikiem, który ponownie uspokoił sytuację był Grzegorz Podulka. Nasz kapitan chwilę po tym jak pojawił się na parkiecie w miejsce Podkowińskiego najpierw trafił z półdystansu, ale do końca tej części gry trafił jeszcze trzy razy zza łuku, czym pozwolił odskoczyć naszej drużynie (39:51).

Trzecia kwarta to kolejny popis gry naszej drużyny. Już na samym początku mocnym akcentem zaznaczył swoją obecność Podkowiński, który efektownie wykończył dwie kontry (39:55), a wszystko przy udziale dogrywającego Wróbla. Dobrej dyspozycji pozazdrościł mu Łukasz Ochodek, który w swoim stylu przymierzył zza linii 6,75 metra, a następnie dopisał do swojego konta kolejne trzy punkty, tym razem jednak trafiając z gry i dokładając dodatkowy rzut wolny (44:67). Goście próbowali odrabiać straty rzutami z dystansu w wykonaniu Tomasza Nogalskiego i Cieśli, ale to było zbyt mało na rozpędzonych gliwiczan. Nadal niezwykle efektownie prezentował się Podkowiński, który popisał się kolejnym wsadem. Dobrze pod koszem dysponowany był Nikiel i na koniec tej części gry goście prowadzili już różnicą 25 „oczek” (58:83).

W ostatniej kwarcie na parkiecie ponownie pojawił się Podulka i rozpoczął w tym samym stylu. Najpierw trafił z półdystansu, a w ciągu 10 minut gry dołożył jeszcze cztery „trójki” ostatecznie kończąc występ z fenomenalną skutecznością 70% zza łuku i siedmiu trafieniach. Zza linii 6,75 metra trafili w tej części gry również Kołcz i Donigiewicz, a zniechęci gospodarze nie mieli już motywacji, by powalczyć o korzystny rezultat. Wysoka skuteczność w ataku pozwoliła naszej drużynie osiągnąć rekord punktowy w tym sezonie i ostatecznie zdobyć aż 113 „oczek”. Najskuteczniejszy okazał się Podulka, który zdobył 25 punktów.   

AZS POLITECHNIKA CZĘSTOCHOWA - GTK FLUOR GLIWICE 76:113 (18:26, 21:25, 19:32, 18:30)

AZS POLITECHNIKA: Orlikowski, Klocek 4, Nogalski 6 (2x3), Kozioł 6, Bluma 6 - Cieśla 12 (3x3), Rynkiewicz 19 (3x3), Bielecki 11 (1x3), Sztajner 9 (1x3), Mackiewicz 3 (1x3).

Trener Dariusz Szynkiel.

GTK FLUOR: Wróbel 11, Kołcz 11 (1x3), Podkowiński 23, Nikiel 11, Konsek 11 - Podulka 25 (7x3), Ochodek 12 (1x3), Donigiewicz 9 (1x3).

Trener Grzegorz Pinkowski.

Do III rundy Intermarche Basket Cup awansowało GTK Fluor. Jutro poznamy rywala w kolejnej rundzie. Wśród potencjalnych rywali naszej drużyny znajdują się: WKK Probiotics Wrocław (I liga), Exact Systems Śląsk Wrocław (II liga), Sudety Jelenia Góra (II liga), MOSiR PBS Bank KHS Krosno (I liga), PTG Sokół Łańcut (I liga) Stal Ostrów Wielkopolski (I liga), GKS Tychy (II liga).

Data 06.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Będziemy mocniejsi

Nasz rozgrywający, Tomasz Wróbel, po raz kolejny walnie przyczynił się do ligowego zwycięstwa. W derbowym pojedynku z AZS-em AWF-em był o krok od zaliczenia pierwszego w karierze triple-double. Gorąco zachęcamy do rozmowy z jednym z liderów GTK Fluor.

Pierwsza kwarta meczu z AZS-em AWF-em była w waszym wykonaniu fenomenalna. Co się stało w kolejnych częściach gry?

Mieliśmy spore problemy z obroną strefową, która zastosowali „Akademicy”. Nie trafialiśmy rzutów z dystansu, a to tylko napędzało grę rywala. Na całe szczęście w kluczowych momentach meczu te kilka „trójek” jednak wpadło do kosza oraz udało nam się wykorzystać przewagę naszych środkowych pod deską. To pozwoliło zbudować przewagę, której już nie oddaliśmy do samego końca pojedynku.

Co zrobić by utrzymać wysoki poziom gry przez cały mecz?

Myślę, że jest to kwestią kilku tygodni. Należy pamiętać o tym, że z podstawowej piątki zostało tylko dwóch koszykarzy z poprzedniego sezonu i potrzebujemy czasu, by to wszystko zaczęło funkcjonować tak jak wszyscy oczekują. Paradoksalnie takie mecze jak ten z zespołem z Katowic bardzo nas do tego przybliżają. Właśnie w takich spotkaniach tworzy się charakter drużyny i buduje się pozytywna atmosfera.

Do osiągnięcia triple-double zabrakło ci tylko dwóch punktów.

Z jednej strony szkoda, bo jeszcze nigdy nie udało mi się tego osiągnąć, a z drugiej kiedy się przebywa na parkiecie to nikt przecież o tym nie myśli. Najważniejsze jest zwycięstwo drużyny, a pozostałe rzeczy w takich sytuacjach zawsze schodzą na dalszy plan. Może kiedyś będę jeszcze blisko triple-double i wówczas uda się dołączyć do grona zawodników, którzy dostąpili zaszczytu dołączenia do tego elitarnego grona.

Derby z AZS-em AWF-em zgromadziły na trybunach rekordową ilość kibiców.

I to nas bardzo cieszy, bo właśnie dla tych ludzi staramy się stworzyć jak najlepsze widowisko. Czujemy, że w Gliwicach powoli rodzi się miłość do koszykówki i staramy się nie zawieść oczekiwań naszych kibiców. Oprócz rywalizacji w lidze nadal bierzemy udział w rozgrywkach pucharowych i postaramy się w nich zajść jak najdalej. Mamy nadzieję, że dzięki temu w Gliwicach będzie mógł się pojawić jakiś klasowy zespół, który ściągnie na trybuny jeszcze więcej ludzi.

Po pięciu kolejkach GTK Fluor idzie łeb w łeb z GKS-em Tychy i zajmuje 2. miejsce tylko z powodu gorszego bilansu małych punktów.

Siłą tyszan jest z pewnością zgranie. Trzon tego zespołu występuje razem od kilku dobrych lat i można powiedzieć, że niektórzy z zawodników mogą ze sobą grać w ciemno. Nie przywiązywałbym jednak zbytniej uwagi co do rozmiarów zwycięstw. Te w ostatecznym rozrachunku nie mają żadnego znaczenia. Najważniejsza część sezonu zaczyna się dopiero w marcu i to w tym okresie należy być w najwyższej formie. My do tego czasu na pewno będziemy jeszcze mocniejsi.

 

Data 05.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Udany rewanż

GTK Fluor wygrywa w derbowym pojedynku z AZS-em AWF-em Katowice i odnosi piąte zwycięstwo w sezonie. Pojedynek z „Akademikami” przyciągnął rekordową liczbę kibiców na trybunach gliwickiego OSiR-u.

Po pierwszej kwarcie derbowego pojedynku wszystko wskazywało na to, iż GTK Fluor z łatwością upora się z osłabionym zespołem AZS-u AWF-u Katowice. Goście zaprezentowali jednak niezwykle ambitną postawę i zdołali doprowadzić do remisu. Na całe szczęście zmęczeni odrabianiem strat podopieczni Mirosława Stawowskiego nie byli już w stanie utrzymać wysokiej dyspozycji i w ostatniej kwarcie to nasz zespół zaprezentował lepszą grę, w efekcie czego możemy się cieszyć z już piątej wygranej w obecnym sezonie.

Trener Grzegorz Pinkowski spotkanie rozpoczął w żelaznym ustawieniu. Z kolei w ekipie gości oprócz kontuzjowanych Tomasz Milewskiego i Kamila Nowaka zabrakło również Sebastiana Dusiło. Brak trzech podstawowych zawodników podkoszowych znacząco ograniczał pole manewru szkoleniowcowi przyjezdnych. Jakby na potwierdzenie tych słów zdecydowanie lepiej mecz rozpoczęli gliwiczanie. Po zaledwie 90 sekundach gry po trafieniu Artura Donigiewicza z dystansu GTK Fluor prowadziło już 7:0. Choć goście w końcu zdobyli pierwsze punkty za sprawą Łukasza Szczypki, to jednak kolejne 10 „oczek” z rzędu padło łupem gospodarzy. Efekt? Piorunujący początek i rezultat 17:2. Po chwili akcją 2+1 popisuje się Filip Czyżnielewski. To jednak chwilowy przebłysk katowiczan, bo 9 kolejnych punktów znów zdobywają miejscowi. Do dobrze dysponowanego Donigiewicza dołączają Mariusz Piotrkowski i Emil Podkowiński, którym piłki dogrywa Tomasz Wróbel ( w całym meczu aż 12 asyst). Na koniec kwarty zza łuku trafia Grzegorzewskiego (jak się później okazało był to jedyny celny rzut jednego z liderów „Akademików”) i ostatecznie pierwsza część meczu kończy się rezultatem 26:8.

Na początku drugiej części meczu przy rzucie za trzy punkty falowany był Wróbel. Nasz podstawowy rozgrywający pewnie egzekwował trzy rzuty wolne i nasza przewaga urosła do 21 „oczek” (29:8). W tym momencie w szeregi naszego zespołu wkradło się rozluźnienie, a ambitni katowiczanie rozpoczęli pogoń. Przy biernej obronie GTK Fluor goście z łatwością wchodzili pod kosz, a spóźnienie nasi koszykarze uciekali się do faulowania, co niejednokrotnie kończyło się akcjami 2+1 (w tern sposób trafił Czyżnielewski, Bartosz Stawowski i Adam Bączyński). Po drugiej stronie parkietu podopieczni Mirosława Stawowskiego zaczęli stosować obronę strefową, co przy niskiej skuteczności rzutów dystansowych powodowało, że gliwiczanie przestali zdobywać punkty. Po akcji Czyżnielewskiego nasza przewaga stopniała już do 9 „oczek”, ale jeszcze przed przerwą Wróbel pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne (44:33).

Dotychczas we wszystkich spotkaniach trzecia kwarta w wykonaniu naszego zespołu była popisowa. Tym razem to jednak goście rozegrali ją lepiej i dzięki temu zbliżyli się na niebezpieczną ilość punktów do GTK Fluor. Bardzo dobrze dysponowany był doświadczony Łukasz Szczypka, który nie tylko doskonale obsługiwał kolegów, ale również sam występował w roli egzekutora. Po jego „trójce” straty AZS-u AWF-u wynosiły już tylko pięć punktów (50:45). Poddenerwowany trener Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie. Efektem tego były dwie skuteczne akcje Donigiewicza. Po drugiej stronie nie do zatrzymania był jednak Bączyński. Po jego dwóch celnych rzutach z gry i dwóch rzutach osobistych wynik wynosił 58:55. Kiedy w kolejnej akcji nie trafił  Podkowiński, goście szybko zebrali piłkę, a kontrę wykończył celnym rzutem zza linii 6,75 metra Norbert Kulon. To oznaczało remis, ale na całe szczęście dla naszego zespołu jeszcze przed końcem trzeciej kwarty tym samym odpowiedział Wróbel (61:58).

Ostatnie część meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia w wykonaniu Podkowińskiego, który najpierw wykończył świetne podanie nad kosz od Wróbla, a następnie z rogu boiska trafił z dystansu (66:58). Kiedy zza łuku trafił także Łukasz Ochodek, stało się jasne, że katowiczanom ciężko będzie jeszcze wrócić do gry, tym bardziej że pierwsze punkty z gry zdobył Bączyński dopiero po upływnie blisko czterech minut gry (70:61). Wspomniany Bączyński popełnił zresztą za chwilę dwa przewinienia, które zakończyły jego udział w tym meczu. Kolegów do walki próbował jeszcze poderwać Szczypka, który najpierw przymierzył zza łuku, a następnie popisał się akcją 2+1 (78:71), ale gliwiczanie trzymali rękę na pulsie. Skuteczne akcje w wykonaniu Podkowińskiego i Piotrkowskiego ostatecznie ostudziły zapał katowiczan.

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Świetnie zagraliśmy w pierwszej kwarcie, ale niestety nie potrafimy utrzymać takiej koncentracji przez cały mecz. W trzeciej odsłonie tak naprawdę mecz rozpoczął się od nowa, kiedy to AZS AWF doprowadził do remisu. To już jest kolejny mecz, kiedy dochodzi do takiej sytuacji, bo to samo miało miejsce we Wrocławiu. Szkoda, bo wystarczyło by zespół realizował to, co sobie założyliśmy na treningu przez pełne 40 minut. Cieszą dwa punkty, ale musimy sobie zdawać z tego sprawę, że graliśmy z osłabionym rywalem, który zagrał bez podstawowych zawodników podkoszowych. Niestety nie wykorzystaliśmy tej przewagi fizycznej pod koszem, którą mieliśmy. Zabrakło zbilansowania gry w ataku i zbyt dużo rzutów oddawaliśmy z półdystansu i dystansu, a nie był to dzień w którym prezentowaliśmy wysoką skuteczność. Na całe szczęście w kluczowych momentach trafili Tomek Wróbel i Łukasz Ochodek. Wierzę jednak w ten zespół, bo wiem jakie ma możliwości. W porównaniu z poprzednim sezonem w pierwszej piątce zostało tylko dwóch zawodników, ale czas pracuje dla nas i jestem przekonany o tym, że będzie dobrze. Czekam na powrót Artura Grygla, bo on powinien dać nam pozytywny impuls w obronie.

Mirosław Stawowski (AZS AWF): Ogromne słowa uznania dla mojego zespołu za to, że podjęli walkę do samego końca. Mamy w tym sezonie sporego pecha, bo z powodu kontuzji wypadł nam kolejny zawodnik. Pierwsza kwarta była bardzo nieudana w naszym wykonaniu, ale na całe szczęście zespół się nie poddał i pokazał charakter. Świetne zawody zagrał Adam Bączyński i szkoda, że musiał przedwcześnie opuścić parkiet. Spore brawa należą się również Łukaszowi Szczypce, który dzielnie walczył do samego końca. Walczymy dalej o jak najlepszą pozycję przed play off i liczymy na to, że w najważniejszej części sezonu będziemy już silniejsi personalnie.

GTK FLUOR GLIWICE - AZS AWF KATOWICE 85:75 (26:8, 18:25, 17:25, 24:17)

GTK FLUOR: Wróbel 8 (1x3), Donigiewicz 19 (1x3), Podkowiński 19 (1x3), Piotrkowski 19 (1x3), Nikiel 10 - Ochodek 6 (1x3), Kołcz 2, Konsek 2, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

AZS AWF: Stawowski 12, Szczypka 15 (2x3), Grzegorzewski 3 (1x3), Kujon 5 (1x3), Kurdubski 9 - Bączyński 18, Czyżnielewski 13, Wójciak.

Trener Mirosław Stawowski.

Kolejny mecz nasz zespół rozegra w Częstochowie już w środę w ramach II rundy Intermarche Basket Cup, a rywalem będzie miejscowy AZS Politechnika.  

 

Data 02.11.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Czas na pierwsze derby

Po serii wyjazdowych spotkań GTK Fluor wraca na własny parkiet. Do Gliwic zawita AZS AWF Katowice, z którym w ubiegłym sezonie po zaciętej walce przegraliśmy rywalizację o finał play off.

We wspomnianym finale AZS AWF Katowice musiał uznać wyższość WKK Wrocław i tym samym w obecnych rozgrywkach możemy ponownie zmierzyć się z „Akademikami”. Co ciekawe, z zespołem prowadzonym przez Mirosława Stawowskiego zmierzyliśmy się już dokładnie półtora tygodnia temu, kiedy to w Katowicach wygraliśmy 78:76 w ramach rozgrywek Intermarche Basket Cup i awansowaliśmy do kolejnej rundy zmagań. Pucharowe spotkanie zostało przez trenera Grzegorza Pinkowskiego potraktowane w sposób szkoleniowy i tym samym każdy z zawodników miał okazję zagrać 20 minut. Najskuteczniejszy w naszych szeregach okazał się wówczas Mariusz Piotrkowski, który zdobył 12 punktów. O jedno „oczko” mniej zapisali na swoim koncie: Artur Donigiewicz, Grzegorz Podulka i Tomasz Wróbel (dodatkowo dołożył 7 asyst). Z kolei w ekipie gospodarzy najlepiej zaprezentowali się: Norbert Kujon (18 pkt.), Łukasz Szczypka (15 pkt., 5 zb., 5 as.) i Łukasz Grzegorzewski (10 pkt., 6 zb., 6 as.).

AZS AWF do 4. kolejki legitymował się takim samym bilansem jak GTK Fluor. Dopiero w ostatniej serii spotkań „Akademicy” musieli uznać wyższość Pogoni Prudnik. O porażce 74:72 zadecydowała druga połowa, w której to katowiczanie zagrali zdecydowanie słabiej. Mimo to zespół Mirosława Stawowskiego miał jeszcze szanse na zwycięstwo, ale Kujon dwukrotnie chybił z dystansu. We wcześniejszych meczach zespół ze stolicy Górnego Śląska pokonał: MOSiR Cieszyn 82:66, AZS Politechnikę Częstochowa 74:61 i Roben Gimbasket Wrocław 100:42. Najlepiej w barwach AZS-u AWF-u prezentują się: Kujon (14.3 pkt./mecz, 3 zb./mecz), Grzegorzewski (14.3 pkt./mecz, 5.8 zb./mecz), Sebastian Dusiło (13 pkt./mecz, 6.3 zb./mecz, 4.3 przech./mecz), Szczypka (11 pkt./mecz, 4 zb./mecz, 4.5 as./mecz) i Kamil Wójciak (12.7 pkt./mecz). Ten ostatni nie zagrał już w meczu pucharowym przeciwko naszej drużynie oraz ostatnim meczu przeciwko Roben Gimbasket. Wykluczony jest również występ Tomasza Milewskiego, który zerwał ścięgno Achillesa i czeka go dłuższy rozbrat z koszykówką.

W barwach GTK Fluor najwyższą dyspozycję prezentują: Wróbel (16.3 pkt./mecz, 4.3 zb./mecz, 6 as./mecz, 2.5 przech./mecz), Podkowiński (13.8 pkt./mecz, 3.8 zb./mecz), Piotrkowski (13.8 pkt./mecz, 5 zb./mecz, 3 as./mecz) i Donigiewicz (12.8 pkt./mecz, 3 zb./mecz, 3 przech./mecz). Powoli do zajęć treningowych wraca już Artur Grygiel, ale póki co jego występ jest jeszcze wykluczony. Pozostali zawodnicy, czyli Maciej Soehrich i Paweł Szymański przechodzą intensywną rehabilitację.

Gorąco zapraszamy po długiej przerwie wszystkich kibiców GTK Fluor na halę OSiR-u w Gliwicach przy ulicy Akademickiej 26. Mecz z AZS-em AWF-em rozpocznie się o godzinie 18 w najbliższą sobotę. 

Data 31.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Seria zwycięstw trwa nadal!

GTK Fluor nadal niepokonany. Tym razem podopieczni Grzegorza Pinkowskiego przywożą komplet punktów z Częstochowy, gdzie mimo nie najlepszego początku ostatecznie okazali się zespołem lepszym i zasłużenie wygrali.

Trener Grzegorz Pinkowski praktycznie wrócił do ustawienia, które znamy ze spotkań ligowych. Wyjątkiem była zmiana na pozycji środkowego, gdzie w miejsce Michała Nikla pojawił się Piotr Konsek. Pierwsze minuty mecze należały jednak zdecydowanie do gospodarzy, którzy po dwóch „trójkach: w wykonaniu Tomasza Nogalskiego i Patryka Bieleckiego objęli prowadzenie 6:0. GTK Fluor zdobył pierwszy punkt dopiero po jednym celnym rzucie wolnym Konska. Niestety chwilę później trzecie przewinienie popełnił Mariusz Piotrkowski i musiał usiąść na ławce rezerwowych. Zanim jednak do tego doszło zdążył raz trafić do kosza, a po rzucie z dystansu Artura Donigiewicza nasz zespół wyrównał stan rywalizacji (10:10). AZS Politechnika ponownie zdołał się wysforować na prowadzenie po kolejnym celnym rzucie zza łuku w wykonaniu Nogalskiego, ale dwie skuteczne akcje Łukasza Ochodka dały remis (15:15). Zespół Dariusza Szynkla jeszcze raz trafił zza linii 6,75 metra za sprawą Sławomira Klocka, ale kolejne minuty należały już do gliwiczan. „Akademicy” mieli spore problemy z powstrzymaniem Artura Donigiewicza i musieli się uciekać do nieprawidłowych zagrań. Popularny „Doniu” pewnie egzekwował kolejne rzuty wolne i dzięki temu pierwsza kwarta zakończyła się naszym prowadzeniem (20:23).

Na początku drugiej kwarty do kolejnego remisu doprowadził kolejną celną „trójką” Nogalski, ale w następnych minutach na parkiecie dominowali nasi podkoszowi. Michał Nikiel i Ochodek z łatwością zdobywali punkty i GTK Fluor wypracowało siedem punktów przewagi (28:35). Na tym nasz zespół nie poprzestał i dobra gra Emila Podkowińskiego i Jakuba Maksymiuka pozwoliła powiększyć przewagę do 12 „oczek” (30:42). Jeszcze przed przerwą akcją 2+1 popisał się Klocek i ostatecznie goście schodzili do szatni mając więcej o osiem punktów (35:43).

Po przerwie nasz zespół kontynuował dobrą dyspozycję. Choć pierwsze punkty w tej części gry zdobył Klocek to już w kolejnych akcjach dał o sobie znać Donigiewicz i Nikiel. Po kontrze w wykonaniu Piotrkowskiego i Wróbla nasza przewaga osiągnęła 13 „oczek” (39:52). Gospodarze nie zamierzali jednak dać za wygraną. Ich dobra dyspozycja rzutowa - w szczególności Klocka - pozwoliła im zniwelować straty do zaledwie dwóch punktów (58:60). Jeszcze przed końcem tej odsłony dla naszego zespołu trafił Nikiel.

Ostatnia część meczu przebiegała już zdecydowanie pod nasze dyktando, a wszystko za sprawą Wróbla, który tylko w czwartej kwarcie zapisał na swoim koncie 13 punktów. W zespole naszych rywali sytuację próbowali jeszcze odmienić Nogalski i Klocek, ale ostatecznie GTK Fluor zdołało utrzymać przewagę i dowieźć zwycięstwo do końca. Za tydzień w końcu zagramy na własnym parkiecie, a rywalem będzie zespół AZS-u AWF-u Katowice.

AZS Politechnika Częstochowa - GTK Fluor Gliwice 73:82 (20:23, 15:20, 23:19, 15:20)

AZS Politechnika: Bielecki 7 (1x3), Cieśla 3 (1x3), Nogalski 16 (4x3), Klocek 24 (2x3), Bluma 12 - Kozioł 5, Sztajner 4, Orlikowski 2, Dąbrowski, Mackiewicz, Łaszewski, Rynkiewicz.

Trener Dariusz Szynkiel.

GTK Fluor: Wróbel 17 (1x3), Donigiewicz 16 (2x3), Podkowiński 9, Piotrkowski 9 (1x3), Konsek 1 - Nikiel 13, Ochodek 12 (1x3), Maksymiuk 4, Podulka 1, Kołcz.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 26.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pierwsza wyprawa do Częstochowy

Meczem z AZS-em Politechnika Częstochowa GTK Fluor Gliwice zakończy serię trzech wyjazdowych spotkań ligowych. Czy podopiecznym Grzegorza Pinkowskiego uda się przedłużyć serię zwycięstw do czterech?

Nasz najbliższy rywal to kolejny - po MOSiR-ze Cieszyn - beniaminek II ligi, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. Zespół „Akademików” w trzech dotychczas rozegranych spotkaniach tylko w jednym z nich wywalczył komplet punktów. Na inaugurację ligi podopieczni Dariusza Szynkiela wysoko pokonali Roben Gimbasket Wrocław 94:55, ale już w kolejnych meczach u siebie częstochowianie musieli uznać wyższość AZS-u AWF-u, przegrywając 61:74 oraz Pogoni Prudnik ulegając 67:84. W środku tygodnia AZS Politechnika w ramach rozgrywek Intermarche Basket Cup wygrał u siebie z Wisłą Kraków 90:84. W szeregach beniaminka najskuteczniejszy jest były zawodnik m.in.  ŁKU-s Łódź, Tomasz Nogalski, który średnio zdobywa 20.7 punktu, zbiera 5.7 zbiórki i przechwytuje 1.7 piłki na mecz. Ważnymi postaciami są również Sławmoir Klocek (10.3 pkt., 6 zb., 2.3 as./mecz), Michał Cieśla (9.7 pkt., 2.3 as./mecz) i Marcin Bluma (8 pkt., 4 zb./mecz).

Licząc rozgrywki pucharowe GTK Fluor w bieżącym sezonie jeszcze nie zaznało porażki, a na koncie ma cztery zwycięstwa. Wyższość naszej drużyny kolejno musieli uznać: Doral Nysa Kłodzko, Exact Systems Śląsk Wrocław, MOSiR Cieszyn i AZS AWF Katowice. Oprócz zwycięstw szczególnie cieszy nas dyspozycja całej drużyny. W porównaniu z poprzednim sezonem gra gliwiczan jest zdecydowanie bardziej zespołowa, a w sytuacjach kiedy dokładamy do tego wysokie umiejętności indywidualne poszczególnych zawodników w ciągu zaledwie kilku minut GTK Fluor jest w stanie wypracować sobie wysoką przewagę. Gorąco liczymy na to, że podobnie będzie w Częstochowie. Nasz zespół zagra w takim samym zestawieniu personalnym jak w poprzednich meczach, gdyż żaden z kontuzjowanych zawodników nie doszedł jeszcze do pełnej sprawności.

Mecz z AZS-em Politechniką rozpocznie się o godzinie 18. Co ciekawe, zaledwie półtora tygodnia później nasz zespół ponownie będzie musiał się udać do Częstochowy, gdyż los to właśnie „Akademików” wskazał jako kolejnych rywali GTK Fluor w Intermarche Basket Cup.

Data 25.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor w II rundzie IBC!

Po zaciętym i trzymającym w napięciu do ostatnich sekund meczu I rundy Intermarche Basket Cup GTK Fluor Gliwice okazało się minimalnie lepsze od AZS-u AWF-u Katowice i zagra w kolejnej rundzie pucharowych zmagań.

Spotkanie pucharowe z AZS-em AWF-em Katowice było dla naszego klubu doskonałą okazją, by dać pograć w szerszym wymiarze czasowym zawodnikom, którzy dotychczas mieli mniej okazji do przebywania na parkiecie. Już w pierwszej piątce pojawili się m.in. Piotr Konsek i Grzegorz Podulka. Oprócz nich od pierwszych minut na parkiecie pojawili się: Tomasz Wróbel, Artur Donigiewicz i Mariusz Piotrkowski. To zestawienie od samego początku meczu toczyło niezwykle wyrównany bój z gospodarzami, którzy musieli sobie radzić bez Tomasz Milewskiego i Kamila Wójciaka. W naszym zespole bardzo dobrze spisywał się Podulka, który w szybkim tempie trzy razy trafił z dystansu. Co ciekawe, przy tych wszystkich rzutach asystował Wróbel. Rozgrywający GTK Fluor był ostatnim podającym również przy „trójce” Donigiewicza, a na sam koniec pierwszej kwarty osobiście wykończył akcję doprowadzając do remisu po 23.

W drugiej kwarcie trener Grzegorz Pinkowski dokonał zmiany całej piątki i ten sposób zmian stosował już do końca meczu, także ostatecznie każdy z zawodników zagrał 20 minut w meczu. Ta odsłona meczu miała podobny przebieg do pierwszej, choć to „Akademicy” cały czas znajdowali się na minimalnym prowadzeniu. Po trafieniu Łukasza Ochodka gospodarze prowadzili tylko różnicą trzech punktów (40:37). Ostatnie trzy minuty przed końcem pierwszej połowy należały już jednak zdecydowanie do drużyny Mirosława Stawowskiego. Celny rzut zza linii 6,75 metra w wykonaniu Adama Bączyńskiego oraz jego alley-oop, a także skuteczna akcja Łukasza Grzegorzewskiego pozwoliły miejscowym wypracować osiem „oczek” przewagi przed przerwą (47:39).

Drugą połowę lepiej rozpoczęli katowiczanie, którzy za sprawą Krzysztofa Kurdubskiego i Bartosza Stawowskiego powiększyli przewagę do 12 punktów (51:39). Koszykarze GTK Fluor szybko rozpoczęli pogoń za sprawą Donigiewicza i Piotrkowskiego, ale ich zapędy szybko ostudził Łukasz Szczypka, który trafił zza łuku (54:46). Gospodarze cały czas utrzymywali bezpieczną przewagę, ale w naszych szeregach bardzo dobrze w ataku prezentował się Piotrkowski. Straty do jednego punktu zniwelował Donigiewicz, po tym jak trafił z dystansu po podaniu Jakuba Maksymiuka (60:59). Nasz zespół ponownie objął prowadzenie po dwóch celnych rzutach osobistych w wykonaniu Piotra Konska. Kwartę zakończył Piotrkowski wykańczając kontrę (60:63).

W ostatniej części meczu oba zespoły raziły nieskutecznością, ale po trafieniu za trzy punkty Norberta Kujona na tablicy świetlnej pojawił się wynik remisowy 65:65. GTK Fluor wróciło na prowadzenie po skutecznych akcjach Ochodka i Kosmy Kołcza, jednak po kolejnej „trójce” Kujona na 150 sekund przed końcem meczu AZS AWF odzyskał prowadzenie (71:69). Tym samym szybko odpowiedział Wróbel, ale w kolejnej akcji po drugiej stronie parkietu doświadczeniem wykazał się Szczypka i także trafił zza łuku. Gdy do kończ meczu pozostało 90 sekund skutecznym wejściem pod kosz popisał się Wróbel i doprowadził do remisu 74:74. W kolejnej akcji nasza „jedynka” skutecznie dograła do Michała Nikla i GTK Fluor odzyskało prowadzenie. Po drugiej stronie boiska pomylił się Kujon, który rzucał z dystansu, a faulowany Wróbel pewnie egzekwował dwa rzuty wolne. Gospodarze próbowali jeszcze kolejnych rzutów zza łuku, ale dwukrotnie pomylił się Szczypka, a dobitka Sebastiana Dusiło to było zbyt mało, by doprowadzić do dogrywki.

AZS AWF KATOWICE - GTK FLUOR GLIWICE 76:78 (23:23, 24:16, 13:24, 16:15)

AZS AWF: Stawowski 7, Szczypka 15 (3x3), Grzegorzewski 10, Dusiło 9 (1x3), Kurdubski 6 - Kujon 18 (5x3), Czyżnielewski 6, Bączyński 5, Kornecki, Wróblewski.

Trener Mirosław Stawowski.

GTK FLUOR: Wróbel 11 (1x3), Podulka 11 (3x3), Donigiewicz 11 (3x3), Piotrkowski 12, Konsek 5 - Nikiel 8, Ochodek 8, Maksymiuk 6, Podkowiński 4, Kołcz 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Do II rundy Intermarche Basket Cup awansowało GTK Fluor Gliwice. Jutro poznamy rywala w kolejnej rundzie. Mogą nim być: MKS Dąbrowa Górnicza (I liga), MCKiS Jaworzno (I liga), GKS Tychy (II liga), Pogoń Prudnik (II liga), AZS Politechnika Częstochowa (II liga), Mickiewicz Katowice (II liga), AZS AWF ggmedia.pl Kraków (II liga).

Data 23.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Emocje tylko do przerwy

Miejscowy MOSiR Cieszyn tylko w pierwszej połowie był w stanie toczyć równorzędną walkę z GTK Fluor. Po przerwie podopieczni Grzegorza Pinkowskiego wrzucili kolejny bieg i bez problemów zainkasowali trzeci komplet punktów w tym sezonie.

W porównaniu z poprzednim spotkaniem z rezerwami Śląska Wrocław trener Grzegorz Pinkowski nie dokonał żadnych roszad w pierwszej piątce. Tym razem jednak w roli zawodników wiodących wystąpili inni koszykarze, ale o tym za chwilę. Pierwsze minuty nie zwiastowały naszego łatwego zwycięstwa. Gospodarze rozpoczęli ambitnie i od samego początku oglądaliśmy praktycznie rywalizację kosz za kosz. GTK Fluor udało się dopiero odskoczyć po dwóch celnych „trójkach”, których autorami byli Artur Donigiewicz i Tomasz Wróbel (6:14). Po chwili wysoką dyspozycję zasygnalizował również Emil Podkowiński, który najpierw wykorzystał doskonałe podanie Wróbla i zakończył akcję alley-oopem, a następnie popisał się zagraniem 2+1, czyli będąc faulowanym trafił do kosza i dołożył jeszcze celny rzut wolny (8:19). Po rzucie hakiem Michała Nikla prowadziliśmy już różnicą 13 „oczek”, ale ostatnie zagrania w tej kwarcie należały do miejscowych koszykarzy. Dobrze spisał się na linii rzutów osobistych Michał Kubaczka, a następnie kolejne dwa punkty dołożył Tomasz Czajkowski (12:21).

To właśnie ten ostatni zawodnik, który w sezonie 2010/11 występował w Gliwicach, był motorem napędowym poczynań koszykarzy z Cieszyna w drugiej kwarcie. To po jego dwóch kontrach i skutecznej dobitce podopiecznym Łukasza Kuboszka udało się doprowadzić do remisu (23:23). W tym okresie nasz zespół zapisał na swoim koncie aż pięć strat. Na całe szczęście w porę nastąpiło przebudzenie. GTK Fluor poderwał do walki Podkowiński, który popisał się dwoma skutecznymi zagraniami (23:27). Do remisu znów doprowadził Czajkowski. W odpowiedzi kolejny raz skuteczny okazał się Podkowiński, ale Czajkowski w następnej akcji przymierzył zza łuku (30:29). Do remisu ponownie doprowadza Łukasz Ochodek, a na przerwę ostatecznie schodzimy prowadząc trzema punktami, po tym jak jeden rzut wolny trafia Wróbel, a dwa kolejne Donigiewicz (31:34).

Kiedy po przerwie dwoma celnymi rzutami z wyskoku zdobywa swoje pierwsze punkty Adam Hajduk i ponownie wyprowadza cieszynian na prowadzenie (35:34) nic nie wskazywało na to, że obraz gry obu drużyn może się diametralnie zmienić w ciągu zaledwie kilku minut. Jednak od tego momentu GTK Fluor znacznie podkręciło tempo. Nadal nie do zatrzymania był Podkowiński, który zdobył punkty w dwóch kolejnych akcjach. Dwoma celnymi rzutami z dystansu popisali się Donigiewicz i Ochodek. Po nich Podkowiński ponownie zaprezentował akcję 2+1, a na sam koniec Donigiewicz i Grzegorz Podulka przymierzyli zza linii 6,75 metra, czym zupełnie odebrali miejscowym zawodnikom ochotę do gry (37:55). Te piorunujące zaledwie niespełna 5 minut gry spowodowały, że losy rywalizacji zostały rozstrzygnięte. Już do końca trzeciej kwarty oglądaliśmy wyrównaną rywalizację, ale goście utrzymali 20-punktową przewagę.

W ostatniej odsłonie GTK Fluor wcale nie zamierzało poprzestać na utrzymaniu wypracowanej przewagi. Ton wydarzeniom na parkiecie nadawali Donigiewicz i Mariusz Piotrkowski. Ambitnie poczynali sobie - dotychczas siedzący na ławce rezerwowych - Kosma Kołcz i Piotr Konsek. Ten drugi w ciągu 10 minut gry zdobył 11 „oczek”, a gospodarze mieli spore problemy z zatrzymaniem naszego koszykarza i często uciekali się do faulowania go. Dobrą dyspozycję w ataku zasygnalizował również Jakub Maksymiuk w efekcie czego gliwiczanie wygrali w Cieszynie różnicą aż 30 „oczek”, udzielając bolesnej lekcji ekipie Łukasza Kuboszka.

Kolejny mecz GTK Fluor rozegra już w najbliższą środę o godzinie 18.30 w Katowicach z miejscowym AZS-em AWF-em, a będzie to mecz w ramach rozgrywek Intermarche Basket Cup.

MOSIR CIESZYN - GTK FLUOR GLIWICE 64:94 (12:21, 19:13, 16:32, 17:28)

MOSIR: Kaźmierczak 2, Hajduk 10, Siwy 7 (1x3), Tomica 4, Czajkowski 15 (1x3) - Rączka 11, Kubaczka 6, Kubik 4, Bąk 2, Szafarczyk 2, Talik 1, Trojan.

Trener Łukasz Kuboszek.

GTK FLUOR: Wróbel 7 (1x3), Donigiewicz 22 (3x3), Podkowiński 24, Piotrkowski 6, Nikiel 4 - Konsek 11, Ochodek 11 (1x3), Maksymiuk 6, Podulka 3 (1x3), Kołcz 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 19.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Sesji wyjazdowej ciąg dalszy

Najbliższym rywalem GTK Fluor będzie MOSiR Cieszyn. Choć to beniaminek, to z pewnością na własnym parkiecie może być groźny dla każdego przeciwnika. W jego barwach występuje dobrze znany w Gliwicach, Tomasz Czajkowski.

Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w Gliwicach jednak z powodu braku dostępności obiektu OSiR-u w czasie najbliższego weekendu, za zgodą klubu z Cieszyna, mecz został przeniesiony do granicznego miasta, a rewanż zostanie rozegrany na naszym obiekcie.

Nasz najbliższy rywal to bezwzględny beniaminek na poziomie II ligi. Dotychczas klub z Cieszyna rywalizował tylko na niższych szczeblach rozgrywkowych. W pierwszym swoim meczu po awansie uległ w Katowicach miejscowemu AZS-owi AWF-owi 82:66. Jednak już w kolejnym meczu na własnym parkiecie po zaciętym widowisku gospodarze wygrali jednym punktem z Pogonią Prudnik 83:82. Bohaterem spotkania był Adam Hajduk, który zdobył decydujące o zwycięstwie punkty na kilka sekund przed końcową syreną. To właśnie autor zwycięskiego rzutu jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników MOSiR-u i ma za sobą występy nawet na I-ligowych parkietach w barwach „Akademików” z Katowic. Oprócz niego o sile drużyny Łukasza Kuboszka stanowią Tomasz Czajkowski i Leszek Siwy. Ten pierwszy występował w sezonie 2010/11 w barwach GTK Fluor. Zdobywał wówczas 11.1 punktu i 11.8 zbiórki na mecz. Jeszcze lepsze osiągnięcia statystyczne osiąga w bieżącym sezonie, gdzie legitymuje się bilansem 25 punktów i 15.5 zbiórki na mecz. W ostatnim meczu z Pogonią zdobył 21 punktów i zebrał aż 19 piłek! Z kolei Siwy zdobywa średnio 20.5 punktu oraz zbiera 6 piłek na mecz, a Hajduk 10.5 punktu oraz 5.5 asysty na mecz.

GTK Fluor po dwóch meczach znajduje się na 3. miejscu w ligowej tabeli i ustępuje miejsca tylko GKS-owi Tychy i AZS-owi AWF-owi Katowice gorszym bilansem zdobytych i straconych punktów. Póki co, najlepiej w barwach naszego zespołu prezentują się Tomasz Wróbel i Mariusz Piotrkowski. Pierwszy z nich zdobywa średnio 20.5 punktu i ma 6 asyst na mecz. Z kolei ten drugi legitymuje się średnią 20 punktów, 7 zbiórek i 4 asyst na mecz. Podobnie jak w poprzednich meczach z MOSiR-em Cieszyn nie zagrają Artur Grygiel, Paweł Szymański i Maciej Soehrich.

Co ciekawe, nasz zespół przed startem rozgrywek uczestniczył w turnieju towarzyskim rozgrywanym w Cieszynie i w finale zmierzył się z gospodarzami imprezy. GTK Fluor wygrało w tamtym meczu 95:82. Gorąco zapraszamy naszych kibiców do Cieszyna. Mecz zostanie rozegrany w sobotę o godzinie 17.   

Data 17.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zgodnie z planem

GTK Fluor wygrał na wyjeździe z Exact Systems Śląsk Wrocław 72:65 praktycznie prowadząc od pierwszej do ostatniej minuty. Gospodarze w końcowych fragmentach meczu byli bliscy doprowadzenia do remisu, ale ostatecznie to doświadczenie naszej drużyny wzięło górę.

W porównaniu z inauguracyjnym meczem z Doralem Nysa Kłodzko w wyjściowym składzie GTK Fluor doszło do jednej zmiany. Miejsce Kosmy Kołcza zajął Artur Donigiewicz. Jako pierwsi do kosza trafili goście za sprawą Tomasza Wróbla. Do remisu doprowadził Przemysław Hajnsz, dwoma celnymi rzutami wolnymi. Jak się później okazało był to ostatni remis w tym spotkaniu. Od tego momentu podopieczni Łukasza Grudniewskiego mieli spore problemy z powstrzymaniem naszej drużyny w ataku. Koszykarze z Gliwic albo trafiali z czystych pozycji albo byli faulowani, a że dobrze spisywali się na linii rzutów wolnych, to ich przewaga szybko urosła do bezpiecznych rozmiarów. Najwięcej problemów młodym wrocławianom sprawiał Mariusz Piotrkowski, który po pięciu minutach gry miał na swoim koncie 8 punktów (5:12). Po chwili dobrze na parkiet wprowadził się rezerwowy Jakub Maksymiuk, który trafił z dystansu, a do nadal skutecznego Piotrkowskiego dołączyli Emil Podkowiński i Michał Nikiel. Po trafieniu tego pierwszego GTK Fluor prowadziło już różnicą 14 punktów (18:32). Piotrkowski po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie aż 13 „oczek”.

Szybko uzyskana wysoka przewaga uśpiła naszych koszykarzy w drugiej części meczu. Gospodarze poprawili grę w obronie, co zaowocowało dwoma szybkimi atakami w wykonaniu Marcela Kliniewskiego i zniwelowaniem strat do 9 punktów (25:34). Na całe szczęście dla naszej sprawy w swoje ręce ponownie wzięli Piotrkowski i Podkowiński, a po trafieniu rezerwowego Łukasza Ochodka GTK Fluor znów prowadziło różnicą 14 punktów. Gospodarzom nadzieję na walkę w drugiej połowie dał Maksym Kulon, który przymierzył zza linii 6,75 metra (30:41).

Druga połowa rozpoczęła się od „trójki” Jakuba Nizioła, ale w odpowiedzi dwukrotnie trafił Podkowiński, a celnie zza łuku rzucił Wróbel (33:46). Kiedy kolejną kontrę wykończył Piotrkowski, po podaniu Donigiewicza trafił Nikiel, a następnie sam Donigiewicz wystąpił w roli egzekutora przewaga drużyny Grzegorza Pinkowskiego urosła do 21 „oczek” (33:54) i wszystko wskazywała na to, że w tym spotkaniu emocji już nie będzie. Miejscowych zawodników do walki poderwał Nizioł, który zakończył akcję wsadem. Kolejne punkty zdobył rzutem z dystansu Marcin Skorek. Na koniec trzeciej części meczu dwa rzuty wolne pewnie egzekwował Wróbel i GTK Fluor przed czwartą kwartą prowadziło różnicą 14 punktów (46:60).

Ostatnią część meczu otworzył kolejną „trójką” Wróbel (46:63) i nic nie wskazywało dramatu, jaki miał się rozegrać za chwilę. Dwa błędy 24 sekund na akcję po stronie gości i doskonała dyspozycja zawodników Exact Systems Śląsk spowodowała, że wrocławianie wrócili do gry. Celny rzut z dystansu Hajnsza oraz 7 punktów z rzędu Kulona doprowadziły do wyniku 56:63. Spokój naszej drużynie przywrócił Ochodek, który w końcu trafił zza linii 6,75 metra. Gospodarza nadal się jednak nie poddawali. Tym samym odpowiedział Nizioł, a dwa „oczka” dorzucił Skorek (63:68). Co ciekawe, od tego momentu obie ekipy przez ponad 3,5 minuty nie potrafiły zdobyć punktów i tą niemoc przełamał dopiero Wróbel na 50 sekund przed końcem meczu. Kolejna akcja również zakończyła się zdobyciem punktów przez naszego rozgrywającego i GTK Fluor tym samym zapisuje na swoim koncie drugą wygraną w sezonie.

Kolejny mecz nasz zespół również rozegra na wyjeździe z powodu braku dostępu hali gliwickiego OSiR-u w tym terminie. Za tydzień zagramy w Cieszynie, z miejscowym MOSiR-em. 

EXACT SYSTEMS ŚLĄSK WROCŁAW - GTK FLUOR GLIWICE  65:72 (18:32, 12:9, 16:19, 19:12)

ŚLASK: M. O. Sanny 2, Kulon 13 (1x3), Nizioł 14 (3x3), Hajnsz 5 (1x3), Kliniewski 8 - Skorek 13 (3x3), Wnętrzak 6, S. Sanny 4, Malinowski, Przyboś.  

Trener Łukasz Grudniewski.

GTK FLUOR: Wróbel 14 (2x3), Donigiewicz 6, Podkowiński 15, Piotrkowski 19 (1x3), Nikiel 6 - Maksymiuk 7 (1x3), Ochodek 5 (1x3), Konsek.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Data 13.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Powstrzymać młodzież

Rezerwy Śląska Wrocław w pierwszy meczu wysoko przegrały. Z kolei GTK Fluor dość długo toczyło zacięta rywalizację z Doralem Nysa Kłodzko. To wszystko powoduje, że niedzielny mecz wcale nie musi należeć do łatwych i młodzi gospodarze mogą podyktować trudne warunki.

Po inauguracyjnej wygranej na własnym parkiecie z Doralem Nysa Kłodzko nadszedł czas na pierwszy pojedynek wyjazdowy. Naszym najbliższym rywalem będzie zespół Exact Systems Śląsk Wrocław, czyli inaczej mówiąc rezerwy drużyny występującej w ekstraklasie. Przeciwnicy to ekipa w głównej mierze oparta na koszykarzach z roczników 1995 i 1996. Wyjątkiem są dwaj koszykarze, którzy mieli okazję grać w poprzednim sezonie w pierwszym zespole Śląska, który zdominował rozgrywki I ligi. Mowa o Przemysławie Hajnszu (w pierwszym meczu obecnych rozgrywek nie wystąpił, ale w spotkaniu z GTK Fluor będzie już do dyspozycji trenera) oraz Maksymie Kulonie. Koszykarzami rezerw Śląska są także dwaj wychowankowie GTK Fluor, bracia Stanferd i Marc-Oscar Sanny (obaj również nie wystąpili w pierwszym meczu sezonu). Podopieczni Łukasza Grudniewskiego na inaugurację ligi doznali sromotnej porażki w Prudniku, przegrywając z miejscową Pogonią aż 80:59. W barwach Exact Systems Śląsk najlepiej w tym meczu zaprezentowali się: Jakub Nizioł (22 punkty), Marcel Kliniewski (12 pkt., 5 zbiórek) oraz Kulon (6 punktów, 8 zbiórek, 5 asyst, 4 przechwyty).

Jeśli chodzi o nasz zespół, to pojedynek z Doralem był debiutanckim aż dla sześciu koszykarzy. Najlepiej spośród nich wypadł Mariusz Piotrkowski, który zdobył 21 punktów, miał 5 zbiórek i 3 asysty. Tradycyjnie już na wysokim poziomie zagrał Tomasz Wróbel, autor 27 „oczek”, 4 zbiórek i asyst. W najbliższym meczu rezerwami Śląska nadal wykluczony jest udział trzech koszykarzy: Artura Grygla, Bartosza Koszeli, Macieja Soehricha i Pawła Szymańskiego.

Mecz odbędzie się w najbliższą niedzielę o godzinie 17.30 na hali „Kosynierka” mieszczącej się we Wrocławiu przy ulicy Mieszczańskiej 10. Gorąco zapraszamy naszych kibiców, wstęp jest darmowy. 

Data 11.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Powrót do domu

Wychowanek Carbo Gliwice, Artur Donigiewicz ponownie zagrał w swoim rodzinnym mieście. O pierwszym meczu w barwach GTK Fluor i swojej roli w zespole przeczytasz w poniższej rozmowie. Zapraszamy do lektury!

GTK Fluor w pierwszym meczu zgarnęło komplet punkt, ale walka o zwycięstwo trwała praktycznie do ostatnich sekund.

Nie łatwo przystępuje się spotkania w roli faworyta. Gra na własnej hali powodowała, że chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony przed kibicami. A właśnie w sytuacjach kiedy się bardzo chce, to nie zawsze wszystko wychodzi. Mecz z Doralem Nysa Kłodzko był dla nas sporą męczarnią, ale w kilku akcjach pokazaliśmy, że możemy grać na wysokim poziomie. Kilka minut dobrej gry z naszej strony powodowało, że udawało nam się szybko odskoczyć na kilka punktów różnicy. Z drugiej strony martwią momenty dekoncentracji, co rywale skwapliwie wykorzystywali. To pokazuje, że żaden zespół w lidze nie położy się przed nami i wszystkich musimy traktować poważnie.

Mecz rozpocząłeś z ławki rezerwowych, to dla wielu kibiców było sporym zaskoczeniem.

Taka była koncepcja trenera. W każdym meczu mam określoną rolę do spełnienia i nie sprawia mi to żadnej różnicy, czy zaczynam w wyjściowym składzie czy też wchodzę z ławki. Zdaję sobie sprawę z tego, że spore oczekiwania co do mojej osoby i muszę starać się realizować zadania, które przede mną stawia sztab szkoleniowy. Nie mogę zagwarantować tego, że zawsze będę grał na najwyższym poziomie, bo wahania formy mogą się przytrafić każdemu, ale jedno co mogę obiecać to, to że zawsze będę dawał z siebie wszystko.

Jak się czujesz ponownie w Gliwicach?

Jak to w domu (śmiech). Nie było mnie tutaj kilka lat, ale widzę że kibice nie zapomnieli o mnie i miałem gorące przywitanie. Postaram się odwdzięczyć jak najlepszą grą, tak by wszyscy mogli być zadowoleni.

Kto będzie najtrudniejszym rywalem GTK Fluor w walce o awans?

Szczerze mówiąc, to póki co niezbyt się orientuję w sile II-ligowych zespołów z racji tego, że ostatnio grałem na wyższych szczeblach rozgrywek. Z tego jednak, co przekazał nam trener to na pewno musimy szczególną uwagę zwrócić na GKS Tychy i AZS AWF Katowice, które z pewnością też chcą wygrać ligę. Z czasów kiedy ja jeszcze występowałem w II lidze, to pamiętam że zawsze ciężko grało się w Prudniku i podejrzewam, że tak jest do tej pory.

Sezon jeszcze nie rozpoczął się na dobre, a drużynie już jest kilka kontuzji.

Miejmy nadzieję, że nie pokrzyżuje to nam naszych planów. Oby limit pecha był już wyczerpany. Najbardziej szkoda naszego podstawowego zawodnika Artura Grygiela, który na szczęście za kilka tygodni wróci do gry. Ogromne nieszczęście spotkało Bartka Koszelę, któremu odnowił się uraz kolana i straci cały sezon. Do tego groma dołączył też nasz ważny rezerwowy Maciek Soehrich.

Data 08.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Udany start

GTK Fluor Gliwice po zaciętym spotkaniu zapisało na swoim koncie pierwszy komplet punktów. Rywale z Kłodzka postawili wysoko poprzeczkę naszej drużynie, ale trzeba też uczciwie przyznać, że mamy jeszcze nad czym pracować.

Trener Grzegorz Pinkowski desygnował do gry od pierwszych minut następujących zawodników: Tomasza Wróbla, Kosmę Kołcza, Emila Podkowińskiego, Mariusza Piotrkowskiego i Michała Nikla. Tak więc znalazło się w niej miejsce dla dwóch debiutantów. Pewnie byłby i trzeci, ale Artur Donigiewicz z powodu drobnego urazu przez kilka ostatnich dni nie trenował. Początek meczu był dla naszego zespołu dość nerwowy. To dopiero goście w piątej akcji spotkania otworzyli wynik, a uczynił to Michał Weiss rzutem z dystansu. Szybko do remisu doprowadził Wróbel. Po dwóch celnych rzutach wolnych w wykonaniu Piotrkowskiego obejmujemy pierwsze prowadzenie (5:3). Niestety kolejne minuty należały do gości, którzy zdominowali walkę na tablicach. To właśnie dwie dobitki, w wykonaniu Weissa i Macieja Lepczyńskiego pozwoliły Doralowi odzyskać prowadzenie (6:9). Ostatecznie udało nam się odzyskać przewagę jeszcze w pierwszej części meczu, po tym jak niezwykle aktywny Piotrkowski dwukrotnie dobrze spisał się na linii rzutów wolnych, a następnie popisał się skutecznym wejściem pod kosz (17:16).

Kiedy w pierwszych akcjach drugiej połowy Donigiewicz trafił z półdystansu, a Piotrkowski spod kosza (21:16) wydawało się, że GTK Fluor złapało wiatr w żagle i szybko uzyska bezpieczną przewagę. Koszykarze z Kłodzka nie zamierzali jednak ułatwiać nam zadania. Bardzo dobrze spisywał się Jarosław Bartkowiak, który radził sobie z Niklem i zdobywał kolejne punkty. To po jego zagraniu podopieczni Marcina Radomskiego odzyskali prowadzenie (23:24). Prawdziwy dramat naszej drużyny nastąpił w ciągu ostatnich sześciedzieciu sekund pierwszej połowy. Po skutecznej kontrze w wykonaniu Weissa Doral znów objął prowadzenie (30:31). Po chwili faulowany Czesław Radwański skutecznie egzekwował dwa rzuty wolne. Błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Donigiewicz i łatwe punkty zdobył Weiss. W kolejnej akcji scenariusz powtórzył się, lecz tym razem katem okazał się Radwański. Efektem tej ostatniej minuty była aż siedmiopunktowa strata naszej drużyny (30:37).

Po przerwie GTK Fluor rzuciło się do odrabiania strat. W końcu w ataku nasz zespół zaczął wykorzystywać Nikla. Punkty zaczął też zdobywać Wróbel. Goście utrzymywali przewagę tylko dzięki dobrej dyspozycji Rafała Wojciechowskiego, który najpierw popisał się skutecznym wejściem pod kosz, a następnie dołożył „trójkę” (38:44). W tym momencie podopieczni Grzegorza Pinkowskiego postawili na agresywną obronę. To przyniosło efekt w postaci trzech przechwytów, które z łatwością zostały zamienione na punkty przez Emila Podkowińskiego i Wróbla. Kiedy zza łuku trafił jeszcze Donigiewicz, trener gości został zmuszony do wzięcia przerwy na żądanie (49:44). Przyniosło to efekt w postaci skutecznego zagrania Bartkowiaka, ale po chwili ten koszykarz popełnił czwarty faul. W drodze na ławkę rezerwowych został jeszcze ukarany przewinieniem technicznym a to oznaczało koniec jego gry w tym meczu. GTK Fluor wykorzystało trzy rzuty wolne, powiększając przewagę do sześciu „oczek” (52:46). Na koniec trzeciej kwarty celną „trójką” popisał się Piotrkowski (55:48).

Wszystko wskazywało na to, że osłabieni koszykarze z Kłodzka nie podejmą już walki. Często faulowany Wróbel pewnie egzekwował rzuty wolne. Celnym rzutem zza linii 6,75 metra popisał się kolejny debiutant w naszym zespole, Jakub Maksymiuk i przewaga urosła do 12 punktów (66:54). Gości do walki poderwał rezerwowy Robert Cieśla, który trafił z dystansu. Po chwili jego wyczyn dwukrotnie skopiował Lepczyński i straty Doralu wynosiły już tylko pięć „oczek” (70:65). Na całe szczęście dla naszej drużyny w końcówce Wróbel wykazał się żelaznymi nerwami i nie mylił się na linii rzutów wolnych. W pierwszym meczu sezonu 2013/14 GTK Fluor zdobyło komplet punktów, ale mecz pokazał że przed naszym zespołem jeszcze wiele pracy, by ustabilizować grę na wyższym poziomie.

Zdaniem trenerów

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Mecz z Doralem pokazał, że nikt nam za darmo punktów nie odda i każde zwycięstwo trzeba wywalczyć. Wystarczy kilka minut dobrej gry, by ze straty siedmiu punktów wyjść na prowadzenie różnicą 10 „oczek”. To pokazuje jaki potencjał drzemie w tej drużynie. Nadal musimy pracować nad zgraniem, które mimo 10 gier kontrolnych przed sezonem nadal szwankuje. Kolejną rzeczą, której musimy poświęcić sporo czasu to selekcja rzutowa. Nadal bazujemy na rzutach z dystansu, a skoro mamy teraz bardzo dobrych zawodników pod koszem, to należy przesunąć grę bliżej kosza. Zespół z Kłodzka to bardzo silny przeciwnik i jeszcze nie jednej drużynie zdoła urwać punkty. Będzie szczególnie groźny na własnym parkiecie. Cieszą w tym meczu punkty, ale gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Nie mogą nam się przytrafiać takie błędy jak w końcówce pierwszej połowy. Bardzo chciałem podziękować kibicom, za to że tak tłumnie pojawili się na meczu i przepraszam za słabszą grę drużyny. Nasza forma z meczu na mecz powinna rosnąć. Czas pracuje na naszą korzyść. Należy pamiętać, że Jakub Maksymiuk, który rzucił ważną „trójkę” oraz Łukasz Ochodek są z zespołem od niedawna. Nie trenował ostatnio Artur Donigiewicz i to było widać na parkiecie. W każdym razie bardzo na niego liczymy i jestem przekonany o tym, że będzie prawdziwym liderem zespołu.

Marcin Radomski (Doral): Niestety w kluczowych momentach nie mogliśmy skorzystać z kluczowego zawodnika (Jarosława Bartkowiaka - przyp. red.), którego wcześniej sędziowie w pochopny sposób ukarali przewinieniem technicznym. To był decydujący moment meczu, bo zespół z Gliwic wykorzystał rzuty wolne i odskoczył mojej drużynie. Staraliśmy się jeszcze dogonić rywala, ale w końcówce GTK pewnie wykorzystywało rzuty wolne, a nam nie udało się przechwycić żadnej piłki. Jeśli chcemy rywalizować z tak silnymi zespołami, to musimy grać w pełnym składzie i moi zawodnicy muszą o tym pamiętać, by bez względu na wszystko nie dać się ponieść emocjom. Do momentu, kiedy Bartkowiak przebywał na parkiecie nasza gra pod koszem wyglądała bardzo dobrze.

 

GTK FLUOR GLIWICE - DORAL NYSA KŁODZKO 75:70 (17:16, 13:21, 25:11, 20:22)

GTK FLUOR: Wróbel 27 (2x3), Kołcz, Podkowiński 7, Piotrkowski 21 (1x3), Nikiel 5 - Donigiewicz 9 (1x3), Maksymiuk 4 (1x3), Ochodek 2, Konsek, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

DORAL: Lipiński 2, Weiss 15 (1x3), Lepczyński 15 (2x3), Wojciechowski 9 (1x3), Bartkowiak 11 - Kowalski 6, Radwański 4, Cieśla 3 (1x3), Gadomski 2, Ratajczak 2, Barycza 1.

Trener Marcin Radomski.

Data 05.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Ligę czas zacząć

Ponad 60 dni przygotowań, 10 rozegranych sparingów, niezliczone litry wylanego potu. To wszystko po to, by być w dobrej formie na starcie II-ligowych zmagań.

Sezon 2013/14 ma być dla GTK Fluor Gliwice kolejnym, w którym zostanie wykonany krok naprzód. Cel, jaki został postawiony przed zawodnikami i sztabem szkoleniowym, jest jasny. Nasz zespół ma wywalczyć awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Zadanie wbrew pozorom nie łatwe. Kandydatów do wygrania ligi jest co najmniej kilku. Na pierwszy ogień przyjdzie nam się zmierzyć z Doralem Nysa Kłodzko.

W poprzednich rozgrywkach udało nam się naszych najbliższych przeciwników dwukrotnie dość łatwo ograć. W pierwszej rundzie w Gliwicach wygraliśmy 86:48, a w rewanżu 63:51. Wspomniane wyniki nie mogą jednak uśpić naszych koszykarzy. Zespół Doralu w porównaniu z sezonem 2012/13 dokonał znaczących wzmocnień. Z Pogoni Prudnik do Kłodzka trafili rzucający obrońca Maciej Lepczyński i rozgrywający Michał Lipiński oraz z Księżaka Łowicz niski skrzydłowy Rafał Wojciechowski. Wspomniane nazwiska w połączeniu z liderami tej drużyny z poprzednich rozgrywek, czyli środkowym Jarosławem Bartkowiakiem, skrzydłowym Marcinem Kowalskim i rozgrywającym Michałem Weissem tworzą zestawienie, które może walczyć o czołowe lokaty w grupie B II ligi. Bilans meczów sparingów Doralu to sześć zwycięstw i trzy porażki. Podopieczni Marcina Radomskiego wygrali turniej w Kątach Wrocławskich oraz zajęli 2. miejsce w Prudniku. W starciach z zespołami z naszej grupy dwukrotnie ograli Pogoń Prudnik i dwa razy musieli uznać wyższość Sudetów Jelenia Góra.

W spotkaniu z naszym zespołem z pewnością w Doralu nie wystąpi Bartłomiej Ratajczak, który w trakcie turnieju w Prudniku doznał kontuzji pęknięcia kości dłoni. Niestety również w naszej drużynie nie brakuje urazów. Do wcześniej kontuzjowanego Bartosza Koszeli dołączył Artur Grygiel. W przypadku tego drugiego nie jest znana jeszcze ostateczna diagnoza kontuzjowanego kolana i termin powrotu do gry nie jest jeszcze znany. W ostatniej chwili do GTK Fluor dołączył Jakub Maksymiuk. 20-letni zawodnik poprzedni sezon rozpoczął w barwach I-ligowego AZS-u Radex Szczecin, lecz pod koniec listopada przeniósł się do II-ligowego AZS-u AGH Alstom Kraków. W barwach tego zespołu notował na swoim koncie średnio 8.4 punktu, 2.3 zbiórki, 1.5 przechwytu i 1.1 asysty na mecz.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na sobotni mecz, który tradycyjnie już się w hali gliwickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Akademickiej 26. Początek meczu o godzinie 18. Koszt biletów w nadchodzącym sezonie będzie się prezentował następująco: normalny - 7 zł, ulgowy - 3 zł. Koszt karnetu to jedyne 50 zł (aż 11 spotkań) ! W trakcie przerw w spotkaniach będzie się nadal odbywał konkurs „Rzut z połowy z Busterem”. Przypomnijmy, że spośród osób, które zakupią bilety losowane są dwie osoby, które w przerwie meczu oddają rzut z połowy. Do wygrania jest 100 zł, ale w przypadku braku zwycięzcy nagroda przechodzi na kolejny mecz. Właśnie w ten sposób jednak z naszych fanek wygrała w poprzednim sezonie 800 zł! Na najbliższym meczu będą również do zakupienia koszulki GTK w cenie 29 zł.

Data 03.10.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Podsumowanie przygotowań

W trakcie blisko dwóch miesięcy nasz zespół ciężko pracował, by dobrze przygotować się do walki o I ligę. Już za tydzień GTK Fluor wybiegnie na parkiet w Gliwicach, by zainaugurować zmagania w sezonie 2013/14.

GTK Fluor przygotowując się do nadchodzących rozgrywek rozegrało 10 spotkań kontrolnych. W siedmiu z nich, to nasz zespół okazał się lepszy od przeciwnika. Na szczególną uwagę zasługują zwycięstwa z I-ligowcami. Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego zdołali pokonać na wyjeździe dobrze znane z poprzedniego sezonu WKK Wrocław. Dodatkowo na własnym parkiecie raz ograli silny zespół MKS-u Dąbrowa Górnicza. W rewanżu lepsi okazali się już jednak zawodnicy Wojciecha Wieczorka. GTK Fluor miało również okazję zagrać z ekstraklasowym Śląskiem Wrocław, lecz mimo ambitnej postawy drużyna z najwyższej klasy rozgrywkowej w pełni okazała swoje wysokie umiejętności. Niestety na koniec przygotowań do sezonu nasi zawodnicy okazali się minimalnie gorsi od koszykarzy Polonii Bytom, którzy w najbliższym sezonie zagrają w III lidze. Co ciekawe w barwach rywali zagrał, reprezentujący barwy GTK Fluor w poprzednim sezonie, Mariusz Bacik. Do przerwy nic nie zapowiadało niekorzystnego rezultatu, gdyż nas zespół wysoko prowadził.

W trakcie blisko dwóch miesięcy nasz zespół pod okiem sztabu szkoleniowego wykonał ciężką pracę, która miejmy nadzieję pozwoli nam wygrać rozgrywki i wywalczyć awans do I ligi. W trakcie przygotowań nie obyło się niestety bez urazów, o których już wcześniej informowaliśmy, ale miejmy nadzieję, iż kolejnych już nie będzie i zespół w obecnym składzie personalnym dokończy zmagania ligowe. W klubie nadal przebywa testowany zawodnik, a decyzja co do jego przydatności powinna nastąpić w najbliższym czasie.

 

Zestawienie sparingów:

GTK Fluor - RMKS Rybnik 99:37

MCKiS Jaworzno - GTK Fluor 75:81

WKK Wrocław - GTK Fluor 71:73

Śląsk Wrocław - GTK Fluor 69:42

GTK Fluor - MKS Dąbrowa Górnicza 78:67

GTK Fluor - Śląsk II Wrocław (turniej w Cieszynie) 106:59

GTK Fluor - MOSiR Cieszyn (turniej w Cieszynie) 95:82

GTK Fluor - MKS Dąbrowa Górnicza 72:79

RMKS Rybnik - GTK Fluor 52:79

Polonia Bytom - GTK Fluor 62:60

Data 28.09.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zmiany w zespole

Niestety z powodu ponownej kontuzji kolana w nadchodzącym wielkimi krokami sezonie nie zagra w naszych barwach Bartosz Koszela. W jego miejsce włodarze GTK Fluor postanowili zatrudnić Łukasza Ochodka.

Bartosz Koszela podczas spotkania sparingowego z WKK Wrocław doznał kolejnej kontuzji kolana. Niestety ponownie dało o sobie znać to samo kolano, z powodu którego nasz silny skrzydłowy stracił cały poprzedni sezon. Koszela doznał powtórnego zerwania więzadeł krzyżowych i jego występy w nadchodzącym sezonie są wykluczone. Strata jednego z dwóch silnych skrzydłowych spowodowała, że działacze GTK Fluor zaczęli się rozglądać za uzupełnieniem składu. Wybór padł na dobrze znanego w Gliwicach, Łukasza Ochodka. Silny skrzydłowy występował już w barwach naszego klubu, a miało to miejsce w sezonie 2010/11. Notował wówczas średnio 8,7 punktu i 3 zbiórki na mecz. Kolejne dwa sezony spędził w drużynie Hawajskie Koszule Żory, ale z powodu wycofania się tego klubu z rozgrywek II ligi pozostał bez przynależności klubowej.

Dodatkowo na testach w naszym zespole przebywa jeszcze jeden zawodnik obwodowy. Oprócz tego z zespołem trenuje zawodnik z drużyny juniorów, Wojciech Łojewski, który walczy o miejsce w meczowej kadrze na nadchodzący sezon.

Data 23.09.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Rozkład jazdy GTK Fluor

Wprawdzie do rozpoczęcia sezonu pozostał jeszcze miesiąc, ale już dziś przedstawimy wam cały kalendarz naszej drużyny na sezon 2013/14.

5 październik: GTK Fluor - Doral Nysa Kłodzko

12 październik: Exact Systems Śląsk Wrocław - GTK Fluor

19 październik: GTK Fluor - MOSiR Cieszyn

26 październik: UMKS Kielce - GTK Fluor

2 listopad: GTK Fluor - AZS AWF Katowice

9 listopad: Pogoń Prudnik - GTK Fluor

16 listopad: GTK Fluor - Gimbasket Wrocław

23 listopad: GTK Fluor - Sudety Jelenia Góra

30 listopad: GKS Tychy - GTK Fluor

7 grudzień: GTK Fluor - Mickiewicz-Romus Katowice

14 grudzień: Alba Chorzów - GTK Fluor

21 grudzień: Doral Nysa - GTK Fluor

4 styczeń: GTK Fluor - Exact Systems Śląsk

11 styczeń: MOSiR - GTK Fluor

18 styczeń: GTK Fluor - UMKS

25 styczeń: AZS AWF - GTK Fluor

1 luty: GTK Fluor - Pogoń

8 luty: Gimbasket - GTK Fluor

15 luty: Sudety - GTK Fluor

22 luty: GTK Fluor - GKS

1 marzec: Mickiewicz-Romus - GTK Fluor

8 marzec: GTK Fluor - Alba

Po sezonie zasadniczym drużyny z miejsc 1-8 rozegrają I rundę play-off według następującego klucza: 1 z 8, 2 z 7, 3 z 6 i 4 z 5. Rywalizacja będzie się toczyć do dwóch zwycięstw, a pierwszy i ewentualnie trzeci mecz zostanie rozegrany na parkiecie wyżej rozstawionego zespołu. W II rundzie play-off zagrają zwycięzcy z par 1-4 z 4-5 i 2-7 z 3 z 6. Rywalizacja również będzie się toczyć do dwóch zwycięstw z zachowaniem przewagi parkietu dla wyżej rozstawionego zespołu. W III rundzie zagrają ze sobą zwycięzcy z II rundy. Rywalizacja również będzie się toczyć do dwóch zwycięstw, a wygrany uzyska prawo gry w I lidze w kolejnym sezonie.

Data 04.09.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Grać z lepszymi

Pierwsze treningi już za naszym zespołem, a my tradycyjnie już zapytaliśmy trenera GTK Fluor, Grzegorza Pinkowskiego, o plany na nadchodzący sezon.

Patrząc na nazwiska jakie udało się przed tym sezonem ściągnąć do Gliwic, cel postawiony przed drużyną może być tylko jeden.

Na wstępie chciałem zaznaczyć, iż nazwiska nie grają. Liczą się tylko umiejętności poszczególnych zawodników, a piękno sportu polega na tym, że nie ma w nim murowanych faworytów. Oczywiście naszym celem jest awans do I ligi i nie zamierzamy tego ukrywać. Stąd takie, a nie inne decyzje personalne podjęte przez władze klubu. Według mojej opinii udało nam się zebrać solidny zespół, ale weryfikacja nastąpi dopiero na parkiecie. Cieszy to, że mam w drużynie takich zawodników, jak Artur Donigiewicz, Michał Nikiel czy też Mariusz Piotrkowski, którzy albo już zebrali doświadczenie w ekstraklasie albo też o nią walczyli.

Udało się ściągnąć do drużyny wszystkich zawodników, którzy byli na liście życzeń?

Praktycznie na każdej pozycji mamy przynajmniej po dwóch równorzędnych zawodników, a to daje duży komfort. Przed nami pierwsze mecze sparingowe, które pokażą czy wszystko będzie funkcjonowało tak, jak sobie to zakładamy. Nie zamierzamy wykonywać żadnych nerwowych ruchów, ale w sytuacji gdyby się okazało, że będziemy jeszcze kogoś potrzebować, to istnieje taka możliwość, że ktoś jeszcze do drużyny dołączy. Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy zawodnicy mogą trenować od początku przygotowań. Szczególnie liczę na szybki powrót Łukasza Nawrota, który wzmocni rywalizację pod koszem.

Jak będą wyglądały tegoroczne przygotowania GTK Fluor do sezonu?

Rozpoczynamy od zajęć w terenie, które mają przede wszystkim wypracować odpowiednią wytrzymałość. Liga startuje dopiero 5 października, także mamy przed sobą pełne dwa miesiące przygotowań. Od drugiego tygodnia przygotowań zwiększamy liczbę jednostek treningowych oraz dokładamy niezbędną na tym etapie odnowę biologiczną. W kolejnym fazie treningów dojdą już mecze kontrolne i elementy taktyczne. Mamy kilku nowych zawodników, dlatego też musimy poświęcić sporo czasu, by wdrożyć ich do naszego systemu gry. Podstawą będzie rozegranie jak największej liczby sparingów. Kilka spotkań mamy już zaplanowanych i w tym miejscu muszę się pochwalić, że nawet ekstraklasowy Śląsk Wrocław zwrócił się do nas z zapytaniem o sparing. To jest oczywiście dla nas spora nobilitacja i potraktujemy ten pojedynek prestiżowo. Cieszy fakt, że głównie będziemy rywalizować przed sezonem z zespołami silniejszymi od nas, a to pozwoli nam wychwycić wszystkie błędy i powinno być źródłem postępu oraz odpowiedniego przygotowania do trudów ligowych zmagań.

Data 15.08.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor już trenuje!

Wraz z początkiem tygodnia GTK Fluor rozpoczęło przygotowania do sezonu 2013/14, który najprawdopodobniej rozpocznie się 5 października br. Na pierwszych zajęciach brakowało tylko Łukasza Nawrota i Pawła Szymańskiego, którzy nie mogli w nich uczestniczyc z powodów zdrowotnych.

5 sierpnia, a więc równo dwa miesiące przed planowanym startem ligi, koszykarze GTK Fluor spotkali się na pierwszym treningu przed sezonem 2013/14. Na zajęciach, które póki co odbywają się na Orliku, położonym przy ulicy Jasnej, pojawiło się 11 zawodników, w tym aż pięciu nowych. Są to: doskonale znany w Gliwicach Artur Donigiewicz, Artur Grygiel, Piotr Konsek, Michał Nikiel oraz Mariusz Piotrkowski. Wraz z wszystkimi ćwiczył również Bartosz Koszela, który cały poprzedni sezon stracił z powodu kontuzji kolana. Nasz zespół pierwszy sparing rozegra 21 sierpnia u siebie z RMKS-em Rybnik, a w planach jest rozegranie przynajmniej 10 spotkań kontrolnych. Póki co, nie jest jeszcze znany ostateczny skład grupy, w której przyjdzie nam rywalizować w nadchodzącym sezonie (komunikat zostanie opublikowany najpóźniej 20 sierpnia) .Poniżej prezentujemy zestawienie meczów towarzyskich już zaplanowanych na obecną chwilę oraz kadrę zespołu na zbliżające się rozgrywki.

Plan gier kontrolnych:

21 sierpnia - RMKS Rybnik (dom)

28 sierpnia - MCKiS Jaworzno (wyjazd)

31 sierpnia - WKK Wrocław (wyjazd)

7 wrzesień - Śląsk Wrocław (wyjazd)

10 wrzesień - MKS Dąbrowa Górnicza (do ustalenia)

13-14 wrzesień - turniej w Cieszynie (2 mecze)

18 wrzesień - WKK Wrocław (dom)

28 wrzesień - RMKS Rybnik (dom, pod znakiem zapytania)

Kadra na sezon 2013/14:

Rozgrywający:

Kosma Kołcz

Tomasz Wróbel

Rzucający obrońca:

Artur Donigiewicz

Artur Grygiel

Grzegorz Podulka

Paweł Szymański

Niski skrzydłowy:

Emil Podkowiński

Maciej Soehrich

Silny skrzydłowy:

Bartosz Koszela

Łukasz Nawrot

Mariusz Piotrkowski

Środkowy:

Piotr Konsek

Michał Nikiel

Data 06.08.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wielki powrót do Gliwic!

Ostatnim zawodnikiem, który podpisał umowę z GTK Fluor jest doskonale znany w naszym mieście, wychowanek Carbo Gliwice, Artur Donigiewicz.

Nasz nowy zawodnik w minionym sezonie reprezentował barwy Rosy Radom, z którą wcześniej wywalczył awans do ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej 29-letni koszykarz zdobywał średnio 8,7 punktu, 3,4 zbiórki oraz 1 przechwyt na mecz, średnio spędzając na parkiecie blisko 19 minut. Wspomniane osiągnięcia z pewnością mogłyby być większe, gdyby nie problemy z kontuzjami. Co ciekawe, pomimo problemów zdrowotnych, Donigiewicz został uznany przez dziennikarzy najlepszym debiutantem Polskiej Ligi Koszykówki w sezonie 2012/13. Koszykarz, występujący na pozycji rzucającego obrońcy w Radomiu występował od czterech sezonów, pokonując z tym zespołem wszystkie szczeble ligowe począwszy od II ligi. Wcześniej wychowanek Carbo Gliwice, z którym w 2001 roku zdobył złoty medal mistrzostw Polski juniorów starszych, występował również w Pogoni Ruda Śląska, Albie Chorzów i AZS-ie AWF-ie Katowice.

Gorąco liczymy na to, że popularny „Donga” zostanie w Gliwicach ciepło przywitany i odwdzięczy się kibicom doskonałą grą!

Data 01.08.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Następne wzmocnienia

Pragniemy poinformować, iż kolejnymi zawodnikami, których w przyszłym sezonie zobaczymy w barwach GTK Fluor są Artur Grygiel i Piotr Konsek.

Pierwszy z nich w poprzednim sezonie reprezentował barwy WKK Wrocław i wywalczył z tym zespołem awans od I ligi. 25-letni zawodnik występuje na pozycji rzucającego obrońcy i w sezonie 2012/13 średnio zdobywał 10,2 punktu, 1,8 zbiórki, 1,2 asysty, 1,2 przechwytu na mecz. Grygiel w przeszłości reprezentował również takie drużyny jak Śląsk Wrocław, Doral Zetkana Nysa Kłodzko, Polpharma Starogard Gdański, AZS WSGK POLFARMEX Kutno, Sudety Jelenia Góra, ASK Doral Staropolanka Nysa Kłodzko i rezerwy Śląska Wrocław. Drugim nowym koszykarzem GTK Fluor został Piotr Konsek. 24-letni koszykarz, mierzący 208 cm wzrostu, występuje na pozycji środkowego. W poprzednich rozgrywkach występował w II-ligowym Wybrzeżu Korsarz Gdańsk i zdobywał średnio 9,5 punktu, zbierał 10 piłek, miał 1,2 asysty oraz 0,7 bloku na mecz. W swoim dorobku ma za sobą grę w takich zespołach jak Start Gdynia, rezerwy Asecco Prokomu Gdynia,  Inter Parts AZS UWM Olsztyn i OSSM PZKosz Sopot.

Serdecznie witamy nowych zawodników i liczymy na to, że swoją grą zaskarbią sobie Wasze uznanie. 

Data 25.07.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Z ekstraklasy do GTK!

Miło nam poinformować, iż kolejnym zawodnikiem, który zagra w barwach GTK Fluor jest ostatnio występujący w ekstraklasie w barwach Rosy Radom środkowy Michał Nikiel.

30-letni zawodnik przez ostatnie cztery sezony reprezentował barwy Rosy Radom. Z tym klubem przeszedł drogę od II ligi aż do ekstraklasy. W ostatnim sezonie pojawiał się jednak na parkiecie sporadycznie, stąd decyzja o zmianie barw klubowych.  Wcześniej Nikiel bronił barw m.in. Stali Stalowa Wola, Zastalu Zielona Góra, Vikingu Gdynia, Bobrów Zabrze oraz SMS-u Warka. Nasz nowy koszykarz mierzy 205 cm i powinien znacząco wzmocnić siłę podkoszową GTK Fluor.

Data 18.07.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Kolejne podpisy

Przed tygodniem zaprezentowaliśmy Wam nowego koszykarza w barwach GTK Fluor. Teraz nadszedł czas, by oznajmić, jacy zawodnicy zdecydowali się na kontynuowanie swojej kariery w barwach naszego zespołu.

Grę GTK Fluor nadal będzie prowadził dobrze znany w Gliwicach Tomasz Wróbel. Pochodzący z Zabrza zawodnik ma za sobą doskonały sezon, w trakcie którego był prawdziwym liderem zespołu, który niejednokrotnie prowadził drużynę do zwycięstwa. Mamy wielką nadzieję, że podobnie będzie także w kolejnym sezonie i liczymy na jego dobrą dyspozycję. Następnym zawodnikiem, który nadal będzie występował w hali przy ulicy Akademickiej 26 będzie Emil Podkowiński. Grający w niezwykle efektowny sposób koszykarz zdecydował się na pozostanie w Gliwicach, co z pewnością ucieszy fanów wsadów i dynamicznych wejść pod kosz. W GTK Fluor w kolejnych rozgrywkach również ujrzymy Macieja Soehricha. Nasz dotychczasowy silny skrzydłowy ma jednak zostać przesunięty na pozycję niskiego skrzydłowego. W naszej drużynie nadal będzie również występował doświadczony Grzegorz Podulka, który jest kapitanem drużyny. Liczymy, że nasz rzucający obrońca nadal będzie zachwycał seriami celnych rzutów z dystansu. Na przeciwległym biegunie jeśli chodzi o wiek jest Kosma Kołcz, który będzie zmiennikiem na pozycjach obwodowych. Koszulkę GTK Fluor ponownie przywdzieje także Bartosz Koszela, który z powodu kontuzji stracił całe poprzednie rozgrywki. Ostatnim zawodnikiem z ubiegło sezonowego składu, który parafował nową umowę jest Paweł Szymański. Niestety uzdolniony rzucający obrońca w minionym tygodniu przeszedł operację rekonstrukcji więzadeł krzyżowych przednich i na parkiecie zobaczymy go najwcześniej dopiero w drugiej części sezonu.

Data 10.07.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Piotrkowski zagra w GTK!

Pierwszym wzmocnieniem GTK Fluor przed sezonem 2013/14 jest doskonale znany na Górnym Śląsku Mariusz Piotrkowski. Doświadczony silny skrzydłowy ostatni sezon spędził w barwach AZS-u AWF-u Katowice.

Pochodzący z Rudy Śląskiej zawodnik przez wiele sezonów występował na parkietach I ligi, gdzie m.in. reprezentował barwy „Akademików” z Katowic, MKS-u Dąbrowa Górnicza oraz MOSiR-u Krosno. Najlepszą formę na poziomie bezpośredniego zaplecza ekstraklasy notował w sezonie 2009/10, kiedy to średnio zdobywał 14,7 punktu na mecz oraz miał 5,9 zbiórki na mecz. Doskonała dyspozycja zaowocowała przenosinami do pobliskiej Dąbrowy Górniczej, gdzie z miejscowym MKS-em walczył o awans do ekstraklasy. Po zaciętej rywalizacji podopieczni Wojciecha Wieczorka przegrali jednak z ŁKS-em Łódź, a Piotrkowski przeniósł się do Krosna. Po jednorocznym epizodzie w klubie z Podkarpacia 29-letni koszykarz wrócił do Katowic i znów przywdział strój AZS-u AWF-u. W zespole Mirosława Stawowskiego pełnił ważną rolą, o czym boleśnie przekonali się nasi koszykarze w rywalizacji półfinałowej play off. Ostatecznie zawodnikom ze stolicy Górnego Śląska nie udało się ponownie awansować do I ligi, ale Piotrkowski okazał się trzecim strzelcem ligi ze średnią 17,5 punktu na mecz. Dodatkowo zbierał 5,3 piłki na mecz. Popularny „Pietrek” to zawodnik dość niski jak na silnego skrzydłowego, ale dzięki swojej szybkości i sprytowi niejednokrotnie potrafił sobie radzić z wyższymi i silniejszymi rywalami. Dodatkowym atutem naszego nowego podkoszowego jest rzut z dystansu.

Data 01.07.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Streetball 2013

Przed nami kolejna - już trzynasta - edycja GTK Streetball. Nie jesteśmy jednak przesądni i wierzymy, że z waszym udziałem i pomocą tegoroczna edycja będzie jeszcze lepsza niż poprzednie. Gorąco na was liczymy i zapraszamy 22 czerwca na plac Krakowski w Gliwicach.

Daaawno, bo już ponad dobrą dekadę temu, postanowiliśmy że nasz ukochany basket w wydaniu ulicznym, gra w której liczą się umiejętności, silna psychika, fizyczność, trochę łut szczęścia, ale przede wszystkim maksymalne zaangażowanie, musi ujrzeć światło dzienne w Gliwicach. Od lat organizujemy tę imprezę i od lat towarzyszy nam ta sama pasja, ten sam cel, żeby znowu na „Kraku” zrobić hałas i żeby znowu w centrum Gliwic dominowała nasza gra. Ktoś kto z nami nigdy nie grał może zapytać, za co tak bardzo lubimy GTK Streetball na pl. Krakowskim?

Odpowiedź jest złożona. Trochę za miejsce, centrum miasta, wielki plac, na którym pojawia się spora liczba ludzi. Także za to, że możemy obserwować zaciętą rywalizację ambitnych zawodników. Pewnie również za to, że jest okazja spotkać się w „lajtowej” atmosferze po sezonie- pełnym zmagań, rywalizacji w rozgrywkach klubowych i podsumować mijający sezon. W końcu za świetną otoczkę, na którą składa się m.in. doskonała muzyka puszczana z gramofonów. Wszystko to wpływa na to, że mamy okazję obserwować basket w najlepszym wydaniu, a emocje sięgają zenitu. Jest to impreza z cyklu tych, na które czeka się cały rok i jak ktoś lubi uliczną koszykówkę to na „Kraku” po prostu  musi być!

Czego możemy spodziewać po najbliższej edycji? Jak co roku wszyscy uczestnicy dostaną od nas bardzo dobrej jakości t-shirty ( marka Fruit of the Loom) za udział w imprezie. Podobnie jak w poprzedniej edycji ( najstarsza grupa wiekowa U-20) będziemy rywalizować w kilku kategoriach wiekowych o prestiż i ciekawe nagrody. Nie może również zabraknąć spektakularnego konkursu wsadów i liczymy, że uczestnicy pokażą nam jak się skacze i lata ponad obręczami. Najlepszego dunkera nagrodzimy kwotą 1000 złotych! Jak co roku wreszcie zamówiliśmy wspaniałą pogodę i liczymy, że wszystkie fajne dziewczyny będą chciały spędzić z nami ten dzień w prawdziwie miejskim stylu. Umilać nam czas będzie niezawodny Eskobar, a na "dekach" zagrają DJ Hopbeat i DJ Totenton. W między czasie postaramy się również rozdać kilka fajnych nagród w konkursach indywidualnych :).

Wpisowe od każdej drużyny to jedyne 40 złotych. Należy jednak pamiętać, że każdy będzie zwycięzcą i każdy wróci do domu z fajną pamiątką.

Na koniec słowo o sponsorach, bo bez nich nie dalibyśmy rady. Naszym głównym partnerem od lat jest oczywiście Urząd Miasta Gliwice i dofinansowanie z UM stanowi dla nas solidną podstawę. Od 3 lat głównym „napędowym” naszych nagród jest firma PZU, która funduje nagrody indywidualne. Oprócz tego SportGrupa jak zwykle przygotowała dla nas piłki do kosza, a Oklejsie.pl zadba o to żeby tego dnia na „Kraku” było kolorowo. Otrzymaliśmy również wsparcie od firm Mass i Kosmos Skateshop. Jednym słowem Basket4life! Do zobaczenia na placu Krakowskim 22 czerwca!

Data 19.05.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Okiem trenera

Po ubiegłotygodniowym podsumowaniu statystycznym czas na ocenę postawy GTK Fluor w sezonie 2012/13 w opinii głównego sternika, czyli trenera Grzegorza Pinkowskiego.

Oceniając zespół w szkolnej skali, na jaką notę zasłużył za miniony sezon?

Myślę, że sprawiedliwą oceną końcową byłoby minus pięć. Generalnie mam mieszane odczucia, gdyż uważam, że zespół stać było na lepszą grę w play off i przede wszystkim na awans do finału. AZS AWF Katowice był jednak w rywalizacji z nami lepszą drużyną i zasłużenie dalej walczył z WKK Wrocław. Ja jestem osobą, która zawsze stara się wykonywać zadania ponad plan. Uważam, że po trudnej pierwszej rundzie play off, w której w mojej opinii mieliśmy najsilniejszego rywala, jakim był bardzo dobrze poukładany zespół Sudetów Jelenia Góra, mogliśmy iść za ciosem i pokusić się o niespodziankę w starciu z „Akademikami”. Zresztą pierwszy wygrany mecz bardzo rozbudził nadzieję na końcowy sukces. Kolejne spotkania szybko jednak zweryfikowały nasze położenie. Z drugiej strony zrealizowaliśmy cel nakreślony przez zarząd i z tego należy być zadowolonym. Teraz mamy czas na wyciągnięcie odpowiednich wniosków zarówno z porażek jak i zwycięstw. Zespół będzie wzmocniony i w przyszłym roku chcemy poprawić swoją lokatę.

Z czego lub kogo jest pan zadowolony najbardziej po zakończonym sezonie?

Staram się unikać wystawiania indywidualnych ocen, ponieważ koszykówka jest grą zespołową i na sukces całej drużyny muszą pracować wszyscy zawodnicy. Cieszę się z tego, iż w zespole panowała świetna atmosfera. Udało nam się stworzyć kolektyw, w którym głównym hasłem było: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. W drużynie drzemie spory potencjał i przy kilku wzmocnieniach w kolejnym sezonie powinniśmy mieć jeszcze więcej powodów do radości i walczyć o wyższe cele. Jeśli jednak musiałbym już kogoś wyróżnić za te rozgrywki to bez wątpienia jest to Tomasz Wróbel. Po sytuacji w jakiej postawił nas Piotr Pustelnik został praktycznie jedynym rozgrywającym. Mimo to bardzo się starał zarówno w obronie i ataku, by nasza gra na tym nie ucierpiała. W końcówce sezonu zabrakło mu już sił, ale nie mam o to do niego pretensji. Słowa uznania należą się również weteranom ligowych parkietów, czyli Mariuszowi Bacikowi i Pawłowi Wiekierze. Szczególnie ten pierwszy w niektórych spotkaniach grał jak profesor. Słowa uznania należą się również Emilowi Podkowińskiemu, który bardzo dobrze wkomponował się w zespół i grał nie tylko efektownie, ale co najważniejsze efektywnie.

Największe rozczarowanie sezonu to…

Bez wątpienia postawa Piotra Pustelnika. Nie chciałem tego komentować w trakcie sezonu, ale teraz jest czas, by głośno o tym powiedzieć. Zachował się bardzo nieodpowiedzialnie wobec kolegów z drużyny i mnie, chociaż mu zaufałem. W każdym razie zrobił to ostatni raz, bo jestem osobą, którą w życiu można oszukać tylko raz. Bardzo liczyliśmy na tego zawodnika, bo miał być alternatywą dla naszego pierwszego rozgrywającego. Swoim doświadczeniem miał wspierać drużynę w trudnych momentach. Kto wie jakby wyglądała nasza rywalizacji z AZS-em AWF-em, gdyby Pustelnik nadal u nas grał. Jeśli chodzi o postawę zespołu, to zdecydowanie zabrakło mi gry kontratakiem. Nie jestem zwolennikiem ataku pozycyjnego, gdyż w sytuacjach kiedy zespół ma gorszą skuteczność z obwodu, to często trudno gra się również pod koszem i wówczas można notować długie przestoju bez zdobyczy punktowych. Takie przypadki niestety zdarzały nam się bardzo często.

W perspektywie minionych rozgrywek na jakich pozycjach zespół wymaga największych wzmocnień?

W tej chwili najpilniejszą potrzebą chwili jest oczywiście zatrudnienie drugiego rozgrywającego, który będzie alternatywą dla Tomka Wróbla. Nie możemy więcej dopuszczać do sytuacji, w której będzie on musiał na parkiecie spędzać po 40 minut. Na pozycji numer 2 potrzebny jest nam zawodnik, który nie tylko będzie potrafił trafiać z dystansu, ale także będzie miał umiejętność penetrowania pod kosz. Będziemy również potrzebować zawodników podkoszowych. Mariusz Bacik angażuje się w ponowna reaktywację koszykówki w Bytomiu i najprawdopodobniej będzie występował w swoim rodzinnym mieście. Nie wiadomo jeszcze jak będzie wyglądała sytuacja z Pawłem Wiekierą. Szkielet zespołu ma być jednak zachowany i w oparciu o tych, którzy sprawdzili się w minionych rozgrywkach chcemy stworzyć drużynę na kolejny sezon.

Dla pana był to powrót po pięciu latach na ławkę trenerską w II lidze. Były obawy?

Pięć lat temu po awansie, który wywalczyłem z Big Starem Tychy zostałem bez pracy i przez ten czas nie prowadziłem żadnej drużyny. Po tak długiej przerwie z pewnością zastanawiałem się jak będę potrafił się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Obawy były spore. To był trudny sezon dla mnie, ale cieszę się z tego, że udało nam się zrealizować cel, jaki został postawiony przez działaczy. Z pewnością udało mi się zdobyć kolejne doświadczenia, bo nie zależnie od tego ile człowiek ma lat, to zawsze może coś nowego się jeszcze nauczyć i podpatrzeć. Warto mieć na uwadze, że trenera zwykle kreują zawodnicy. Nam udało się stworzyć ciekawy zespół, chcący walczyć o najwyższe cele i myślę, że to jest najlepszą formą oceny. Ogromnym wsparciem dla mnie była osoba drugiego trenera, Stanisława Mazanka. To on przecież jeszcze rok temu występował w tej lidze i stąd jego wiedza na temat poszczególnych zespołów była bardzo duża. Co równie ważne ma on spory autorytet wśród zawodników. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że każdemu zespołowi, trenerowi życzyłbym tak zaangażowanej i profesjonalnie podchodzącej do obowiązków osoby, w postaci drugiego trenera.

Data 28.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor w liczbach

Nasz zespół zakończył udział w sezonie 2012/13 z bardzo dobrym wynikiem, jakim był udział w półfinale play off. Dziś przedstawiamy pierwszą część podsumowania, w którym przedstawimy ciekawostki statystyczne z udziałem GTK Fluor.

1 - to najmniejsza liczba celnych rzutów za trzy punktów trafionych przez zespół w przegranym meczu z WKK Wrocław 74:82

3 - to liczba bloków, jakie zapisał na swoim koncie Paweł Wiekiera w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 92:82

5 - to liczba przechwytów, jakie zanotował Emil Podkowiński w wygranym meczu z Doralem Nysa Kłodzko 86:48, liczba celnych rzutów za trzy punkty Tomasza Wróbla w wygranym meczu z GKS-em Tychy 99:87 oraz liczba bloków, jakie zanotował cały zespół w przegranym meczu z GKS-em Tychy 84:74

6 - to liczba zbiórek w ataku, jakie zanotował Mariusz Bacik w wygranym meczu I rundy play off z Sudetami Jelenia Góra 72:74 i najmniejsza liczba celnych rzutów wolnych trafionych przez cały zespół w przegranym meczu z GKS-em Tychy 84:74

7 - to liczba strat, jakie popełnił Paweł Szymański w przegranym meczu z Pogonią Prudnik 77:96

9 - to liczba celnych rzutów za dwa punkty, jakie trafił Emil Podkowiński, w przegranym meczu z Pogonią Prudnik 91:81, najmniejsza liczba oddanych rzutów wolnych przez cały zespół w przegranym meczu z GKS-em Tychy 84:74 oraz najmniejsza liczba oddanych rzutów za trzy punkty przez zespół w wygranym meczu z AZS-em AWF-em Katowice 66:72 i wygranym meczu z Albą Chorzów 72:79

10 - to liczba rzutów za trzy punkty, jakie oddał Bartłomiej Karolak w wygranym meczu II rundy play off z AZS-em AWF-em Katowice 66:69

13 - to liczba asyst, jakie Tomasz Wróbel zanotował w wygranym meczu z Sudetami Jelenia Góra 72:84 oraz liczba zbiórek w obronie Mariusza Bacika w przegranym meczu z Hawajskimi Koszulami Żory 85:81

15 - to liczba rzutów za dwa punkty, jakie oddał Tomasz Wróbel w wygranym meczu z GKS-em Tychy 99:87, liczba przechwytów jakie zanotował cały zespół w wygranym meczu Pucharu PZKosz z Mickiewiczem Katowice 73:85 oraz liczba celnych rzutów za trzy punkty trafionych przez zespół w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 82:88

17 - to liczba zbiórek, jakie Paweł Wiekiera zanotował w wygranym meczu z Doralem Nysa Kłodzko 51:63

21 - to liczba celnych rzutów wolnych, jakie trafił Tomasz Wróbel w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 92:82

22 - to liczba rzutów wolnych, jakie oddał Tomasz Wróbel w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 92:82

25 - to liczba asyst, jakie zanotował cały zespół w wygranym meczu z Sudetami Jelenia Góra 93:71

27 - to liczba strat, jakie popełnił cały zespół w przegranym meczu z Pogonią Prudnik 80:61

28 - to największa liczba oddanych rzutów za trzy punkty przez zespół w przegranym meczu I rundy play off z Sudetami Jelenia Góra 64:72

29 - to największa liczba celnych rzutów za dwa punkty trafionych przez zespół w przegranym meczu z WKK Wrocław 74:82

33 - to liczba punktów, jakie Tomasz Wróbel zdobył w wygranym meczu z GKS-em Tychy 99:87

36 - to liczba fauli, jakie popełnił cały zespół w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 92:82

37 - to liczba celnych rzutów z gry, jakie oddał cały zespół w wygranym meczu z Sudetami Jelenia Góra 93:71

38 - to liczba celnych rzutów wolnych, jakie trafił cały zespół w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 92:82

39 - to eval, jaki Tomasz Wróbel zanotował w wygranym meczu z AZS-em AWF-em Katowice 66:72

40 - to największa liczba oddanych rzutów za dwa punkty w przegranym meczu II rundy play off z AZS-em AWF-em Katowice 81:68

45 - to liczba rzutów wolnych, jakie oddał cały zespół w wygranym meczu z Mickiewiczem Katowice 92:82 i najmniejsza liczb straconych punktów przez zespół w wygranym meczu z WSTK Wschowa Sława 45:83

47 - to najmniejszy eval osiągnięty przez zespół w przegranym meczu z Pogonią Prudnik 80:61

48 - to liczba zbiórek, jaki zanotował cały zespół w wygranym meczu z Doralem Nysa Kłodzko 51:63

61 - to najmniejsza liczba punktów zdobyta przez zespół w przegranym meczu z Pogonią Prudnik 80:61

68 - to liczba rzutów z gry, jakie oddał cały zespół w wygranym meczu z Sudetami Jelenia Góra 72:74

96 - to największa liczba straconych punktów w przegranym meczu z Pogonią Prudnik 77:96

99 - to największa liczba punktów zdobyta przez zespół w wygranym meczu z GKS-em Tychy 99:87

116 - to największy eval osiągnięty przez zespół w wygranym meczu z GKS-em Tychy 99:87

Za tydzień ciąg dalszy podsumowania, w którym będziemy mogli poczytać co o minionym sezonie myśli trener Grzegorz Pinkowski.

Data 21.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Finał nie dla GTK Fluor

GTK Fluor Gliwice przegrał w decydującym spotkaniu o awans do finału play off II ligi grupy B z AZS-em AWF-em Katowice i tym samym nasz zespół zakończył sezon 2012/13 na miejscach 3-4.

O losach pojedynku zadecydowała w głównej mierze pierwsza kwarta, w której gospodarze zaprezentowali wysoką skuteczność i wypracowali wysoka przewagę, której podopieczni Grzegorza Pinkowskiego nie potrafili już odrobić. W GTK Fluor w porównaniu z poprzednim meczem w pierwszej piątce doszło do dwóch zmian. Miejsce Bartłomieja Karolaka zajął Emil Podkowiński, a Łukasza Nawrota Paweł Wiekiera. Pierwsze punkty w meczu zdobył wprawdzie Paweł Szymański, ale kolejne 12 „oczek” padło niestety łupem gospodarzy, wśród których w szczególności wyróżnił się Marcin Ecka. Rozgrywający AZS-u AWF-u najpierw trafił zza linii 6,75 metra, a następnie kolejne punkty dołożył z póldystansu. Swój festiwal strzelecki rozpoczął również Marceli Dziemba, który skutecznie wykończył wejście pod kosz (12:2). Kiedy podobną akcją popisał się w kontrze, a drugą „trójkę” w tym meczu dołożył Paweł Jurczyński „Akademicy” prowadzili już różnicą 12 „oczek” (19:7). Pozytywnym sygnałem była odpowiedz z dystansu w wykonaniu Szymańskiego, ale po chwili swój koncert rozpoczął Dziemba. Niski skrzydłowy katowiczan potrzebował zaledwie trzech minut, by trzy razy trafić zza łuku i ostatecznie dać miejscowym koszykarzom aż 14 punktów przewagi po pierwszej kwarcie. Z kolei sam Dziemba po pierwszych 10 minutach gry miał na swoim koncie już 15 „oczek”.

Początek drugiej części spotkania pozwalał mieć nadzieję, że nasz zespół jeszcze powalczy o wygraną. Z dystansu trafił Wiekiera, który zdobył punkty także w dwóch kolejnych akcjach. Niestety kolejne te minuty to dojrzała gra podopiecznych Mirosława Stawowskiego, którzy kontrolowali przebieg spotkania i cały czas utrzymywali bezpieczną przewagę. Tuz przed przerwą akcją 2+1 popisuje się Nawrot i zmniejsza straty do 11 punktów (44:33), ale gospodarze pewnie egzekwują rzuty wolne, a na domiar złego tuż przed końcową syreną z dystansu trafia nasz były koszykarz, Karol Leszczyński (51:34).

Po przerwie podkoszowi AZS-u AWF-u wykorzystują swoją szybkość i z łatwością radzą sobie pod atakowanym koszem. Sygnał do odrabiania strat daje dopiero Karolak, który w krótkim odstępie czasu trzy razy trafia zza linii 6,75 metra (55:45). Naszą dobrą passę przerywa dopiero przerwa na żądanie wzięta przez trenera Stawowskiego. Po niej gospodarze opanowują swoją krótkotrwałą niemoc i po akcji Mariusza Piotrkowskiego i „trójce” Jurczyńskiego katowiczanie odzyskują bezpieczną przewagę (61:45). Gdy kolejny raz zza łuku trafia Dziemba miejscowi prowadzą już różnicą 21 „oczek” (66:45). Przed końcem tej części mecze na szczęście punktowe akcje przeprowadzają jeszcze Wróbel oraz Nawrot pozostawiając cień szansy na nawiązanie walki z rywalem (66:49).

W ostatniej kwarcie znów obserwujemy dobry fragment gry ze strony Wiekiery, który najpierw zdobywa dwa punkty, a następnie dokłada trafienie z dystansu. Kiedy jego wyczyn kopiuje Wróbel tracimy już do „Akademików” tylko 11 punktów (70:59). Niestety, w kolejnej akcji znów daje o sobie znać Dziemba, który przechwytuje piłkę i spokojnie zamienią kontrę na dwa punkty. Następne akcje katowiczan również przynoszą im powiększenie swojego dorobku za sprawą Ecki oraz Jurczyńskiego i AZS AWF znów prowadzi różnicą 16 punktów (79:63), co definitywnie grzebie nasze szanse na awans do finału. W jednej z ostatnich akcji kontuzji kolana doznaje Kamil Nowak i wszystko wskazuje na to, że katowiczanie przystąpią do walki o awans poważnie osłabieni. Dla GTK Fluor był to ostatni mecz w tym sezonie. Nasza drużyna zrealizowała cel nakreślony przez zarząd, a w kolejnych rozgrywkach będziemy mieli za zadanie bić się o awans do I ligi.

Pod szatniami

Mirosław Stawowski (AZS AWF): Spotkanie szybko ułożyło się po naszej myśli, dzięki czemu mogliśmy w późniejszej fazie grać zdecydowanie spokojniej. Cieszę się, że wróciła nam dobra dyspozycja rzutowa, bo to może być klucz do zwycięstwa w finale. Z pewnością lepiej wytrzymaliśmy fizycznie trudy tej rywalizacji. Miejmy nadzieję, że kontuzja Kamila Nowaka nie okaże się groźna i będziemy mogli skorzystać z jego usług w starciu z WKK Wrocław.

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Nie potrafię wytłumaczyć postawy zespołu w pierwszej kwarcie. W szatni czynimy pewne założenia, a kiedy wychodzimy na parkiet to niestety nie są one w ogóle realizowane. Zabrakło odcinania przeciwnika od piłki, nie istniała komunikacja w obronie, nie przekazywaliśmy. Nie jestem zadowolony z takiego zakończenia sezonu. Uważam, że mieliśmy możliwości i szanse na lepszy wynik w tym sezonie. Niestety zabrakło nam konsekwencji i utrzymania poziomu, który momentami był naprawdę wysoki. Nawet w tym ostatnim meczu kilka razy potrafiliśmy zbliżyć się do przeciwnika na różnicę 10 punktów, ale kilka kolejnych złych decyzji niweczyło nasz wysiłek i pozwalało rywalom znów uzyskać bezpieczną przewagę. Naszym zadaniem jest teraz wyciągnąć wnioski z tego sezonu. W zespole jest spory potencjał i musimy tylko dokonać kilku wzmocnień, by skutecznie walczyć o I ligę. Teraz trzymamy kciuki za AZS AWF, bo w przekroju całego sezonu z pewnością zasłużyli na awans.

AZS AWF Katowice - GTK Fluor Gliwice 81:68 (30:16, 21:18, 15:15, 15:19)

AZS AWF: Ecka 9 (1x3), Jurczyński 16 (3x3), Dziemba 22 (4x3), Piotrkowski 8, Milewski 8 – Nowak 12 (1x3), Leszczyński 3 (1x3), Wójciak 3, Stawowski, Zając.

Trener Mirosław Stawowski.

GTK Fluor: Wróbel 10 (1x3), Szymański 8 (2x3), Podkowiński 5, Wiekiera 22 (2x3), Bacik 3 - Karolak 12 (4x3), Nawrot 7, Podulka 1, Soehrich.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2-1. AZS AWF Katowice awansu do finału play off.

Data 13.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Fatum trzeciej kwarty

Kolejny już raz w tym sezonie GTK Fluor Gliwice fatalnie zagrało w trzeciej kwarcie. W tym okresie gry AZS AWF Katowice trafił aż siedem z ośmiu rzutów z dystansu, czym zapewnił sobie przewagę, której już nie oddał do końca meczu. O tym kto wejdzie do finału play off II ligi grupy B zadecyduje trzeci mecz, który odbędzie się w stolicy Górnego Śląska.

Nasz zespół mecz numer dwa rozpoczął w takim samym zestawieniu jak w pierwszym pojedynku w Katowicach. Z kolei w zespole gości w miejsce Bartosza Stawowskiego do pierwszej piątki wskoczył pauzujący w pierwszym meczu Marcin Ecka. Początek derbów zdecydowanie należał do GTK Fluor. Po trafieniach z dystansu Tomasza Wróbla i Bartłomieja Karolaka prowadziliśmy już 6:0. Choć w kolejnych akcjach skutecznymi wejściami pod kosz popisali się Marceli Dziemba i Tomasz Milewski, to jednak dzięki świetnej dyspozycji Mariusza Bacika cały czas utrzymywaliśmy minimalną przewagę (12:8). Dopiero kiedy dwie ostatnie akcje gości zakończyły się punktami po trafieniu z dystansu Tomasza Zająca i Kamila Nowaka „Akademicy” zdołali doprowadzić do pierwszego remisu (17:17).

Druga kwarta ponownie rozpoczęła się od rzutu zza linii 6,75 metra w wykonaniu Wróbla. Po chwili tym samym odpowiedział Ecka i znów mieliśmy remis (22:22). W kolejnej akcji ponownie z bardzo dobrej strony pokazuje się Bacik, a trafienie z dystansu dokłada Paweł Szymański. Gdy nasz rzucający obrońca wykorzystuje także dwa rzuty wolne przewaga GTK Fluor osiąga już siedem punktów (29:22). Podopieczni Mirosława Stawowskiego natychmiast podrywają się do odrabiania strat i po rzucie z półdystansu Ecki i dwóch kontrach zakończonych przez Pawła Jurczyńskiego i Nowaka tracą tylko jedno „oczko” do naszej drużyny (31:30). Gra zespołu Grzegorza Pinkowskiego nadal opiera się na dobrej dyspozycji Bacika, ale kiedy trzy rzuty osobiste wykorzystuje Jurczyński, a kolejną kontrę wykańcza Nowak na tablicy wyników znów pojawia się remis (37:37). Kiedy do końca pierwszej połowy pozostają trzy sekundy trener GTK Fluor prosi o przerwę na żadanie. Mimo, iż nasz zespół wyprowadza piłkę spod własnego kosza, to jednak sprytne zagranie to Wróbla pozwala mu samotnie pognać na kosz rywala i wykorzystując łatwą sytuację na zdobycie kolejnych punktów (41:39).

Dobra gra do przerwy pozwalała mieć nadzieję na końcowy sukces i awans do finału play off. Niestety, dyspozycja GTK Fluor w trzeciej kwarcie ponownie przekreśliła szanse na korzystny rezultat. Po dwóch akcjach Dziemby AZS AWF po raz pierwszy wychodzi na prowadzenie (41:43). Jakby tego było małe dwie praktycznie identyczne akcje kończą się „trójkami” Milewskiego. Sytuację próbuje ratować Paweł Wiekiera, który skutecznie dobija rzut kolegi, ale w następnej akcji kolejnym trafieniem zza łuku karci nas Jurczyński (43:52). Na następne dwa skuteczne rzuty z półdystansu w wykonaniu Wróbla i Szymańskiego przyjezdni znajdują odpowiedź w postaci trafienia z dystansu Milewskiego (47:55). W końcowych fragmentach trzeciej kwarty zza linii 6,75 metra dwukrotnie trafia jeszcze Jurczyński i w ostatniej sekundzie tej odsłony Dziemba (53:72). Goście w tej części meczu zdobyli aż 33 punkty, tracąc zaledwie 12. To w zasadzie rozstrzygnęło losy pojedynku.

Czwarta kwarta rozpoczyna się od akcji 2+1 w wykonaniu Macieja Soehricha. Niestety, już po chwili trafiają Ecka i Mariusz Piotrkowski, co powiększa przewagę gości do 18 punktów. W tym momencie trener Pinkowski decyduje się na posadzenie na ławce rezerwowych mocno eksploatowanych w ostatnim okresie Bacika oraz Wróbla i wpuszcza do gry Kosmę Kołcza i Wiekierę. Szczególnie ten pierwszy niezwykle aktywny w ataku próbuje poderwać GTK Fluor do odrabiania strat, ale osamotniony w swoich poczynaniach niewiele może zdziałać. Szansę gry otrzymują również rzadko pojawiający się w ostatnim okresie na parkiecie Michał Damulewicz i Tomasz Stankala. W końcówce po akcjach tego ostatniego i Kołcza niwelujemy straty do 11 „oczek” (77:88), ale na więcej „Akademicy” już nam nie pozwalają. O tym kto awansuje do finału zadecyduje ostatni mecz, który odbędzie się w sobotę o godzinie 18 w Katowicach na hali katowickiego AWF-u przy ulicy Mikołowskiej 72. Gorąco zapraszamy naszych kibiców, pomóżmy GTK Fluor po raz trzeci w sezonie ograć „Akademików”!

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Kiedy się tak wysoko przegrywa trzecią kwartę, to przy tak wyrównanym meczu nie można myśleć o zwycięstwie. Najgorsze jest to, że nie wyciągamy żadnych wniosków. Oczywiście każdy zawodnik może trafić z dystansu, ale kiedy po chwili w ten sam sposób ponownie tracimy punkty, to oznacza, że nie reagujemy tak jak powinniśmy. Fatalnie prezentowaliśmy się w obronie i pozwoliliśmy przeciwnikom na kilka kontr, które nie powinny się przytrafić. AZS AWF pokazał nam w tym meczu jak powinno się kryć gracza z piłką. To była dla nas ogromna lekcja pokory. Niektórzy z nas chyba zbyt szybko uwierzyli, że zagramy w finale. Teraz jednak widzą, że nic łatwo nie przychodzi i trzeba cały czas być skupionym. Play off rządzi się swoimi prawami i musimy to zrozumieć. Teraz na fali znajdują się rywale, ale nie zamierzamy się poddawać. W Katowicach póki co gra nam się bardzo dobrze i teraz też jedziemy po zwycięstwo.

Mirosław Stawowski (AZS AWF): W pierwszym meczu graliśmy z fatalną skutecznością rzutów z dystansu. W drugim spotkaniu również nie rozpoczęliśmy najlepiej, ale wiedziałem, że w końcu musi nastąpić przełamanie. W trzeciej kwarcie zagraliśmy na bardzo wysokiej skuteczności i to zdecydowało o naszej wygranej. Należy się również pochwała drużynie za grę w defensywie. Wracamy teraz do siebie i mam nadzieję, że tym razem w końcu wygramy w Katowicach.

GTK Fluor Gliwice - AZS AWF Katowice 77:92 (17:17, 24:22, 12:33, 24:20)

GTK Fluor: Wróbel 10 (2x3), Szymański 7 (1x3), Karolak 3 (1x3), Nawrot 2, Bacik 18 - Wiekiera 12 (1x3), Podkowiński 11 (1x3), Kołcz 7, Soehrich 3, Damulewicz 2, Stankala 2, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

AZS AWF: Ecka 13 (1x3), Jurczyński 14 (3x3), Dziemba 17 (1x3), Piotrkowski 8, Milewski 13 (3x3) - Nowak 20, Stawowski 4, Zając 3 (1x3), Wójciak.

Trener Mirosław Stawowski.

Link do pełnych statystyk.

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1-1.

Data 11.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Spełnić marzenie

Od upragnionego awansu do finału play off II ligi dzieli nas tylko i aż jedna wygrana. Czy w środowy wieczór będziemy mogli się cieszyć z pokonania lokalnego rywala AZS-u AWF-u Katowice czy jednak rywalizacja rozstrzygnie się dopiero w sobotę?

Pytań przed meczem numer dwa jest zdecydowanie więcej. Nasza wygrana w pierwszym spotkaniu spowodowała, że drużyna „Akademików”, która wygrała rundę zasadniczą II ligi grupy B będzie stała w środę nad krawędzią, z której spadnięcie będzie oznaczało dla faworyzowanego zespołu przedwczesne zakończenie sezonu. Czy podopieczni Mirosława Stawowskiego będą potrafili sobie poradzić z tą presją? Nieco uspokojenia w szeregi katowiczan z pewnością wprowadza fakt, iż będzie mógł już wystąpić Marcin Ecka, który w pierwszym pojedynku nie zagrał z powodu przekroczonego limitu przewinień technicznych. Brak podstawowego rozgrywającego AZS-u AWF-u był bardzo widoczny i bez wątpienia doświadczony koszykarz zdecydowanie podniesie jakość gry naszych rywali. Powrót Ecki będzie też oznaczał trudniejsze zadanie dla naszej „jedynki” Tomasza Wróbla. Rozgrywający fenomenalny sezon Wróbel oprócz kreowania gry w ataku będzie musiał poświecić sporo energii w defensywie, by ograniczyć poczynania swojego vis-a-vis.

Oprócz pojedynków „mózgów” zespołów ciekawie powinno być również pod koszem. W pierwszym starciu plus na pewno należy zapisać po stronie GTK Fluor, a w szczególności Mariusza Bacika, który nie schodząc z parkietu ani na minutę pokazał, że play off to czas weteranów. Jego skuteczna postawa zarówno pod atakowaną jak i bronioną tablicą znacząco ograniczyła - szczególnie w czwartej kwarcie - poczynania duetu Tomasz Milewski - Mariusz Piotrkowski. Minimalnie lepsi okazaliśmy się też na obwodzie, gdzie trafienia w ważnych momentach Bartłomieja Karolaka i Pawła Wiekiery pozwoliły nam osiągnąć cenny sukces. Warto również wspomnieć o dobrej dyspozycji Emila Podkowińskiego i Pawła Szymańskiego, którzy dostarczali punktów naszej drużynie w sytuacjach, kiedy goniliśmy rywali. Jeśli nasz zespół powtórzy swoją dyspozycję z meczu w Katowicach, to powinniśmy oglądać na parkiecie w Gliwicach zacięty pojedynek do ostatnich sekund meczu. Podobnie zresztą było w sezonie zasadniczym, gdzie AZS AWF ostatecznie wywiózł z naszego terenu komplet punktów. Losy spotkania ważyły się jednak do ostatnich chwil, a rzut Piotra Pustelnika mógł właśnie nam zapewnić wiktorię. Miejmy nadzieję, że tym razem mecz derbowy będzie miał dla nas szczęśliwsze zakończenie, co będzie oznaczało awans do finału play off.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na środowy mecz do Gliwic. Początek o godzinie 19 w hali gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26. Pomóżcie naszej drużynie i bądźcie jej szóstym zawodnikiem!

Data 09.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bliżej finału

GTK Fluor Gliwice powtórzyło wynik z rundy zasadniczej i po raz drugi wygrało w Katowicach z AZS-em AWF-em! By awansować do finału podopieczni Grzegorza Pinkowskiego muszą wygrać jeszcze raz, a najbliższy mecz już w środę w Gliwicach.

Gospodarze do pierwszego półfinałowego meczu przystąpili bez swojego lidera, Marcina Ecki, który musiał pauzować z powodu przekroczenia limitu przewinień technicznych. Brak podstawowego rozgrywającego był sporym utrapieniem dla miejscowego zespołu, gdyż gra „Akademików” - szczególnie w drugiej połowie - na obwodzie pozostawiała sporo do życzenia. Nasz zespół rozpoczął w takim samym zestawieniu jak podczas ostatniego meczu z Sudetami Jelenia Góra.

Pierwsze punkty w meczu zdobył zastępujący Eckę Bartosz Stawowski. Z kolei w barwach GTK ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Mariusz Bacik, którego dwie pierwsze akcje zakończyły się powodzeniem. Co ciekawe, 41-letni koszykarz spędził w tym meczu aż 40 minut na parkiecie! Pierwsze prowadzenie udało nam się objąć po celnym rzucie z wyskoku w wykonaniu Pawła Szymańskiego (4:6). Nasz rzucający obrońca powiększał nasz dorobek także w kolejnych akcjach, ale w tym czasie gospodarze skutecznie wykorzystywali swój największy atut i z łatwością zdobywali punkty z kontr po zagraniach Mariusza Piotrkowskiego. Podkoszowy „Akademików” dodatkowo dołożył jeszcze „trójkę” i przewaga podopiecznych Mirosława Stawowskiego urosła do ośmiu punktów (18:10). Końcówka pierwszej kwarty znów należała do Szymańskiego, który trafił do kosza, a dodatkowo był faulowany. Do swojego dorobku dołożył punkt z dodatkowego rzutu wolnego i zredukował straty do pięciu „oczek” (20:15).

Druga odsłona rozpoczyna się od mocnego akcentu w wykonaniu gospodarzy. Najpierw swoje pierwsze punkty po penetracji zdobywa Kamil Nowak, a po chwili z dystansu trafia Kamil Wójciak (25:17). Na szczęście szybko wracamy do gry, po tym jak dwukrotnie zza linii 6,75 metra skutecznie rzuca Paweł Wiekiera. Kolejne dwa celne rzuty wolne w wykonaniu Tomasza Wróbla i skuteczna akcja Emila Podkowińskiego pozwalają nam wrócić na prowadzenie (25:27). „Akademicy” odzyskują przewagę po zagraniach Nowaka i Marcelego Dziemby, ale w odpowiedzi zza łuku skutecznym rzutem popisuje się Wróbel (29:30). Festiwal rzutów z dystansu trwa nadal, bo dla miejscowych trafia Tomasz Zając, a dla nas Bartłomiej Karolak (36:37). Po kolejnej dobrej akcji Zająca wszystko wskazuje na to, że katowiczanie będą prowadzić po pierwszej połowie, ale rzut w ostatniej sekundzie drugiej kwarty Podkowińskiego pozwala nam wyrównać (42:42).

Drugą połowę ponownie lepiej rozpoczynają gospodarze. Dwoma skutecznymi akcjami popisuje się Tomasz Milewski, a kolejną kontrę wykańcza Piotrkowski (49:45). Po kolejnym skutecznym zagraniu Nowaka, który wykorzystywał swoją przewagę szybkości nad kryjącymi go zawodnikami AZS AWF prowadzi już siedmioma punktami (54:47). Sygnał do odrabiania strat daje Szymański, trafiając za trzy punkty, ale tym samym odpowiada Zając. Końcówka tej części spotkania należy jednak do Podkowińskiego, który popisuje się akcją 2+1 i trafia także kolejne dwa rzuty wolne (59:56).

Ostatnia kwarta kolejny już raz należała do naszego zespołu. Pozwoliliśmy AZS-owi AWF-owi zdobyć zaledwie dwa kosze z gry. Na początku ostatniej części spotkania trafił Stawowski. Przez kolejne cztery minuty nie pozwoliliśmy gospodarzom zdobyć punktów, a w tym czasie do kosza trafili: Podkowiński, Wiekiera i Wróbel. To pozwoliło nam objąć prowadzenie (61:62). Miejscowi odzyskali przewagę po skutecznej akcji Milewskiego. Trener Grzegorz Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie, a po niej rewelacyjnym rzutem z dystansu na 2 min. przed końcową syreną popisał się Karolak (63:65). Chwilę później ten sam zawodnik przymierzył także z półdystansu. Po drugiej stronie kosza dwa rzuty wolne skutecznie egzekwował Milewski. Piłka znów była w naszych rękach, ale gdy kończył się czas przeznaczony na akcję z wymuszonej pozycji rzucał Karolak i nie trafił. Gospodarzom została ostatnia akcja. Na penetrację pod kosz zdecydował się Dziemba, ale sfaulował go Wiekiera. Co ciekawe rzucający obrońca gospodarzy trafił również do kosza, ale sędziowie nie uznali tych punktów i przyznali dwa rzuty osobiste. Dziemba trafił tylko pierwszego wolnego. Do końca meczu zostało sześć sekund. Skutecznie udało nam się oszukać agresywną obronę rywali i Wróbel sam popędził na kosz rywali i pewnie dołożył kolejne dwa „oczka”. Rzut z własnej połowy „Akademików” nie znalazł już drogi do kosza i nasze zwycięstwo stało się faktem.

Pod szatnią

Mirosław Stawowski (AZS AWF): Bardzo słaba czwarta w naszym wykonaniu zadecydowała o porażce. Próbowaliśmy szukać różnych rozwiązań w ataku, ale praktycznie żaden z zawodników nie potrafił „pociągnąć” gry. Efektem tego są tylko dwa trafienia z gry w decydującym etapie meczu, a przy takiej skuteczności trudno liczyć na zwycięstwo. Niestety oddaliśmy zbyt wiele nonszalanckich rzutów z dystansu i choć jeszcze w pierwszej połowie graliśmy na wysokiej skuteczności, to po przerwie wyglądało to zdecydowanie gorzej. Bardzo widoczny był brak Marcina Ecki. To doświadczony zawodnik, który uporządkowałby naszą grę i z nim ten mecz pewnie byśmy wygrali. Mimo porażki rywalizacja trwa dalej i zamierzamy jeszcze powalczyć o powrót do Katowic.

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Szczerze mówiąc nie przypominam sobie takiego meczu w naszym wykonaniu, kiedy nie trafiamy tylu rzutów wolnych. Gdybyśmy trafili choć połowę z nich, to myślę że udałoby się uniknąć tej nerwowej końcówki. Chwała drużynie za grę w ostatniej kwarcie, zagrali jak prawdziwi profesorzy. Tacy zawodnicy jak Mariusz Bacik i Tomek Wróbel pokazali swoje ogromne doświadczenie. Jesteśmy teraz w lepszej sytuacji, gdyż do awansu do finału brakuje nam tylko jednego zwycięstwa, ale przypominam, że Sudety Jelenia Góra były w takiej samej sytuacji, gry rywalizowały z nami, a mimo to, to my awansowaliśmy do kolejnej rundy. Kolejny raz słabiej zagraliśmy w trzeciej kwarcie, ale już wiemy, że problem nie leży w braku siły, skoro tak dobrze potrafimy się prezentować w końcowych fragmentach meczów. Mam jednak nadzieję, że w Gliwicach zagramy jeszcze lepsze zawody i uda nam się dostać do ostatniej rundy. Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że swoje zadanie na ten sezon już wykonaliśmy i możemy grać bez obciążenia psychicznego. Ja jednak należę do osób, które uważają że należy grać do samego końca i jeżeli los sprawił, że udało nam się awansować do półfinału, to trzeba tą szansę wykorzystać i powalczyć nawet o I ligę. Najpierw skupmy się jednak na najbliższym meczu, bo AZS AWF Katowice na pewno nam nie odpuści.

AZS AWF Katowice - GTK Fluor Gliwice 66:69 (20:15, 22:27, 17:14, 7:13)

AZS AWF: Jurczyński 5 (1x3), Dziemba 6, B. Stawowski 4, Piotrkowski 15 (1x3), Milewski 13 (1x3) - Nowak 10, Zając 10 (3x3), Wójciak 3 (1x3), Leszczyński.

Trener Mirosław Stawowski.

GTK Fluor: Wróbel 14 (1x3), Karolak 11 (3x3), Szymański 12 (1x3), Nawrot, Bacik 8 - Podkowiński 14 (1x3), Wiekiera 10 (2x3), Podulka, Soehrich.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

W rywalizacji do dwóch zwycięstw: 0-1.

Data 06.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Sezon dla GTK Fluor nadal trwa!

GTK Fluor Gliwice wywalczyło awans do półfinału play off II ligi mężczyzn! Nasz zespół wygrał w decydującym meczu z Sudetami Jelenia Góra, choć tradycyjnie już w tej rywalizacji walka o wygraną trwała do ostatnich minut.

W porównaniu z poprzednim wygranym meczem w Jeleniej Górze w pierwszej piątce doszło do jednej zmiany. Nie będącego w pełni sił Emila Podkowińskiego zastąpił Bartłomiej Karolak. Nasz młody koszykarz wspólnie z pozostałymi obwodowymi zawodnikami rozegrał bardzo dobre spotkanie i razem z Pawłem Szymańskim oraz Tomaszem Wróblem miał spory wpływ na dobrą dyspozycję GTK Fluor w ataku. To właśnie sprowadzony z Lublina koszykarz otworzył wynik celnym rzutem z dystansu. Dla gości trafił Rafał Niesobski, ale w naszym zespole od początku bardzo dobrze prezentował się Szymański, który zdobył pod rząd cztery punkty (9:2). Doskonałe otwarcie w wykonaniu GTK Fluor pozwalało mieć nadzieję, że uda nam się szybciej rozstrzygnąć losy decydującego pojedynku. Nadal niezwykle skuteczny był Karolak, który najpierw przymierzył z półdystansu, a następnie dołożył kolejne trzy „oczka” zza linii 6,75 metra (16:4). Wewnętrzną rywalizację toczył z nim Szymański, który nie chcąc być gorszym zanotował kolejną serię czterech punktów z rzędu (23:8). Końcowe fragmenty pierwszej kwarty to dwa celne rzuty z dystansu w wykonaniu Pawłów: Wiekiery i Szymańskiego (29:11).

Wysoko wygrana pierwsza odsłona miała spowodować, że naszym zawodnikom będzie się grało łatwiej, a przede wszystkim spokojniej i druga kwarta, choć wygrana przez Sudety, tak naprawdę niewiele zmieniła sytuację jeleniogórzan, którzy nadal mieli sporo punktów do odrobienia. Wśród gości oczywiście wyróżniał się Rafał Niesobski, który pod nieobecność swojego brata musiał udźwignąć ciężar prowadzenia gry oraz bycia egzekutorem. Trzeba przyznać, że z tej roli wywiązywał się bardzo dobrze i wykorzystywał każdą chwilę nieuwagi naszej obrony. Na całe szczęście jego wysiłek na niewiele się zdał, bo w naszym zespole nadal bardzo dobrze radził sobie Szymański, który m.in. popisał się kolejną „trójką” i efektowną dobitką. Kolejny raz zza łuku trafił także Wiekiera.

Całe nieszczęście GTK Fluor rozpoczęło się po przerwie. Nasi zawodnicy sprawiali wrażenie jakby nadal pozostali w szatni i goście głównie za sprawą Michała Kozaka zdobyli dziewięć punktów z rzędu (47:41). Ich dobrą passę przerwał dopiero Szymański, który skutecznym wejściem pod kosz otworzył nasz dorobek punktowy w drugiej połowie. Po chwili akcją 2+1 popisuje się Wróbel i nasza przewaga znów jest bezpieczna (52:41). Podopieczni Artura Czekańskiego nie dają jednak za wygraną. Najpierw zza łuku trafia Paweł Minciel, a następnie kolejne punkty dokłada Niesobski, który będąc faulowanym wykorzystuje także dodatkowy rzut wolny. Gra GTK Fluor w głównej mierze opiera się teraz na dyspozycji Wróbla, któremu udaje się wejściem pod kosz zdobyć dwa punkty. Rozpędzeni przyjezdni wykorzystują jednak dobre ustawienie Jakuba Czecha, a następnie Niesobski wykańcza kontrę (54:53). W tym momencie trener Grzegorz Pinkowski decyduje się na wprowadzenie na parkiet do tej pory oszczędzanego Podkowińskiego. Nasz niski skrzydłowy szybko zaznacza swoją obecność na parkiecie i zagraniem tyłem do kosza wypracowuje sobie dobrą pozycję, która zamienia na punkty (59:55).

Ostatnia część meczu rozpoczyna się skutecznej akcji pod koszem Czecha, ale już po chwili swoją trzecią „trójkę” rzuca Wiekiera. Niestety tym samym odpowiada mu Niesobski (62:60). Chwilę grozy przeżywamy, kiedy goście trafiają kolejne dwa rzuty zza linii 6,75 metra. Ich autorami są Minciel i Niesobski (66:68). Utracone prowadzenie szybko odzyskujemy za sprawą Wróbla, który w krótkim odstępie czasu popisuje się fenomenalnymi dwoma rzutami z dystansu (72:68). Nasze prowadzenie podwyższa Mariusz Bacik pewnie egzekwując dwa rzuty wolne, a kropkę nad „i” stawia Karolak, który kolejną „trójką” odarł gości ze złudzeń (77:70). Spotkanie efektownym wsadem zakończył Podkowiński.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Po meczu w szatni żartowaliśmy, że do tak nerwowej końcówki doprowadziliśmy specjalnie, by dostarczyć licznie zgromadzonym kibicom emocji. Mówiąc już jednak całkiem na poważnie nie możemy sobie pozwalać na takie sytuacje. Kiedy prowadzi się 20 punktami, to należy bezpiecznie tą przewagę dowieźć do końca. Ponownie dał o sobie znać syndrom trzeciej kwarty, kiedy to mamy spore problemy po powrocie z szatni. Przegrany fragment w stosunku 9:0 spowodował, że pozwoliliśmy Sudetom wrócić do gry. Mieliśmy w tym okresie spore problemy z organizacją gry zarówno w ataku, jak i obronie. Zmiana systemu defensywy z krycia każdy swego na „strefę” pozwoliła nam ograniczyć atuty rywali. Chwała dla Tomka Wróbla i Bartka Karolaka, którzy w końcówce rzucili niezwykle ważne „trójki”, co pozwoliło nam uniknąć nerwowej końcówki. Bardzo się cieszę z powrotu do dobrej dyspozycji Pawła Szymańskiego. Widać było ostatnio, że ta kontuzja którą odniósł cały czas siedzi w jego głowie, stąd chcieliśmy mu pokazać, że cały czas na niego stawiamy i liczymy. Zadanie jakie zostało postawione przed zespołem zostało wykonano i znaleźliśmy się w pierwszej czwórce. Mnie to jednak nie zadowala i zrobię wszystko, by ten sezon potrwał dla nas jak najdłużej. Naszym celem jest awans do finału. Najbliższy mecz już w sobotę, ale jesteśmy sami sobie winni, gdyż mogliśmy tą rywalizację rozstrzygnąć w dwóch spotkaniach. Inna sprawa, że jesteśmy cały czas w cyklu meczowym i to może być naszym atutem, gdyż AZS AWF nie grał meczu od 10 dni. Jeśli zagramy w Katowicach tak jak w dwóch pierwszych kwartach z Sudetami to możemy liczyć na korzystny rezultat.

Artur Czekański (Sudety): O końcowym wyniku zadecydowała w głównej mierze słaba postawa mojego zespołu w pierwszej kwarcie. Oczywiście udało nam się w końcu odrobić straty i nawet wyjść na prowadzenie, ale ta mordercza pogoń kosztowała nas sporo zdrowia i w końcówce musieliśmy za to zapłacić. W szczególności mam na myśli defensywę i brak krycia najgroźniejszych zawodników rywali, ale zrzucam to na karb zmęczenia. Faza play off charakteryzuje się m.in. tym, że trzeba walczyć zawsze do końca i chciałem podziękować moim zawodnikom za to, że mimo poważnego osłabienia, jakim jest brak Łukasza Niesobskiego, starali się do samego końca awansować do półfinału. Nie dużo zabrakło nam do pełni szczęścia, ale tak naprawdę swoją szansę przegraliśmy u siebie, kiedy to mogliśmy rozstrzygnąć losy rywalizacji. Chciałem pogratulować drużynie z Gliwic. Życzę powodzenia w kolejnych meczach i awansu do I ligi. Widać, że GTK jest profesjonalnie zorganizowanym klubem i dla takich zespołów jest miejsce w wyższej lidze.

GTK Fluor Gliwice - Sudety Jelenia Góra 82:72 (29:11, 18:21, 12:23, 23:17)

GTK Fluor: Wróbel 21 (4x3), Karolak 15 (3x3), Szymański 18 (2x3), Nawrot 5, Bacik 8 - Wiekiera 9 (3x3), Podkowiński 6, Podulka, Soehrich.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Sudety: Kozak 13 (2x3), R. Niesobski 24 (3x3), Raczek 4, Czech 8, Wilusz 4 - Minciel 13 (2x3), Wojciul 6, Kiljan, Nadolski, Ostrowski.

Trener Artur Czekański.

Link do pełnych statystyk.

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2-1. GTK Fluor awansuje do półfinału, w którym zmierzy się z AZS-em AWF-em Katowice.

Data 03.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

O awans do półfinału

Wszystkie pary ćwierćfinałowe II ligi grupy B zakończyły już swoją rywalizację. Wyjątkiem jest pojedynek GTK Fluor Gliwice i Sudetów Jelenia Góra. Co ciekawe, obie drużyny nie wykorzystały atutu własnego parkietu i wygrywały na wyjeździe. Jak będzie w trzecim decydującym meczu w Gliwicach?

Biorąc pod uwagę dwa pierwsze pojedynki trudno jednoznacznie wskazać faworyta ostatniego spotkania. Przed rozpoczęciem ćwierćfinałów wydawało się, że GTK Fluor, które z dużą łatwością wygrało oba mecze w sezonie zasadniczym, również w play off szybko rozstrzygnie rywalizację. Pojedynek w Gliwicach pokazał jednak, jak duży potencjał drzemie w koszykarzach Sudetów, którzy grając od drugiej kwarty bez swojego lidera i najlepszego strzelca całych rozgrywek, Łukasza Niesobskiego, który doznał kontuzji łydki, zdołali pokonać GTK Fluor. Ta niespodziewana porażka postawiła nasz zespół w bardzo trudnej sytuacji, ale na całe szczęście podopieczni Grzegorza Pinkowskiego dzięki bardzo dobrej postawie w czwartej kwarcie zdołali ograć po zaciętym meczu rywali z Dolnego Śląska w Jeleniej Górze. Ekipa Artura Czekańskiego wystąpiła w tym meczu bez Łukasza i Rafała Niesobskich. Pierwszy odczuwał skutki kontuzji odniesionej w Gliwicach, a drugi musiał pauzować z powodu trzech przewinień technicznych, jakie otrzymał w ciągu całego sezonu. Rafała Niesobskiego w ostatnim meczu ćwierćfinałowym z pewnością już zobaczymy, ale występ jego brata stoi pod znakiem zapytania.

W naszym zespole wszyscy zawodnicy są gotowi do gry w środowym meczu. Zwycięzca ostatniego ćwierćfinału zmierzy się w kolejnej rundzie z AZS-em AWF-em Katowice, a pierwszy mecz odbędzie się w stolicy Górnego Śląska już w najbliższą sobotę. By w nim zagrać musimy wspiąć się na wyżyny umiejętności i pokonać będących w wysokiej formie jeleniogórzan. W osiągnięciu tego celu może nam pomóc wsparcie kibiców, dlatego też gorąco zapraszamy Was na godzinę 18 na halę gliwickiego OSiR-u. Wypełnijcie trybuny po brzegi i wspomóżcie GTK Fluor gorącym dopingiem!

Data 02.04.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Gramy dalej!

Po zaciętym spotkaniu, w którym zwycięstwo do ostatnich sekund było sprawą otwartą, GTK Fluor Gliwice wygrało w Jeleniej Górze z Sudetami. Decydujący mecz o tym, kto awansuje do II rundy play off odbędzie się po świętach wielkanocnych w Gliwicach.

W porównaniu z meczem nr 1 w naszym zespole doszło do dwóch zmian w pierwszej piątce. Miejsce Pawła Szymańskiego zajął Bartłomiej Karolak, a Pawła Wiekierę zastąpił Łukasz Nawrot. Zgodnie z zapowiedziami gospodarze przystąpili do spotkania bez Rafała Niesobskiego. Jego brat Łukasz znalazł się w meczowym składzie, ale z powodu kontuzji nie mógł pojawić się na parkiecie. Pierwsze punkty w meczu zdobył Jakub Czech, ale szybko odpowiedział rzutem z dystansu Tomasz Wróbel. Kolejne fragmenty spotkania należały do Karola Wojciula, który najpierw skutecznie wykończył lay-up, a następnie przymierzył zza linii 6,75 metra (7:5). Do remisu doprowadził Mariusz Bacik, a w następnych akcjach wysoką dyspozycję zgłosił Emil Podkowiński, popisując się dwoma skutecznymi zagraniami (7:12). Nasze prowadzenie podwyższył jeszcze Bacik, ale od tego momentu GTK Fluor zanotowało przestój, który skwapliwie wykorzystali gospodarze. Za sprawą Czecha znów byli bliżej wygranej (17:16). Zacięta pierwsza kwarta zakończyła się minimalną przewagą Sudetów, po tym jak akcją 2+1 popisał się Michał Kozak (23:22).

Drugą kwartę bardzo dobrze rozpoczął Tomasz Wróbel. Nasz rozgrywający zdobył cztery punkty z rzędu i wyprowadził GTK Fluor na prowadzenie (23:26). W tym momencie dał o sobie znać bohater meczu nr 1, Jarosław Wilusz. Podkoszowy jeleniogórzan najpierw skutecznie wykończył szybki atak, a następnie trafił z faulem i pewnie egzekwował dodatkowy rzut osobisty (28:26). Do kolejnego już remisu doprowadza Kosma Kołcz, ale niezwykle aktywny w tej części spotkania Wilusz znów pozwala złapać oddech miejscowym zawodnikom (36:33). Po trafieniu Nawrota na tablicy świetlnej ponownie pojawia się stan równowagi, ale faulowany Wiekiera pewnie egzekwuje dwa rzuty wolne i do przerwy to nasz zespół jest minimalnie bliżej istotnej wygranej (37:39).

Druga połowa rozpoczęła się od skutecznej dobitki Bacika, ale gospodarze już po chwili wrócili do gry po „trójce” Aleksandra Raczka (40:41). Po chwili tym samym odpowiedział Podkowiński. Od tego momentu trwała rywalizacja ko za kosz, ale w końcu Sudety dopięły swego i do remisu doprowadził Kozak, a następnie gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Wojciula (50:48). Zawodnik zastępujący Rafała Niesobskiego zwiększył przewagę gospodarzy za sprawą wsadu (54:48). Co gorsza, niski skrzydłowy jeleniogórzan nie poprzestał na tym i dalej sprawiał poważne problemy naszej obronie. Na całe szczęście ciężar zdobywania punktów w naszej ekipie wziął na swoje barki Bacik (57:52).

Ostatnia kwarta to już popis GTK Fluor. Przez ponad trzy minuty Sudety nie potrafią zdobyć punktów, a dla nas trafia z dystansu Grzegorz Podulka oraz Maciej Soehrich (57:57). Ten ostatni wykorzystał także jeden rzut wolny i wykończył szybki atak (57:60). Niemoc gospodarzy przełamał Czech, ale tuż po chwili kolejną „trójkę” dołożył Podulka (58:63). Nadal bardzo aktywny był Soehrich, które kolejne dwie akcje zakończył powodzeniem (63:69). W ostatnich minutach skutecznie wykonujemy rzuty wolne i nie pozwalały drużynie Artura Czekańskiego odrobić strat, a trafienie Wilusza na dwie sekundy przed końcową syreną pozwoliło miejscowym tylko zmniejszyć rozmiary porażki. GTK Fluor wyrównało stan rywalizacji i decydujący mecz o awansie do II rundy play off, w której na zwycięzcę czeka już drużyna AZS-u AWF-u Katowice, odbędzie się 3 kwietnia o godzinie 18 w Gliwicach.

Sudety Jelenia Góra - GTK Fluor Gliwice 72:74 (23:22, 14:17, 20:13, 15:22)

Sudety: Kozak 12 (1x3), Raczek 16 (1x3), Wojciul 13 (1x3), Czech 15, Minciel - Wilusz 13, Kiljan , Nadolski.

Trener Artur Czekański.

GTK Fluor: Wróbel 12 (1x3), Karolak, Podkowiński 15 (1x3), Nawrot 5, Bacik 14 - Wiekiera 10 (1x3), Soehrich 9, Podulka 6 (2x3), Kołcz 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1-1.

Link do pełnych statystyk.

Data 27.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Walka o przetrwanie

W pierwszym meczu I rundy play off musieliśmy w Gliwicach uznać wyższość Sudetów. Teraz czeka nas wyprawa do Jeleniej Góry i nie mamy już marginesu błędu. Jeśli chcemy pozostać w grze i doprowadzić do meczu nr 3 z Dolnego Śląska musimy przywieźć zwycięstwo.

Play off rządzi się swoimi prawami. Ta stara koszykarska prawda znalazła niestety zastosowanie również i w naszym przypadku. W sezonie zasadniczym GTK Fluor dwukrotnie ograło Sudety i w każdym z tych spotkań byliśmy zespołem wyraźnie lepszym. Podopieczni Artura Czekańskiego z tych bolesnych lekcji wyciągnęli jednak odpowiednie wnioski. Do spotkania nr 1 byli bardzo dobrze przygotowani i zneutralizowali wszystkie atuty naszej drużyny. Jeleniogórzanie zagrali w Gliwicach bez kompleksów i zdominowali strefę „pod deską”. Podkoszowi rywali nie przestraszyli się weteranów parkietów ekstraklasy występujących w GTK Fluor i zaprezentowali skuteczną koszykówkę pod tablicami. Goście poradzili sobie nawet mimo kontuzji w drugiej kwarcie swojego najskuteczniejszego strzelca, Łukasza Niesobskiego. Rzucający obrońca Sudetów zszedł z parkietu z podkręconym stawem skokowym i jego występ w kolejnym meczu stoi pod dużym znakiem zapytania. Jak się okazuje to może nie być ostatnie osłabienie ekipy z Dolnego Śląska. W meczu nr 2 nie zagra Rafał Niesobski, który w Gliwicach został ukarany przewinieniem technicznym. Był to jego trzeci faul tego typu w sezonie, a to oznacza przymusową pauzę w jednym spotkaniu.

Mimo tych osłabień nasi koszykarze nie mogą lekceważyć pozostałych koszykarzy Sudetów. Jak pokazał mecz na Górnym Śląsku również pozostali zawodnicy mogą być niezwykle groźni. Kluczem do sukcesu będzie jednak przede wszystkim postawa naszej drużyny. Jeśli zagramy na swoim normalnym poziomie, to powinniśmy powalczyć o wygraną, która zapewni nam przedłużenie emocji. Choć między meczami przerwa była dość krótka, to jednak wystarczająca, by przeanalizować błędy popełnione na naszym parkiecie i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Trzymajmy mocno kciuki za chłopaków, by powtórzyli swój występ sprzed trzech tygodni w Jeleniej Górze i pozwolili nam dalej emocjonować się walką o I ligę!

Data 25.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zimny prysznic

GTK Fluor Gliwice źle rozpoczęło udział w tegorocznym play off. Nasi koszykarze przegrali na własnym parkiecie z Sudetami Jelenia Góra, będąc zespołem gorszym zarówno w ataku ja i obronie. W środę drugi mecz i jeśli rywalizacja ma jeszcze wrócić na Górny Śląsk, to musimy ten pojedynek bezwzględnie wygrać.

W porównaniu do środowego meczu z WKK Wrocław w pierwszej piątce doszło do jednej zmiany. Miejsce Bartłomieja Karolaka zajął Mariusz Bacik. Ten ostatni wespół z Pawłem Wiekierą miał zapewnić naszej drużynie przewagę pod koszem, ale niestety jak się później okazało dużo lepiej zaprezentowali się wysocy zawodnicy Sudetów, którzy zdominowali grę „na desce”. Wynik spotkania otworzył Łukasz Niesobski skutecznie wykańczając kontrę. Do remisu doprowadził wejściem pod kosz Tomasz Wrobel. Od tego momentu trwała rywalizacja punkt za punkt, aż dwa razy z rzędu trafił Rafał Niesobski (5:10) i trener Grzegorz Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie. Tuż po niej skuteczną dobitką popisał się Bacik, ale już za chwilę po raz pierwszy z dystansu przymierzył Rafał Niesobski (7:13). Na szczęście w kolejnych akcjach zawodnicy GTK Fluor prezentowali się dużo lepiej. Najpierw skutecznie zagrał Emil Podkowiński, a po chwili „trójkę” dołożył Wiekiera. Nasz zespół wyszedł po raz pierwszy na prowadzenie po tym, jak piłkę przechwycił Wróbel i pewnie wykończył kontrę (14:13). Sudety na chwilę znów wysforowały się przed gospodarzy po zagraniu Łukasza Niesobskiego, ale w kolejnej akcji zza łuku celnym rzutem popisał się Karolak (19:17). Do remisu doprowadził Aleksander Raczek, a tuż przed upływem pierwszych 10 minut gry kontrę wykończył Łukasz Niesobski (21:23).

Druga kwarta rozpoczęła się od dwóch świetnych manewrów pod tablicą Bacika, po których weteran ligowych parkietów z łatwością zdobył punkty (25:23). Niestety przez kolejne 5,5 minuty GTK Fluor nie potrafiło trafić do kosza i fakt ten z łatwością wykorzystali goście. Prowadzenie przez Artura Czekańskiego zawodnicy zdominowali strefę podkoszową i Paweł Minciel oraz Jarosław Wilusz z łatwością powiększali dorobek punktowy Sudetów. Jeleniogórzanom w dobrej grze nie przeszkodziła nawet kontuzja najlepszego strzelca ligi, Łukasza Niesobskiego, który skręcił staw skokowy i już do końca meczu nie pojawił się na parkiecie. Naszą niemoc przełamał dopiero Grzegorz Podulka, który trafił zza linii 6,75 metra (28:35). W żaden sposób nie powstrzymało to jednak przyjezdnych, którzy za sprawą Rafała Niesobskiego i Wilusza dalej powiększali swoją przewagę. Przed przerwą trafił jeszcze Raczek i strata GTK Fluor wynosiła aż 17 „oczek” (28:45).

Ostra reprymenda w szatni podziałała na naszych koszykarzy i na początku drugiej połowy GTK Fluor szybko zdobyło pięć punktów za sprawą Karolaka i Wróbla (33:45). Choć potem drogę do kosza znalazł rzut Wilusza, to potem z półdystansu przymierzył Wiekiera oraz Wróbel. Nasz rozgrywający za chwilę trafił także z dystansu i do Sudetów traciliśmy już tylko siedem „oczek” (40:47). Niestety w tym momencie pogoń GTK Fluor została zatrzymana. Znów dał o sobie znać Wilusz, a „trójka” Rafała Niesobskiego i dobitka Jakuba Czecha pozwoliły gościom uzyskać bezpieczną przewagę (40:54). Nadzieję na odrobienie strat dał Karolak, który przymierzył zza łuku, ale akcja pod koszem Czecha i skutecznie egzekwowane rzuty wolne przez jeleniogórzan spowodowały, że w trzeciej kwarcie GTK Fluor udało się odrobić tylko dwa punkty ze sporej przewagi gości (45:60).

W tym momencie stało się jasne, że jeśli marzymy o szczęśliwym finale pierwszego meczu będziemy musieli się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności i liczyć na słabszą dyspozycję rywali. Zaczęło się dobrze, od trafienia z dystansu Karolaka. Niestety wkrótce trener Pinkowski został ukarany przewinieniem technicznym po tym jak podał nogą piłkę w kierunku sędziego, a ten potraktował to jako zagranie niesportowe. - W mojej trzydziestoletniej karierze szkoleniowca to było dopiero drugie przewinienie techniczne, ale moim zamiarem było po prostu podanie piłki. Szkoda, że sędzia odczytał to inaczej. Przepraszam za to wszystkich kibiców - tłumaczył po meczu trener. Na całe szczęście nie przerwało to dobrej passy GTK Fluor. Skutecznym wejściem pod kosz popisał się Wróbel, a zza łuku trafił Podkowiński (53:62). Sudety zdobyły punkty dopiero kiedy Czech, który przechwycił piłkę i samotnie popędził na kosz. Po chwili miała miejsce niezwykle istotna dla kolejnego meczu akcja. Wchodzący pod kosz Rafał Niesobki był wyraźnie faulowany, ale arbitrzy nie zareagowali. Zawodnik dał jednak upust swojej złości, za co został ukarany przewinieniem technicznym. Jak się okazało było to jego trzecie przewinienie tego typu w sezonie, co oznacza przymusową pauzę w kolejnym meczu. Dwa przyznane rzuty wolne pewne egzekwował Wróbel, a w następnej akcji skuteczną dobitką popisał się Wiekiera (57:64). Na nasze nieszczęście chwilę później wchodzącego pod kosz Michała Kozaka nieprzepisowo zatrzymał Wróbel, a że było to jego piąte przewinienie to musiał opuścić parkiet. Rozgrywający Sudetów pewnie wykonał dwa rzuty osobiste, ale nadzieję GTK  Fluor przywrócił Bacik, który opisał się akcją 2+1 (60:66) na 60 sekund przed końcową syreną. Bardzo dobrą obroną udało się wymusić błąd 24 sekund gości, ale rzut z dystansu w wykonaniu Podkowińskiego nie trafił do kosza i porażka w pierwszym meczu stała się faktem.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Kiedy popełnia się 18 strat i oddaje tyle niecelnych rzutów to trudno liczyć na zwycięstwo. Sytuacja boli tym bardziej, iż przecież gramy na własnej hali, a kosze są nam doskonale znane. Do braku skuteczności doszła katastrofalna postawa w obronie. Tak źle nie broniliśmy nawet w przegranych meczach sezonu zasadniczego. Zawodnicy popełniali kardynalne błędy wbrew podstawom koszykarskiego rzemiosła. Wpuszczali przeciwników do środka bronionej strefy, nie odcinali pierwszego podania, nie zastawiali rywali przy zbiórce. Nasza gra toczyła się falami, kiedy już zbliżaliśmy się do rywali to kilka złych zagrań powodowała, że Sudety odzyskiwały bezpieczną przewagę. Po raz kolejny potwierdziła się teza, że postawa całej drużyny zależy od Tomka Wróbla. Jak gra dobrze to idzie całemu zespołowi, jak słabiej to tak też wygląda nasza dyspozycja. Oczekuję większego wsparcia dla niego od tych najbardziej doświadczonych koszykarzy, którzy powinni w takich momentach pociągnąć zespół. Tomek nie jest maszyną i jak każdy ma prawo do słabszego spotkania, często się dwoi i troi na parkiecie, ale nie ma osoby, która by go odciążyła. Ten mecz musimy już zostawić za sobą. Trzeba podnieść głowę do góry i do Jeleniej Góry pojechać po wygraną. Jestem przekonany o tym, że przy normalnej dyspozycji rzutowej i uważnej grze w obronie jesteśmy w stanie wrócić z rywalizacją do Gliwic.

Artur Czekański (Sudety): Sytuacja z tego pierwszego meczu z pewnością przypomniała moim zawodnikom sytuację sprzed dwóch lat, kiedy to w sezonie zasadniczym dwukrotnie przegraliśmy z Open Florentyną Pleszew, ale już w play off okazaliśmy się lepsi. Oczywiście w Gliwicach wykonaliśmy dopiero pierwszy krok i cały czas pamiętamy z kim rywalizujemy. Na tym etapie trudno o zaskoczenie, oba zespoły doskonale znają swoje mocne i słabe strony. GTK Fluor prezentuje poukładaną koszykówkę i bardzo dobry tego przykład mieliśmy w Jeleniej Górze, kiedy to z łatwością nas ograli. Teraz to nam wpadło więcej rzutów i dzięki naszej konsekwencji potrafiliśmy tą przewagę dowieźć do końca. Łukasz Niesobski ma sporego pecha do Gliwic. W rundzie zasadniczej również w tym mieście doznał kontuzji. Cieszę się, że pod koszem oglądaliśmy ciekawą walkę, a moi zawodnicy nie przestraszyli się nazwisk i musze przyznać, że wypadli w tej konfrontacji lepiej od swoich rywali. Sytuacja, kiedy gra się do dwóch zwycięstw jest dość specyficzna. Ten zespół, który wygrywa pierwszy mecz jest w komfortowej sytuacji uzyskuje przewagę w psychice. To swego rodzaju loteria.

GTK Fluor Gliwice - Sudety Jelenia Góra 64:72 (21:23, 7:22, 17:15, 19:12)

GTK Fluor: Wróbel 17 (1x3), Szymański, Podkowiński 11 (1x3), Wiekiera 9 (2x3), Bacik 12 - Karolak 12 (4x3), Podulka 3 (1x3), Kołcz, Nawrot, Soehrich.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Sudety: Kozak 14, Ł. Niesobski 8, R. Niesobski 18 (2x3), Minciel 4, Czech 12 - Wilusz 9, Raczek 6, Wojciul 1.

Trener Artur Czekański.

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 0-1.

Link do pełnych statystyk.

Data 23.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Czas prawdy

W sobotę osiem najlepszych zespołów II ligi grupy B rozpoczyna rywalizację o awans do I ligi. W gronie tych drużyn znalazło się również GTK Fluor Gliwice. Nasza ekipa uplasowała się na 4. miejscu po sezonie zasadniczym i w I rundzie play off zmierzy się z Sudetami Jelenia Góra.

Podsumowując obie rundy sezonu zasadniczego trzeba przyznać, że GTK Fluor zaprezentowało się całkiem przyzwoicie. Nie licząc drobnych wpadek, jak chociażby mecz na własnym parkiecie z Pogonią Prudnik czy też przegrana w Żorach z Hawajskimi Koszulami, w pozostałych spotkaniach nasza drużyna grała (nawet jeśli przegrywała) dość dobrze. Efektem tego jest 4. pozycja w ligowej tabeli i uprzywilejowana pozycja wyjściowa do tego, by znaleźć się w pierwszej czwórce na koniec sezonu, a co za tym idzie zrealizować minimalny cel postawiony przez działaczy. Oczywiście wszyscy muszą sobie zdawać sprawę z tego, iż play off rządzi się swoimi prawami i należy zapomnieć o tym co było, gdyż w tej chwili każdy zespół ma teoretycznie takie same szanse, by wygrać mistrzostwo II ligi grupy B.

Naszym rywalem w I rundzie będą Sudety Jelenia Góra. W sezonie zasadniczym udało nam się dwukrotnie pokonać zespół z Dolnego Śląska. U siebie wygraliśmy 93:71, a na wyjeździe 84:72. Szczególną uwagę nasi koszykarze muszą poświęcić braciom Niesobskim. Łukasz to najskuteczniejszy strzelec całej ligi, średnio zdobywający 20.9 pkt/mecz. W czołówce najlepiej punktujących znajduje się również Rafał, który zajmuje 4. miejsce ze średnią 17 pkt/mecz. Obaj bracia są również doskonałymi „złodziejami”. Łukasz ma najwięcej przechwytów w lidze (2.3 przech./mecz), a Rafał zajmuje 3. miejsce w tej klasyfikacji (2 przech./mecz). Z kolei wśród najlepiej zbierających znajduje się Jakub Czech, który średnio zapisuje na swoim koncie 7.7 zbiórki na mecz i minimalnie wyprzedza Mariusza Bacika. Ostatnim niezwykle groźnym koszykarzem Sudetów jest Michał Kozak, który ze średnią 5.5 asysty/mecz jest drugim najlepiej podającym zawodnikiem ligi. Dwie pozycje za nim znajduje się Tomasz Wróbel i pojedynek tych dwóch „jedynek” zapowiada się niezwykle emocjonująco.

Rywalizacja w I rundzie play off będzie się toczyć do dwóch zwycięstw, a pierwszy mecz odbędzie się w Gliwicach. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na halę OSiR-u w Gliwicach przy ulicy Akademickiej 26. Wspomóżmy nasz zespół gorącym dopingiem i pomóżmy odnieść premierowe w historii klubu w play off II ligi!

Data 22.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

20 minut to za mało

Dobra gra do przerwy nie wystarczyła GTK Fluor do odniesienia zwycięstwa we Wrocławiu. W drugiej połowie WKK było zespołem wyraźnie lepszym i wygrało po raz ósmy z rzędu. Spotkanie nie miało już znaczenia dla końcowego układu tabeli.

Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami nasi trenerzy nie forsowali zbytnio poszczególnych zawodników i każdy z czołowych koszykarzy GTK Fluor  zagrał po około 20 minut. W pierwszej piątce w miejsce Łukasza Nawrota i Mariusza Bacika pojawili się Pawłowie Szymański i Wiekiera. Wynik spotkania otworzył celnym rzutem Bartosz Diduszko, ale w odpowiedzi z dystansu trafił Wiekiera. Od tego momentu praktycznie oglądamy rywalizację kosz za kosz. Największe problemy mamy z powstrzymaniem wysokich zawodników rywala. Sporo złego wyrządzili nam Mirosław Łopatka i Jarosław Trojan. Po trafieniu tego ostatniego WKK wychodzi na 5-punktowe prowadzenie (14:9). Skuteczna akcja w wykonaniu Grzegorza Podulki i kolejna „trójka” Wiekiery pozwala nam zbliżyć się na zaledwie jedno „oczko” straty (16:15). W ostatnich fragmentach pierwszej kwarty 2-krotnie na linii rzutów wolnych staje Tomasz Wróbel i bezbłędnie egzekwując osobiste wyprowadza GTK Fluor na minimalne prowadzenie (18:19).

Kolejna część spotkania rozpoczyna się od dwóch skutecznych akcji w wykonaniu Tomasza Nowakowskiego, ale po drugiej stronie kosza z faulem trafia Bacik i dodatkowo dokłada jedno „oczko” z linii rzutów wolnych (22:24). W kolejnych akcjach swoje pierwsze punkty zdobywają Kosma Kołcz i Grzegorz Sobański, co pozwala nam uzyskać sześć „oczek” przewagi (22:28). Gospodarze próbują niwelować straty rzutami z dystansu, ale na trafienie Aleksandra Leńczuka odpowiada Bartłomiej Karolak (25:31). Nasz zawodnik swoją dobrą dyspozycję potwierdził również w kolejnych zagraniach. Po skutecznej akcji na półdystansie prowadzimy już 10 punktami (33:43).

Niestety po przerwie od mocnego uderzenia rozpoczęli podopieczni Pawła Turkiewicza. Zdobyli 9 punktów z rzędu i doprowadzili do remisu (po 44). Nasz zespół ponownie wyszedł na prowadzenie po trafieniu Wróbla. W odpowiedzi akcją 2+1 popisał się Mateusz Płatek (47:46). W kolejnych minutach trzeciej kwarty mieliśmy spore problemy z powstrzymaniem duetu Diduszko - Jakub Koelner. Po skutecznej akcji tego ostatniego WKK uzyskało przewagę 10 „oczek” (62:52). Nasz zespół nie potrafił trafić z gry i do końca tej części spotkania punkty zdobył już tylko Wróbel z linii rzutów wolnych. Aż 13 „oczek” w ciągu zaledwie 10 minut zdobył Koelner, który podobnie jak w Gliwicach miał spory wkład w ostateczny sukces WKK.

W czwartej kwarcie próbowaliśmy jeszcze odrabiać straty do rywala, ale wyniku pilnował doświadczony Artur Grygiel (76:58). W naszych barwach na parkiecie pojawił się mający dość rzadko okazję do gry Tomasz Stankala. Nasz środkowy zapisał na swoim koncie cztery „oczka” i siedem zbiórek. Po trafieniu z dystansu Tomasza Józefiaka przewaga wrocławian urosła do 20 punktów, ale przed końcową syreną celnym rzutem popisał się Emil Podkowiński.

Już w sobotę rozpoczyna się play off. Nasz zespół zmierzy się na własnym parkiecie z Sudetami Jelenia Góra.

WKK Wrocław - GTK Fluor Gliwice 87:69 (18:19, 17:25, 31:10, 21:15)

WKK: Grzeliński, Leńczuk 12 (2x3), Płatek 5, Diduszko 17 (1x3), Łopatka 8 - Koelner 15 (1x3), Trojan 8, Grygiel 6, Nowakowski 6, Józefiak 4 (1x3), Wadowski 4, Bojko 2.

Trener Paweł Turkiewicz.

GTK Fluor: Wróbel 18, Karolak 9 (2x3), Szymański 2, Podkowiński 7, Wiekiera (2x3) - Sobański 7 (1x3), Bacik 6, Kołcz 4, Stankala 4, Podulka 2.

Trener Łukasz Kopera.

Link do pełnych statystyk.

Data 20.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mecz o pietruszkę

Nasz zespół rundę zasadniczą zmagań II ligi grupy B zakończy we Wrocławiu. Pojedynek z WKK będzie już jednak tylko i wyłącznie formalnością proceduralną. Obie drużyny już nie mogą poprawić swojej pozycji w ligowej tabeli przed fazą play off.

Mecz z WKK, który pierwotnie miał się odbyć w sobotę tak jak i pozostałe mecze ostatniej kolejki, został przełożony z uwagi na udział sporej części wrocławskiego zespołu w finałach mistrzostw Polski juniorów starszych. W nich młodzi koszykarze z Dolnego Śląska prowadzeni przez nominalnie drugiego trenera seniorów Tomasza Niedbalskiego obronili tytuł mistrzowski sprzed roku, pokonując w finale innego przedstawiciela naszego regionu, MKS Dąbrowa Górnicza. W barwach srebrnych medalistów doskonale spisał się bardzo dobrze znany w Gliwicach, zaledwie 17-letni Maciej Piszczek. Najlepszym graczem turnieju finałowego został uznany czołowy rozgrywający II ligi, Jan Grzeliński. Wyróżniony został także inny koszykarz regularnie występujący w seniorskim zespole, Jarosław Trojan. Oprócz wymienionych zawodników istotnymi elementami drużyny Pawła Turkiewicza są: Jakub Koelner i Aleksander Leńczuk. Szanse gry otrzymują także: Igor Wadowski i Tomasz Józefiak. Czy wszystkich tych koszykarzy zobaczymy w starciu z GTK Fluor? Finałowy turniej U-20 był dość wyczerpujący i tacy zawodnicy jak Grzeliński, Trojan, Kolener i Leńczuk rozegrali po pięć spotkań w sporym wymiarze czasowym w ciągu zaledwie pięciu dni, więc istnieje możliwość, iż otrzymają oni wolne, by wypocząć przez zbliżającym się play offem.

Również nasz zespół nie zamierza za wszelką cenę walczyć o komplet punktów we Wrocławiu. Najważniejsze jest to, by nikt z koszykarzy nie odniósł kontuzji. Szansę gry w szerszym wymiarze czasowym otrzymają zawodnicy rezerwowi i rzadziej pojawiający się na parkiecie. W spotkaniu z WKK nie zagra Maciej Soehrich, który w tym czasie zdaje ważny egzamin na uczelni. Zabraknie również pierwszego szkoleniowca, Grzegorza Pinkowskiego. GTK Fluor w tym meczu poprowadzi duet Łukasz Kopera - Stanisław Mazanek. Wyjątkowo pojedynek z WKK zostanie rozegrany w hali Uniwersytetu Przyrodniczego przy ulicy Chełmońskiego 43.

Gospodarze środowego spotkania ostatecznie zakończą rozgrywki na 2. miejscu i w kolejnej części sezonu zagrają z Mickiewiczem Katowice. Z kolei GTK Fluor ostatecznie zajmie 4. lokatę i w I rundzie play off zagra z Sudetami Jelenia Góra.

Data 19.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Cel zrealizowany

Udanie wypadło zakończenie sezonu regularnego w Gliwicach. GTK Fluor pewnie pokonało WSTK, czym ostatecznie zapewniło sobie przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie play off. O tym z kim przyjdzie nam zagrać zadecyduje ostatnia kolejka.

Zgodnie z przewidywaniami spotkanie rozpoczęło się od mocnego akcentu ze strony GTK Fluor.  Wynik otworzył wejściem pod kosz Emil Podkowiński, a po chwili prowadzenie podwyższył w kontrze Mariusz Bacik wykorzystując bardzo dobre podania Tomasza Wróbla. W odpowiedzi goście zdobyli swoje pierwsze punkty za sprawą Pawła Jaworskiego. Kolejne sytuacje to popis Bartłomieja Karolaka, który najpierw przymierzył za linii 6,75 metra, a następnie poprawił z półdystansu (9:2). WSTK próbowało odrabiać straty rzutami z dystansu, ale na trafienie PrzemysławaMatuszewskiego i Jaworskiego szybko odpowiedział Wróbel (12:8). Kolejne sześć „oczek” dla naszego zespołu zdobył Podkowiński, ale pierwszą kwartę zakończył akcją 2+1 grający trener zespołu ze Wschowej, Jędrzej Jankowiak.

Druga kwarta rozpoczęła się od trafienia Adama Chodkiewicza i przewaga GTK Fluor zmalała do czterech punktów (20:16). Na szczęście sytuację uspokoił chwilę wcześniej wprowadzony na parkiet Grzegorz Podulka, który najpierw popisał się akcją 2+1, a następnie przymierzył z dystansu (26:16). Po kolejnej „trójce” w wykonaniu Pawła Wiekiery wygrywaliśmy już różnicą 11 „oczek” (29:18). Nasza radość nie trwała jednak długo, bo po drugiej stronie kosza bardzo dobrze dysponowany rzutowo był Chodkiewicz. Środkowy gości najpierw trafił z półdystansu, a po chwili dołożył celną próbę zza łuku (29:24). Kolejne siedem punktów padło jednak łupem podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego i znów wydawało się, że kontrolujemy wydarzenia parkiecie. Na rzut zza linii 6,75 metra Jakuba Chałupki tym samym odpowiedział Podulka. Pierwszą połowę zakończyło trafienie z kontry w wykonaniu Jawroskiego (40:29).

Po przerwie sporą aktywność wykazywał Łukasza Nawrot, który w krótki odstępie czasu zdobył sześć „oczek” (48:31). Wysokie prowadzenie znów uśpiło naszych zawodników i do kosza kolejno trafili Chodkiewicz, Jaworski i Matuszewski z dystansu (48:38). Pod denerwowany trener Pinkowski poprosił o przerwę na żądanie, a po niej punkt y dla GTK Fluor zdobyli Maciej Soehrich i Podkowiński (52:38). Końcówka trzeciej odsłony znów należała jednak do przyjezdnych wśród których wyróżnił się Mateusz Zgrzebnicki, który celnie rzucił z półdystansu, a następnie aż z ośmiu metrów (56:45).

Na początku ostatnie części meczu sygnał do ataku dał Wróbel, który po przechwycie popędził na kosz i pewnie wykończył kontrę. Następnie trafił także zza linii 6,75 metra, a jego wyczyn powtórzył Karolak (64:47). Wiarę w korzystny rezultat na chwilę gościom przywrócił Jaworski, który popisał się akcją 2+1, ale GTK Fluor odpowiedziało celną „trójką” Wróbla (67:52). Ambitni, ale już zmęczeni zawodnicy WSTK nie byli już w stanie więcej przeciwstawiać się naszej drużynie i dzięki temu w końcówce nasza przewaga jeszcze bardziej urosła. Ostatnie cztery punkty dla GTK Fluor zdobył Tomasz Stankala, który wykorzystał doskonałe podania kolegów.

Zwycięstwo z WSTK ostatecznie zapewniło nam minimalnie 4. miejsce na koniec sezonu zasadniczego. Istnieją jeszcze matematyczne szanse na zajęcie pozycji na najniższym stopniu podium, ale by spełnić ten warunek Pogoń Prudnik w trzech ostatnich meczach musi dwukrotnie przegrać, a my musimy wygrać we Wrocławiu z WKK. Ostatni mecz rundy rozegramy dopiero 20 marca z uwagi na udział młodych koszykarzy WKK w finałach mistrzostw Polski juniorów starszych.

Pod szatniami:

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Strasznie nie lubię takich spotkań, kiedy już przed meczem dopisuje się nam dwa punkty do dorobku, a przecież trzeba wyjść na parkiet i wywalczyć to zwycięstwo. Zresztą w trakcie tego tygodnia już otrzymaliśmy jedną nauczkę, kiedy to przyszło nam przełknąć gorycz porażki w Żorach. Przed meczem z WSTK uczulałem zawodników, by nie sugerowali się łatwym zwycięstwem we Wschowej i faktycznie ten mecz rewanżowy nie był już taki łatwy. Gdzieś zatraciliśmy formę i jedynym pozytywem jest to, że stało się to właśnie teraz. Mamy dwa tygodnie na doprowadzenie drużyny do optymalnej dyspozycji na play off. Powoli wprowadzamy do gry Pawła Szymańskiego, ale w jego wypadku widać sporą przerwę. Jest to jednak zawodnik, który wiele razy w tym sezonie już udowadniał, że grać potrafi i bardzo liczymy na to, że już niedługo jego forma wzrośnie.

Jędrzej Jankowiak (WSTK): Po nerwowym początku w późniejszym etapie spotkaniu zdołaliśmy nawiązać wyrównaną walkę z gospodarzami i był taki jeden fragment meczu, gdy wydawało się, że możemy doprowadzić do wyrównania. Niestety dwie kolejne nieudane akcje pozwoliły drużynie z Gliwic ponownie odskoczyć i to nam ostatecznie podcięło skrzydła. Ostatnie dwa miesiące to spory progres w naszej grze i myślę, że dziś już żadna drużyna przyjeżdżając do nas, czy też grając u siebie nie może już przed meczem dopisać sobie do konta kolejnych dwóch punktów. W tym sezonie decyzją władz Polskiego Związku Koszykówki mamy już zapewnione utrzymanie, ale staramy się jeszcze jak najwięcej wyciągnąć z bieżących rozgrywek, by mogło to zaprocentować już jesienią.

GTK Fluor Gliwice - WSTK Wschowa Sława 79:55 (20:14, 20:15, 16:16, 23:10)

GTK Fluor: Wróbel 15 (3x3), Karolak 12 (2x3), Podkowiński 12, Nawrot 6, Bacik 7 - Podulka 10 (2x3), Wiekiera 7 (1x3), Stankala 4, Damulewicz 2, Soehrich 2, Szymański 2, Kołcz.

Trener Grzegorz Pinkowski.

WSTK: Jankowiak 3, Tyborowski 2, Matuszewski 10 (2x3), Jaworski 15 (1x3), Chodkiewicz 10 (1x3) - Zgrzebnicki 5 (1x3), Chałupka 3 (1x3), Krówczyński 2.

Trener Jędrzej Jankowiak.

Link do pełnych statystyk.

Data 09.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Postawić kropkę nad i

Mecz z WSTK Wschowa Sława będzie naszym ostatnim spotkanie na własnym parkiecie w sezonie zasadniczym. GTK Fluor ma już pewny udział w play off, a ewentualne zwycięstwo z ostatnim zespołem w ligowej tabeli zapewni nam przynajmniej 4. miejsce przed kolejną częścią sezonu.

Nasi najbliżsi rywale to zdecydowanie najsłabszy zespół w całej stawce zespołów w grupie B. Inna sprawa, że choć w pierwszej rundzie sezonu WSTK wysoko przegrywało większość spotkań, a teraz w każdym meczu praktycznie do samego końca walczą z przeciwnikami. Na swoim koncie mają dwie wygrane, po raz pierwszy zwyciężyli w pierwszym meczu drugiej rundy w Katowicach, gdzie pokonali Mickiewicz 84:73. Po raz drugi ekipa Grzegorza Chodkiewicza zdobyła komplet punktów w starciu z Albą Chorzów, wygrywając 83:70. Warto również zwrócić uwagę na spotkania WSTK z Pogonią w Prudniku, gdzie zespół ze Wschowy uległ dopiero po dogrywce 83:81 i ostatni pojedynek z GKS-em Tychy, gdzie grając u siebie najsłabszy zespół ligi był bliski sprawienia kolejnej niespodzianki i uległ ekipie z Górnego Śląska tylko 69:73.

W pierwszym meczu rozegranym we Wschowej GTK Fluor wygrało aż 83:45. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobyli wówczas Adam Chodkiewicz i Marcin Rzeszowski. Obaj na swoim koncie zanotowali po 9 „oczek”. Z kolei w naszych szeregach najlepiej zaprezentowali się Maciej Soehrich (19 pkt.) i Emil Podkowiński (16 pkt.). W przekroju całego sezonu wśród zawodników WSTK wyróżniają się: ściągnięty do zespołu w zimowej przerwie mający za sobą grę w I lidze w barwach Sportino Inowrocław Jędrzej Jankowiak (14.3 pkt./mecz, 2.9 asysty/mecz, 1.9 przechwytu/mecz), Adam Chodkiewicz (13.2 pkt./mecz, 5.6 zbiórki/mecz) i Paweł Jaworski (13.0 pkt./mecz, 8.0 zbiórki/mecz).

Mecz z WSTK to dla naszego zespołu doskonała szansa na odbudowanie się po niespodziewanej porażce w zaległym meczu z Hawajskimi Koszulami Żory. Jednocześnie to spotkanie, w którym wygrana zapewni nam przynajmniej 4. miejsce na koniec sezonu zasadniczego i przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie play off. Wszyscy zawodnicy pozostają do dyspozycji trenera Grzegorza Pinkowskiego. Gorąco zapraszamy wszystkich w sobotni wieczór na godzinę 18 na halę OSiR-u w Gliwicach przy ulicy Akademickiej 26. Wszystkie panie z okazji Dnia Kobiet mają wolny wstęp na mecz! Pomóżmy naszej drużynie gorącym dopingiem pokonać rywala!

Data 07.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Porażka w zaległym spotkaniu

Niestety nie wykorzystaliśmy okazji, by zapewnić sobie przynajmniej 4. miejsce na koniec sezonu regularnego. Po serii pięciu zwycięstw z rzędy przegraliśmy po dogrywce w Żorach z Hawajskimi Koszulami i nadal musimy walczyć o przewagę własnego parkietu w I rundzie play off.

Pierwsze punkty w meczu zdobył zawodnik gospodarzy, Łukasz Ochodek. Przez kilka kolejnych minut oglądaliśmy praktycznie walkę kosz za kosz. Po kolejnym trafieniu Łukasza Nawrota na tablicy świetlnej pojawił się remis (po 10). Od tego momentu nasz zespół poprawił defensywę i dzięki skutecznym akcjom Mariusza Bacika i Tomasza Wróbla udało nam się wypracować sześć punktów przewagi (12:18).

Początek drugiej kwarty zdecydowanie należał do Hawajskich Koszul. Po zagraniach Jacka Rducha i Grzegorza Zadęckiego, który najpierw przymierzył zza linii 6,75 metra, a po chwili poprawił z półdystansu miejscowy zespół odzyskał prowadzenie (19:18). To nie był jednak koniec popisów podopiecznych Łukasza Szymika, bo dobra dyspozycja Adama Białdygi pozwoliła drużynie z Żor wypracować sześć punktów przewagi (24:18). GTK Fluor po raz pierwszy trafiło do kosza w tej odsłonie dopiero w 14 minucie, kiedy to Paweł Wiekiera oddał ceny rzut zza łuku. Niestety rozpędzeni rywale nadal prezentowali wysoką skuteczność. Kolejne trafienie Białdygi i Zadęckiego pozwoliło koszykarzom Hawajskich Koszul osiągnąć - jak się później okazało - najwyższe prowadzenie w meczu (32:25). W tym momencie nasz zespół przebudził się w ciągu trzech ostatnich minut drugiej kwarty zdobył osiem punktów z rzędu i odzyskał prowadzenie (32:33).

Po przerwie lepiej w spotkanie weszli zawodnicy GTK Fluor i dzięki trafieniom po kolei wszystkich pięciu naszych zawodników udało nam się odskoczyć na osiem punktów przewagi (36:44). Gospodarze nie dali jednak za wygraną i prowadzeni przez swojego lidera Zadęckiego (kolejna „trójka”) zniwelowali straty do zaledwie trzech „oczek” (43:46). Ponownie udało nam się wypracować solidną zaliczkę po skutecznych akcjach Macieja Soehricha (43:50), ale wśród miejscowych do gry włączył się Krzysztof Zieliński (48:52).

W ostatniej kwarcie po trafieniu z dystansu Łukasza Ochodka Hawajskie Koszule doprowadziły do remisu (54:54). W naszych szeregach nadal bardzo dobrą dyspozycję prezentował Soehrich, ale gospodarze po skutecznych akcjach Marcina Marczyka i Rducha objęli prowadzenie (61:58). Po kolejnym zagraniu Marczyka miejscowi prowadzili już różnicą pięciu punktów (67:62). Do remisu na 2,5 minuty przed końcową syreną doprowadził rzutem zza łuku Wiekiera (69:69). Następnie udało nam się wyjść na prowadzenie po zagraniu Emila Podkowińskiego (69:72). Gospodarze na 39 sek. przed upływem 40 minut po akcji Adama Anduły zdołali wyrównać i już do końca żaden zespół nie trafił do kosza.

W dogrywce pierwsze punkty zdobył Marczyk, który pewnie egzekwował dwa rzuty wolne, a następnie skutecznie wykończył lay-upa (78:74). Straty próbował niwelować Soehrich, ale dzięki skuteczności Marczyka oraz Ochodka nie udało nam się już odrobić strat i po pięciu wygranych z rzędu niestety musieliśmy zaznać gorycz porażki. Porażka w zaległym meczu powoduje, że nadal nie możemy być pewni 4. miejsca na koniec sezonu zasadniczego. By osiągnąć ten cel musimy wygrać przynajmniej raz w dwóch ostatnich meczach. Znacznie zmalały nasze szanse na ewentualne zajęcie 3. lokaty.

Hawajskie Koszule Żory - GTK Fluor Gliwice 85:81 po dogr. (12:18, 22:15, 17:21, 23:20, d. 11:7)

Hawajskie Koszule: Marczyk 17 (1x3), Zadęcki 18 (2x3), Białdyga 10 (1x3), Ochodek 10 (1x3), Anduła 13 - Rduch 10, Zieliński 7, Torebko.

Trener Łukasz Szymik.

GTK Fluor: Wróbel 15 (1x3), Karolak 5 (1x3), Podkowiński 14, Nawrot 11, Bacik 8 - Wiekiera 14 (2x3), Soehrich 12, Podulka 2, Damulewicz, Kołcz, Szymański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 05.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK Fluor nadal na fali!

Nasz zespół bardzo dobrze zaprezentował się w Jeleniej Górze i pokonał miejscowe Sudety 84:72. To zwycięstwo praktycznie zapewnia nam minimalnie 4. pozycję na koniec sezonu regularnego. W GTK Fluor double-double zanotował Tomasz Wróbel, który zdobył 14 punktów i aż 13 asyst!

Trener Grzegorz Pinkowski w porównaniu z poprzednim spotkaniem w pierwszej piątce dokonał dwóch roszad. W wyjściowym składzie pojawili się Bartłomiej Karolak i Emil Podkowiński w miejsce Grzegorza Sobańskiego i Michała Damulewicza. Mecz rozpoczął się od trafienia najlepszego strzelca ligi, Łukasza Niesobskiego, ale w kolejnych akcjach do głosu doszli nasi zawodnicy. Wynik po naszej stronie rzutem z dystansu otworzył Karolak, a po chwili kolejne dwa „oczka” dołożył Podkowiński. To właśnie ta dwójka zawodników po stronie GTK Fluor w ciągu kolejnych minut pierwszej kwarty powiększała naszą przewagę. Po kolejnej „trójce” Karolaka prowadziliśmy już siedmioma punktami (7:14). W następnej naszej akcji jego wyczyn skopiował Tomasz Wróbel oraz dołożył trafienie z półdystansu (9:19). Gospodarze nie przegrywali więcej tylko za sprawą Łukasza Niesobskiego, który skutecznie powiększał swój dorobek (15:21).

Ten sam zawodnik trafił również na początku drugiej odsłony (17:23), ale na szczęście sytuację uspokoił Łukasz Nawrot, który w krótkim odstępie czasu zdobył sześć punktów (19:33). Sudety z przestoju wyrwał dopiero Patryk Ostrowski, który skuteczną dobitką przerwał serię nieskutecznych rzutów. To trafienie nie spowodowało jednak przebudzenia miejscowego zespołu, bo w naszym zespole błysnął Paweł Szymański, który najpierw przymierzył zza linii 6,75 metra, a po chwili dołożył kolejne dwa „oczka” z półdystansu (21:39). Zespół z Jeleniej Góry próbował jeszcze odrabiać straty za sprawą braci Niesobskich, ale ostatnie fragmenty tej kwarty znów należały do naszej ekipy. Z dystansu przymierzył Grzegorz Podulka, kolejne dwa punkty dołożył Wróbel, a na koniec jeden rzut wolny skutecznie egzekwował Mariusz Bacik (30:52). Przed drugą połową GTK Fluor wypracowało sobie solidną zaliczkę, ale wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, iż rywali nie wolno lekceważyć.

Po przerwie pierwsze punkty zdobył Podkowiński, ale w kolejnych akcjach znów trafiał Łukasz Niesobski. Lider jeleniogórzan dwukrotnie przymierzył zza łuku. W jego ślady poszedł Michał Kozak, który również trafił dwie „trójki” (46:62). Trener Pinkowski szybko zareagował i poprosił o przerwę na żądanie. Tuż po niej do kosza skutecznie rzucił Podkowiński. Wśród gospodarzy nadal na fali pozostawał Kozak, a następną akcję wykończył Aleksander Raczek (50:64). Sytuację uspokoili dopiero Paweł Wiekiera i Wróbel, który na koniec trzeciej kwarty oddał celny rzut zza linii 6,75 metra (54:73).

Ostatnia część meczu rozpoczęła się od trafienia dystansu Wiekiery (54:76). Przy tej akcji swoją 13 asystę w tym meczu zaliczył Wróbel. Szybko odpowiedział mu Rafał Niesobski, który także trafił zza łuku. Co ciekawie, wśród gospodarzy przez blisko siedem minut trafiał właśnie tylko ten zawodnik. Ta niemoc strzelecka nie pozwoliła Sudetom skutecznie powalczyć o korzystny rezultat w tym meczu. Jeszcze w 35 min. prowadziliśmy różnicą aż 22 punktów (60:82). Niestety do końca meczu po naszej stronie trafił już tylko Wiekiera i przez to miejscowym koszykarzom udało się zmniejszyć rozmiary porażki do 12 „oczek” (72:84). To cenne zwycięstwo na gorącym terenie w Jeleniej Górze, gdzie dotychczas udało się wygrać tylko AZS-owi AWF-owi Katowice i GKS-owi Tychy, pozwoliło nam awansować na podium. By się jednak na nim utrzymać, musimy liczyć na to, że w trakcie trzech ostatnich spotkań zdołamy wygrać o jeden mecz więcej niż Pogoń Prudnik. Jednej wygranej w trzech ostatnich potyczkach brakuje nam, by zapewnić sobie co najmniej 5. miejsce. Dwa zwycięstwa w trzech ostatnich meczach zapewnią nam pewną 4. pozycję. Najbliższy mecz (zaległy) rozegramy już we wtorek z Hawajskimi Koszulami w Żorach.

Sudety Jelenia Góra - GTK Fluor Gliwice 72:84 (15:23, 15:29, 24:21, 18:11)

Sudety: Kozak 12 (2x3), Ł. Niesobski 21 (3x3), R. Niesobski 17 (2x3), Czech 2, Minciel 2 - Wilusz 8, Mnich 4, Raczek 4, Ostrowski 2, Wojciul.

Trener Artur Czekański.

GTK Fluor: Wróbel 14 (2x3), Karolak 10 (2x3), Podkowiński 22, Nawrot 9, Bacik 3 - Szymański 11 (1x3), Wiekiera 11 (1x3), Podulka 4.

Trener Grzegorz Pinkowski.

 

Link do pełnych statystyk.

Data 02.03.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mecz za cztery punkty

Najbliższe spotkanie z Sudetami w Jeleniej Górze jest dla GTK Fluor kluczowe jeśli chodzi o końcową pozycję przed play off. Zwycięstwo podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego praktycznie zapewni im przynajmniej 4. miejsce po sezonie zasadniczym i rozstawienie w I rundzie.

Nasz zespół obecnie zajmuje 4. pozycję w ligowej tabeli i ma jeden punkt przewagi nad Sudetami przy tej samej liczbie rozegranych spotkań. Przypomnijmy, GTK Fluor w Gliwicach wygrało z zespołem z Jeleniej Góry aż 93:71. Najwięcej punktów dla podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego zdobyli wówczas Pawłowie: Wiekiera (21 pkt.) i Szymański (20 pkt). Wśród gości najskuteczniejszy okazał się Rafał Niesobski (22 pkt.). Wysokie zwycięstwo na własnej hali pozwala nam liczyć na to, iż nawet przy porażce mamy szanse utrzymać korzystny bilans dwumeczu i przy równej liczbie punktów na koniec rundy zasadniczej znaleźć się nad rywalami z Dolnego Śląska.Komplet punktów zdobyty na wyjeździe dałby nam przewagę dwóch „oczek” nad ekipą Artura Czekańskiego i przy trzech kolejkach do końca ogromne szanse na wyprzedzenie Sudetów przed playoffem. W rywalizacji o 4. miejsce uczestniczy jeszcze GKS Tychy, ale ma on o jeden mecz rozegrany więcej przy tej samej liczbie zgromadzonych punktów co GTK Fluor, a dodatkowo zmierzy się jeszcze z WKK Wrocław i AZS-em AWF-em Katowice. Nasz zespół po cichu może jeszcze również liczyć na 3. Lokatę przed play off, gdyż obecnie ją zajmującą Pogoń Prudnik przeżywa wyraźny kryzys. Zespół Tomasza Michalaka przegrał w ostatniej kolejce po raz pierwszy na własnym parkiecie, a ich pogromcami okazali się „Akademicy” z Katowic. Prudniczanie obecnie mają dwa punkty przewagi nad GTK Fluor, ale jeden rozegrany mecz więcej. By wyprzedzić Pogoń na koniec rundy rewanżowej musimy zgromadzić większą liczbę punktów, gdyż mamy niekorzystny bilans potyczek z tym zespołem w obecnym sezonie.

Wróćmy do naszego najbliższego rywala. Sudety w II rundzie sezonu 2012/13 prezentują bardzo wysoką dyspozycję. Na swoim koncie mają tylko jedną porażkę poniesioną w Katowicach, gdzie przegrali z AZS-em AWF-em zaledwie jednym punktem 64:63, po tym jak na 9 sekund przed końcową syreną skuteczną dobitką popisał się Marceli Dziemba. Oprócz zwycięstw z niżej notowanymi rywalami drużyna z Jeleniej Góry ma na swoim koncie wygraną z WKK Wrocław 78:65 oraz w ostatnim meczu w Tychach z GKS-em 91:74. O sile zespołu z Dolnego Śląska w głównej mierze stanowią bracia Niesobscy. Łukasz (21.5 pkt./mecz, 2.5 przechwytu/mecz) jest zdecydowanie najlepszym strzelcem ligi, a niewiele odbiega mu również Rafał (17 pkt./mecz, 3.5 asysty/mecz). Czołowym zbierającym ligi jest z kolei Jakub Czech (13.8 pkt./mecz, 8 zbiórki/mecz). Wysoko w klasyfikacji najlepiej podających jest także Michał Kozak (11.9 pkt./mecz, 5.4 asysty/mecz). Jak widać po powyższych statystykach spotkanie z Sudetami zapowiada się niezwykle ekscytująco. Naprzeciwko siebie staną zespoły, które od kilku spotkań są niepokonane. Kto okaże się lepszy? Gorąco liczymy na to, że nasi koszykarze, których forma cały czas rośnie, potwierdzą swoją wysoką dyspozycję i znacznie przybliżą się do upragnionego celu. Przypomnijmy, iż w ostatnim spotkaniu z Mickiewiczem Katowice do gry po kontuzji kolana powrócił Paweł Szymański. Pozostali zawodnicy również są w pełni sił i mogą wystąpić w sobotniej potyczce. Trzymajmy mocno kciuki za naszych koszykarzy, którzy o godzinie 19 wybiegną na parkiet.

Data 28.02.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Kolejny krok

Praktycznie przez cały mecz GTK Fluor prowadziło i ostatecznie pewnie pokonało Mickiewicza Katowice 92:82. Najskuteczniejszym naszym zawodnikiem był Tomasz Wróbel, który już trzeci raz w tym sezonie przekroczył barierę 30 zdobytych punktów.

Trener Grzegorz Pinkowski do gry desygnował taki sam skład jak w Kłodzku. Jako pierwszy wynik otworzył Łukasz Nawrot, który wykorzystał podanie Tomasza Wróbla. Następnie z dystansu trafił również Michał Damulewicz i GTK Fluor prowadziło trzema punktami (5:2). W odpowiedzi trafił Rafał Sebrala, a po naszej stronie znów skuteczny okazał się Nawrot (7:4). Kolejne dwie akcje należały jednak do gości i po zagraniach Macieja Strzeleckiego Mickiewicz objął po raz pierwszy - i jak się później okazało ostatni - prowadzenie (7:8). W następnej akcji Wróbel nie pomylił się ani razu na linii rzutów wolnych i GTK Fluor znów było bliżej wygranej (9:8). Chwilę po wejściu na parkiet z dystansu przymierzyli kolejno Bartłomiej Karolak oraz Paweł Wiekiera i nasza przewaga powiększyła się do sześciu „oczek” (22:16). Kwartę skutecznym wejściem pod kosz zakończył Wróbel (28:21).

Na początku drugiej odsłony skuteczną dobitką popisał się niezwykle aktywny tego wieczoru Nawrot (30:21). Goście próbowali odrabiać straty za pośrednictwem Sebrali i Michała Batorskiego, ale w tym samym okresie dla GTK Fluor zza łuku trafili Wróbel i Grzegorz Podulka (39:29). Skuteczny na linii rzutów wolnych okazał się także Emil Podkowiński i nasz zespół prowadził już różnicą 12 punktów (41:29). W tym momencie trener katowiczan Adam Kubaszczyk poprosił o przerwę na żądanie. Ta przyniosła oczekiwany skutek i zawodnicy Mickiewicza zaczęli odrabiać straty. Będąc faulowanym do kosza trafił Batorski i po chwili dołożył „oczko”. Kolejne punkty dołożył Maciej Strzelecki, a tuż przed przerwą zza linii 6,75 metra skutecznie rzucał Dawid Kołakowski. W międzyczasie wśród gliwiczan skuteczny był tylko Podulka, który dołożył kolejną „trójkę” (44:40). W końcowych minutach tej cześci gry po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją kolaną na parkiecie pojawił się Paweł Szymański.

Na początku drugiej odsłony trener Pinkowski desygnował do gry Kosmę Kołcza i jak się później okazało było to bardzo dobre posunięcie. Rzucający obrońca rozpoczął od dwóch celnych rzutów wolnych, ale po chwili dołożył także pierwsze punkty z gry. W następnej akcji Wróbel zabrał piłkę Marcinowi Strzeleckiemu i popędził na kosz rywali. Nie kończył jednak sam akcji tylko odegrał do nadlatującego Podkowińskiego, a ten efektowym wsadem podniósł publiczność z miejsc i otrzymał owację na stojąco. Będąc przy okazji faulowanym nasz niski skrzydłowy stanął na linii rzutów wolnych i dołożył kolejny punkt (53:42). Nadal nie do zatrzymania był Wróbel, który albo trafiał z wejść pod kosz albo będąc faulowanym pewnie egzekwował rzuty wolne (68:55).

Ostatnią część spotkania lepiej rozpoczęli goście. Najpierw skuteczną dobitką popisał się Łukasz Kosmowski, a po chwili z półdystansu trafił Paweł Wołk-Janowski (68:57). Spokój naszej drużynie przywrócił skuteczna akcją Kołcz. Katowiczanie mieli szansę wrócić do gry, gdy trafił Michał Moralewicz, lecz rozgrywający Mickiewicza spudłował dodatkowy rzut wolny przyznany za faul w akcji rzutowej (74:65). Podopieczni Adama Kubaszczyka nadal nie potrafili znaleźć recepty na Wróbla, który z kolei nie mylił się na linii rzutów osobistych. Dodatkowo przewinieniem technicznym ukarany został Marcin Strzelecki, a dzięki dodatkowej akcji przewaga GTK Fluor urosła do 16 „oczek” na 2 minuty przed końcową syreną (85:69). W tym momencie stało się jasne, że dwa punkty zostaną w Gliwicach, choć ambitni goście wykorzystując zejście Wróbla, który zakończył mecz z aż 9 asystami, próbowali jeszcze odrabiać straty. W całym spotkaniu sędziowie zagwizdali aż 73 przewinienia i siedmiu zawodników nie dotrwało do końca meczu.

Zwycięstwo z Mickiewiczem, przy jednoczesnej porażce Pogoni Prudnik na własnym parkiecie z AZS-em AWF-em Katowice i zwycięstwie Sudetów Jelenia Góra nad GKS-em w Tychach przybliża nas do trzeciej pozycji i powoduje, że z dużą dozą prawdopodobieństwa pokazuje, że niżej niż 6. miejsce już nie powinniśmy spaść. Za tydzień zagramy w Jeleniej Górze i wszystko wskazuje na to, że to będzie najważniejsze spotkanie drugiej rundy dla naszego zespołu.

Pod szatniami

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Cieszę się, że w odpowiednim momencie wyłączyliśmy się z dyskusji z arbitrami, bo to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Rywale nie potrafili opanować emocji i otrzymane przewinienie techniczne znacznie zmniejszyło ich szanse na zwycięstwo. Nie udało nam się ustrzec kilku prostych błędów, jak chociażby strata na środku boisku, czy też faul ofensywny przy stawianiu zasłony. Na tym poziomie takie rzeczy nie powinny nam się przytrafiać. Brakowało też komunikacji w grze obronnej, ale kiedy pojawiła się ona przy strefie, to od razu przyniosło to pozytywny efekt. Mam pretensje do Tomka Wróbla o nonszalancję w końcówce meczu, bo można było spokojnie dowieźć wysokie prowadzenie do końca. Odnieśliśmy ważne zwycięstwo, ale przed nami kolejne trudne mecze i dodatkowo będziemy grać również w środku tygodnia. Walka o jak najkorzystniejszą pozycję nadal trwa.

Adam Kubaszczyk (Mickiewicz): Pracy arbitrów nie będę komentował. Zabrakło nam determinacji, by wygrać to spotkanie. W moim odczuciu w ostatnich meczach graliśmy dość dobrze, ale dziś kilku zawodników zagrało poniżej swoich umiejętności. Mam w głównej mierze na myśli tych, którzy w ostatnim okresie decydowali o dyspozycji zespołu. Dla nas kluczowym spotkaniem będzie mecz z Doralem Nysa Kłodzko i jeśli go wygramy, to powinniśmy zagrać w play off. Nasza grupa jest na tyle wyrównana, że każdy może wygrać z każdym. W ostatnim okresie zanotowaliśmy spory postęp w grze i chcemy w dalszej części sezonu pokazać, że nie jest to tylko dyspozycja chwilowa.

GTK Fluor Gliwice - Mickiewicz Katowice 92:82 (28:21, 16:19, 24:15, 24:27)

GTK Fluor: Wróbel 32 (1x3), Sobański 1, Damulewicz 4 (1x3), Nawrot 14, Bacik 2 - Podkowiński 11, Karolak 8 (1x3), Kołcz 7, Wiekiera 7 (1x3), Podulka 6 (2x3), Soehrich, Szymański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Mickiewicz: Moralewicz 9, Marcin Strzelecki 5, Sebrala 7 (1x3), Kosmowski 6, Maciej Strzelecki 19 - Batorski 17, Kołakowski 9 (1x3), Wołk-Jankowski 7, Jagieła 3 (1x3), Wawrzyniak.

Trener Adam Kubaszczyk.

Link do pełnych statystyk.   

Data 23.02.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Podtrzymać passę

Już w najbliższą sobotę GTK Fluor ponownie zagra w Gliwicach. Rywalem będzie nieobliczalny zespół Mickiewicza Katowice. Choć po ostatniej wygranej w Kłodzku mamy już pewny udział w play off, to jednak nadal walczymy o jak najkorzystniejszą pozycję przed dalszą częścią sezonu.

Wobec zadyszki Pogoni Prudnik dość nieoczekiwanie przed naszym zespołem otwiera się szansa na zajęcie miejsca w pierwszej trójce. Jednocześnie musimy pamiętać o tym, że również czwarta pozycja, choć bardzo prawdopodobna, to jednak nie jest pewna dla GTK Fluor. W dalszym ciągu musimy się bronić przed GKS-em Tychy i Sudetami Jelenia Góra. Co ciekawe, oba zespoły zmierzą się ze sobą w najbliższej kolejce. My z kolei będziemy gościć na własnym parkiecie zespół Mickiewicza Katowice. Podopieczni Adama Kubaszczyka od kilku spotkań prezentują wysoką dyspozycję. Już w Prudniku byli blisko sprawienia sensacji, ale ostatecznie musieli uznać wyższość Pogoni 73:69. W kolejnym meczu, choć przez długi czas nic nie zapowiadało tragedii, po dogrywce ulegli na własnym parkiecie Albie Chorzów 83:86. Kolejne dwie potyczki, rozegrane również na własnym obiekcie katowiczanie już wygrali i kolejno pokonali Hawajskie Koszule Żory 76:73 i sprawiając sporą niespodziankę GKS Tychy 82:73. Mickiewicz nadal toczy zacięta walkę z Albą o ostatnie miejsce premiowane grą w play off i ma w niej spore szanse na powodzenie z racji rozkładu ostatnich gier.

W pierwszym meczu katowiczan z GTK Fluor wygraliśmy 88:82, a o naszym sukcesie zadecydowała czwarta kwarta. Najskuteczniejszy w tamtym spotkaniu był Paweł Szymański, który zdobył 28 punktów, w tym pięć razy trafiając z dystansu. Wśród gospodarzy najlepiej zaprezentował się Łukasz Kosmowski, autor 26 „oczek”. Wspomniany „Kosmos” jest drugim strzelcem zespołu, ze średnią 12.8 punktu na mecz. Najlepiej w barwach Mickiewicza w tym sezonie prezentuje się Maciej Strzelecki, który średnio zdobywa13.3 punktu na mecz oraz zbiera średnio 9 piłek na mecz. Nasi zawodnicy muszą również zwrócić uwagę na Michałów: Batorskiego (11.4 pkt/mecz, 6.9 zb./mecz) i Moralewicza (10.4 pkt./mecz, 4.5 as./mecz). Jeśli chodzi o GTK Fluor, to po trzech zwycięstwach z rzędu w zespole panuje bardzo atmosfera. Do treningów wrócił już Emil Podkowiński, który nie wystąpił w ostatnim meczu w Kłodzku. Coraz lepiej na zajęciach prezentuje się ostatnio kontuzjowany Szymański i istnieje możliwość, że otrzyma kilka minut gry od trenera Grzegorza Pinkowskiego już w najbliższą sobotę. Przy okazji meczu zostanie również wręczona nagrodą za celny rzut z połowy podczas meczu z Albą. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców na godzinę 18, na halę gliwickiego OSiR-u. Wspomóżcie nasz zespół w walce o podtrzymanie dobrej passy!

Data 21.02.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Ważna wygrana

GTK Fluor w Kłodzku zagrało bez Emila Podkowińskiego, ale to nie przeszkodziło naszej drużynie w zdobyciu kompletu punktów. O wygranej podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego zadecydowała czwarta kwarta. Aż 17 piłek zebrał Paweł Wiekiera.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi Emil Podkowiński nie był w stanie wyjść na parkiet w Kłodzku. W jego miejsce do pierwszej piątki wskoczył Michał Damulewicz. To właśnie on wspólnie z pozostałymi zawodnikami podkoszowymi GTK Fluor zdominował pierwsze minuty spotkania. Dzięki skutecznym akcjom Łukasza Nawrota i Mariusza Bacika prowadziliśmy czterema punktami (6:10). Po chwili zmęczonego Nawrota zmienił Paweł Wiekiera i na przywitanie popisał się celną „trójką” (6:13). Na koniec pierwszej kwarty Doral zdołał zniwelować straty do czterech „oczek” po trafieniu Piotra Magdziarza (10:14).

Początek kolejnej odsłony to skuteczny rzut z dystansu w wykonaniu Bartłomieja Karolaka (12:18). Niestety kolejne minuty należały do miejscowych koszykarzy, którzy po trafieniu Bartosza Wyrwasa wyszli na prowadzenie (20:19). Na nasze szczęście w kolejnych akcjach znów z dobrej strony pokazali się nasi podkoszowi. Nawrot i Wiekiera doskonale uzupełniali się w polu trzech sekund i pozwolili GTK Fluor ponownie wyjść na prowadzenie (22:26).

Przerwa lepiej wpłynęła na podopiecznych Marcina Radomskiego, a w szczególności na Jarosława Bartkowiaka, który najpierw doprowadził do remisu, a po chwili wyprowadził Doral na minimalne prowadzenie (32:30). W tym momencie znów dał o sobie znać Karolak, który dwukrotnie przymierzył zza linii 6,75 metra (32:36). Kolejne trafienie z dystansu dołożył jeszcze Wiekiera, a kwartę zakończył celnym rzutem z wysokoku Michał Weiss (40:43).

Ostatnia część spotkania zapowiadała się niezwykle emocjonująco, bo oba zespoły nadal miały szanse na zwycięstwo. Nasza frużyna pokazała jednak klasę i przez blisko 5 minut nie pozwoliła rywalom ani razu trafić do kosza. W tym czasie GTK Fluor zdobyło 12 „oczek” i wypracowało sobie przewagę, której nie można było już roztrwonić. Sygnał do ataku ponownie dał Karolak, który trafił w tym meczu po raz czwarty zza łuku. Swój dorobek punktowy otworzył też Tomasz Wróbel, który wszystkie swoje „oczka” zdobył w tej kwarcie. W zespole gospodarzy sytuację próbował ratować Weiss, ale był osamotniony w swoich poczynaniach. Ostatecznie zespół Grzegorza Pinkowskiego wygrał w Kłodzku i zdobył bardzo ważne dwa punkty, które pozwoliły nam zrównać się dorobkiem z GKS-em Tychy i utrzymać przewagę nad Sudetami Jelenia Góra. Na koniec chcieliśmy gorąco podziękować naszym młodym koszykarzom, którzy przebywają w Nowej Rudzie na obozie, za przyjazd na mecz i doping.

Doral Nysa Kłodzko - GTK Fluor Gliwice 51:63 (10:14, 12:12, 18:17, 11:20)

Doral: Radwański 2, Kowalski, Weiss 10, Gadomski 4, Bartkowiak 17 - Magdziarz 7, Ratajczak 6, Cieślak 3 (1x3), Wyrwas 2, Barycza.

Trener Marcin Radomski.

GTK Fluor: Wróbel 8, Sobański, Damulewicz 2, Nawrot 11, Bacik 7 - Wiekiera 17 (2x3), Karolak 12 (4x3), Soehrich 6, Podulka.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 16.02.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Utrzymać kontakt z czołówką

Po kolejnej dwutygodniowej przerwie GTK Fluor Gliwice wraca na parkiet. Nasze ostatnie spotkanie z GKS-em Tychy było jednym z lepszych jakie rozegraliśmy w tym sezonie. Czy podobnie nasi zawodnicy zagrają w Kłodzku?

Doral Nysa Kłodzko, choć dziś to zaledwie 9. zespół ligowej tabeli, to jednak kilka drużyn zdołało się już przekonać o potencjale podopiecznych Marcina Radomskiego. W tym roku ekipa z Dolnego Śląska na swoim parkiecie zagrała trzy mecze, z czego dwa wygrała. Na początku stycznia w Kłodzku wygrało WKK Wrocław 84:67, ale już w kolejnych pojedynkach wyższość Doralu musieli uznać zawodnicy Pogoni Prudnik (84:75) i Hawajskich Koszul Żory (97:84). Zdecydowanie gorzej koszykarze naszego najbliższego rywala radzą sobie na wyjazdach, gdzie w całych rozgrywkach zdołali wygrać zaledwie raz w Żorach. W pierwszym meczu pomiędzy GTK Fluor, a Doralem w Gliwicach zdecydowane zwycięstwo odniosła ekipa Grzegorza Pinkowskiego, wygrywając aż 86:48. Najskuteczniejszy w tym spotkaniu w naszych szeregach był obecnie kontuzjowany Paweł Szymański, który zdobył 20 punktów. Co ciekawe, popularny „Pawlak” powoli wraca do sił po kontuzji kolana i w najbliższym czasie jest planowany jego powrót na parkiet. U kłodczan najskuteczniejszy okazał się wówczas Jakub Gadomski, który na swoim koncie zapisał 15 „oczek”.

Przed tygodniem, kiedy nasz zespół pauzował, Doral grał w Tychach i przegrał 65:78. Najlepiej w barwach gości zaprezentowali się Jarosław Bartkowiak (15 pkt., 8 zb.) i Gadomski (12 pkt., 8 zb.). Ten pierwszy jest najskuteczniejszym zawodnikiem kłodczan i średnio zdobywa 16 punktów na mecz oraz zbiera 7.8 piłki na mecz. Szczególną uwagę należy również zwrócić na Marcina Kowalskiego (12.1 pkt./mecz, 4.5 as./mecz) i Michała Weissa (10.8 pkt./mecz, 4.3 as./mecz, 1.1 przech./mecz). Doral nadal walczy o udział w play off, ale nie może sobie już pozwolić na kolejne porażki. Z drugiej strony naszej ekipie po ostatnich pauzach uciekła również czołówka i najbliższe spotkanie musimy wygrać, by utrzymać kontakt z GKS-em. Oprócz powracającego do zdrowia nie w pełni sił jest Emil Podkowiński, ale jego udział w sobotnim meczu nie jest zagrożony.

Data 14.02.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Podwójny cel zrealizowany

GTK Fluor Gliwice nie tylko zwyciężyło w dobrym stylu z GKS-em Tychy, ale również odrobiło straty z pierwszego meczu i w sytuacji, gdyby oba zespoły na koniec sezonu regularnego miały tą samą liczbę punktów, to nasza drużyna będzie wyżej.

Podopieczni Grzegorza Pinkowskiego tydzień temu nie mogli wyjść na parkiet z powodu choroby. Ta przymusowa przerwa podziałała na nasz zespół niezwykle mobilizująco. Praktycznie od pierwszych minut wszyscy ci, którzy zdecydowali się pojawić na hali OSiR-u, nie mogli żałować swojej decyzji. GTK Fluor rozpoczęło od mocnego uderzenia. Po zaledwie 180 sekundach gospodarze prowadzili 9:0 i trener Tomasz Jagiełka został zmuszony do wzięcia przerwy na żądanie. Po czasie trafił jeszcze Emil Podkowiński, który wykorzystał świetnie podanie Tomasza Wróbla i w powietrzu łapiąc piłkę efektownym wsadem spowodował, że publiczność wstała ze swoich miejsc. Dopiero w kolejnej akcji Łukasz Bodych otworzył akcją 2+1 wynik po stronie tyszan. Riposta gliwiczan była natychmiastowa. Z dystansu przymierzył Wróbel (14:3). Nasz rozgrywający rozgrywał fenomenalne zawody i pod koniec pierwszej kwarty trafił kolejny rzut zza linii 6,75 metra. W dobrej dyspozycji był również Łukasz Nawrot, który toczył zacięte pojedynki z Tomaszem Bzdyrą pod koszem, ale częściej to nas silny skrzydłowy wychodził z nich obronną ręką. Tylko w ciągu pierwszych 10 minut popisał się dwoma skutecznymi dobitkami rzutów kolegów. Po dwóch celnych rzutach wolnych Wróbla prowadziliśmy już 16 „oczkami” (27:11).

W drugiej odsłonie na parkiecie w barwach gości pojawił się Paweł Olczak. Doświadczony zawodnik dał zawodnikom GKS-u sygnał do odrabiania strat i trafił zza łuku. Po chwili jego wyczyn powtórzył Grzegorz Remin i przewaga GTK Fluor stopniała do 5 punktów (31:26). Drugi oddech udało nam się złapać po skutecznych wejściach pod kosz w wykonaniu Emila Podkowińskiego i Wróbla (38:28), ale w kolejnej akcji znów dał o sobie znać Remin, który zaliczył akcję 2+1. W tym momencie nasz zespół po raz drugi w tym spotkaniu wrzucił kolejny bieg. W ciągu kolejnych niespełna trzech minut zdobyliśmy 15 punktów, tracąc tylko dwa! Nie do zatrzymania był Wróbel, który najpierw trafił zza linii 6,75 metra, a po chwili poprawił z półdystansu (w tym momencie miał 20 „oczek”). Kolejną „trójkę” dołożył Grzegorz Podulka, a Podkowiński zapisał na swoim koncie akcję 2+1 (53:33). W kolejnej akcji zmęczony Wróbel popełnił faul i usiadł na ławce rezerwowych. Fakt ten wykorzystali podopieczni Tomasz Jagiełki i w ciągu niespełna 120 sekund zdobyli 10 punktów z rzędu. Głównie za sprawą Radosława Lemańskiego, który najpierw przymierzył z dystansu, a po chwili trafił spod kosza.

Po przerwie pierwsze punkty zdobył Podkowiński, a w kolejnej akcji zza łuku ponownie trafił Wróbel i znów mogliśmy odetchnąć z ulgą (58:43). W kontrze łatwe punkty zdobył Lemański, ale w odpowiedzi kolejną „trójkę” rzucił Wróbel. Rękawicę rzuconą przez naszego rozgrywającego podjął Lemański. Rzucający obrońca GKS-u w dwóch kolejnych akcjach przymierzył z dystansu. Łatwe punkty zdobył też Remin, który wykorzystał podanie Lemańskiego i goście znów zbliżyli się do GTK Fluor (63:57). Niezwykle aktywnego Wróbla (kolejne trafienie z półdystansu) wspomógł Nawrot. Nasz silny skrzydłowy popisał się akcją 2+1, a następnie trafił spod kosza. Nadzieję przyjezdnym dał Łukasz Bodych, trafiając z dystansu (70:64), ale szybko tym samym odpowiedział Bartłomiej Karolak.

Ostatnia część spotkania rozpoczęła się od celnego rzutu z półdystansu w wykonaniu Olczaka (74:68). W odpowiedzi kolejną dobrą akcją pod koszem popisał się weteran ligowych parkietów, Mariusz Bacik, który tego dnia zupełnie zdominował walkę pod tablicami. Po trafieniach z półdystansu w wykonaniu Wróbla i Nawrota prowadzimy już różnicą 16 „oczek” (84:68) i poważnie zaczynamy myśleć już nie tylko o zdobyciu dwóch punktów, ale również uzyskaniu korzystnego bilansu w dwumeczu.  Sytuacja komplikuje się, gdy na 90 sekund przed końcową syreną piąty faul popełnia rewelacyjnie dysponowany tego dnia Wróbel. W tym momencie prowadzimy 15 punktami (92:77), ale zdajemy sobie sprawę z tego, że końcówka będzie trudna. Uaktywnia się w tym okresie Bzdyra, który szybko zdobywa sześć punktów (97:87). W tym momencie między naszym zespołem, a GKS-em panuje idealny remis (w Tychach przegraliśmy 10 punktami), ale dość niespodziewanie w ostatniej sekundzie Lemański niepotrzebnie fauluje Karolaka. Nasz rzucający obrońca pewnie egzekwuje dwa rzuty wolne i w doskonałych humorach kibice GTK Fluor oraz sami zawodnicy mogą opuścić halę. Teraz ponownie czeka nas dwutygodniowa przerwa, po której pojedziemy do Kłodzka na mecz z Doralem.

Ten dzień był niezwykle szczęśliwy dla jeszcze jednej osoby. Celny rzut z połowy oddała jedna z naszych fanek i wygrała 800 zł! Co ciekawe, sam rzut był niezwykle emocjonujący, bo piłka zanim wpadła do kosza aż trzy razy odbiła się od obręczy. Wielkie brawa dla bohaterki i zapraszamy do udziału w zabawie na kolejnych meczach rozgrywanych w Gliwicach.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Cieszę się bardzo, że udało nam się zagrać tak dobry mecz, tym bardziej, że graliśmy bez Pawła Szymańskiego i Piotra Pustelnika. To dla nas było niezwykle istotne spotkanie, które może decydować o tym kto zajmie 4. miejsce na koniec sezonu zasadniczego. Trzeba przyznać, że wydatnie nam pomógł w tym zawodnik GKS-u, który sfaulował w ostatniej sekundzie spotkania Bartka Karolaka. Chwała dla naszego koszykarza, że wytrzymał obciążenie psychicznie i trafił oba rzuty wolne. Niestety, nie uniknęliśmy też kilku starych grzechów. Podobnie jak w meczu z Albą Chorzów wysoko prowadzimy, ale chwilowy przestój przed przerwą powoduje, że ciężko wypracowana przewaga szybko topnieje. Myślę, że mimo wszystko, to był jeden z najlepszych meczów, jakie zagraliśmy w tym sezonie. Szkoda, że teraz mamy kolejną przerwą, bo dla zespołu jest lepiej, jeśli jest w ciągłym rytmie meczowym.

Tomasz Jagiełka (GKS): Za bardzo uwierzyliśmy w siebie po tych trzech zwycięstwach w tym roku. Straciliśmy aż 99 punktów i zebrali nam 39 piłek. To znak, że gra naszych zawodników podkoszowych była dzisiaj bardzo słaba. Mieliśmy spore problemy z obroną zagrań pick and roll. W pierwszych minutach zabrakło nam walki. Staramy się rzucać z dystansu, a nie próbujemy innych rozwiązań w ataku. Efekt jest taki, że gdy piłka nie wpada do kosza, to już od samego początku musimy gonić wynik. Nie mieliśmy prawa wygrać tego meczu, tracąc aż tyle punktów. W ostatniej akcji mieliśmy rzucać z dystansu, a nie za dwa punkty, by zniwelować straty do 9 „oczek”. Cała sytuacja była rozrysowana na czasie, ale zawodnicy zadecydowali inaczej i to jest sytuacja, na która ja już nie mam wpływu.

GTK Fluor Gliwice - GKS Tychy 99:87 (27:13, 26:30, 21:23, 25:21)

GTK: Wróbel 33 (5x3), Sobański 3 (1x3), Podkowiński 18, Nawrot 22, Bacik 8 - Karolak 5 (1x3), Soehrich 4, Podulka 3 (1x3), Wiekiera 3.  

Trener Grzegorz Pinkowski.

GKS: Małek 4, Lemański 17 (3x3), Remin 19 (2x3), Bzdyra 12, Markowicz 8 - Bodych 10 (1x3), Olczak 9 (1x3), Weiss 8.

Trener Tomasz Jagiełka.

Link do pełnych statystyk.

Data 02.02.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Walka o rozstawienie

Po dwóch tygodniach przerwy spowodowanej chorobą części naszych zawodników wracamy na ligowe parkiety. Do Gliwic przyjeżdża GKS Tychy i dla obu ekip będzie to niezwykle ważne starcie, które może zadecydować o tym, kto będzie bliżej 4. miejsca.

W pierwszym meczu rozegranym w Tychach nasz zespół musiał uznać wyższość gospodarzy i przegrał 84:74. Najwięcej punktów dla tyszan zdobyli Mariusz Markowicz (20) i Dawid Weiss (15). W barwach GTK Fluor najlepiej wypadli Emil Podkowiński (16) i Paweł Wiekiera (13). Czy w Gliwicach uda nam się zrewanżować? Będzie to niezwykle trudnym zadaniem. Przez chorobę wypadliśmy z trybu meczowego i jedynym pocieszeniem może być to, że nasi najbliżsi rywale przed tygodniem pauzowali. Inna sprawa, że podopieczni Tomasza Jagiełki po przerwie świątecznej prezentują bardzo wysoką dyspozycję. Wygrali wszystkie trzy mecze, a ich wyższość musieli po kolei uznać: Pogoń Prudnik 87:66, Alba Chorzów 93:75 i Hawajskie Koszule Żory 97:86. GKS to przede wszystkim dobrze zgrany zespół bez wyraźnych liderów. Na potwierdzenie tej tezy świadczy chociażby fakt, że wśród naszych najbliższych rywali nie ma wyraźnie dominującego strzelca, a ciężar zdobywania punktów rozkłada się po równo na kilku zawodników. Oprócz od lat związanych z Tychami: Tomasza Bzdyry, Mariusza Markowicza i Pawła Olczaka bardzo dobrze spisują się koszykarze, który do zespołu dołączyli przed sezonem z MCKiS-u Jaworzno, czyli Radosław Lemański i Grzegorz Remin.

Czy nasz zespół stać na pokonanie będących na fali tyszan? Początek roku nie był dla GTK Fluor udany. Dwie porażki z AZS-em AWF-em Katowice i Pogonią Prudnik nie były dobrym prognostykiem na dalszą część sezonu. Atmosferę udało się poprawić po meczu z Albą Chorzów. Teraz nadszedł na pokonanie wysoko notowanego przeciwnika. Wszystko wskazuje na to, że kluczem do zwycięstwa będzie defensywa. GTK Fluor mocno trenuje i zawodnicy robią wszystko, by w sobotni wieczór zapisać na swoim koncie komplet punktów.

Gorąco zapraszamy wszystkich naszych kibiców w sobotę na godzinę 18 na halę gliwickiego OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26. Bądźmy szóstym zawodnikiem GTK Fluor!

Data 31.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mecz z HK Żory odwołany

Choroba zmogła naszych koszykarzy i zostaliśmy zmuszeni do przełożenia naszego najbliższego spotkania z zespołem Hawajskich Koszul Żory.

Aż siedmiu naszych zawodników nie jest zdolnych do gry. W tej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak zwrócić się do Polskiego Związku Koszykówki z prośbą o przełożenie spotkania. Władze związku po zapoznaniu się z przedstawioną dokumentacją medyczną przychyliła się do naszego wniosku i mecz z Hawajskimi Koszulami Żory został przełożony. Spotkanie ostatecznie odbędzie się 5 marca o 18.30 w Żorach.

Data 24.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pozostajemy w grze o czwórkę

GTK Fluor wygrało z Albą Chorzów na własnym parkiecie i przerwało passę trzech porażek z rzędu. Najwięcej punktów dla naszego zespołu zdobył Grzegorz Podulka, który łącznie na swoim koncie zapisał 20 „oczek”, w tym pięć razy trafiając z dystansu.

W pierwszej piątce naszego zespołu pojawił się po raz pierwszy Batłomiej Karolak. I właśnie pierwsze minuty należały do wychowanka Novum Lublin. 21-letni zawodnik w szybkim tempie dwukrotnie trafił zza linii 6,75 metra i GTK Fluor objęło 5-punktowe prowadzenie (8:3). Kolejne rzuty młodego koszykarza nie były już jednak tak skuteczne. Na szczęście dla podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego ciężar zdobywania punktów przejął Emil Podkowiński. Nasz niski skrzydłowy wejściami pod kosz rozbijał obronę rywala i powiększał przewagę GTK Fluor (22:13). Kolejną „trójkę” dla gospodarzy dołożył Michał Damulewicz.

Druga kwarta zdecydowanie należała do Grzegorza Podulki. Nasz rzucający obrońca rozstrzelał przeciwnika, trafiając pięć razy z dystansu. Co ciekawe, przy wszystkich jego rzutach asystował Tomasz Wróbel, który już w tym momencie miał na swoim koncie 8 końcowych podań, a cały mecz zakończył z liczbą aż 12 asyst. Po ostatnim rzucie zza łuku w wykonaniu Podulki nasza przewaga urosła do 25 punktów (48:23). W końcowej fazie tej części gry nasz zespół przekroczył limit przewinień i goście skutecznie wykonując rzuty wolne zdołali zniwelować straty do 17 „oczek” (53:37).

Po przerwie oglądaliśmy już dużo skuteczniejszych zawodników Alby. Nasza defensywa miała spore problemy z zatrzymaniem Tomasza Gembusa, który w wielu sytuacjach doskonale radził sobie pod koszem. Silny skrzydłowy chorzowian tylko w tej części gry zdobył 13 punktów. Kiedy w kontrze trafił Filip Czyżnielewski, a dodatkowo wykorzystał rzut wolny przyznany po faulu na nim, przewaga GTK Fluor stopniała do zaledwie 5 „oczek” (69:64). Na szczęście w końcówce tej kwarty bardzo dobrze spisał się Maciej Soehrich, który zdobywając 4 punkty powiększył naszą przewagę do 9 "oczek" (75:66).

Ostatnia kwarta rozpoczęła się po naszej myśli. Po trafieniu Podkowińskiego i celnym rzucie osobistym Wróbla nasza przewaga w 35 min. znów osiągnęła 15 punktów (83:68). Chorzowianie nie zamierzali się jednak poddać. Po skutecznych akcjach w wykonaniu Adama Spychały i Gembusa strata gości zmalała do 9 „oczek” (83:74) na 240 sekund przed końcową syreną. Kolejne 3 minuty nie przyniosły jednak poprawy dorobku podopiecznych Rafała Sobeckiego i stało się jasne, że goście nie zdołają zdobyć kompletu punktów w Gliwicach.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (GTK Fluor): Cały czas gramy bardzo nierówno. Wysoko prowadzimy i zamiast dalej grać spokojnie oraz przeprowadzać pewne akcje, to zaczynamy kombinować. Gramy rzeczy, których wcześniej w ogóle nie ćwiczyliśmy i nie mają szans się sprawdzić. Do 18 minuty meczu graliśmy bardzo dobrze, ale niestety dalej było już tylko gorzej i przez to nie udało nam się uniknąć nerwowej końcówki. Graliśmy na bardzo wysokiej skuteczności i za to muszę pochwalić zespół, a w szczególności Grzeska Podulkę, który w drugiej kwarcie „trzymał” wynik. Szkoda wcześniejszej porażki z AZS-em AWF-em Katowice, bo bylibyśmy teraz w zupełnie innym miejscu. Cieszę się, że zespół podniósł się po porażce w Prudniku i widziałem dziś u swoich zawodników spore zaangażowanie, by zmazać tamtą plamę. Wierzę, że nasza gra będzie teraz szła w dobrym kierunku. Nadal walczymy o pierwszą czwórkę przed fazą play off. Bartek Karolak będzie wartościowym wzmocnieniem zespołu. Widać, że jest to zawodnik myślący na boisku, o sporych umiejętnościach, choć trzeba przyznać, że trochę poniosła go młodzieńcza fantazja.

GTK Fluor Gliwice - Alba Chorzów 92:83 (27:15, 27:22, 21:29, 17:17)

GTK Fluor: Wróbel 9, Karolak 6 (2x3), Podkowiński 19 (1x3), Nawrot 5, Wiekiera 7 (1x3) - Podulka 20 (5x3), Damulewicz 9 (1x3), Soehrich 8, Bacik 7, Kołcz 2, Sobański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Alba: Tradecki 9, Morawiec 10 (1x3), Czyżnielewski 13, Woźniak 16, Weselak 2 - Gembus 27 (1x3), Spychała 4, Podbiał 2, Lis.

Trener Rafał Sobecki.

Link do pełnych statystyk.

Data 19.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Na przełamanie

Nowy rok nie rozpoczął się dla nas zbyt udanie. Dwie porażki spowodowały, że limit niepowodzeń został wyczerpany. Czy spotkanie z Albą Chorzów przyniesie pierwszą wygraną w tej rundzie?

Patrząc na ligową tabelę przychodzi na myśl pytanie, „Kiedy, jak nie teraz?”. To nie jest udany sezon dla Alby. Chorzowianie  w ciągu 12 spotkań zdołali wygrać zaledwie 4 razy i obecnie zajmują 8. miejsce. Podopieczni Rafała Sobeckiego wcale jednak łatwym przeciwnikiem być nie muszą. W obecnej sytuacji dramatycznie walczą o udział w play-off i uniknięcie walki o utrzymanie. W ostatniej kolejce przegrali na własnym parkiecie z GKS-em Tychy 75:93, a wcześniej w Żorach pokonali Hawajskie Koszule 102:96. Jeszcze w I rundzie rozgrywek koszykarze Alby sprawili sporą niespodziankę pokonując u siebie obecnego lidera AZS AWF Katowice 93:87. Najlepiej w barwach chorzowskiego w bieżącym sezonie prezentują się: Tomasz Gembus (13.4 punktu na mecz, 4.1 zbiórki na mecz), Łukasz Wójcik (13.4 punktu na mecz, 2.1 przechwytu na mecz) i doświadczony Krzysztof Morawiec (12.5 punktu na mecz, 2.1 asysty na mecz) . Co ciekawe, w I rundzie rozgrywek w Chorzowie GTK Fluor wygrało 79:72. Najwięcej punktów  tamtym spotkaniu zdobyli: Wójcik (21), Adam Spychała (17) i Morawiec (17) po stronie Alby oraz Emil Podkowiński (21) i Tomasz Wróbel (20) w naszym zespole. Ten ostatni dodatkowo zaliczył na swoim koncie aż 11 asyst.

Do zmian personalnych doszło w naszym zespole. W trakcie tego tygodnia do zespołu dołączył nowy zawodnik. Jest nim Bartłomiej Karolak, starszy brat Jakuba, grającego obecnie w I-ligowym MKS-ie Dąbrowa Górnicza. 20-letni koszykarz występuje na pozycji rzucającego obrońcy lub niskiego skrzydłowy i został ściągnięty do Gliwic, by zastąpić kontuzjowanego Pawła Szymańskiego. Bartłomiej Karolak całą swoją dotychczasową karierę spędził w barwach Novum Lublin. W obecnym sezonie wystąpił w 6 spotkaniach tego klubu i średnio zdobywał 11.3 punktu na mecz, 2.0 zbiórki na mecz oraz 1.8 asysty na mecz. Karolak trafił do GTK Fluor już po zamknięciu okna transferowego, ale dla zawodników występujących w Novum okres ten został przedłużony z powodu wycofania się klubu z rozgrywek II ligi grupy C już po ostatecznym terminie przeprowadzania transferów. W spotkaniu z Albą nie wystąpi Piotr Pustelnik.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w sobotę o godzinie 18 na halę OSiR-u, przy ulicy Akademickiej 26. Pomóżmy naszej drużynie przerwać serię porażek. Nasi zawodnicy potrzebują Waszego wsparcia po ostatnich nie najlepszych meczach w ich wykonaniu. Bądźcie szóstym zawodnikiem GTK Fluor!

Data 17.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Koszmarnej serii ciąg dalszy

GTK Fluor Gliwice po raz trzeci w tym sezonie musiało uznać wyższość Pogoni Prudnik. Po raz drugi katem naszej drużyny okazał się Tomasz Madziar, który zdobył 25 punktów. To już niestety trzecia porażka pod rząd podopiecznych Grzegorza Pinkowskiego.

Do Prudnika nasz zespół udał się bez kontuzjowanego Pawła Szymańskiego i Piotra Pustelnika, którego z udziału w spotkaniu wykluczyły problemy osobiste. W miejsce Szymańskiego w pierwszej piątce pojawił się Grzegorz Sobański. Spotkanie rozpoczęło się po naszej myśli, gdyż wynik otworzył celnym rzutem z dystansu Tomasz Wróbel. Po chwili tym samym odpowiedział Jarosław Pawłowski, ale w kolejnej akcji na prowadzenie wyprowadził nasz zespół Mariusz Bacik, który trafił z faulem i dołożył jeszcze jeden punkt z linii rzutów wolnych (5:8). Gospodarze nie pozwolili jednak GTK Fluor wypracować większej przewagi, a po rzucie Tomasza Łakisa po raz pierwszy w tym dniu objęli prowadzenie (10:9). Na koniec pierwszej kwarty celnym rzutem popisał Paweł Wiekiera i pierwsze 10 minut zakończyliśmy z minimalną stratą (12:11).

Na początku drugiej kwarty na linii rzutów wolnych stanął Emil Podkowiński i okazał się bezbłędny. W kolejnej akcji dwa punkty z szybkiego ataku dołożył Wiekiera i objęliśmy 3-punktowe prowadzenie (12:15). Niestety, w kolejnych akcjach lepiej prezentowali się podopieczni Tomasza Michala, a w szczególności Krzysztof Bolibrzuch, który zdobył w szybkim tempie zdobył 4 punkty (20:15). Po chwili zza linii 6,75 metra spudłował Grzegorz Podulka, ale kolejna jego próba okazała się skuteczna. Gdy ten sam zawodnik pojawił się na linii rzutów wolnych, jednym celnym rzutem osobistym doprowadził do remisu (22:22). Niestety, do przerwy zdobyliśmy już tylko dwa punkty za sprawą Łukasza Nawrota, gdy w tym czasie prudniczanie dołożyli do swojego dorobku 9 „oczek” (31:24).

Prawdziwym koszmarek dla GTK Fluor okazała się trzecia kwarta. Najpierw przy rzucie za trzy punkty Sobański sfaulował Tomasza Madziara, a ten trafił wszystkie trzy rzuty wolne. Sytuację próbował ratować Wiekiera, który w krótkim odstępie czasu zdobył 4 „oczka”. Kolejne dwa dołożył Sobański i przegrywaliśmy tylko 4 punktami (34:30). Od tego momentu do końca tej części gry zdołaliśmy już tylko zdobyć 5 „oczek” a gospodarze za sprawą Madziara i Michała Lipińskiego w szybkim tempie powiększali swój dorobek. Ostatecznie po 30 minutach gry prowadzili różnicą 18 punktów (53:35) i stało się jasne, że będzie nam niezwykle trudno odrobić tą stratę.

Na początku ostatniej części spotkania znów straciliśmy 5 punktów z rzędu (58:35) i stało się jasne, że tego spotkania nie będziemy w stanie wygrać. Sytuację próbował ratować Podulka, który tylko w trakcie czwartej kwarty zdobył 13 „oczek”, ale w swoich poczynaniach pozostał osamotniony. Ostatecznie GTK Fluor po raz trzeci w sezonie musiało uznać wyższość Pogoni i przy jednoczesnym zwycięstwie GKS-u Tychy spadliśmy na 5. miejsce w ligowej tabeli. Przed zespołem zapowiada się trudny tydzień, a najbliższe spotkanie z Albą Chorzów będzie przysłowiową potyczką z „nożem na gardle”.

Pogoń Prudnik - GTK Fluor Gliwice 80:61 (12:11, 19:13, 22:11, 27:26)  

Pogoń: Lipiński 11, Kucia 15, M. Łakis, Madziar 25 (2x3), Pawłowski 11(1x3) - T. Łakis 10, Bolibrzuch 4, Stalicki 2, Żelasko 2, Jankowski, Wilk.

Trener Tomasz Michalak.

GTK Fluor: Wróbel 7 (1x3), Sobański 2, Podkowiński 3, Wiekiera 15, Bacik 6 - Podulka 20 (4x3), Soehrich 4, Kołcz 2, Nawrot 2, Damulewicz.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 12.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Odczarować Prudnik

W I rundzie rozgrywek najbardziej zabolała nas wysoka porażka na własnej hali z Pogonią Prudnik, teraz nadszedł czas na rewanż. Zadanie niezwykle trudne, gdyż nasi najbliżsi rywale, jako jedyny zespół w lidze, na własnym parkiecie jeszcze nie przegrał.

GTK Fluor w ostatnich meczach nie notuje dobrej passy. W dwóch spotkaniach na własnym parkiecie musieliśmy kolejno uznać wyższość WKK Wrocław i AZS AWF Katowice. Choć obie potyczki były zacięte, to niestety w ostatnich kwartach lepiej prezentowali się rywale i to oni dopisywali do swojego stanu posiadania komplet punktów. Czy w najbliższym spotkaniu będzie inaczej? Będzie o to niezwykle trudno, gdyż na mecz udajemy się do Prudnika, czyli miejsca w którym zawsze grało się trudno, a jak pokazuje obecny sezon, jeszcze żaden zespół w tym sezonie nie zdołał tam wygrać. Za dodatkową mobilizację naszemu zespołowi powinna także posłużyć konfrontacja z pierwszej części sezonu, kiedy to Pogoń wysoko wygrała w Gliwicach 96:77. Zwycięstwo naszej drużynie jest bardzo potrzebne, gdyż tuż za nami plasuje się GKS Tychy, który po ostatnim zwycięstwie - właśnie z zespołem Tomasza Michalaka - zrównał się ilością punktów z naszym zespołem. Co ciekawe, nasz zespół już raz w tym sezonie występował w Prudniku. W ramach rozgrywek Intermarche Basket Cup GTK Fluor przegrało z Pogonią 91:81, grając w tym meczu bez Mariusza Bacika.

Jeśli chodzi o naszego najbliższego rywala, to prudniczanie w obecnym sezonie prezentują się wybornie. I rundę rozgrywek zakończyli na pierwszym miejscu w tabeli, mając na koncie tylko jedną porażkę. Ich pogromcą okazał się zespół AZS AWF Katowice. Runda rewanżowa nie rozpoczęła się już tak udanie dla zawodników Pogoni, gdyż w Tychach zaliczyli dość wysoką porażkę 87:66, przy okazji popełniając aż 21 strat. Najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole Tomasza Michalaka jest Jarosław Pawłowski, który zdobywa średnio 18,4 punktu na mecz, co klasyfikuje go jako czwartego strzelca całej ligi. Oprócz tego środkowy prudniczan zbiera średnio 9 piłek na mecz, co z kolei daje mu trzecią lokatę w klasyfikacji najlepiej zbierających. Drugim najlepszym strzelcem zespołu jest Szymon Kucia, który notuje średnio 13,4 punktu na mecz. Warto również zwrócić uwagę na Tomasza Madziara, który średnio zdobywa 12,4 punktu na mecz, a w meczu pucharowym przeciwko naszej drużynie zdobył aż 35 „oczek” i dodatkowo trafił siedem razy z dystansu! Z kolei w spotkaniu w Gliwicach najbardziej we znaki dał nam się Tomasz Łakis, który zdobył wówczas 23 punkty.

Jeśli chodzi o nasz zespół, to do drużyny wracają po chorobie Kosma Kołcz i Grzegorz Sobański. Niestety, przed dłuższy czas nie zobaczymy na parkiecie Pawła Szymańskiego, który w trakcie ostatniego spotkania z AZS AWF nabawił się kontuzji kolana. Popularny „Pawlak” rozpoczął już rehabilitację, ale jego przerwa w występach potrwa przynajmniej 2 miesiące.

Gorąco zapraszamy naszych kibiców w sobotę na godzinę 17.30 do Prudnika, na ulicę Łuczniczą 1. Bądźmy szóstym zawodnikiem naszego zespołu w trudnym spotkaniu z silną Pogonią.

Data 10.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Dreszczowiec ze smutnym zakończeniem

Do ostatnich sekund ważyły się losy spotkania naszego zespołu z AZS-em AWF-em Katowice. Niestety, ostatni rzut Piotra Pustelnika nie znalazł drogi do kosza i podopieczni Mirosława Stawowskiego wywieźli z Gliwic komplet punktów.

Spotkanie rozpoczęło się od celnego rzutu z dystansu w wykonaniu Marcina Ecki. GTK Fluor szybko jednak odpowiedziało za sprawą skutecznych wejść pod kosz Emila Podkowińskiego i Tomasza Wróbla, co pozwoliło nam objąć prowadzenie (4:3). W kolejnych akcjach bardzo dobrze prezentowali się nasi podkoszowi, Mariusz Bacik i Paweł Wiekiera. Dzięki ich zagraniom zwiększyliśmy przewagę do dziewięciu „oczek” (18:9). Gra katowiczan poprawiła po wejściu Tomasza Milewskiego. Po jego „trójce” i celnym rzucie z półdystansu naszego byłego zawodnika, Karola Leszczyńskiego, „Akademicy” zniwelowali straty do pięciu punktów (19:14). Pierwszą kwartę zakończył przytomnym rzutem spod kosza Bacik.

W pierwszej akcji drugiej odsłony zza łuku trafił Wróbel i GTK Fluor prowadziło 10 „oczkami” (24:14). Sygnał do odrabiania strat w szeregach gości dał Kamil Nowak, który w pierwszej kwarcie grał niewiele z powodu sporej liczby przewinień. Po jego dwóch trafieniach spod kosza i dwóch skutecznych akcjach Ecki, który także miał już na swoim koncie trzy faule, AZS AWF zbliżył się do nas na dwa punkty (26:24). Od tego momentu obserwujemy już praktycznie rywalizację kosza kosz. Na trafienie z dystansu w wykonaniu Grzegorza Podulki, szybko odpowiada Nowak akcją 2+1. Po długiej przerwie spowodowanej chorobą swoje pierwsze punkty w tej kwarcie zdobywa także Łukasz Nawrot, lecz po drugiej stronie znów obserwujemy skutecznego Nowaka. Pierwsza połowę kończy wejściem pod kosz Tomasz Zając (37:35).

Po przerwie trafia Mariusz Piotrkowski i mamy remis (37:37). GTK Fluor wraca jednak szybko na prowadzenie za sprawą Emila Podkowińskiego, który dwa razy okazuje się skuteczny na półdystansie. Po kolejnej naszej stracie łatwe punkty zdobywa Marceli Dziemba, a Ecka wykańcza wejście pod kosz i katowiczanie znów obejmują prowadzenie (41:43). Do remisu doprowadza Wróbel, który trafia zza linii 6,75 metra, a prowadzenie odzyskujemy dzięki akcji 2+1 w wykonaniu Nawrota (49:46). Po chwili przewinieniem technicznym zostaje ukarany Piotrkowski, a linii rzutów wolnych bezbłędny okazuje się Wróbel (51:48). Trzecia kwarta kończy się popisową akcją Bacika, który przejmuje piłkę na naszej połowie i sam wykańcza akcję (53:50).

Na początku ostatniej części spotkania trafia z półdystansu Maciej Soehrich i powiększamy przewagę do pięciu punktów (55:50). Niestety, podopieczni Mirosława Stawowskiego szybko doprowadzają do remisu. Dwa rzuty wolne trafia Nowak, a z dystansu znów bezbłędny okazuje się Ecka (55:55). Po akcji Milewskiego AZS AWF wychodzi na prowadzenie, ale w odpowiedzi z dystansu trafia Piotr Pustelnik (58:57). W kolejnych akcjach trafiają Dziemba oraz Leszczyński i goście wychodzą na najwyższe prowadzenie w tym spotkaniu (58:62). Wiarę w nasze zwycięstwo przywraca Wróbel, który kolejny raz trafia zza łuku (61:62). Po drugiej stronie znów skuteczny okazuje się Leszczyński, a dla nas dobitką popisuje się Podkowiński. Po chwili znów trafia Ecka, ale GTK Fluor się nie poddaje i zza linii 6,75 metra kolejny raz trafia Pustelnik (66:66). Po drugiej stronie parkietu Milewski ogrywa Bacika i z łatwością zdobywa punkty spod kosza, a po chwili to samo robi Piotrkowski z Wiekierą (68:72). Na 40 sekund przed końcem spotkania licznie zgromadzona publiczność podrywa Podulka, który okazuje się bezbłędny z dystansu (71:72). W kolejnej akcji katowiczanie grają długo, aż w końcu na rzut z trudnej pozycji musi się decydować Ecka. Na nasze szczęście pudłuje. W naszych rękach była piłka i mieliśmy ostatnią akcję. Wróbel minął Eckę i ten go sfaulował. Było to już jego piąte przewinienie i musiał opuścić parkiet. Do końca meczu zostało 5 sekund i trener Grzegorz Pinkowski poprosił o czas. Niestety, nasi zawodnicy nie zrealizowali założeń poczynionych w trakcie przerwy i w trudnej sytuacji rzut rozpaczy oddał Pustelnik. Piłka nie wpadła do kosza i nasza czwarta porażka w sezonie stała się faktem.

Pod szatnią

Marcin Ecka (AZS AWF): W Gliwicach zawsze gra się bardzo trudno, ale chcieliśmy wygrać za wszelką cenę i zrewanżować się za porażkę z pierwszej rundy. Szybko złapałem trzy przewinienia, a później trenerzy uczulali mnie, bym nie wpychał wszędzie rąk. Ostatecznie nie dotrwałem do końca, ale ostatni faul jest z pewnością usprawiedliwiony, bo Tomek Wróbel wychodził na bardzo dobrą pozycję i z pewnością zdobyłby punkty. Chcemy przystąpić do play-off z pierwszego miejsca, ale jeszcze daleka droga przed nami. Naszymi najgroźniejszymi rywalami do awansu są z pewnością GTK Fluor i WKK Wrocław. Pogoń Prudnik na swoim parkiecie też będzie bardzo groźna.

GTK Fluor Gliwice - AZS AWF Katowice 71:72 (21:14, 16:21, 16:15, 18:22)

GTK Fluor: Wróbel 20 (3x3), Szymański, Podkowiński 9, Wiekiera, Bacik 8 - Soehrich 8, Nawrot 7, Podulka 6 (2x3), Pustelnik 6 (2x3).

Trener Grzegorz Pinkowski.

AZS AWF: Ecka 15 (2x3), Jurczyński, Dziemba 8, Nowak 15, Piotrkowski 12 - Milewski 13 (1x3), Leszczyński 7 (1x3), Zając 2, Wójciak.  

Trener Mirosław Stawowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 05.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wygrać z liderem

Po przerwo świąteczno-noworocznej nasi koszykarze wracają na parkiety. Na początek II rundy rozgrywek do Gliwic przyjedzie lider rozgrywek, AZS AWF Katowice. Czy uda się GTK Fluor po raz drugi w tym sezonie pokonać „Akademików”?

 W pierwszym meczu sezonu dość nieoczekiwanie wygraliśmy z groźnym rywalem 72:66. W spotkaniu z katowiczanami bardzo dobrze zaprezentował się Tomasz Wróbel, który zdobył aż 32 punkty, w tym cztery razy trafiając z dystansu. Do swojego dorobku dołożył 8 zbiórek i 3 asysty. Zespół Mirosława Stawowskiego choć na inaugurację rozgrywek nie zaprezentował się najlepiej, to w kolejnych potyczkach pokazywał już bardzo dobrą koszykówkę. Do końca I rundy nasi najbliżsi rywale przegrali już tylko raz (w Chorzowie z Albą 93:87), a wygrali m.in. we Wrocławiu z WKK 104:100, u siebie z Pogonią Prudnik 94:67 i w Tychach z GKS-em 87:72. Tylko dwie porażki dały „Akademikom” drugie miejsce w ligowej tabeli na koniec I rundy.  Zespół ze stolicy Górnego Śląska tuż przed przerwą świąteczną rozegrał jeszcze awansem spotkanie derbowe z Mickiewiczem i podopieczni Mirosława Stawowskiego okazali się minimalnie lepsi od lokalnego rywala wygrywając 79:78, co pozwoliło im objąć prowadzenie w ligowej tabeli.

W obecnym sezonie najlepiej w szeregach katowiczan prezentują się: Mariusz Piotrkowski (18 pkt/mecz, 5.9 zb./mecz), Kamil Nowak (17.2 pkt/mecz, 4 zb./mecz), Paweł Jurczyński (12.1 pkt/mecz, 2.3 as./mecz, 1 przech./mecz), Tomasz Milewski (10.3 pkt/mecz, 4.5 zb./mecz, 2.6 as./mecz, 1.3 bl./mecz) i Marcin Ecka (8.4 pkt/mecz, 6.3 zb./mecz, 5.8 as./mecz, 1.2 przech./mecz).

W naszych barwach wszyscy zawodnicy będą gotowi do występu w sobotę. W trakcie tygodnia na drobne dolegliwości uskarżali się Grzegorz Sobański i Kosma Kołcz, ale trener Grzegorz Pinkowski będzie mógł brać ich pod uwagę przy ustalaniu składu. Co najważniejsze, do zespołu wraca Paweł Wiekiera, który w ostatnim przegranym meczu z WKK Wrocław nie mógł wystąpić z powodu choroby.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w sobotę na godzinę 18 do hali gliwickiego OSiR-u, przy ulicy Akademickiej 26! Wspomóżmy nasz zespół głośnym dopingiem w walce z czołowym zespołem II ligi.

Data 03.01.2013

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wiekiera: Chcę awansować z GTK Fluor

- Chcę awansować z GTK Fluor do I ligi. Najlepiej już w tym sezonie, a jeśli się nie uda, to najdalej za dwa - zapowiada Paweł Wiekiera, który do naszego zespołu dołączył już w trakcie rozgrywek.

Jak się czujesz w barwach GTK Fluor? - pytamy doświadczonego koszykarza.

Atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Większość spotkań wygrywamy, więc nie ma żadnych powodu do zmartwień. Dogadujemy się z chłopakami w drużynie i sztabem szkoleniowym bez większych problemów.

W swojej dotychczasowej karierze grałeś już w kilku klubach, ale teraz po raz pierwszy jesteś na Górnym Śląsku. Jak masz w związku z tym odczucia?

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Ludzie na Górnym Śląsku są dużo bardzo otwarci niż w innych regionach kraju. Spotkałem się tutaj z wieloma dowodami sympatii i pomocy ze strony różnych osób.

Grałeś m.in. w kilku klubach ekstraklasy i I ligi, jak na ich tle wypada GTK Fluor pod względem organizacyjnym?

Myślę, że w Gliwicach nie mają się czego wstydzić, aczkolwiek z pewnością jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia. Z moich informacji wynika jednak, że działacze GTK Fluor z każdym rokiem budują drużynę pod wieloma względami, nie tylko tymi sportowymi, ale również organizacyjnymi.

Oprócz Ciebie w zespole jest jeszcze jeden weteran ekstraklasowych parkietów, Mariusz Bacik, czy tak doświadczony duet poprowadzi GTK Fluor do I ligi?

Jest jeszcze za wcześnie na tego typu deklaracje, bo do końca sezonu zasadniczego została jeszcze cała runda. Jeśli wszystko będzie się układało tak jak sobie założyliśmy, to z pewnością mamy szanse na finał play off. W decydujących starciach to już może być loteria i o końcowym sukcesie będą decydować niuanse.

Kto jest najpoważniejszym kandydatem do awansu?

Wszystko wskazuje na to, że WKK Wrocław. Mają solidnych zawodników i dobrego trenera, więc na dzień dzisiejszy wydają się być najpoważniejszym kandydatem do awansu. Bardzo żałuję tego, że nie mogłem zagrać z powodu choroby w meczu przeciwko nim.

Jak planujesz swoją dalszą karierę?

Karierę miałem już zakończyć po ostatnim sezonie, ponieważ urodziła mi się córka. Zbieg okoliczności sprawił jednak, że mogę nadal występować na parkietach. Chcę awansować z GTK Fluor do I ligi. Najlepiej już w tym sezonie, a jeśli się nie uda, to najdalej za dwa.

Data 29.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

oby nam się powodziło....

…jest taki czas, co łzy w śmiech zmienia

jest taka moc, co smutek w radość przemienia

jest taka siła, co spełnia marzenia...

to właśnie magia Świąt Bożego Narodzenia

 

... wraz z opłatkiem wigilijnym

ślemy serdeczne życzenia

niech się spełnią  

i te trudne i te łatwe do spełnienia

i te duże i te małe, mówione głośno lub niemówione wcale

niech spełniają się wszystkie marzenia

a nadzieje stały się rzeczywistością…

 

… niech czas Wigilijnego Wieczoru

przyniesie spokój i radość

a każda jego chwila, żyła własnym pięknem

 

Wszelkiej pomyślności i zdrowia życzy

Zarząd

Gliwickiego Towarzystwa Koszykówki „Fluor” 

 

Data 22.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wigilia GTK

W gronie zawodników, trenerów i zarządu podsumowaliśmy chylący się ku końcowi rok 2012. Jednocześnie z ust zebranych padły ambitne deklaracje dotyczące drugiej rundy rozgrywek i przyszłości klubu.

Cała impreza (po raz drugi w historii) odbyła się w niezwykle klimatycznym miejscu, jakim jest bez wątpienia gliwicka „Stek Chata”. Oprócz specjałów, z których słynie restauracja, czyli amerykańskich steków, na stole nie zabrakło również tradycyjnych potraw wigilijnych, jak karp czy też pierogi. Suto zastawione stoły sprzyjały towarzyskim rozmowom, które w miłej atmosferze trwały do późnych godzin wieczornych.

Zanim jednak na stole pojawiły się różnego rodzaju smakołyki odbyła się część oficjalna. Jako pierwszy głos zabrał wiceprezes Jarosław Zięba. Oprócz tradycyjnych życzeń oraz humorystycznych akcentów w jego wypowiedzi nie zabrakło również obietnic dotyczących wyniku sportowego, który osiągnie zespół. Zawodnikom oznajmiono, że ewentualny awans z pewnością zostanie dodatkowo wynagrodzony. Jednocześnie wszyscy otrzymali zapewnienie, iż w przypadku promocji do I ligi każdy z koszykarzy będzie mógł pozostać w zespole.

Po wiceprezesie przyszedł czas na prezesa i do zebranych przemówił Janusz Kołcz. On z kolei przekazał wszystkim niezwykle istotne informacje dotyczące postrzegania klubu w mieście. Długofalowa praca GTK zostaje dostrzegana, a również dzięki Wam - kibicom, którzy tak tłumnie odwiedzacie halę OSiR-u - władze miasta otrzymują sygnał, że wśród gliwiczan jest spore grono sympatyków naszego zespołu.

Kolejną osobą, która podsumowała ten rok, był trener Grzegorz Pinkowski. Szkoleniowiec podziękował zawodnikom za walkę, ale jednocześnie przyznał, że tych trzech porażek można było uniknąć. Na koniec zaznaczył, że jeśli drużyna utrzyma swoją formę, to GTK powinno się liczyć w walce o awans do samego końca, a jeśli nadarzy się okazja wskoczenia do I ligi, to należy ją bezwzględnie wykorzystać.

Jako ostatni głos zabrał przedstawiciel drużyny Grzegorz Podulka. Kapitan GTK zapowiedział, że zawodnicy podejmują wyzwanie rzucone przez zarząd i dołożą wszelkich starań, aby awansować. Jak podkreślił, w drużynie jest kilku zawodników, którzy nie mają już czasu, by czekać kolejny rok na ewentualne wygranie ligi.

Za pośrednictwem naszej strony internetowej władze klubu, sztab szkoleniowy, zawodnicy oraz wszystkie osoby związane z klubem chciały gorąco podziękować kibicom za ich wsparcie w 2012 roku. Jednocześnie życzą Wam zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności i sukcesów w Nowym Roku. Bądźcie z nami także w 2013 roku!

Data 22.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Porażka na koniec rundy

Nasz zespół do przerwy prezentował dobrą koszykówkę i wszystko wskazywało na to, że udanie zakończymy rok. Niestety, po przerwie GTK zagrało słabiej, a w szeregach WKK Wrocław bardzo dobrze zaprezentowali się Artur Grygiel i Jakub Koelner, co pozwoliło gościom wywieźć dwa punkty z Gliwic.

GTK do starcia z wrocławianami przystąpiło bez Pawła Wiekiery, który nie mógł wystąpić z powodu choroby. W jego miejsce w pierwszej piątce pojawił się Mariusz Bacik. To właśnie weteran ligowych parkietów otworzył wynik skuteczną akcją pod koszem. Po chwili nasz środkowy popisał się przytomnym podaniem i wynik podwyższył Paweł Szymański. Goście pierwsze punkty zdobyli po dobitce Jana Grzelińskiego, ale szybką odpowiedź dał Tomasz Wróbel, który trafił z półdystansu (8:2). WKK próbowało niwelować straty rzutami z dystansu, ale drogę do kosza znalazła tylko próba Tomasza Nowakowskiego. Tym samym popisał się Wróbel i GTK nadal utrzymywało bezpieczną przewagę (13:7). Nasz rozgrywający pod koniec pierwszej kwarty zapisał na swoim koncie akcję 2+1 i przewaga wzrosła do 9 „oczek” (19:10). Tuż przed upływem pierwszych 10 minut goście zdołali jeszcze zdobyć 2 punkty za sprawą dobitki Artura Płatka.

W drugiej odsłonie podopieczni Pawła Turkiewicza rzucili się do odrabiania strat za sprawą Grzelińskiego i Artura Grygiela. Po „trójce” tego ostatniego wrocławianie tracili do naszego zespołu już tylko dwa punkty (21:19). Na całe szczęście dla naszej drużyny dobrą zmianę dał Michał Damulewicz, który najpierw popisał się skutecznym wejściem pod kosz, a następnie dwa razy trafił z półdystansu (29:21). Goście nie dawali jednak za wygraną. Znów dwa razy z dystansu przymierzył Grygiel (31:27). Kiedy zmęczony Bacik opuścił parkiet i jego miejsce zajął Tomasz Stankala goście zaczęli dogrywać pod kosz do doświadczonego Mirosława Łopatki, który z łatwością wykorzystywał swoją przewagę fizyczną (33:31). Przed przerwą w naszych szeregach trafili jeszcze Piotr Pustelnik, Szymański i Damulewicz, co ostatecznie pozwoliło nam schodzić na przerwę z 6 punktami przewagi (39:33).

Druga połowa rozpoczęła się od trafienia z półdystansu Szymańskiego i praktycznie przez pierwsze minuty trzeciej kwarty trwała rywalizacja kosz za kosz. Kiedy z półdystansu skutecznym rzutem popisał się Bartosz Bochno, nasza przewaga znów stopniała do trzech punktów (45:42). Chwilę oddechu dała nam kolejna akcja 2+1 w wykonaniu Wróbla (54:48). Niestety, chwilę później na parkiecie pojawił się powracający po kontuzji Jakub Koelner. Wicemistrz świata do lat 17 tuż po wejściu trafił z dystansu, a po chwili cztery „oczka” dołożył Grygiel i na koniec tej odsłony z półdystansu trafił Bartosz Diduszko, co pozwoliło WKK objąć prowadzenie (54:57).

Czwarta kwarta to już popis Koelnera, który trafiał nawet z 9 metra. GTK do walki próbował jeszcze poderwać do walki Maciej Soehrich, który dwa razy trafił z półdystansu (58:63), ale Koelner wespół z Grygielem pilnowali wyniku i stopniowo powiększali przewagę gości. Po ich dwóch „trójkach” przewaga WKK urosła do 15 punktów (61:76). W końcówce rozmiary porażki próbował jeszcze niwelować Emil Podkowiński i ostatecznie GTK uległo podopiecznym Pawła Turkiewicza różnicą 8 „oczek” (74:82).

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (GTK): W przekroju całego spotkania zagraliśmy całkiem nieźle, ale niestety w drugiej połowie zabrakło nam amunicji. Oddaliśmy 11 rzutów z dystansu, ale tylko jeden był celny. Na własnej hali takie rzeczy nie mogą się zdarzać. Dodatkowo nie trafiliśmy aż pięciu rzutów wolnych. Dodać te kilka punktów i mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć. Uczulałem zespół, że Koelner jest bardzo dobrym strzelcem z dystansu i trzeba go dobrze kryć, ale niestety zabrakło nam tego. Zdarzały nam się też szkolne , pozwalaliśmy przeciwnikom mijać do środka, co stwarzało spore zagrożenie. Zabrakło nam Pawła Wiekiery, który w ostatnich spotkaniach był wiodącą postacią, ale z udziału w tym meczu wyłączyła go choroba. Przed nami druga runda, przed którą jestem optymistą. Chcemy na pewno poprawić wynik z pierwszej części sezonu, czyli nie przegrać aż trzech spotkań.

Paweł Turkiewicz (WKK): Mamy trochę problemów zdrowotnych, ze złamanym nosem grał Bartosz Diduszko, a swój pierwszy występ po półrocznej przerwie zaliczył dzisiaj Kuba Kolener. Gra zespołu w ataku wyglądała bardzo dobrze. Dobrą zmianę dał Artur Grygiel. Słabo zagraliśmy w pierwszej połowie, więcej spodziewałem się też po naszych wysokich zawodnikach. Nasza gra wygląda coraz lepiej i po początkowych zawirowaniach organizacyjnych wracamy na właściwe tory, choć martwią mnie jeszcze przestoje w grze, które powodują, że po bardzo dobrej kwarcie potrafimy kolejną zagrać słabo. Zawodnicy zrozumieli, że nie gramy już w ekstraklasie, w II lidze i trzeba się przystosować do tych warunków. Nasza grupa nie licząc WSTK Wschowej jest dość wyrównana i każdy może wygrać z każdym. W tej chwili nie mamy jasno sprecyzowanego celu na ten sezon, w klubie musimy poukładać jeszcze sprawy organizacyjne.

GTK Gliwice - WKK Wrocław 74:82 (19:12, 20:21, 15:24, 20:25)

GTK: Wróbel 17 (1x3), Szymański 13, Podkowiński 13, Soehrich 10, Bacik 5 - Damulewicz 8, Pustelnik 6, Podulka 2, Kołcz, Stankala.

Trener Grzegorz Pinkowski.

WKK: Grzeliński 13, Bochno 7 (1x3), Diduszko 6, Nowakowski 7 (1x3), Łopatka 11 - Grygiel 18 (4x3), Koelner 10 (2x3), Płatek 10, Bojko, Leńczuk.

Trener Paweł Turkiewicz.

Link do pełnych statystyk.

Data 15.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Udanie zakończyć rok

Przed nami spotkanie kończące pierwszą rundę rozgrywek i jednocześnie mecz, który z pewnością elektryzuje kibiców obu zespołów. WKK Wrocław, to drużyna która przed  startem rozgrywek była wymieniana jako główny faworyt do awansu. Jak na ich tle wypadnie GTK?

W barwach WKK występują m.in. mający za sobą grę w ekstraklasie i reprezentacji Polski, Bartosz Diduszko (14,4 pkt/mecz, 5,3 zb./mecz), weteran ligowych parkietów Mirosław Łopatka (11,3 pkt/mecz, 5,8 zb./mecz), doświadczony Artur Grygiel (13,8 pkt/mecz, 1,8 przech./mecz), Bartosz Bochno (11,3 pkt/mecz, 1,4 przech./mecz) i niezwykle utalentowany - obecnie najlepszy podający II ligi grupy B - zaledwie 18-letni Jan Grzeliński (13 pkt/mecz, 4 zb./mecz, 7,6 as./mecz, 1,6 przech./mecz). Podopieczni Pawła Turkiewicza nie najlepiej rozpoczęli tegoroczne rozgrywki. Po dwóch zwycięstwach z Doralem Nysa Kłodzko (85:51) i Mickiewiczem Katowice (86:51), dość nieoczekiwanie wrocławianie przegrali u siebie z Sudetami Jelenia Góra (73:84). W kolejnym meczu wygrali z WSTK Wschowa Sława (97:66), ale później znów zanotowali kolejną porażkę u siebie z AZS-em AWF-em Katowice (100:104) i w Prudniku z Pogonią (76:99). Od kilku spotkań grają jednak już zdecydowanie lepiej. W ostatnim meczu pokonali u siebie silny GKS Tychy (90:73) i było to już ich trzecie zwycięstwo z rzędu (wcześniej wyższość WKK musieli uznać koszykarze Alby Chorzów (99:72) i Hawajskich Koszul Żory (81:64). Dłuższą serią wygranych legitymuje się już tylko nasz zespół.

W GTK wszyscy są gotowi do starcia z wrocławianami i z niecierpliwością oczekują tego pojedynku. Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w sobotę o godzinie 18 na halę gliwickiego OSiR-u. Pomóżmy naszym zawodnikom głośnym dopingiem w tym kluczowym dla układu tabeli spotkaniu! Przypominamy, że przy okazji spotkania odbędzie się zbiórka datków dla małej Zuzi, która cierpi na białaczkę. Prosimy nawet o najmniejsze wpłaty, gdyż w tej sytuacji każdy grosik będzie się liczył! Mamy również niespodziankę dla najmłodszych, którzy otrzymają od klubu słodki podarunek.

Data 13.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zdemolowane WSTK

GTK nie pozostawiło żadnych złudzeń WSTK Wschowa Sława i pewnie wygrało różnicą aż 38 punktów! W naszych szeregach aż pięciu zawodników zakończyło zawody z dwucyfrowym dorobkiem. Za tydzień niezwykle ważne starcie z WKK Wrocław.

Już od pierwszych akcji nasz zespół pokazał, że w żadnym przypadku nie zamierza lekceważyć rywala, który jeszcze w lidze nie wygrał. Maciej Soehrich, który wyszedł w pierwszej piątce w miejsce Emila Podkowińskiego, otworzył wynik celnym rzutem wolnym, a po chwili dołożył kolejne dwa „oczka”. W kolejnych akcjach swoją dobrą formę w ostatnich meczach podkreślił Paweł Szymański, który trafił z dystansu i wykończył szybki atak po podaniu Piotra Pustelnika. W kolejnych akcjach znów dał znać o sobie niezwykle aktywny Soehrich, który najpierw dobił rzut Pawła Wiekiery, a później zdobył kolejne dwa punkty po podaniu Tomasza Wróbel. W kolejnej akcji znów asystował Wróbel, a wykańczającym był Szymański W tym momencie wynik brzmiał aż 1:21! GTK uzyskało wysoką przewagą, która pozwoliła nam grać w kolejnych minutach z dużą pewnością siebie. Gospodarze pierwszy celny rzut z gry zaliczyli dopiero w 7 minucie pierwszej kwarty, gry trafił Przemysław Matuszewski. W naszych szeregach wysoką dyspozycję potwierdzał również Wiekiera, który spisywał się bardzo dobrze „na desce” oraz w ataku. Po jego „trójce” przewaga GTK urosła do 23 punktów (4:27). WSTK udało się w końcówce pierwszej kwarty odrobić kilka „oczek” straty za sprawą Konrada Kaptura (11:31).

Druga odsłona rozpoczęła się od celnego trafienia zza linii 6,75 metra Grzegorza Podulki, który zmienił Wróbla. W kolejnych akcjach do głosu doszli w końcu podopieczni Grzegorza Chodkiewicza. Po rzutach Jędrzeja Kowalskiego i Adama Chodkiewicza przewaga GTK zmalała do 18 punktów (19:37). W ciągu ostatnich 4 minut tej kwarty gospodarze zdobyli jednak już tylko dwa „oczka”, podczas gdy nasz zespół dołożył do swojego dorobku 10 punktów. Kolejną „trójkę” dołożył Wiekiera, a na linii rzutów wolnych bezbłędni byli Wróbel, i co ciekawe, Mariusz Bacik, który w dotychczasowych spotkaniach miał spore problemy z tym elementem gry. Ostatecznie, GTK prowadziło do przerwy różnicą aż 26 punktów (21:47).

Do tej pory GTK miał spore problemy w trzecich kwartach, szczególnie wtedy, gdy zespół wysoko prowadził do przerwy. Na całe szczęście nic takiego nie miało miejsca w meczu z WSTK. Nasz zespół wyszedł na drugą połowę w pełnym skupieniu i z chęcią dalszego powiększenia przewagi. Podobnie jak na początku spotkania, pierwsze minuty trzeciej kwarty należały do Soehricha. Nasz skrzydłowy zdobył 6 punktów z rzędu i jego passę przerwał dopiero Chodkiewicz. Dopiero w 25 min. spotkania swoje pierwsze punkty zdobył Emil Podkowiński, co jednak nie przeszkodziło mu zostać drugim strzelcem zespołu i zapisać na swoim koncie 16 punktów. Po jednym celnym rzucie wolnym Podulki na koniec trzeciej kwarty GTK prowadziło różnicą 33 „oczek” (33:66).

W ostatniej odsłonie pierwszy minuty należały do Podkowińskiego i Podulki, którzy naprzemiennie dziurawili kosz rywali. Ten drugi dwa razy trafił z dystansu. Wśród zawodników WSTK najlepiej spisywał się w tej części gry środkowy Marcin Rzeszowski, który zdobył 7 punktów. W 35 min. nasza przewaga wynosiła już 42 „oczka”, ale ostatecznie gospodarze zdołali ją trochę zmniejszyć. W miejscowym zespole żaden koszykarz nie przekroczył 10 punktów, a z kolei w naszych szeregach aż 5 zawodników zanotowało dwucyfrową zdobycz.  Warto również zwrócić uwagę na powrót Łukasza Nawrota, który po długiej przerwie spowodowanej chorobą w końcu pojawił się parkiecie. Ostatecznie GTK w bardzo dobrym stylu rozprawiło się z przeciwnikiem i na koniec pierwszej rundy zagra u siebie z bardzo silnym przeciwnikiem, jakim bez wątpienia jest WKK Wrocław.

WSTK Wschowa Sława - GTK Gliwice 45:83 (11:31, 10:16, 12:19, 12:17)

WSTK: Zgrzebnicki 2, Matuszewski 6 (1x3), W. Rzeszowski 3, Jaworski 3 (1x3), Chodkiewicz 9 (1x3) - Rzeszowski 9, Kowalski 5, Kaptur 4, Chałupka 4, M. Dopierała, Tyborowski.

Trener Grzegorz Chodkiewicz.

GTK: Pustelnik, Wróbel 8, Szymański 11 (1x3), Soehrich 19, Wiekiera 15 (2x3) - Podkowiński 16, Podulka 10 (3x3), Bacik 3, Stankala 1, Kołcz, Nawrot, Sobański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 08.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Do Wschowej po czwarte zwycięstwo z rzędu

Po przekonującym zwycięstwie z Sudetami Jelenia Góra nasz zespół udaje się do Wschowej, gdzie zmierzy się z outsiderem rozgrywek WSTK. Nasi najbliżsi rywale nie wygrali jeszcze spotkania w bieżących rozgrywkach, ale przed tygodniem rozegrali dobre spotkanie w Tychach.

Wschowsko Sławskie Towarzystwo Koszykówki istnieje od 21 kwietnia 2008 roku. Powstało w porozumieniu pomiędzy Sławskim Klubem Koszykówki oraz działaczami chcącymi reaktywować koszykówkę męską we Wschowie. Dzięki tym działaniom powstała symbioza pomiędzy dwoma miastami, Sławą i Wschową oraz społecznością Powiatu Wschowskiego. W poprzednim sezonie WSTK wywalczyło awans do II ligi. W bieżącym sezonie zespół Grzegorza Chodkiewicza ma za sobą osiem spotkań, ale w żadnym nie zdołał jeszcze zdobyć kompletu punktów. Beniaminek rozgrywek przegrał po kolei z: Mickiewiczem Katowice (51:73), Sudetami Jelenia Góra (63:94), WKK Wrocław (66:97), AZS-em AWF-em Katowice (53:92), Pogonią Prudnik (67:74), Albą Chorzów (74:84), Hawajskimi Koszulami Żory (63:80) i GKS-em Tychy (56:64). Najsilniejszymi punktami zespołu są; Adam Chodkiewicz (14 pkt/mecz, 6,4 zb./mecz), Paweł Jaworski (9,4 pkt/mecz, 6,4 zb./mecz), Wojciech Rzeszowski (8,6 pkt/mecz) i Mariusz Zgrzebnicki (7 pkt/mecz, 2,3 as./mecz).

W naszym zespole panuje doskonała atmosfera po trzech kolejnych zwycięstwach i nikt nie dopuszcza myśli, by ze Wschowej nie przywieźć dwóch punktów. - Nie zamierzamy w żadnym wypadku lekceważyć przeciwnika. Wbrew pozorom to nie musi być łatwe spotkanie, rywale chcą w końcu wygrać i zrobią wszystko, by to osiągnąć. Wierzę, że zespół podejdzie z właściwym zaangażowaniem do tego meczu - mówi trener GTK, Grzegorz Pinkowski.

Spotkanie zostanie rozegrane w najbliższą sobotę o godzinie 17 we Wschowej. Trzymajmy kciuki za nasz zespół, by zwyciężył po raz czwarty z rzędu.

Data 06.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Sudety odprawione z kwitkiem

GTK praktycznie przez całe spotkanie kontrolowało przebieg wydarzeń na parkiecie i pewnie pokonało Sudety Jelenia Góra. W naszych szeregach z bardzo dobrej strony pokazali się: debiutujący w pierwszej piątce Piotr Pustelnik (12 pkt., 8 as.) i Paweł Wiekiera (21 pkt., 10 zb.).

W porównaniu z poprzednim spotkanie w pierwszej piątce GTK doszło do dwóch zmian. W miejsce Tomasza Wróbla wskoczył Piotr Pustelnik, a Kosmę Kołcza zastąpił Michał Damulewicz. Z kolei w szeregach gości powrócił po kontuzji barku najskuteczniejszy strzelec rozgrywek II ligi grupy B, Łukasz Niesobski. Już pierwsze akcje spotkania pokazały, że oba zespoły w głównej mierze postawią w tym spotkaniu na ofensywę. Po skutecznej dobitce Pawła Szymańskiego i „trójce” Pustelnika objęliśmy 5-punktowe prowadzenie (5:0). Koszykarze Sudetów nie zamierzali jednak odpuszczać i prowadzeni przez Rafała Niesobskiego zdołali zniwelować straty oraz wyjść na minimalne prowadzenie (8:9). Odpowiedzią na dobrą dyspozycję Rafała Niesobskiego był Paweł Wiekiera, który w krótkim odstępie czasu dwukrotnie przymierzył z dystansu. Kolejne dwa celne rzuty zza linii 6,75 metra dołożył Szymański i nasza przewaga sięgnęła 13 „oczek” (24:11). Trener zespołu z Jeleniej Góry, Artur Czekański szybko poprosił o przerwę na żądanie, co przyniosło dla gości oczekiwany skutek. Do gry włączył się Łukasz Niesobski, po jego rzucie z półdystansu i akcji 2+1 goście zniwelowali straty do 8 punktów (24:16). Pierwszą kwartę zakończył skuteczną akcją Pustelnik (28:18).

Druga odsłona rozpoczęła się od trafienia z dystansu Rafała Niesobskiego, ale już w kolejnych akcjach nasz zespół powrócił na właściwe tory. Z faulem trafił Mariusz Bacik, a po jego dodatkowym rzucie wolnym rywal nieprawidłowo zbił piłkę z obręczy kosza i do jego dorobku zostały doliczone kolejne dwa „oczka”. Po chwili również Szymański będąc faulowanym także trafił do kosza, a również na linii rzutów wolnych spisał się bez zarzutu i przewaga GTK wzrosła do 14 punktów (35:21). Za wygraną nie dawał Rafał Niesobski, który praktycznie w pojedynkę ciągnął do przodu zespół Sudetów (do przerwy zdobył 17 „oczek”). Po jego kolejnej celnej „trójce” i akcji 2+1 straty jeleniogórzan zmalały do 9 punktów (44:35). Końcówka tej części gry znów jednak należała do Pustelnika, który rozgrywał bardzo dobre zawody. Rozgrywający GTK najpierw przymierzył z dystansu, a następne w ostatniej akcji drugiej kwarty skutecznie wykończył swoje wejście pod kosz (55:44).

Po przerwie znów dał o sobie znać Rafał Niesobski, który trafił zza łuku, ale tym samym szybko odpowiedzieli Szymański i Wiekiera (63:49). W kolejnej akcji kontuzji stawu skokowego doznał Łukasz Niesobski i szanse gości na odrobienie strat znacznie zostały ograniczone. Bardzo dobrze prezentował się w tym fragmencie gry Maciej Soehrich, który wykorzystywał dobre podania kolegów i pewnie zdobywał kolejne punkty. Po dynamicznym wejściu pod kosz na koniec kwarty w wykonaniu Emila Podkowińskiego przewaga GTK wzrosła do 21 „oczek” (77:56).

Wszystko wskazywało na to, że naszemu zespołowi nie może się już stać nic złego w ostatnim fragmencie gry. Sudety do końca jednak walczyły o korzystny rezultat. Bardzo dobrze w czwartej kwarcie spisywał się Jakub Czech. Po jego rzucie z półdystansu przewaga GTK stopniała do 13 punktów (79:66). Sytuację uspokoili bardzo dobrze dysponowany tego wieczoru Wiekiera i akcją 2+1 Podkowiński (86:70). W końcowych fragmentach spotkania doszło do sytuacji, na którą warto było czekać cały mecz. Kozłujący piłkę Pustelnik zza linii 6,75 metra rzucił piłkę nad kosz, a wbiegający ze skrzydła Podkowiński efektownym wsadem wykończył całą akcję przy aplauzie licznie zgromadzonych kibiców. Wynik spotkania ustalił Tomasz Stankala, który chwilę wcześniej pojawił się po raz pierwszy na parkiecie.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (GTK): Bardzo dobrze rozpoczęliśmy to spotkanie, ale nasza postawa w czwartej kwarcie pozostawiała już wiele do życzenia. Prowadziliśmy różnicą 20 punktów i zamiast starać się jeszcze powiększyć tą przewagę, to zespół osiada na laurach. Muszę w takich sytuacjach brać wówczas przerwę na żądanie i tłumaczyć zawodnikom podstawowe rzeczy. Za dużo popełniamy jeszcze błędów, które nie wynikają z agresywnej obrony rywala. Cieszę się, że z tak silnym zespołem potrafiliśmy generalnie zagrać dobre spotkanie. Naszym celem było wyłączenie z gry braci Niesobskich i choć nie do końca nam się to udało, to ostatecznie okazało się, że nie da się w dwójkę wygrać meczu. W niektórych akcjach ciągle brakuje nam cierpliwości, ale generalnie wydaje mi się, że z meczu na mecz gramy coraz lepiej. Ozdobą meczu była akcja Pustelnika z Podkowińskim. Ćwiczona jest już od dłuższego czasu, ale dopiero teraz nadarzyła się stosowna okazja, by ją zaprezentować i podziękować kibicom za to, że tak tłumnie przychodzą na nasze mecze. Jesteśmy w dobrej sytuacji w ligowej tabeli, ale nie możemy zapominać, że przed nami jeszcze wiele spotkań, a przede wszystkim te kluczowe w play off.

Artur Czekański (Sudety): Przeciwnik bardzo dobrze wszedł w spotkanie, a my mu na to pozwoliliśmy. GTK trafiło sporo rzutów z dystansu, ale na usprawiedliwienie muszę dodać, że większość z nich przez ręce naszych zawodników. Nam z kolei nie wpadło kilka rzutów i zrobiła się przewaga najpierw 10, a później 15 punktów. Przy tak doświadczonym przeciwniku ciężko jest odrabiać takie straty. Łukasz Niesobski grał w tym meczu z kontuzją, a teraz jeszcze złapał drugą. Mamy sporo nieszczęścia w tym sezonie, bo to już kolejny uraz. Kiedy jesteśmy w pełnym składzie, to jesteśmy w stanie powalczyć z najlepszymi zespołami w tej lidze. W tym sezonie gramy tylko o utrzymanie, gdyż bez odpowiednich środków finansowych nie da się grać w I lidze, co pokazały nasze wcześniejsze próby. Dodatkowo chcemy ogrywać młodych zawodników.

GTK Gliwice - Sudety Jelenia Góra 93:71 (28:18, 27:26, 22:12, 16:15)

GTK: Pustelnik 12 (2x3), Szymański 21 (3x3), Podkowiński 13, Damulewicz 2, Wiekiera 20 (4x3) - Soehrich 14, Bacik 8, Stankala 2, Kołcz 1, Podulka, Wróbel.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Sudety: Kozak 6, Ł. Niesobski 11, R. Niesobski 22 (4x3), Wilusz 4, Minciel 7 - Czech 13, Wojciul 5 (1x3), Taraszkiewicz 3, Ostrowski, Raczek.

Trener Artur Czekański.

Link do pełnych statystyk.

Data 02.12.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Początek kampanii grudniowej

Do końca pierwszej rundy rozgrywek pozostały trzy spotkania. Pierwsze z nich, z Sudetami Jelenia Góra, już w najbliższą niedzielę. Celem jest wygranie wszystkich meczów do końca roku, ale zarówno potyczka z Sudetami, jak i WKK Wrocław może być niezwykle zacięta.

Po dwóch zwycięstwach z teoretycznie słabszymi drużynami czeka nas starcie z silnym zespołem Sudetów Jelenia Góra. Rywale to zespół, który jeszcze do niedawna występował z powodzeniem na I-ligowych parkietach (w latach 2008-2010, 2011-2012). Również w bieżącym sezonie nasi najbliżsi przeciwnicy potrafili sprawić niespodziankę wygrywając z WKK we Wrocławiu (83:74). Oprócz tego zespół Artura Czekańskiego wygrał u siebie z WSTK Wschowa Sława (94:63) i Albą Chorzów (92:77) oraz na wyjeździe z Hawajskimi Koszulami Żory (92:76). Sudety mają także na swoim koncie trzy porażki, na własnym parkiecie z AZS-em AWF-em Katowice (79:95) i GKS-em Tychy (71:83) oraz na wyjeździe z Pogonią Prudnik (73:87). Obecnie drużyna z Jeleniej Góry zajmuje 6. miejsce w ligowej tabeli.

O sile Sudetów w bieżącym sezonie decydują w głównej mierze bracia Rafał i Łukasz Niesobscy oraz Jakub Czech. Łukasz Niesobski jest obecnie najlepszym strzelcem rozgrywek grupy B II ligi, ale w ostatnim meczu z GKS-em Tychy nie wystąpił z powodu kontuzji barku i jego występ w Gliwicach również stoi pod względem zapytania. Jego brat Rafał, w poprzednim sezonie występował w Open Florentynie Pleszew. Oprócz niego do zespołu przed sezonem dołączył Aleksander Raczek ze Śląska Wrocław i inny gracz Open Florentyny, Jakub Czech. Po stronie strat należy zapisać odejście: Artura Kijanowskiego (UMKS Kielce), Tomasza Prostaka, Przemysława Hajnsza (obaj Śląsk Wrocław), Bartłomieja Józefowicza (Doral Nysa Kłodzko), Oskara Bukowieckiego (PGE Turów Zgorzelec), Sebastiana Balcerzaka, Marcina Sterengi i Marka Kołtuna.

Nasz zespół w ostatnim spotkaniu z Mickiewiczem zaprezentował bardzo dobrą dyspozycję w ofensywie, ale w obronie nadal jest sporo elementów do poprawy przed meczem z zespołem z Jeleniej Góry. Wszyscy zawodnicy są gotowi do gry w najbliższym spotkaniu.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w najbliższą niedzielę o 18.30 na halę OSiR-u przy ulicy Akademickiej 26 w Gliwicach. Pomóżmy podtrzymać serię zwycięstw naszemu zespołowi głośnym dopingiem!


 

Data 30.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Powrót z dalekiej podróży

Choć początek spotkania zdecydowanie należał do GTK, to w kolejnych kwartach to katowiczanie sprawiali lepsze wrażenie. Na szczęście w ostatniej odsłonie podopieczni Grzegorza Pinkowskiego zagrali bardzo dobrze i ostatecznie dwa punkty pojechały do Gliwic.

GTK rozpoczęło w identycznym zestawieniu jak w zwycięskim spotkaniu z Doralem Nysa Kłodzko. Do zmian musiało dojść w ekipie Mickiewicza, gdyż po ostatnim spotkaniu z GKS-em Tychy aż dwóch koszykarzy było zawieszonych. Miejsce Michała Batorskiego i Rafała Sebrali zajęli Marcin Strzelecki i Krzysztof Wosz. Jak widoczny był brak dwóch czołowych zawodników katowiczan pokazały pierwsze minuty spotkania. Nasz zespół rozpoczął rewelacyjnie i po pierwszych akcjach prowadził 12:0. Pierwsze punkty dla miejscowych zdobył dopiero Michał Moralewicz. Swoją wysoką dyspozycję z poprzedniego spotkania wkrótce potwierdził Paweł Szymański i po jego trafieniu z kontry GTK prowadziło aż 22:7. Pierwszą kwartę zakończyło trafienie z dystansu Pawła Wołka-Jankowskiego (14:25).

Niestety, w drugiej odsłonie gospodarze zaprezentowali się zdecydowanie lepiej. Bardzo dobrą zmianę dał Dawid Kołakowski, który wykorzystując swój wzrost zdobywał łatwe punkty spod kosza. To po rzucie środkowego Mickiewicz doprowadził do wyrównania (35:35). Na przerwę schodziliśmy jednak z minimalną przewagą po „trójce” Piotra Pustelnika (41:45).

Po przerwie znów oglądaliśmy ambitną pogoń podopiecznych Sebastiana Breguły. Bardzo dobrze spisywał się doświadczony Łukasz Kosmowski. Po jego akcji katowiczanie objęli po raz pierwszy prowadzenie (47:46). Szybko jednak rzutem z dystansu popisał Tomasz Wróbel, ale po drugiej stronie tym samym odpowiedział Wołk-Jankowski (56:53). Do remisu doprowadził chwilę wcześniej wprowadzony Grzegorz Podulka. Kolejne akcje to jednak dalszy popis Wołka-Jankowskiego i po 30 minutach Mickiewicz prowadził 65:60.

Ostatnia odsłona to już popis Podulki, który cztery razy trafił za trzy punkty, w tym ani razu się nie myląc. Kolejne dwie „trójki” dołożyli Szymański (łącznie w meczu trafił pięć razy zza linii 6,75 metra) i Wiekiera. Wobec tak dobrej dyspozycji strzeleckiej naszego zespołu ambitnie grający gospodarze nie potrafili utrzymać swojej przewagi i ostatecznie musieli uznać wyższość GTK. Na 45 sekund przed końcem spotkania Mickiewicz zniwelował jeszcze straty do pięciu „oczek” (82:87), ale w kolejnych akcjach nie potrafił już trafić do kosza.

Pod szatnią

Sebastian Breguła (Mickiewicz): Zabrakło nam dzisiaj i pierwszego trenera, który przebywa na stażu w USA i dwóch kluczowych zawodników, co było rezultatem decyzji sędziowskich w poprzednim meczu w Tychach. Z nimi ten mecz mógłby wyglądać zdecydowanie inaczej. Początek był niemrawy w naszym wykonaniu, ale to dlatego, że zespół był zdeprymowany. Po drugiej stronie na parkiecie pojawiły się takie nazwiska jak Bacik, Wiekiera czy też Podkowiński. Na szczęście w kolejnych minutach pokazaliśmy kilka ciekawych akcji i to napędziło zespół. W końcówce niestety zabrakło nam sił i wyszło to, że graliśmy przez cały mecz tylko ośmioma zawodnikami. Naszym celem jest zapewnienie sobie spokojnego utrzymania, ale po dwóch ostatnich meczach możemy śmiało patrzeć do przodu i postaramy się powalczyć o udział w play-off. Mamy korzystny rozkład gier w drugiej rundzie.

Grzegorz Pinkowski (GTK): Naszym największym problemem jest to, że nie potrafimy utrzymać pełnej koncentracji meczowej. Wysoko prowadziliśmy w pierwszej kwarcie, ale jedna nieodpowiedzialna kontra w naszym wykonaniu napędziła zespół gospodarzy. Rywale grali dzisiaj osłabieni i boję się pomyśleć, jak mógłby wyglądać mecz w pełnej obsadzie. Duże słowa uznania dla Pawła Wiekiery, który zaprezentował się skutecznie w ataku i obronie. Niestety, nadal potrafimy popełniać katastrofalne błędy, w głupi sposób faulujemy. Daliśmy sobie zebrać aż 14 piłek na naszej tablicy. Z drugiej strony po niektórych naszych akcjach ręce same składają się do oklasków. Do końca pierwszej rundy pozostały trzy mecze i chcemy je wygrać.

Mickiewicz Katowice - GTK Gliwice 82:88 (14:25, 27:20, 24:15, 17:28)

Mickiewicz: Moralewicz 13, Strzelecki 7, Jagieła 2, Kosmowski 26, Wosz 1 - Wołk-Jankowski 15 (2x3), Kołakowski 12, Wawrzyniak 6.

Trener Sebastian Breguła.

GTK: Wróbel 10 (1x3), Kołcz 4, Szymański 28 (5x3), Podkowiński 3, Wiekiera 14 (2x3) - Podulka 17 (5x3), Pustelnik 7 (2x3), Soehrich 5, Bacik, Sobański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 25.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Powtórzyć wynik z rozgrywek pucharowych

Po raz drugi w tym sezonie GTK zmierzy się w Katowicach z Mickiewiczem. W pierwszym spotkaniu w ramach Pucharu PZKosz nasz zespół okazał się lepszy. Czy tym razem będzie podobnie?

W poprzednim sezonie Mickiewicz po zaciętych bojach z Hawajskimi Koszulami Żory spadł z II ligi, ale dzięki wykupieniu „dzikiej karty” znów mógł zagrać na tym samym poziomie ligowym. Po sezonie 2011/12 z zespołu odszedł Grzegorz Zadęcki (Hawajskie Koszule), a do drużyny dołączyli: Dawid Kołakowski (Trefl II Sopot), Rafał Sebrala (Pułaski Warka) i Marcin Strzelecki (AZS WSGK Polfarmex Kutno). Rozgrywki ligowe katowiczanie rozpoczęli od zwycięstwa we Wschowej z miejscowym WSTK 73:51. W kolejnych spotkaniach musieli jednak kolejno uznać wyższość: WKK Wrocław (51:86), AZS-u AWF-u Katowice (75:89), Pogoni Prudnik (74:88). Następnie Mickiewicz wygrał w Chorzowie z Albą 94:87. Kolejne dwa spotkania to znów porażki, tym razem z Hawajskimi Koszulami Żory (91:82) i GKS-em Tychy (82:71). Łącznie katowiczanie mają więc na swoim koncie dwa zwycięstwa i pięć porażek, co daje im obecnie 9. lokatę w ligowej tabeli. Już w obecnym sezonie w meczu I rundy Pucharu PZKosz wygraliśmy z Mickiewiczem 85:73, choć przez trzy kwarty to gospodarze nadawali ton wydarzeniom na parkiecie. W bieżącym sezonie najlepiej w szeregach naszego najbliższego rywala prezentują się: Łukasz Kosmowski (14,9 pkt/mecz, 6,0 zb./mecz), Michał Batorski (12,7 pkt/mecz, 6,1 zb./mecz) i Rafał Sebrala (10,6 pkt/mecz). Sporym osłabieniem Mickiewicza jest brak pierwszego trenera. Adam Kubaszczyk wyjechał na staż do USA i obecnie drużynę prowadzi dotychczasowy II trener, Sebastian Breguła.

W Gliwicach po ostatnim wysokim zwycięstwie z Doralem Nysa Kłodzko panuje bardzo dobra atmosfera. Wszyscy zawodnicy trenują z pełnym obciążeniem. Do treningów z zespołem powrócił już Łukasz Nawrot. Nową umowę podpisał Paweł Wiekiera, który w dotychczasowych meczach pokazał, że warto było sprowadzić go do GTK.

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w niedzielę o 18.30 do Katowic na małą halę Spodka. Pomóżmy naszej drużynie wygrać kolejne spotkanie!

Data 23.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Efektowny pogrom

GTK nie dało żadnych szans przeciwnikowi i rozgromiło Doral różnicą blisko 40 punktów. Nasz zespół dominował w każdej z kwart. Bardzo dobrze zaprezentował się Paweł Szymański, który zdobył 20 „oczek”.

Po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszej piątce zawody rozpoczął Kosma Kołcz, który z dobrej strony pokazał się już w Prudniku w spotkaniu z Pogonią w ramach Pucharu PZKosz. Do wyjściowego składu wrócił też Paweł Szymański i jak się później okazało w pełni spłacił zaufanie, jakim ponownie obdarzył go szkoleniowiec Grzegorz Pinkowski. Goście do meczu przystąpili bez swojego lidera, Jarosława Bartkowiaka, który doznał urazu w poprzednim meczu ligowym z GKS-em Tychy. Jego brak był dość wyraźny i koszykarze Dorala nie mieli praktycznie żadnych atutów, żeby przeciwstawić się naszemu, podrażnionemu ostatnimi porażkami, zespołowi. W pierwszej kwarcie to właśnie rzuty z dystansu Szymańskiego i podkoszowe akcje Emila Podkowińskiego pozwoliły nam uzyskać wyraźną przewagę (22:13). W drugiej odsłonie kolejnymi „trójkami” popisali się Grzegorz Podulka i Paweł Wiekiera, a tuz przed przerwą skuteczną dobitką popisał się Kołcz i nasze prowadzenie wynosiło 21 punktów (47:26). Trzecia kwarta to znów popis duetu Szymański – Podkowiński, którzy naprzemiennie dziurawili kosz rywali. Po rzucie tego pierwszego osiągnęliśmy przewagę 33 „oczek” (61:28). Ostatnia część spotkania to już popis naszych rezerwowych.  Prowadzenie powiększali głównie Maciej Soehrich i Grzegorz Sobański.

Zwycięstwo z Doralem pozwoliło nam przesunąć się na 4. pozycję w ligowej tabeli, ale różnica między 2., a 9. miejscem wynosi zaledwie dwa punkty. Za tydzień zmierzymy się w Katowicach z Mickiewiczem.

GTK Gliwice - Doral Nysa Kołodzko 86:48 (24:13, 23:13, 20:10, 19:12)

GTK: Wróbel 5 (1x3), Kołcz 6, Szymański 20 (3x3), Podkowiński 17, Wiekiera 12 (2x3) - Soehrich 10, Damulewicz 5, Sobański 4, Podulka 3 (1x3), Bacik 2, Stankala 2, Pustelnik.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Doral: Magdziarz, Kowalski 4, Józefowicz 6, Barycza 4, Gadomski 15 - Weiss 10, Cieśla 5 (1x3), Ratajczak 4, Radwański, Ulrich.

Trener Marcin Radomski.

Link do pełnych statystyk.

Data 17.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wygrać na przełamanie

Po półtora tygodniowej przerwie koszykarze GTK wracają na parkiet. Naszym najbliższym rywalem będzie Doral Nysa Kłodzko, który do tej pory ma na koncie tylko jedną wygraną.

Nasz zespół w ostatniej kolejce pauzował. Wcześniej w ramach Pucharu PZKosz zmierzył się z Pogonią w Prudniku i niestety po raz drugi w tym sezonie musieliśmy uznać wyższość zespołu Tomasza Michalaka. Również w naszym ostatnim ligowym spotkaniu zanotowaliśmy porażkę. W Tychach przegraliśmy z GKS-em 84:74. Obecnie w ligowej tabeli zajmujemy 6. miejsce z bilansem 3 zwycięstw i 2 porażek. Czy uda nam się przerwać serię dwóch porażek z rzędu? Nadarza się ku temu doskonała okazja. Nikt w naszym zespole nie narzeka na urazy i wszyscy trenują z pełnym obciążeniem. Dodatkowo nasz najbliższy przeciwnik, Doral Nysa Kłodzko jest przedostatni w ligowej tabeli i na swoim koncie ma tylko jedną wygraną, którą odniósł przed dwoma tygodniami w Żorach z Hawajskimi Koszulami (86:72). Oprócz tego zespół Marcina Radomskiego przegrał 5 razy (z WKK Wrocław 85:51, z AZS-em AWF-em Katowice 86:75, z Pogonią Prudnik 88:74, z Albą Chorzów 80:66 i z GKS-em Tychy 77:60). Zdecydowanie lepiej idzie naszym rywalom w rozgrywkach Pucharu PZKosz, gdzie awansowali do III rundy rozgrywek, w której zmierzą się ze Śląskiem Wrocław, po tym jak w dwóch pierwszych rundach pokonali rezerwy Śląska Wrocław i WSTK Wschowa Sława. Przed sezonem w Kłodzku dokonano kilku wzmocnień i póki co zespół spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Z Doralem kontrakty podpisali:  Artur Barycza (ostatnio MKS Otmuchów), Marcin Kowalski (WKS Śląsk Wrocław), Piotr Magdziarz (Alba Chorzów) oraz Bartłomiej Ratajczak (KK Wałbrzych). Z kolei zespół opuścili: Michał Lipiński (Pogoń Prudnik), Jan Kurowski, Marcin Sterenga, Grzegorz Kruk, Bartosz Zubik. W obecnych rozgrywkach najlepiej spisuje się środkowy Jarosław Bartkowiak, który zdobywa blisko 20 punktów na mecz i 6,5 zbiórki na mecz. Kłodczan z pewnością nie należy lekceważyć, o czym świadczy chociażby niespodziewana wygrana w Żorach.

Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców w sobotę na godzinę 18 na halę OSiR-u w Gliwicach, przy ulicy Akademickiej 26. Wspomóżmy nasz zespół gorącym dopingiem i pomóżmy mu przerwać serię porażek!

Data 15.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Nieudany rewanż

Kolejny raz o przegranej GTK zadecydowała fatalna postawa w trzeciej kwarcie. Porażka z Pogonią Prudnik oznacza pożegnanie z rozgrywkami Pucharu PZKosz. Naszym katem okazał się Tomasz Madziar, który zdobył 35 punktów, w tym siedem razy trafiając z dystansu.

GTK przystąpiło do pucharowego pojedynku bez Mariusza Bacika. W jego miejsce w pierwszej piątce pojawił się Michał Damulewicz. Oprócz tego miejsce Pawła Szymańskiego zajął Grzegorz Sobański. Już od pierwszych minut ton wydarzeniom na boisku nadawali gospodarze. Pierwsze osiem punktów w meczu zdobyli prudniczanie. W ich szeregach brylował zwłaszcza Jarosław Pawłowski, który zdobył sześć „oczek”. Nasz dorobek punktowy otworzył dopiero Paweł Wiekiera. Po trafieniu Macieja Lepczyńskiego było już 12:2, ale od tego momentu w naszym zespole nastąpiło przebudzenie. Dodatkowo faulem technicznym został ukarany Pawłowski i na linii rzutów wolnych stanął Wiekiera. Okazał się bezbłędny i po trafieniu czterech rzutów osobistych doprowadził do stanu 12:10. Po chwili celną „trójką” popisał się Tomasz Madziar, ale tym samym odpowiedział Wiekiera (18:15). Zawodnik gospodarzy nie dawał jednak za wygraną i kolejny jego rzut z dystansu także znalazł drogę do kosza (23:17). Straty próbowali odrabiać Emil Podkowiński, ale nadal dobrze dysponowany był Madziar i dzięki niemu Pogoń utrzymała przewagę (27:21).

Na otwarcie drugiej kwarty zza linii 6,75 metra trafił Podulka, ale znów odpowiedział mu Madziar (30:24). Po akcjach Podkowińskiego i Macieja Soehricha zbliżyliśmy się już do gospodarzy na dwa punkty różnicy (30:28), ale znów dał o sobie znać niesamowicie dysponowany tego dnia Madziar, który trafił kolejną „trójkę”. Na szczęście również Podulka przymierzył zza łuku (33:31). Kolejna akcja, to jednak trafienie za trzy Szymona Kucii i kolejny celny rzut Madziara (38:33). W odpowiedzi doprze zaprezentował się chwilę wcześniej wprowadzony na parkiet Paweł Szymański i zredukował prowadzenie Pogoni do zaledwie jednego „oczka” (38:37). W tym momencie trener Michalski ściągnął z parkietu Madziara, który do tego momentu zdobył 19 punktów, w tym pięć razy trafiając z dystansu! W kolejnej akcji trafił Damulewicz i GTK pierwszy raz tego dnia wyszło na prowadzenie. Niestety, tylko na chwilę, bo po dwóch akcjach Bartosza Trytka, to prudniczanie minimalnie prowadzili po pierwszej połowie (49:47).

Po przerwie, tradycyjnie już, GTK rozpoczęło ospale. W efekcie czego, gospodarze po „trójkach” Marcina Łakisa, Madziara i Pawłowskiego wyszli  aż na 14-punktowe prowadzenie (61:47). Straty próbował odrabiać Podkowiński, który zdobył sześć „oczek” z rzędu (61:53). Po trafieniu Podulki zbliżyliśmy się nawet na pięć punktów różnicy (64:59), ale gospodarze szybko uspokoili sytuację za sprawą Pawłowskiego i Madziara (73:59). Na początku ostatniej części spotkania nie do zatrzymania dla naszych zawodników był Tomasz Łakis i po jego siedmiu punktach Pogoń prowadziła już 19 „oczkami” (80:61). W tym momencie stało się jasne, że dla GTK rywalizacja w Pucharze PZKosz zakończy się na II rundzie. W prudnickim zespole nadal jednak szalał Madziar, który śrubował swój dorobek punktowy i ostatecznie zatrzymał się na 35 punktach, a w tym siedmiu celnych „trójkach” na 10 prób. Warto również odnotować debiut w tym sezonie Kosmy Kołcza, który zdobył pięć punktów.

W najbliższy weekend nasz zespół pauzuje w rozgrywkach II ligi, i najbliższe spotkanie rozegra za półtora tygodnia.

Pogoń Prudnik - GTK Gliwice 91:81 (27:21, 22:26, 24:12, 21:22)

Pogoń: Lipiński 5 (1x3), Pawłowski 16 (1x3), Lepczyński 7, Kucia 6, M. Łakis 7 (1x3) - T. Łakis 12, Madziar 35 (7x3), Trytek 4, Jankowski 2, Odrobina.

Trener Tomasz Michalski.

GTK: Wróbel 4, Sobański, Podkowiński 23, Damulewicz 6, Wiekiera 9 (1x3) - Soehrich 12, Podulka 9 (2x3), Szymański 6, Kołcz 5 (1x3), Pustelnik 5 (1x3), Stankala 2, Sgodzaj.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 7.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pokonać lidera

Spore wyzwanie czeka nasz zespół w II rundzie Pucharu PZKosz. GTK udaje się do Prudnika na mecz z Pogonią, która w tym sezonie jeszcze nie przegrała, a dodatkowo wysoko wygrała w II kolejce w Gliwicach.

Postawa Pogoni w tym sezonie to spore zaskoczenie w bieżących rozgrywkach. Zespół Tomasza Michalskiego był wymieniany w gronie faworytów do czołowych lokat, ale nikt nie spodziewał się, że po pięciu kolejkach ligowej rywalizacji prudniczanie będą przewodzić ligowej stawce z kompletem zwycięstw. Kolejno wyższość naszego najbliższego rywala musieli uznać: GKS Tychy (73:64), GTK Gliwice (96:77), PGKiM Ozimek (113:62, w I rundzie Pucharu PZKosz), Doral Nysa Kłodzka (88:74), Mickiewicz Katowice (88:74) i Sudety Jelenia Góra (87:73). W spotkaniu z nami szczególnie w znaki dali nam się bracia Łakisowie, którzy łącznie zdobyli aż 37 punktów. Nasi zawodnicy szczególną uwagę będą musieli również zwrócić na Jarosława Pawłowskiego, który znajduje się w czołówce najlepszych strzelców ligi. Do gry po kontuzji wrócił już także Tomasz Madziar, także gospodarze przystąpią do pucharowej potyczki w pełnym składzie.

GTK w ostatniej kolejce musiało uznać wyższość GKS-u Tychy. Czy naszym zawodnikom uda się szybko zapomnieć o porażce i zrehabilitować się za wysoką porażkę w Gliwicach? Początek dzisiejszego spotkania o godzinie 18.30. Gorąco zapraszamy naszych kibiców do Prudnika, na ulicę Łuczniczą 1.

Pozostałe pary II rundy Pucharu PZKosz:

Trefl II Sopot - SMS PZKosz Władysławowo 65:53

HAWAJSKIE KOSZULE BANK SPÓŁDZIELCZY Żory - MKS Dąbrowa Górnicza 70:87

HANDLOPEX AZS Politechnika Rzeszowska - BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl (środa, godzina 17:30)

BKS TUR Bielsk Podlaski - Siedlecki Klub Koszykówki Siedlce (środa, godzina 18:00)

GKS Tychy - PBS BANK EFIR ENERGY MOSiR Krosno (środa, godzina 18:00)

KSK Noteć Inowrocław - Polski Cukier SIDEn Toruń (środa, godzina 18:00)

AZS Politechnika BIG-PLUS Poznań - AZS WSGK POLFARMEX Kutno (środa, godzina 18:00)

WKK Wrocław - WKS Śląsk Wrocław (środa, godzina 18:00)

KING WILKI MORSKIE Szczecin - AZS Radex Szczecin (środa, godzina 18:00)

KS Pogoń Prudnik - GTK FLUOR Gliwice (środa, godzina 18:30)

TS WISŁA Kraków - AZS AGH ALSTOM Kraków (środa, godzina 18:30)

STAWIŃSKI BASKET Piła - KS Spójnia Stargard Szczeciński (środa, godzina 19:00)

DORAL NYSA Kłodzko - WSTK Wschowa Sława (środa, godzina 19:00)

KS KSIĘŻAK Łowicz - MKS Znicz Basket Pruszków (środa, godzina 19:30)

NOVUM Lublin - NETO PTG Sokół Łańcut (środa, godzina 19:30)

PWiK Piaseczno - WIKANA START SA Lublin (środa, godzina 19:45)

Data 07.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Z Tychów na tarczy

Nie udała się wyprawa naszych koszykarzy do Tychów. GTK, będąc zespołem zdecydowanie gorszym, musiało uznać wyższość GKS-u, który bezlitośnie wykorzystał naszą słabą postawę w obronie.

W porównaniu do poprzedniego spotkania w naszej pierwszej piątce nastąpiła jedna zmiana. Miejsce Macieja Soehricha zajął Paweł Wiekiera. Również w szeregach gospodarzy dość nieoczekiwanie pojawił się Mariusz Markowicz, który wystąpił z obandażowanym placem ręki. To właśnie środkowy tyszan rozegrał bardzo dobre zawody i bezlitośnie wykorzystywał sytuacje, które kreowali jego partnerzy z zespołu. Już od pierwszych minut ton wydarzeniom na parkiecie nadawali podopieczni Tomasza Jagiełki. GKS na prowadzenie wyprowadzili Dawid Weiss i Radosław Lemański (4:0), ale już po chwili do remisu doprowadził Paweł Szymański (4:4). Niestety, jak się później okazało, Szymański już do końca spotkania nie zdobył żadnych punktów. Po chwili skuteczna akcje pod koszem Markowicza znów wyprowadziła miejscowych na prowadzenie (8:4). Szybka odpowiedź Tomasza Wróbla i Wiekiery, którzy obaj trafili z dystansu i GTK wyszło na prowadzenie (8:10). Przewagę powiększył jeszcze Mariusz Bacik (9:12), ale od tego momentu osiem „oczek” z rzędu zdobyli tyszanie (17:12). Końcówka kwarty to naprzemienne akcje zawodników podkoszowych. W naszych szeregach skutecznie punktował Bacik, który łącznie zdobył osiem punktów w tej odsłonie, a po przeciwnej stronie do Markowicza dołączył Łukasz Bodych, dla którego był to debiut przed miejscową publicznością.

Druga kwarta rozpoczęła się od wejścia pod kosz Daniela Małka. Po chwili rzucający obrońca GKS-u powtórzył swoją akcję i przewaga tyszan wzrosła do dziewięciu „oczek” (29:20). Sygnał do odrabiania strat dał Wiekiera, który w krótkim odstępie czasu dwukrotnie trafił zza łuku, a po skutecznej kontrze w wykonaniu Grzegorza Sobańskiego strata zmalała do 3 punktów (33:30). Niestety, po chwili zza linii 6,25 metra trafił Grzegorz Remin, a kolejne „oczka” dołożył Markowicz i przewaga miejscowych znów urosła do ośmiu punktów (38:30). Ta różnica utrzymywała się już do końca pierwszej połowy spotkania.

Mieliśmy sporą nadzieję, że po przerwie ujrzymy lepiej spisujący się zespół GTK, ale niestety trzecia kwarta również zakończyła się zwycięstwem tyszan, w szeregach których prym wiódł Weiss. W szybkim tempie najpierw trafił z półdystansu, a po chwili jeszcze dwukrotnie zza łuku. To pozwoliło miejscowym odskoczyć na 12 punktów przewagi (52:40). Wiarę w nasze szeregi wniosło pojawienie się na parkiecie Grzegorza Podulki. To po jego rzucie w ostatniej sekundzie akcji nasza strata znów zmalała do sześciu punktów (54:48). Końcówka tej odsłony należała jednak do zawodników GKS-u. Najpierw w kontrze punkty zdobył Łukasz Bodych, a w kolejnej akcji Tomasz Bzdyra, choć w tym drugim przypadku rzut został oddany po upływie 24 sekund na akcję. Niestety sędziowie nie zareagowali. Przed ostatnią częścią spotkania mieliśmy więc do odrobienia 11 „oczek” (61:50).

Sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła, na otwarcie czwartej kwarty z dystansu trafił Bodych (64:50). Od tego momentu obie drużyny trafiały naprzemiennie i dopiero „trójka” Piotra Pustelnika zniwelowała naszą stratę do ośmiu punktów (69:61). Nasza drużyna w ostatniej części spotkania szybko popełniła pięć fauli i gospodarze dość często stawali na linii rzutów wolnych, a że spisywali się w tym elemencie gry bardzo dobrze, to GKS znów uzyskał bezpieczną przewagę (78:63). Sytuację próbował jeszcze ratować Podulka, który dwa razy trafił zza linii 6,25 metra (82:74), ale było już zbyt późno, by liczyć na wygraną w tym prestiżowym pojedynku.

Pod szatnią

Tomasz Jagiełka (GKS): Przede wszystkim muszę pogratulować zespołowi, za postawę w tym spotkaniu. Nasze poprzednie trzy mecze, mimo zwycięstwa z Albą, nie były dobre w naszym wykonaniu. Ta drużyna ma w sobie spory potencjał i ja doskonale zdaję sobie z tego sprawę. W tej lidze każdy może wygrać z każdym. Mieliśmy na początku problemy z Wiekierą, ale zmieniliśmy sposób obrony i udało się go powstrzymać. W całym meczu, a szczególnie w pierwszej połowie, dość słabo rzucaliśmy z dystansu, ale na szczęście to nie zaważyło na losach spotkania. Postawa mojej drużyny zależy w głównej mierze od ich głów.

Grzegorz Pinkowski (GTK): Zawiodłem się na całym zespole, ani jeden zawodnik nie zagrał dobrze. Bardzo zależało mi na zwycięstwie w tym spotkaniu. Musimy wrócić do podstaw. W koszykówce najlepszym atakiem jest skuteczna obrona, a niektórzy z zawodników nie mają w ogóle pojęcia jak powinno się bronić. Jeśli chcemy odgrywać wiodącą rolę w lidze, to musimy poprawić grę w defensywnie. Rywale dzisiaj pokazali jak powinna wyglądać gra w tym elemencie gry. Na tle przeciwnika wyglądaliśmy jak stado powolnych słoni i nie wiem skąd się to bierze, bo cały czas trenujemy tak samo i nie mogę zrozumieć dlaczego przed tygodniem potrafiliśmy zagrać bardzo, a teraz aż tak słabo.

GKS Tychy - GTK Gliwice 84:74 (23:18, 19:16, 19:16, 23:24)

GKS: Weiss 15 (2x3), Lemański 8, Olczak 5, Bzdyra 14, Markowicz 20 - Bodych 13 (1x3), Remin 5 (1x3), Małek 4, Wróblewski.

Trener Tomasz Jagiełka.

GTK:  Wróbel 5 (1x3), Szymański 4, Podkowiński 16, Wiekiera 13 (3x3), Bacik 12 - Podulka 10 (2x3), Damulewicz 9, Pustelnik 3 (1x3), Sobański 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 03.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Podtrzymać passę

GTK - licząc z pucharem PZKosz - ma na swoim koncie trzy zwycięstwa z rzędu. Czy uda nam się podtrzymać tą passę? Czeka nas niełatwe zadanie, bo nasz najbliższy rywal, GKS Tychy, to bez wątpienia silny i niebezpieczny przeciwnik, o czym przekonaliśmy się w trakcie spotkań przedsezonowych.

Tyszanie są beniaminkiem II ligi, do której awansowali wygrywając wszystkie spotkania w poprzednim sezonie. Łącznie zapisali na swoim koncie 22 wygrane w sezonie zasadniczym i 6 spotkań w puli finałowej. Przed sezonem 2012/13 w zespole doszło jedynie do kosmetycznych zmian. Do drużyny dołączyli Radosław Lemański i Grzegorz Remin z MCKiS-u Jaworzno, a opuścił ją Wojciech Wojsz, który zakończył karierę. Już w trakcie sezonu poważnej kontuzji doznał Mariusz Markowicz i w jego miejsce wypożyczono Łukasza Bodycha ze Spójni Stargard Szczeciński. O sile zespołu - oprócz nowych zawodników -stanowią przede wszystkim wychowankowie tyskiego klubu, Tomasz Bzdyra i Paweł Olczak. Nasz najbliższy rywal w ostatniej kolejce pauzował. Wcześniej podopieczni Tomasza Jagiełki zapisali na swoim koncie jedno zwycięstwo, u siebie z Albą Chorzów 97:87 i dwie wyjazdowe porażki z Pogonią Prudnik 73:64 i Hawajskimi Koszulami Żory 70:61.

Jeśli chodzi o nasz zespół, to do pełni zdrowia powrócił Tomasz Stankala i będzie brany pod uwagę przy ustalaniu kadry meczowej. Na drobny uraz nadal narzeka Mariusz Bacik, ale jego udział w sobotnim spotkaniu nie jest zagrożony. Wykluczony jest więc tylko występ Bartosza Koszeli i Łukasza Nawrota. GTK w oficjalnych spotkaniach nie miało do tej pory okazji mierzyć się z GKS-em, ale zagraliśmy z tyszanami dwa sparingi przed sezonem i w obydwóch tych meczach musieliśmy uznać wyższość rywala.

Gorąco zapraszamy naszych kibiców do Tychów, na aleję Piłsudskiego 20, gdzie nasi koszykarze zagrają z miejscowym GKS-em, w sobotę o godzinie 19.

Data 01.11.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Skuteczna rehabilitacja

GTK udało się zrewanżować za porażkę na własnej hali z Pogonią Prudnik. Wyższość zespołu Grzegorza Pinkowskiego musieli uznać koszykarze z Żor, którzy do tej pory byli niepokonani w rozgrywkach II ligi. W zespole zadebiutował Paweł Wiekiera.

W porównaniu do poprzedniego spotkania doszło do jednej zmiany w wyjściowej piątce. Miejsce Michała Damulewicza zajął Maciej Soehrich. Już pierwsze minuty pokazały, że kluczem do zwycięstwa będzie zatrzymanie najlepszego strzelca gości, Grzegorza Zadęckiego. Snajper rywala bardzo dobrze rozpoczął mecz, to po jego dwóch rzutach z półdystansu Hawajskie Koszule objęły 4-punktowe prowadzenie (0:4). Straty zmniejszył skuteczną akcją pod koszem Mariusz Bacik i jednym celnym rzutem wolnym Soehrich (5:6). Po chwili jednak znów dał o sobie znać Zadęcki, który przymierzył z dystansu (5:9). Oba zespoły szybko zmieniły sposób obrony na strefowy. GTK wyrównało po dwóch celnych osobistych Pawła Szymańskiego (9:9), ale po chwili dwie skuteczne akcje przeprowadził Przemysław Jasiński i goście znów odskoczyli (9:13).

Na początku drugiej kwarty bardzo dobrze zaprezentował się Grzegorz Sobański, który najpierw skutecznie wykończył kontrę, a po chwili zapisał na swoim koncie ofensywną zbiórkę i popisał się dobitką (17:15). Nasza przewaga wzrosła jeszcze bardziej po „trójce” Piotra Pustelnika i akcji 2+1 Emila Podkowińskiego (23:17). Rzutem z dystansu odpowiedział Marcin Marczyk (23:20), ale dwie kolejne akcje były znów popisem Podkowińskiego (27:20). Szybką ripostą popisał się Zadęcki (27:23), ale jeszcze lepiej zaprezentował się debiutujący w tym sezonie Grzegorz Podulka. Nasz rzucający obrońca dwukrotnie przymierzył zza linii 6,75 metra i nasza przewaga wzrosła do 8 „oczek” (33:25).

Po przerwie trener Grzegorz Pinkowski desygnował na parkiet niezwykle doświadczoną piątkę. Na boisku pojawili się: Pustelnik, Podulka, Podkowiński, Wiekiera i Bacik, ale i to zestawienie nie uchroniło nas od kolejnej koszmarnej trzeciej kwarty. Sygnał do odrabiania strat przez Hawajskie Koszule dał Zadęcki, który znów trafił z dystansu. Kolejne sześć punktów zdobył nasz były zawodnik, Łukasz Ochodek i goście objęli prowadzenie (34:36). Chwilę później pierwsze „oczka” zdobył Wiekiera, ale żorzanie odpowiedzieli „trójką” Ochodka i akcjami Jasińskiego oraz Adama Anduły (36:43). Za chwilę w końcu z dystansu trafił Wiekiera (pierwszy celny przy czwartej próbie zza łuku), a następnie Sobański, Damulewicz i Szymański, co znów pozwoliło objąć nam prowadzenie (45:43). Goście wyrównali w ostatniej sekundzie tej odsłony, ale sytuacja była dość kontrowersyjna, gdyż dobitka rzutu Karola Kupczaka według wielu obserwatorów odbyła się już po syrenie oznaczającej koniec czasu.

O zwycięstwie miała więc zadecydować ostatnia kwarta. Rozpoczęła się ona od celnego rzutu z półdystansu Damulewicza, ale już po chwili skutecznym wejściem popisał się Kupczak (47:47). Dopiero trafienie z dystansu Pustelnika i akcja pod koszem Damulewicza pozwoliła nam odskoczyć na 7 punktów przewagi (56:49). Gościom nadzieję na korzystny wynik dała jeszcze akcja Marczyka (58:53), ale w kolejnych sytuacjach nasz zespół dobrze spisywał się na linii rzutów wolnych, gdzie nie mylili się Wróbel i Podkowiński. Końcowy wynik, ku uciesze kibiców, którzy ponownie wypełnili halę gliwickiego OSiR-u, ustalił Pustelnik, który przymierzył zza linii 6,75 metra.

Pod szatnią

Grzegorz Pinkowski (GTK): Trzecie kwarty spędzają mi sen z powiek. Najważniejsze jest jednak to, że wygraliśmy to spotkanie. Trzecią część spotkania przegrywamy zdecydowanie, a z kolei czwartą wysoko wygrywamy. To oznacza, że przyczyna nie leży po stronie przygotowania fizycznego. Brakuje nam cierpliwości i koncentracji. Był to mecz z kategorii tych, które musieliśmy wygrać. Chcieliśmy wynagrodzić i zrehabilitować się w oczach kibiców za porażkę z Pogonią Prudnik. Nie chcę usprawiedliwiać zespołu, ale wpływ na naszą skuteczność z pewnością mogło mieć to, że przez ostatnie dwa dni nie mogliśmy trenować na naszej hali i tułaliśmy się po całych Gliwicach. Zwycięstwo z Żorami jest bardzo cenne, gdyż jest to zespół bardzo dobrze poukładany i jeszcze nie jeden zespół będzie musiał uznać ich wyższość. Zresztą początek sezonu w ich wykonaniu pokazał, że wszyscy muszą się z nimi liczyć. Cieszę się, że zespół pokazał charakter, bo nie sztuką jest wygrywać kiedy mecz się układa po naszej myśli. Powinniśmy się liczyć w walce o czołowe lokaty.

Łukasz Szymik (Hawajskie Koszule): Gospodarzom zwycięstwo dała przewaga pod koszem. Rywale mieli na tych pozycjach zawodników zdecydowanie bardziej doświadczonych i o lepszych parametrach fizycznych. Naszym zadaniem było wyciąganie ich spod kosza i zmuszanie do jak najczęstszego ruchu, tak aby opadli z sił, ale nie do końca udało nam się to zrealizować. My swoją grę w ataku oparliśmy na rzutach z dystansu i w ostatniej części spotkania zawiodła nas skuteczność. To zadecydowało o końcowym wyniku spotkania. Nie da się grać przez pełne 40 minut, opierając swoją grę tylko na rzucie.

GTK Gliwice - Hawajskie Koszule Żory 65:53 (13:15, 21:12, 11:18, 20:8)

GTK: Wróbel 6, Szymański 4, Podkowiński 17, Soehrich 3, Bacik 3 - Pustelnik 9 (3x3), Damulewicz 6, Podulka 6 (2x3), Sobański 6, Wiekiera 5 (1x3).

Trener Grzegorz Pinkowski.

Hawajskie Koszule: Marczyk 7 (1x3), Białdyga, Zadęcki 13 (3x3), Ochodek ( (1x3), Anduła 4 - Kupczak 8, Jasiński 6, Rduch 4, Torebko 2, Zieliński.

Trener Łukasz Szymik.

Link do pełnych statystyk.

Data 28.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Przerwać serię rywala

Z naszym najbliższym rywalem wiele nas łączy. W sezonie 2009/10 to właśnie Hawajskie Koszule Żory wywalczyły razem z nami awans do II ligi. W zespole naszego najbliższego rywala występują obecnie Marcin Marczyk i Łukasz Ochodek, którzy przed dwa lata grali również w GTK i wydatnie pomogli nam w promocji do wyższej klasy rozgrywkowej.

GTK, póki co, bez zarzutu spisuje się na wyjazdach. Łącznie z rozgrywkami pucharowymi mamy na koncie trzy wygrane. Kolejno zwyciężyliśmy z AZS-em AWF-em Katowice, Mickiewiczem Katowice i Albą Chorzów. Na własnym parkiecie graliśmy do tej pory raz i licznie zgromadzeni kibice z pewnością miło tego wydarzenia nie wspominają. Po słabej grze ulegliśmy Pogoni Prudnik. Czy tym razem odkupimy winy za tamto spotkanie? Poprzeczka będzie zawieszona wysoko. Do Gliwic przyjeżdża zespół Hawajskich Koszul z Żor. Nasi najbliżsi rywale bardzo dobrze rozpoczęli sezon od dwóch zwycięstw (wygrana w Chorzowie z Albą 77:75, w drugiej kolejce podopieczni Łukasza Szymika pauzowali i w trzeciej ograli odwiecznego rywala, czyli GKS Tychy w stosunku 71:60). Po drodze zanotowali również zwycięstwo 94:88 w ramach Pucharu PZKosz z AZS-em AWF-em Katowice.

Nasz najbliższy rywal w poprzednim sezonie - czwartym na parkietach II ligi - dość długo walczył o utrzymanie. Po sezonie zasadniczym zajął 10. miejsce i w fazie play out zmierzył się z Mickiewiczem Katowice. Rywalizacja trwała pięć spotkań, a ostatnie z nich trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Minimalnie lepsi okazali się zawodnicy Hawajskich Koszul i to oni zapewnili sobie udział w rozgrywkach II ligi w kolejnym sezonie. W barwach Mickiewicza bardzo dobrze prezentował się wówczas Grzegorz Zadęcki i to właśnie ten zawodnik przyszedł do Żor. Jest to w zasadzie jedyne wzmocnienie zespołu Łukasza Szymika przed obecnymi rozgrywkami. Po stronie strat niewątpliwie trzeba zapisać rezygnację z dalszej kariery ikony śląskiej koszykówki, Mirosława Frankowskiego.

Przed niewątpliwie trudnym spotkaniem, które nas czeka w niedzielny wieczór mamy kilka optymistycznych wieści z naszego obozu. Do drużyny dołączył nowy zawodnik, którym jest wielokrotny reprezentant Polski i mistrz kraju z 2002 roku, Paweł Wiekiera. Mimo sporych zaległości treningowych nasz nowy nabytek powinien zadebiutować w meczu z Hawajskimi Koszulami. Do treningów z pełnym obciążeniem wrócił już Grzegorz Podulka i będzie do dyspozycji trenera Grzegorza Pinkowskiego. Niepewny jest udział w meczu Mariusza Bacika, który nadal boryka się z kontuzją mięśnia brzuchatego łydki. Z pewnością na parkiecie nie ujrzymy Tomasza Stankali, który uskarża się na dolegliwości związane z zębami.

Bilans dotychczasowych spotkań:

HK Bank Spółdzielczy Żory - GTK Fluor Gliwice 104:39

GTK Fluor Gliwice - HK Bank Spółdzielczy Żory 79:77

HK Bank Spółdzielczy Żory - GTK Fluor Gliwice 86:67

GTK Fluor Gliwice - HK Bank Spółdzielczy Żory 70:69

HK Bank Spółdzielczy Żory - GTK Fluor Gliwice 82:57

GTK Fluor Gliwice - HK Bank Spółdzielczy Żory 83:86

HK Bank Spółdzielczy Żory - GTK Fluor Gliwice 83:85

HK Bank Spółdzielczy Żory - GTK Fluor Gliwice 81:66

GTK Fluor Gliwice - HK Bank Spółdzielczy Żory 69:78

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców - nietypowo, bo w niedzielę na godzinę 18.00 - na halę OSiR-u, przy ulicy Akademickiej 26. Bardzo liczymy na Wasz doping i postaramy się tym razem nie zawieść Waszych oczekiwań!

Data 26.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wiekiera w Gliwicach!

Wielokrotny reprezentant Polski i mistrz kraju z 2002 roku Paweł Wiekiera zagra w barwach naszego klubu. Zawodnik występujący ostatnio w Rosie Radom gra na pozycji silnego skrzydłowego lub środkowego.

Wiekiera urodził się w Stargardzie Szczecińskim i w tym mieście rozpoczął swoją koszykarską karierę. W miejscowej Spójni zadebiutował w wieku 18 lat i grał w okresie 1995-2001. W tym czasie zdobył w 1997 roku brązowy medal mistrzostw Polski. Doskonała gra zaowocowała również powołaniem do seniorskiej reprezentacji. Po sześciu latach gry w Spójni przeniósł się do Śląska, z którym święcił największe triumfy. W 2002 roku zdobył mistrzostwo Polski, a rok później na jego szyi ponownie zawisł brązowy medal. Następny sezon rozpoczął jeszcze w barwach Śląska, ale po trzech meczach przeniósł się do Astorii Bydgoszcz i z tym klubem wywalczył wicemistrzostwo kraju. Po trzech sezonach występów nad Brdą przeniósł się do Starogardu Gdańskiego, gdzie spędził zaledwie jeden sezon. W 2007 roku trafił do Poznania i bronił barw PBG. W tym mieście również nie zagrzał długo miejsca i rozgrywki 2008/09 spędził w Zielonej Górze, grając w miejscowym Zastalu. Kolejnym krokiem były przenosiny do Radomia, gdzie spędził trzy sezony i pomógł w wywalczeniu awansu do I ligi. Po tym jak do Rosy  trafił w sezonie 2011/12 trener Mariusz Karol, Wiekiera został przesunięty do II-ligowych rezerw i tam wypełnił swój kontrakt do końca. W bieżącym sezonie pozostawał bez klubu i dopiero w najbliższą sobotę wybiegnie na parkiet po raz pierwszy.

W swojej dotychczasowej karierze na ligowych parkietach zanotował 535 występów, w których zdobył 4687 punktów, co daje mu średnią 8.8 punktu mecz. Swój najlepszy sezon w karierze rozegrał w barwach PBG, gdzie średnio zdobywał 16.7 punktu na mecz, miał 8.8 zbiórki na mecz i 1.8 asysty na mecz. W barwach reprezentacji Polski zagrał 17 spotkań, w których zdobył 115 punktów, co daje średnią 6.8 punktu na mecz. Wiekiera, mimo że gra na pozycjach podkoszowych, dysponuje również bardzo dobrym rzutem z dystansu.

Nasz klub podobnie jak przed rokiem boryka się z kontuzjami i chorobami zawodników podkoszowych stąd zapadła decyzja o ściągnięciu kolejnego zawodnika. Wybór padł na Wiekierę, który z GTK podpisał miesięczną umowę i od jego dyspozycji będzie zależało, czy zostanie przedłużona.

Data 24.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wygrana z dedykacją

GTK, mimo kryzysu w trzeciej kwarcie, wygrało w Chorzowie z miejscową Albą. Bohaterem spotkania był Mariusz Bacik, który zaprezentował wiele walorów, z których jest znany w całej Polsce. Kolejny raz doskonale zaprezentował się Tomasz Wróbel, który zapisał na swoim koncie double-double (20 pkt., 11 as.). Zespół zadedykował zwycięstwo choremu Łukaszowi Nawrotowi.

Nasi zawodnicy na przedmeczową rozgrzewkę wybiegli w koszulkach z napisem „Gramy dla Guliego”. To z myślą o Łukaszu Nawrocie, którego choroba wykluczyła z gry przynajmniej na dwa miesiące. Wśród nieobecnych byli również Grzegorz Podulka i Tomasz Stankala, który nie mógł wystąpić z powodu dolegliwości zębów. GTK rozpoczęło w zestawieniu znanym z poprzednich ligowych spotkań. Już w pierwszej akcji meczu swoją wysoką dyspozycję potwierdził Tomasz Wróbel, który przymierzył z dystansu. Gospodarze nie mieli jednak zamiaru bez walki oddać kompletu punktów. Bardzo dobrze spisywał się Łukasz Wójcik, który wykorzystywał przewagę fizyczną nad kryjącym go Wróblem. Po trafieniu za trzy punkty Krzysztofa Morawca chorzowianie objęli minimalne prowadzenie (11:10). Do remisu akcją 2+1 doprowadził Paweł Szymański, a po chwili jego „trójka” dała nam prowadzenie (15:18).

W drugiej kwarcie GTK zaczęło bronić strefą i dzięki temu Alba przez trzy minuty nie potrafiła zdobyć kosza. W tym czasie kolejną skuteczną akcję przeprowadził Wróbel i objęliśmy 8-punktową przewagę (21:29). Straty próbował niwelować Morawiec, który dwa razy trafił zza łuku, ale w naszych szeregach doskonale w tym okresie gry spisywał się Michał Damulewicz. Po penetracji i rzucie Wróbla GTK prowadziło już 15 „oczkami” (31:46). Podopieczni Rafała Sobeckiego jeszcze przed przerwą zdołali zniwelować część strat za sprawą akcji 2+1 Morawca i wejściu pod kosz Wójcika (36:48).

Początek trzeciej kwarty był dość wyrównany i nasza przewaga cały czas oscylowała wokół 10 punktów. Sytuacja chorzowian odmieniła się, kiedy na ławce rezerwowych - po raz pierwszy w tym meczu - usiadł Mariusz Bacik. Mateusz Pawlik zabrał piłkę Wróblowi i skutecznie wykończył kontrę. W kolejnych akcjach spod kosza trafili Adam Spychała oraz Piotr Podbiał i nasza przewaga stopniała do zaledwie trzech „oczek” (53:56). Nerwową końcówkę zapowiadała również nasza skuteczność z linii rzutów wolnych, gdzie praktycznie tylko co drugi rzut wpadał do kosza.

Ostatnia odsłona rozpoczęła się od trafienia Emila Podkowińskiego, ale w dwóch kolejnych akcjach znów dał o sobie znać Spychała i Alba doprowadziła do wyrównania (63:63). Na parkiecie w tym momencie pojawił się Bacik i sytuacja powróciła do pierwotnej. Dwie kolejne akcje 2+1 Macieja Soehricha i Wróbla pozwoliły nam znów odskoczyć (63:71). Po chwili znów niezawodny na pół dystansie okazał się Damulewicz, a skutecznie pod kosz wszedł Wróbel i przewaga GTK urosła do bezpiecznych rozmiarów (63:75). Chorzowianie próbowali jeszcze odrobić straty rzutami zza linii 6,75 metra, ale tylko próba Tomasza Gembusa była skuteczna.

Pod szatnią

Krzysztof Morawiec (Alba): Udało nam się doprowadzić do remisu na początku czwartej kwarty, ale co z tego, jak w trzech kolejnych akcjach popełniamy proste straty. GTK jest na pewno bardziej doświadczonym i ułożonym zespołem. Grali przemyślane i spokojne akcje. Zasłużenie wygrali. Mariusz Bacik swoim wzrostem i doświadczeniem bardzo pomógł rywalom. By skutecznie bronić przeciwko niemu praktycznie cały czas dwóch zawodników musiało być na nim skupionych, przez co zawsze ktoś inny miał czyste pozycje. Gdybyśmy dołożyli kilka punktów z kontr, które mieliśmy, to mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej.

Grzegorz Pinkowski (GTK): Zwracałem uwagę drużynie, że trzecia kwarta może być dla nas bardzo trudna. Bardzo nie lubię, gdy zespoły, które prowadzę wysoko prowadzą do przerwy. Mamy taką mentalność jako naród, że zawsze w takich momentach dochodzi do rozluźnienia. Bardzo się cieszę z wygranej, bo zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że Alba po dwóch porażkach zrobi wszystko, by w końcu zwyciężyć. My chcieliśmy się przede wszystkim zrehabilitować za wpadkę z Pogonią Prudnik i to nam się udało. Jestem zadowolony z tego, że każdy z zawodników, który pojawił się na parkiecie zrealizował zadania, które przed nim postawiłem, choć nie ustrzegliśmy się kilku prostych błędów. Po meczu przy wszystkich podziękowałem Mariuszowi Bacikowi, który grał z kontuzją, a zaprezentował się po profesorsku w każdym elemencie gry. Inni wysocy zawodnicy z zespołu powinni się od niego jak najwięcej uczyć.

Mariusz Bacik (GTK): Cała drużyna zagrała bardzo dobrze. Tydzień temu mecz nam zupełnie nie wyszedł i chcieliśmy się za wszelką cenę zrehabilitować. W Chorzowie zawsze drużynie grało się bardzo ciężko i to dobrze, że ten prestiżowy derbowy pojedynek rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść. Nie chcemy teraz zaprzepaścić tego i w kolejnym meczu u siebie z Żorami również wygrać. Mimo kontuzji starałem się wypaść jak najlepiej. Bardzo pomogło mi w tym doświadczenie. Starałem się nie przyspieszać i nie skakać wtedy, kiedy nie trzeba. Młodsi zawodnicy w każdej sytuacji starają się dać z siebie 100%, a ja dzięki latom spędzonym na parkiecie wiem, kiedy mogę zwolnić i odpuścić.

Alba Chorzów - GTK Gliwice 72:79 (21:24, 15:24, 22:13, 14:18)

Alba: Podbiał 4, Wójcik 21 (2x3), Morawiec 17 (4x3), Spychała 17, Gembus 7 (1x3) - Gruth 2, Pawlik 2, Woźniak 2, Lis, Łaszewski, Czyżnielewski.

Trener Rafał Sobecki.

GTK: Wróbel 20 (1x3), Szymański 13 (1x3), Podkowiński 21, Damulewicz 11 (1x3), Bacik 6 - Soehrich 5, Sobański 3, Pustelnik.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 20.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zdobyć Chorzów

Po zaciętym boju w ramach Pucharu PZKosz z Mickiewiczem Katowice wracamy do ligowej rzeczywistości. Naszym najbliższym rywalem będzie Alba Chorzów, która w sezonie 2012/13 nie wygrała jeszcze spotkania.

Alba ma za sobą trzy oficjalne potyczki. W pierwszej kolejce po wyrównanym spotkaniu przegrała u siebie z Hawajskimi Koszulami Żory 75:77. Następnie musiała dwukrotnie ( w lidze i pucharze) uznać wyższość GKS-u Tychy (97:87 i 64:45). Słaby początek w wykonaniu chorzowian jest sporym zaskoczeniem, gdyż zespół ten był przed rozpoczęciem sezonu wymieniany jako jeden z faworytów do walki o czołowe lokaty. Latem do drużyny dołączyli: doświadczony Krzysztof Morawiec, który jeszcze w poprzednich rozgrywkach występował na parkietach I ligi w barwach MKS-u Dąbrowa Górnicza, Daniel Kubista, który drugą rundę sezonu 2011/12 spędził w naszym klubie, Przemysław Łaszewski z Unii Tarnów, Mateusz Pawlik z AZS-u AWF-u Katowice oraz Filip Czyżnielewski z Astorii Franz Bydgoszcz. Kadrę zespołu uzupełnili juniorzy: Patryk Piątkowski, Dawid Gambusz, Dawid Sega oraz Cyprian Błaszczyk. Albę opuścili: Daniel Pełka, Karol Tyborowski, Piotr Magdziarz i Marcin Weselak. W ostatnim spotkaniach w ramach Pucharu PZKosz z powodu kontuzji nie wystąpił Adam Spychała, ale w sobotę będzie już w pełni sił. Podobnie jak Tomasz Gembus, który w środę odpoczywał.

Z kolei jeśli chodzi o GTK, to nadal borykamy się z kłopotami zdrowotnymi. Wykluczony jest udział w najbliższym spotkaniu Bartosza Koszeli i Łukasza Nawrota. Pod znakiem zapytania stoją występy Mariusza Bacika i Grzegorza Podulki, którzy zmagają się z drobnymi urazami.

Dotychczasowy bilans spotkań:

Alba Chorzów - GTK Fluor Gliwice 58:67

GTK Fluor Gliwice - Alba Chorzów 91:71

Alba Chorzów - GTK Fluor Gliwice 79:75

GTK Fluor Gliwice - Alba Chorzów 82:78

Gorąco zapraszamy naszych kibiców  w sobotę na godzinę 18 do Chorzowa, na ulicę Graniczną. Wspomóżmy nasz zespół głośnym dopingiem!

Dzisiaj rozlosowano pary II rundy Pucharu PZKosz. Naszym przeciwnikiem będzie Pogoń Prudnik i zagramy na wyjeździe. Spotkanie odbędzie się 7 listopada br.

Data 19.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Świetny finisz

GTK awansowało do II rundy Pucharu PZKosz. O zwycięstwie z Mickiewiczem zadecydowała fenomenalna postawa w ostatniej części spotkania, w której to pozwoliliśmy rywalowi zdobyć tylko 7 punktów.

Do Katowic zespół udał się bez Mariusza Bacika i Grzegorza Podulki, którzy leczą drobne urazy. Dodatkowo na ławce rezerwowych usiadł Emil Podkowiński. W pierwszej piątce po raz pierwszy w tym sezonie pojawili się Grzegorz Sobański i Maciej Soehrich. Drużyna podrażniona sobotnim niepowodzeniem w starciu z Pogonią Prudnik rozpoczęła ze sporym animuszem. Po trzech celnych rzutach Pawła Szymańskiego GTK prowadziło różnicą 7 punktów (4:11). Niestety, Mickiewicz szybko otrząsł się z letargu i zdobył 10 „oczek” z rzędu. Ostatecznie pierwsze 10 minut spotkania zakończyło się remisem po „trójce” Szymańskiego (18:18).

Druga odsłona rozpoczęła się od celnego rzutu Sobańskiego, ale potem znów zanotowaliśmy przestój. Rywale zdobyli kolejne 7 punktów po skutecznych akcjach Dawida Kołakowskiego i wyszli na prowadzenie (25:20). GTK poderwał do walki Szymański, po którego akcjach znów wyszliśmy na prowadzenie (30:31). Od tego momentu rywalizacja trwała kosz za kosz i dopiero tuż przed przerwą katowiczanie po akcjach Michała Batorskiego wysforowali się na prowadzenie (44:40).

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. GTK miało spore problemy z obroną strefową przeciwnika. Nie do zatrzymania był Szymon Wawrzyniak, który trzy razy trafił z dystansu (55:48). Po celnych rzutach wolnych w wykonaniu Pawła Wołka-Jankowskiego Mickiewicz prowadził już różnicą 13 „oczek” (61:48). Na szczęście nasz zespół nie poddał się. Sygnał do odrabiania strat dał Michał Damulewicz, który popisał się akcją 2+1. Po chwili zza łuku trafił Tomasz Wróbel i zbliżyliśmy się do rywala na 7 punktów (66:59).

Czwarta kwarta to popis naszych dwóch rozgrywających. Na przemian trafiali Piotr Pustelnik i Wróbel. Po akcji Damulewicza doprowadziliśmy do remisu (68:68). Kolejne dwie „trójki” Pustelnika wyprowadziły GTK na prowadzenie (68:77). Kolejny celny rzut z dystansu oddał Wróbel (70:83) i stało się jasne, że nasz zespół już nie wypuści zwycięstwa z rąk. O końcowym sukcesie zadecydowała bardzo dobra obrona w ostatniej części spotkania, w której pozwoliliśmy przeciwnikowi rzucić zaledwie 7 punktów.

Mickiewicz Katowice - GTK Gliwice 73:85 (18:18, 26:22, 22:19, 7:26)

Mickiewicz: Wołk-Jankowski 7 (1x3), Sebrala 7 (1x3), Strzelecki 6, Batorski 12, Kołakowski 9 (1x3) - Wawrzyniak 20 (4x3), Jagieła 5 (1x3), Wosz 5, Kosmowski 2, Breguła.

Trener Adam Kubaszczyk.

GTK: Wróbel 16 (2x3), Sobański 9, Szymański 21 (2x3), Soehrich 10, Damulewicz 7 - Podkowiński 9, Pustelnik 8 (2x3), Kołcz 3 (1x3), Sgodzaj 2.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Mecz w ramach 1/16 finału odbędzie się 07.11.2012 (środa).

Data 17.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zimny prysznic

Po słabym spotkaniu w naszym wykonaniu Pogoń Prudnik wysoko wygrała w Gliwicach. GTK w niczym nie przypominało zespołu sprzed tygodnia. - Kompromitacja - tak dosadnie skomentował postawę drużyny trener Grzegorz Pinkowski.

Do spotkania z Pogonią przystąpiliśmy bez Łukasza Nawrota i Grzegorza Podulki, których z udziału w spotkaniu wyłączyła choroba i uraz. W miejsce Nawrota w pierwszej piątce pojawił się Michał Damulewicz i to właśnie on otworzył wynik spotkania celnym rzutem z półdystansu. Przez kilka kolejnych minutach trwała rywalizacja kosza za kosz i żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie większej przewagi. Po trafieniu z dystansu Tomasza Łakisa goście objęli 5-punktowe prowadzenie (9:14), ale już po chwili tym samym odpowiedział Tomasz Wróbel. Na początku drugiej kwarty wyszliśmy na prowadzenie po celnym rzucie Pawła Szymańskiego (23:22), a kolejne dobre akcje Piotra Pustelnika i Emila Podkowińskiego dały GTK 7 punktów przewagi (34:27). Od tego momentu coś się zacięło w naszej grze. Bracia Łakisowie szybko doprowadzili do remisu (34:34), a ich kolejne celne rzuty pozwoliły Pogoni objąć prowadzenie. Podwyższył je Jarosław Oleksy, który trafił zza linii 6,75 metra, a dodatkowo był faulowany i dorzucił kolejny punkt z linii rzutów wolnych (38:43).

Licznie zebrani fani, którzy wypełnili gliwicką halę po brzegi mieli nadzieję, że po przerwie nastąpi przebudzenie naszego zespołu, który przecież przed tygodniem w Katowicach zaprezentował bardzo dobrą grę. Niestety, gościom w drugiej połowie wychodziło praktycznie wszystko. Drogę do kosza znalazło nawet podanie Tomasza Łakisa, który chciał dograć piłkę nad kosz do kolegi z zespołu! Po celnym rzucie osobistym Szymańskiego przegrywaliśmy sześcioma „oczkami” (46:52), ale od tego momentu 14 punktów z rzędu zdobyli prudniczanie! Początek czwartej kwarty dawał nadzieję, że GTK zdoła jeszcze odrobić spore straty. Akcja 2+1 Podkowińskiego i celne „trójki” Pustelnika i Szymańskiego pozwoliły zbliżyć się do rywala na 11 punktów różnicy (68:79). W kolejnych minutach nasz zespół popełnił kilka kolejnych prostych błędów i zawodnicy nie trafiali z czystych pozycji, a to ostatecznie przekreśliło szansę na wygraną. Zespół Pogoni zaprezentował dojrzałą koszykówkę i zgranie, co zaowocowało wysokim zwycięstwem nad GTK.

Pod szatnią

Emil Podkowiński (GTK): Bardzo słabo zaprezentowaliśmy się w obronie. Rywale rzucili nam prawie 100 punktów. To nie może się nam zdarzać na własnej hali. Staraliśmy się bronić blisko, by nie pozwolić im trafiać z dystansu, ale to z kolei przełożyło się na to, że z łatwością nas mijali. Zawodnikom Pogoni wychodziło dosłownie wszystko, a o czym świadczy to, ze nawet podanie jednego z nich wpadło do naszego kosza. Przed tygodniem bardzo dobrze zagraliśmy w Katowicach i nie wiem co się teraz z nami stało. W środę w meczu w ramach Pucharu PZKosz musimy zrobić wszystko, żeby się zrehabilitować za ten fatalny występ.

Grzegorz Pinkowski (GTK): Przede wszystkim chciałem przeprosić kibiców, którzy tak licznie wypełnili halę, a musieli oglądać tak koszmarne zawody w naszym wykonaniu. Zespół zlekceważył rywala, bo wygraliśmy z nimi przed sezonem blisko 30 punktami różnicy. Powtarzałem drużynie, że sparingi to rozdział zamknięty, a liga rządzi się swoimi prawami. Popełnialiśmy proste błędy w każdym elemencie gry, momentami wyglądało to tak, jakby zawodnicy pierwszy raz spotkali się na parkiecie. Nie było komunikacji w obronie, a w ataku zaprezentowaliśmy fatalną skuteczność. Zawodnicy obwodowi popełnili 12 strat z 24 zespołu. Zawiodłem się na kilku zawodnikach i daję im dwa tygodnie na rehabilitację, a jeśli to nie nastąpi, to się pożegnamy. Jeśli ktoś bierze pieniądze za grę, to wymagam od niego profesjonalnej postawy.

Tomasz Michalak (Pogoń): W Gliwicach zawsze gra się bardzo trudno, dlatego to zwycięstwo szczególnie nas cieszy. O końcowym wyniku zadecydowała trzecia kwarta. Nasz zespół jest oparty na doświadczonych zawodnikach, którzy grają u nas od kilku sezonów i to dzisiaj dało nam przewagę. Liga w tym sezonie będzie bardzo wyrównana i jest siedem zespołów, które prezentują podobny poziom. My jesteśmy szczególnie groźni u siebie, a każda wygrana na wyjeździe daje nam dodatkowy bonus.

GTK Gliwice - Pogoń Prudnik 77:96 (21:22, 20:23, 13:29, 23:22)

GTK: Wróbel 7 (1x3), Szymański 17 (2x3), Podkowiński 19, Damulewicz 9, Bacik 6 - Pustelnik 13 (3x3), Stankala 4, Soehrich 2, Sobański.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Pogoń: Lipiński 10 (1x3), Madziar 7, Lepczyński 10, M. Łakis 14 (2x3), Pawłowski 11 - T. Łakis 23 (3x3), Bolibrzuch 8, Oleksy 7 (2x3), Kucia 6, Trytek, Wilk.

Trener Tomasz Michalski.

Link do pełnych statystyk.

Data 13.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Mecz kolejki w Gliwicach

Po inauguracyjnym zwycięstwie w Katowicach z AZS-em AWF-em przed nami kolejne trudne spotkanie. Do Gliwic zawita Pogoń Prudnik, która ma za sobą zwycięstwo z GKS-em Tychy. Przed meczem odbędzie się zbiórka elektrośmieci.

Zanim na parkiet wybiegną koszykarze od godziny 17 rozpoczniemy zbiórkę zużytego sprzętu elektronicznego, w tym komputerów, odbiorników RTV, małych i dużych akcesoriów AGD. W tym celu przed halą zostanie ustawiony specjalny pojazd do składowania starego sprzętu. Gorąco zachęcamy do zrobienia porządków w swoich piwnicach, komórkach i innych miejscach składowania niepotrzebnych rzeczy i przynoszenia elektrośmieci. Właśnie w ten prosty sposób możecie wspomóc klub! Dochód z akcji zostanie przeznaczony na potrzeby Gliwickiego Towarzystwa Koszykówki.

Składamy gorące podziękowania Panu Leszkowi Hajbowiczowi i jego firmie Elektrosal za owocną współpracę i pomoc dla naszego klubu.

Pragniemy poinformować, iż przed meczem i w trakcie jego trwania do nabycia będą karnety uprawniające do wejścia na wszystkie spotkania GTK w tym sezonie w Gliwicach. Koszt karnetu - 45 zł (obejmuje również ewentualne mecze w ramach Pucharu PZKosz). Wzorem poprzedniego sezonu, również i w tym nie zabraknie atrakcji poza meczowych. W przerwie każdego ze spotkań (z wyjątkiem tych, które będą rozgrywane w ramach Pucharu PZKosz) będzie się odbywał „Rzut z połowy z Busterem”. Za trafienie z połowy boiska rzucający otrzyma 100 zł. W przypadku, gdy nie będzie celnego rzutu, wspomniana kwota przejdzie na kolejny mecz i tym sposobem pula wygranej zwiększa się. Przypominamy, że w poprzednim sezonie udało się wygrać dwóm osobom.

Teraz kilka słów o naszym najbliższym rywalu. W poprzednim sezonie Pogoń po rundzie zasadniczej zajęła 4. pozycję w ligowej tabeli. W ćwierćfinale play off rozbiła WKK Wrocław, wygrywając rywalizację 2-0. W półfinale dość nieoczekiwanie pokonała w pierwszym meczu na wyjeździe WKS Śląsk Wrocław (który w ćwierćfinale pokonał nasz zespół) i od sprawienia ogromnej sensacji dzieliła ją zaledwie jedna wygrana. Jednak prudniczanie w dwóch kolejnych spotkaniach musieli uznać wyższość rywala i odpadli z dalszej rywalizacji.

W porównaniu z poprzednimi rozgrywkami w zespole naszego najbliższego rywala doszło do kosmetycznych zmian. Do Pogoni dołączył Michał Lipiński z Dorala Nysa Kołodzka oraz dwaj juniorzy ze Smyka Prudnik, Kamil Odrobina i Krzysztof Wilk. Z zespołu odszedł tylko Krzysztof Chmielarz, który trafił do I-ligowej BM SLAM Stali Ostrów Wlkp. W pierwszym spotkaniu sezonu 2012/13 prudniczanie wygrali na własnym parkiecie z GKS-em Tychy. Link do statystyk z meczu.

Bilans dotychczasowych spotkań:

GTK Fluor Gliwice - Pogoń Prudnik 67:69

Pogoń Prudnik - GTK Fluor Gliwice 71:79

GTK Fluor Gliwice - Pogoń Prudnik 89:62

Pogoń Prudnik - GTK Fluor Gliwice 78:86

Gorąco zapraszamy wszystkich kibiców w sobotę na godzinę 18, na ulicę Akademicką 26. Bądźcie naszym szóstym zawodnikiem i pomóżcie pokonać rywala! Zachęcamy również do wsparcia najaktywniejszych kibiców, zasiadających w rogu hali.

Data 11.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

W Pucharze PZKosz z Mickiewiczem

W pierwszej rundzie Pucharu PZKosz Intermarche Basket Cup zmierzymy się 17 października w Katowicach z zespołem Mickiewicza.

Od obecnego sezonu Polski Związek Koszykówki wprowadził przepis, iż w Pucharze PZKosz  mogą brać udział zespoły z I, II, III ligi, a zespoły z Tauron Basket Ligi dołączą dopiero w fazie centralnej. Rozgrywki prowadzone będą systemem pucharowym (przegrywający odpada). W pierwszej rundzie los skojarzył nas z zespołem Mickiewicza Katowice i spotkanie to rozegramy w roli gości.

Terminarz rozgrywek:

1/32 finału - 17.10.2012r. (środa)
1/16 finału - 07.11.2012r. (środa)
1/8 finału - 21.11.2012r. (środa)
1/4 finału - 12.12.2012r. (środa)
Final Four PZKosz: 29 - 30 grudnia 2012r. (3 zespoły awansują do fazy centralnej z udziałem drużyn z PLK)

Terminy fazy centralnej prowadzonej przez PLK:
1 runda centralna - 16.01.2013r. (środa)
2 runda centralna - 06.02.2013r. (środa)
Turniej finałowy:  09-10.02.2013r.

Pary I rundy:

gospodarze - goście

WKK Wrocław - KKS Siechnice
AZS Politechnika Świętokrzyska Kielce - WIKANA START S.A. Lublin
SSK Błażowa - HANDLOPEX AZS Politechnika Rzeszowska
PGKiM Ozimek - KS POGOŃ Prudnik
OKK SOKÓŁ Ostrów Mazowiecka - BKS TUR Bielsk Podlaski
WKS ŚLĄSK II Wrocław - DORAL NYSA Kłodzko
PORTOFINO Włocławek - KSK Inowrocław
LEGIA Warszawa - WKS SLĄSK Wrocław
SMS PZKosz Władysławowo - WYBRZEŻE KORSARZ Gdańsk
GTK Gdynia - TREFL II Sopot S.A.
BASKET JUNIOR Suchy Las - AZS Politechnika BIG-PLUS Poznań
GKS Tychy - ALBA Chorzów
WSTK Wschowa - KS SUDETY Jelenia Góra
KKS MICKIEWICZ ROMUS Katowice - GTK FLUOR Gliwice
MCKiS TERMO-REX Jaworzno - AZS AGH ALSTOM Kraków
KS PUŁASKI Warka - KKS NOVUM Lublin
ROSA II Radom - PWiK Piaseczno
HK BANK SPÓŁDZIELCZY Żory - KS AZS AWF Katowice
KING WILKI MORSKIE Szczecin - BM SLAM STAL Ostrów Wielkopolski
MKS Skierniewice - KS KSIĘŻAK Łowicz
TS WISŁA Kraków - UMKS Kielce
STAWIŃSKI BASKET Piła - FRANZ ASTORIA Bydgoszcz

Wolny los:


MKS Dąbrowa Górnicza, MKS ZNICZ BASKET Pruszków, KS SPÓJNIA Stargard Szczeciński, NETO PTG SOKÓŁ Łańcut, SKK Siedlce, AZS WSGK POLFARMEX Kutno, POLSKI CUKIER SIDEn Toruń, AZS RADEX Szczecin, PBS BANK EFIR ENERGY MOSiR Krosno, BUDIMPEX-POLONIA Przemyśl.

Do drugiej rundy awansują zwycięzcy pierwszej rundy.

Data 9.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wróbel show

Po zaciętym spotkaniu nasz zespół odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie na gorącym terenie w Katowicach. GTK do boju poprowadził Tomasz Wróbel, który zdobył rekordowe w karierze aż 32 punkty, w tym 4 razy trafiając z dystansu!

Pierwsze minuty spotkania to walka kosz za kosz. Na rzut z dystansu Mariusza Piotrkowskiego już po chwili odpowiedział Tomasz Wróbel i doprowadził do remisu (9:9). Pierwszy raz nasz zespół wyszedł na prowadzenie po dwóch trafieniach z linii rzutów wolnych Emila Podkowińskiego (9:11). Dobra obrona w kolejnych akcjach i skuteczne rzuty Wróbla i Podkowińskiego pozwoliły GTK odskoczyć na osiem punktów przewagi (11:19). Początek drugiej kwarty należał jednak do „Akademików”, którzy po wejściu pod kosz Karola Leszczyńskiego zniwelowali straty do zaledwie dwóch „oczek” (17:19). Gliwiczan do walki poderwał Wróbel, który po zasłonie Mariusza Bacika trafił zza linii 6,75 metra. Po dobrej akcji chwilę wcześniej wprowadzonego na parkiet Tomasza Stankali znów osiągnęliśmy wysokie prowadzenie (19:30). Niestety, w kolejnych minutach nasz zespół zanotował przestój i grający skutecznie katowiczanie po zagraniu Kamila Wójciaka ponownie zbliżyli się na trzy punkty straty (27:30).

Po przerwie w barwach GTK przebudził się Paweł Szymański, który szybko zdobył cztery „oczka” z rzędu (27:36). Na jego dobrą dyspozycję odpowiedział Kamil Nowak, który w trzeciej kwarcie zdobył 8 punktów (39:41).  Kolejny raz udało nam się odskoczyć ponownie za sprawą Wróbla, który zdobył 7 „oczek” z rzędu (39:48), a na koniec tej części gry dołożył kolejną „trójkę” (44:55). Czwarta kwarta rozpoczęła się po myśli podopiecznych Mirosława Stawowskiego, którzy wykorzystywali dobrą dyspozycję Nowaka i powoli odrabiali straty. GTK miało spore problemy z trafieniem kosza z gry i swoją przewagę utrzymywało tylko dzięki skutecznie egzekwowanym rzutom wolnym (Wróbel i Podkowiński łącznie w całym meczu trafili razem 22 rzuty osobiste na 24 próby!). Po trafieniu Nowaka z linii rzutów wolnych nasza przewaga stopniała do zaledwie dwóch „oczek” (57:59). Za chwilę trafił z półdystansu Michał Damulewicz, a Wróbel kolejny raz pewnie egzekwował rzuty wolne. AZS AWF próbował jeszcze ratować losy meczu rzutami z dystansu, ale trafienia Leszczyńskiego i Pawła Jurczyńskiego tylko zmniejszyły rozmiary ich przegranej.

Pod szatnią

Mirosław Stawowski (AZS AWF): Zabrakło nam konsekwencji w ataku. Założyliśmy sobie, że będziemy się starać jak najwięcej grać jeden na jeden, a niestety zawodnicy zamiast tego sporo rzucali z dystansu. W tym elemencie gry byliśmy w tym meczu bardzo źle usposobieni i to nie mogło przynieść dobrego skutku. Wróbel miał dziś niesamowity dzień i to zadecydowało o tym, że nie udało nam się dogonić rywala. Kilka razy zgubiliśmy piłkę w kontrze i nie trafiliśmy z prostych pozycji, a to spowodowało, że zabrakło nam tych kilka punktów w końcówce meczu.

Grzegorz Pinkowski (GTK): AZS AWF to jeden z głównych kandydatów do awansu, dlatego zwycięstwo na terenie rywala jest powodem do zadowolenia. Zawodnicy muszą zawsze dawać z siebie wszystko i dzisiaj tak faktycznie było. Początek sezonu jest zawsze wielka niewiadomą, bo można grać świetnie w sparingach, a potem mecze ligowe weryfikują prawdziwą siłę zespołu. Drużyna zrealizowała przedmeczowe założenia, ale nie ustrzegła się też kilku błędów i nad tym musimy dalej pracować, bo jeszcze sporo spotkań przed nami. Jak się dobrze zaczyna, to powinno się też tak samo skończyć.

Tomasz Wróbel (GTK): W Katowicach zawsze się gra niezwykle ciężko, dlatego zwycięstwo bardzo nas cieszy. Początek sezonu zawsze jest wielką niewiadomą. Zagraliśmy lepiej w końcówce i dzięki temu pokonaliśmy silny zespół, jakim jest AZS AWF. Zwycięstwa na wyjeździe zawsze liczą się podwójnie. Teraz czeka nas kolejny trudny pojedynek z Pogonią Prudnik i już od jutra zaczynamy o nim myśleć. Mam nadzieję, że ten najlepszy mecz w karierze ciągle jest jeszcze przede mną.

AZS AWF Katowice - GTK Fluor Gliwice 66:72 (11:19, 16:13, 17:23, 22:17)

AZS AWF: Ecka 6 (1x3), Dziemba 2, Leszczyński 9 (1x3), Piotrkowski 12 (1x3), Milewski 10 (1x3) - Nowak 20, Jurczyński 5 (1x3), Wójciak 2, Stawowski 0.

Trener Mirosław Stawowski.

GTK: Wróbel 32 (4x3), Szymański 9, Podkowiński 16, Nawrot 0,  Bacik 6 - Damulewicz 5, Stankala 4, Pustelnik, Sobański, Soehrich.

Trener Grzegorz Pinkowski.

Link do pełnych statystyk.

Data 6.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Trudny początek

Już w najbliższą sobotę o godzinie 18 w Katowicach nasi zawodnicy po długiej przerwie wybiegną na parkiet. Pierwszym rywalem GTK w sezonie 2012/13 będzie  AZS AWF.

Zespół Mirosława Stawowskiego w II lidze gra od dwóch sezonów, a wcześniej występował na bezpośrednim zapleczu ekstraklasy. W minionych rozgrywkach po sezonie zasadniczym zajął 3. miejsce. W I rundzie play off wyeliminował Albę Chorzów, z którą wygrał 2-0, by następnie w półfinale przegrać z BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp 2-1. W sezonie zasadniczym dwukrotnie mierzyliśmy się z katowiczanami i niestety oba te spotkania zakończyły się naszą porażką.

W porównaniu z poprzednim sezonem „Akademicy” wydają się być jeszcze silniejsi. Do zespołu dołączyli: doskonale znany z parkietów I-ligowych, Mariusz Piotrkowski i nasz były zawodnik, Karol Leszczyński. Sporym osłabieniem jest odejście Mateusza Dziemby, który trafił do MKS-u Dabrowa Górnicza. Ponadto z klubem pożegnali się: Damian Tokarski (UMKS Kielce) i Mateusz Pawlik (Alba Chorzów).

Serdecznie zapraszamy naszych fanów w sobotę na godzinę 18 do Katowic, ul. Mikołowska 72. Wspomóżcie GTK dopingiem, by wygrać na gorącym terenie rywala!

Bilans dotychczasowych spotkań:

GTK Fluor Gliwice - KS AZS AWF Katowice 55:85

KS AZS AWF Katowice - GTK Fluor Gliwice 68:63

Data 4.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Ciągle iść do przodu

- Jeśli drużyna wykaże odpowiednią determinację i zaangażowanie, to jestem przekonany o tym, że w ciągu dwóch lat wywalczymy awans. Taki sobie postawiłem cel i jeśli go nie zrealizuję, to odejdę z klubu - zapowiada trener GTK, Grzegorz Pinkowski.

Za nami blisko dwa miesiące przygotowań. Jest Pan zadowolony z pracy, którą wykonał zespół?

Jeśli chodzi o pracę, którą zespół wykonywał na treningach to nie mam powodów do narzekania. Natomiast gra drużyny nie wygląda jeszcze tak, jakbym tego oczekiwał. Popełniamy cały czas te same błędy, a martwi mnie to, że zawodnicy nie wyciągają z tego wniosków. Cały czas rozmawiamy z nimi, tak aby zaczęli realizować to, czego od nich wymagany. W innym przypadku poszczególne zespoły z ligi bardzo szybko negatywnie nas zweryfikują. Po każdym spotkaniu musi być przeprowadzona dogłębna analiza, nie tylko przez sztab szkoleniowy, ale również każdy z koszykarzy musi ją przeprowadzić we własnej głowie. Tylko to może spowodować, że będziemy robić postępy, a nie staniemy w miejscu.

Jak Pan oceni letnie wzmocnienia drużyny?

Jestem zadowolony z tych zawodników, którzy do nas dołączyli. Szkoda, że odszedł od nas Tomek Sosnowik i w tej chwili mamy problem z wysokimi koszykarzami. Awaryjnie dołączył do drużyny Mariusz Bacik i praktycznie od razu widać jego wieloletnie doświadczenie, które skutecznie pokazuje na boisku. Kwestią czasu jest żeby pozostali zawodnicy zrozumieli się z nim i odpowiednio dogrywali mu piłki. Łukasz Nawrot miał z kolei problemy zdrowotne i wylądował w szpitalu, co spowodowało tygodniową przerwę w treningach. Sen z powiek spędza mi więc nasza sytuacja pod koszem, gdzie obecnie siła rażenia jest dość znikoma. Problem postaramy się rozwiązać w najbliższym czasie i wierzę, że zawodnicy którzy otrzymają szansę, wykorzystają ją. Jeśli nie, to będziemy szukać wzmocnień.

Za nami 13 sparingów, dały one już pełny obraz tego co potrafią zawodnicy i czego można od nich oczekiwać?

Te mecze pozwoliły nam odpowiedzieć na pytanie, na kogo możemy liczyć w szczególnie ekstremalnych momentach. Wierzę, że każdy z zawodników wychodząc na parkiet będzie chciał za każdym razem udowodnić, że zasługuje na miejsce w drużynie. Przeprowadziłem już poważną rozmowę z zespołem i chłopcy wiedzą, że mnie nie interesuje gra w II lidze. Musimy iść do przodu, bo jeśli będziemy stali w miejscu, to tak de facto cofniemy się. Nie ma presji wyniku ze strony zarządu, dlatego zespół nie jest obciążony psychicznie. Jeśli drużyna wykaże odpowiednią determinację i zaangażowanie, to jestem przekonany o tym, że w ciągu dwóch lat wywalczymy awans. Taki sobie postawiłem cel i jeśli go nie zrealizuję, to odejdę z klubu.

W sobotę pierwszy mecz przed GTK i już na początek starcie z kandydatem do awansu, AZS-em AWF Katowice.

W tej lidze nie będzie łatwych spotkań. Cały czas powtarzam drużynie, że wygrana w Pucharze Śląska czy też na turnieju w Cieszynie jeszcze o niczym nie świadczy. To dopiero rozgrywki ligowe będą prawdziwym wyznacznikiem tego, w jakim miejscu się znajdujemy i co potrafimy. Terminarz ułożył się tak, że w pierwszych trzech meczach zagramy z zespołami, które powinny się bić o czołowe lokaty w ligowej tabeli (AZS AWF, Pogoń Prudnik, Alba Chorzów - przyp. red.), ale wierzę że ten fakt, wywoła w drużynie dodatkową mobilizację. Oczywiście to nie oznacza, że pozostałe zespoły zamierzamy lekceważyć. Na samym końcu zmierzymy się z naszym najpoważniejszym rywalem, WKK Wrocław. W pozostałych spotkaniach również będę wymagał pełnego zaangażowania, gdyż nie uznaję minimalizmu. Jeśli wszyscy będziemy odpowiednio pracować, począwszy ode mnie, poprzez zarząd, a skończywszy na zawodnikach, to jestem przekonany, że osiągniemy zadowalający nas wszystkich rezultat.

Data 02.10.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bacik w Gliwicach!

Legenda polskiej koszykówki, Mariusz Bacik, zagra w najbliższym sezonie w barwach GTK Gliwice. - To bardzo ciekawy zespół, który będzie grał w lidze o konkretne cele - przyznaje wychowanek bytomskich Bobrów.

Mariusz Bacik w polskiej ekstraklasie rozegrał 627 meczów i zdobył w nich 8706 punktów. Swoją karierę rozpoczynał w bytomskich Bobrach, z którymi w 1996 roku zdobył wicemistrzostwo Polski. W 1997 roku z reprezentacją Polski zajął 7. miejsce na mistrzostwachEuropy. Następnie w 1999 roku przeniósł się do zespołu Hoop Pruszków. Kolejnym etapem jego kariery były występy w greckim Iraklio Kreta i holenderskim Eiffel Towers Nijmegen. Po powrocie do Polski trafił do Prokomu Sopot, z którym został mistrzem Polski w 2005 roku. Następnie przeniósł się do Warszawy, gdzie trafił do miejscowej Polonii. Po roku gry znów wyemigrował do Grecji i grał w Age Halkidas. W sezonie 2007/08 został zawodnikiem AZS Koszalin, a po 12 miesiącach znów zawitał do Warszawy, gdzie znów występował w Polonii. W 2010 roku zdecydował się na powrót na Górny Śląsk i trafił do I-ligowego GKS-u Tychy. Kolejnym klubem w jego bogatej karierze był AZS WSGK Polfarmex Kutno, skąd przeniósł się do Gliwic. W ostatnim sezonie w I-ligowych rozgrywkach grając nieco ponad 19 minut w meczu zdobywał średnio po 7,2 punktów i miał 4,2 zbiórki.

Pierwszy raz Bacik wystąpił w barwach GTK w turnieju o Puchar Prezydenta Gliwic, Zygmunta Frankiewicza. Przez kilka kolejnych tygodni trenował z zespołem i zagrał również w Pucharze Śląska. - Trochę trwało zanim doszliśmy z działaczami do porozumienia, ale ostatecznie rozmowy zakończyły się pomyślnie. GTK to bardzo ciekawy zespół, a mnie zależało, by grać w drużynie na Górnym Śląsku, która będzie się biła o konkretne cele - przyznaje 40-letni zawodnik. - Wiem, że mamy walczyć o miejsce w pierwszej czwórce, ale myślę, że stać nas również na awans - zapowiada środkowy. - Założyłem sobie, że będę grał jeszcze przynajmniej przez jeden rok i w ty czasie chciałbym pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie - dodaje.

W ostatnim sezonie w I-ligowych rozgrywkach grając nieco ponad 19 minut w meczu zdobywał średnio po 7,2 punktów i miał 4,1 zbiórki.

Data 29.09.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Do trzech razy sztuka

XVI edycja Pucharu Śląska okazała się niezwykle szczęśliwa dla GTK. Po raz pierwszy w historii nasz zespół okazał się najlepszy w rywalizacji klubów z województwa śląskiego. Najlepszym strzelcem i zawodnikiem turnieju został Emil Podkowiński.

W swoim debiutanckim udziale w Pucharze Śląska w 2010 roku GTK zajęło 5. miejsce. Przed rokiem było już znacznie lepiej i dopiero w finale musieliśmy uznać wyższość Alby Chorzów. W niedzielę nadszedł czas na rewanż i po zdecydowanym zwycięstwie nad zespołem Rafała Sobeckiego po raz pierwszy w historii nasz zespół triumfował w rywalizacji drużyn z województwa śląskiego. Wcześniej, w rywalizacji grupowej pokonaliśmy Mickiewicza Katowice i Hawajskie Koszule Żory. Oprócz wyniku cieszy nas szczególnie gra GTK. W wielu fragmentach spotkań prezentowaliśmy ciekawą i szybką koszykówkę, co oznacza że przygotowania do sezonu idą w dobrym kierunku. Po raz kolejny w naszych barwach zagrał Mariusz Bacik i w najbliższym tygodniu okaże się, czy wychowanek bytomskich Bobrów zagra w nadchodzącym sezonie w GTK. Najlepszym zawodnikiem turnieju został wybrany Emil Podkowiński, który okazał się również najlepszym strzelcem (w trzech meczach zdobył 70 punktów).

Faza grupowa:

KKS MICKIEWICZ-ROMUS Katowice - GTK FLUOR Gliwice 76:85

Pustelnik 1pkt, 5 as., Damulewicz 2 pkt, Sobański 14 pkt, 3 as., Podkowiński 22 pkt, 4 as., Wróbel 2 pkt, Nawrot 20 pkt, 12 zb., Podulka 2 pkt, Sosnowik 2 pkt, Szymański 20 pkt, 9 zb.

GTK FLUOR Gliwice - KS HAWAJSKIE KOSZULE BANK SPÓŁDZIELCZY Żory 96:61

Pustelnik 3 pkt, 7 as., Koszela 9 pkt, Damulewicz 5 pkt, Sobański 17 pkt, Podkowiński 29 pkt, Wróbel 2 pkt, 5 as., Nawrot 5 pkt, 7 as., Podulka 9 pkt, 3 as., Sosnowik 2 pkt, Szymański 10 pkt, 6 as.

Finał:

GTK FLUOR Gliwice - UKS ALBA Chorzów 92:55

Pustelnik 3 pkt, 10 as., Soehrich 6 pkt, 7 zb, 2 prz., Sgodzaj 2 pkt, Sobański 6 pkt, 4 prz., Podkowiński 25 pkt, 4 zb., Wróbel 11 pkt, 3 as., Stankala 9 pkt, 4 zb., Podulka 7 pkt, Szymański 14pkt, 4 zb., Bacik 4 pkt, 5zb, 5 as.

Link do zdjęć z fazy grupowej i finałowej oraz materiał filmowy.

 

Przed rozpoczęciem sezonu GTK zagra jeszcze dwa sparingi. Dzisiaj w Krakowie zmierzymy się z AZS AGH Alstom, a 29 września w ostatnim meczu przed startem rozgrywek zagramy z MCKIS-em Jaworzno.

Data 19.08.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Triumf w Cieszynie!

W III Festiwalu Koszykówki w Cieszynie rozgrywanym pod nazwą „Basket na granicy” nasz zespół okazał się bezapelacyjnie najlepszy i zdobył puchar Dyrektora MOSiR-u. W finałowym spotkaniu GTK wygrało z Mickiewiczem Katowice 92:63. Najlepszym strzelcem i zawodnikiem turnieju został Emil Podkowiński.

W sobotnim półfinale GTK zmierzyło się z MCKiS-em Jaworzno. Nasza drużyna wygrała w stosunku 76:66. Punkty zdobywali: Podkowiński 19, Wróbel 18, Szymański 12, Koszela 8, Nawrot 6, Sobański 4, Sosnowik 4, Podulka 3, Pustelnik 2.

W drugim półfinale Mickiewicz Katowice okazał się lepszy od MOSiR-u Cieszyn i to zespół Adama Kubaszczyka był naszym rywalem w niedzielnym finale. Nasi koszykarze zaprezentowali się w starciu z lokalnym rywalem bardzo dobrze i odnieśli wysokie zwycięstwo 92:63. Punkty dla GTK zdobywali: Podkowiński 29, Wróbel 15, Szymański 13, Damulewicz 12, Nawrot 7, Koszela 5, Podulka 3, Sosnowik 3, Sobański 2, Sobański 2, Stankala 1.

Najlepszym strzelcem i zawodnikiem turnieju został Emil Podkowiński.

Data 9.09.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Media Day 2012

Już po raz trzeci w historii GTK postanowiliśmy zoorganizować tzw. Media Day, w trakcie którego przedstawiciele prasy, radia i telewizji mieli okazję porozmawiać z władzami klubu, sztabem szkoleniowym oraz zawodnikami przed nadchodzącym sezonem.

Po raz pierwszy w historii Media Day odbył się w Hotelu Arsenał w Łabędach. Lokalizacja ta nie była przypadkowa i wiązała się ścisle z naszym gościem honorowym, którym była przewodnicąca rady osiedlowej Łabęd i radna miasta Gliwice, Krystyna Sowa. - Jesteśmy bardzo ambitną dzielnicą i kiedy pojawiła się okazja, by zaprosić do nas klub, który ma przed sobą poważny cel, to długo się nad tym nie zastanawialiśmy. W przyszłym roku GTK prawdopodobnie zagra na naszej nowej hali Łabędź, która powstanie w sąsiedztwie Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 przy ul. Partyzantów - zapowiada przewodnicząca miejscowej rady osiedlowej. - Bardzo dobrze znam się z prezesem Januszem Kołczem oraz niektórymi z zawodników i wiem, że są to ludzie bardzo ambitni i pracowici. Nowy obiekt ma im pozwolić na dalszy rozwój oraz grę w I lidze - dodaje.

W trakcie imprezy miała miejsce również gorąca sesja fotograficzna, której efekty będziecie mogli wkrótce podziwiać na naszym facebookowym profilu oraz stronie internetowej. Dodajmy, że wykonane zdjęcia posłużą także do produkcji różnego rodzaju klubowych gadżetów. Już teraz możemy uchylić rąbka tajemnicy, iż wspomniana sesja była jeszcze ciekawsza niż w latach ubiegłych, a zawodnicy zaprezentowali się w rolach, z jakich na pewno ich nie znacie. - Bardzo fajna impreza. Brałem już udział w przedsezonowej prezentacji, gdy grałem w Kutnie, ale nie było wówczas tak zaaranżowanej sesji fotograficznej. Z pewnością jest to bardzo ciekawe doświadczenie, pozwalające scementować zespół - przyznał nasz nowy rozgrywający, Piotr Pustelnik.

Wśród przedstawicieli mediów pojawili się m.in. gliwickie telewizje internetowe: ITV Gliwice oraz Nowiny Gliwickie, a także przedstawiciel dziennika Sport.

Data 4.09.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pierwsza wygrana

W drugim spotkaniu w ramach turnieju o Puchar Prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza nasza drużyna odniosła zdecydowane zwycięstwo nad Pogonią Prudnik 92:60. Najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach GTK ponownie okazał się Emil Podkowiński, który zdobył 28 punktów.

Mecz z Pogonią (czwartym zespołem poprzednich rozgrywek II ligi grupy B) był już piątym, który nasz zespół rozegrał w ramach przygotowań do sezonu 2012/13. Jednocześnie była to nasza pierwsza wygrana. Co jednak najważniejsze, gra GTK wygląda coraz lepiej i widać, że pomimo sporych zmian w zespole, zawodnicy rozumieją się coraz lepiej, a praca trenera Grzegorza Pinkowskiego przynosi pożądane efekty. Kolejny mecz w naszych barwach rozegrał Mariusz Bacik, ale decyzja czy ujrzymy go w koszulce GTK w nadchodzących rozgrywkach jeszcze nie zapadła.

GTK Gliwice - Pogoń Prudnik 92:60 (22:11, 13:19, 28:13, 29:17)

GTK: Wróbel 3, Szymański 21 (3x3), Podkowiński 28 (2x3), Nawrot 9, Sosnowik 6 - Sobański 10, Pustelnik 6 (2x3), Damulewicz 9, Bacik 0, Koszela 0, Podulka 0, Sgodzaj 0, Soehrich 0, Stankala 0.

Pogoń: Lipiński 10 (1x3), Kucia 15, Lepczyński 3 (1x3), Jankowski 4, Pawłowski 10 - Trytek 8, Stalicki 6 (1x3), Wilk 4, Oleksy 0.

Pozostałe wyniki:

Rosa Radom - Turów Zgorzelec 90:85

BK Nova Hut Ostrawa - MKS Dąbrowa Górnicza 74:71

Rosa Radom - BK NH Ostrawa 73:72

Zwycięzcą turnieju o Puchar Prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza został zespół Rosy Radom.

Data 2.09.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Porażka na inaugurację

W pierwszym spotkaniu turnieju o Puchar Prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza GTK Gliwice po wyrównanej walce przegrało z I-ligowym MKS-em Dąbrowa Górnicza 73:78.

Nasz zespół z podopiecznymi Wojciecha Wieczorka zmierzył się już po raz drugi na przestrzeni tygodnia. W poniedziałkowym sparingu w Dąbrowie Górniczej górą byli gospodarze 84:68. Tym razem koszykarze GTK zaprezentowali się zdecydowanie lepiej i do samego końca spotkania walczyli o zwycięstwo. Po trzech kwartach na tablicy wyników widniał remis, a o wygranej gości zdecydowała ostatnia kwarta.  Najskuteczniejszy w naszych szeregach był Emil Podkowiński, który zdobył 17 punktów. Warto również podkreslić, iż GTK zdecydowanie królowało „na desce”, co zaowocowało aż 49 zbiórkami i 50 punktami spod kosza.

GTK Gliwice - MKS Dąbrowa Górnicza 73:78 (24:17, 12:23, 17:13, 20:25)

GTK: Wróbel 13 (1x3), Szymański 11 (1x3), Podkowiński 17, Nawrot 4, Sosnowik 4 - Damulewicz 6, Stankala 6, Koszela 4, Pustelnik 4, Sobański 3, Bacik 1, Podulka 0, Soehrich 0.

MKS: Grochowski 11 (1x3), Grzegorzewski 5, Piechowicz 6, Wołoszyn 13, Zieliński 4 - Karolak 19 (4x3), Maj 10, Zmarlak 8, Piechowicz 2, Wieczorek 0, Wójcik 0.

W drugim spotkaniu turnieju czeska drużyna BK Nova Hut Ostrawa wygrała z Turowem Zgorzelec 78:68.

Kolejny mecz zagramy już jutro. Naszym przeciwnikiem będzie Pogoń Prudnik. Zapraszamy wszystkich chętnych do hali Ośrodka Sportu i Rekreacji Politechniki Śląskiej, przy ulicy Akademickiej 26. Początek spotkania o godzinie 15:45.

Data 31.08.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Weekend z koszykówką

W dniach 31 sierpnia - 2 września w Gliwicach odbędzie się międzynarodowy turniej koszykarski o Puchar Prezydenta Gliwic Zygmunta Frankiewicza. Oprócz naszego zespołu będzie można także zobaczyć drużyny z polskiej i czeskiej ekstraklasy. Imprezę organizują Klub Sportowy Gliwice i GTK Fluor Gliwice.

W turnieju wezmą udział następujące zespoły: Turów Zgorzelec (ekstraklasa), Rosa Radom (ekstraklasa), BK Nova Hut Ostrawa (czeska ekstraklasa), MKS Dąbrowa Górnicza (I liga), Pogoni Prudnik (II liga) i GTK Fluor Gliwice (II liga). Wszystkie mecze odbędą się w hali Ośrodku Sportu i Rekreacji Politechniki Śląskiej, przy ulicy Akademickiej 26. Bilety normalne: 12 zł, ulgowe 7 zł.

Szczegółowy plan turnieju:

31 sierpnia (piątek):

15:45 GTK Fluor Gliwice - MKS Dabrowa Górnicza

18:00 Turów Zgorzelec - BK Nowa Hut Ostrawa

1 września (sobota):

15:45 GTK Fluor Gliwice - Pogoń Prudnik

18:00 Turów Zgorzelec - Rosa Radom

2 września (niedziela):

9:45 Rosa Radom II - Pogoń Prudnik

12:00 Rosa Radom - BK Nova Hut Ostrawa

Data 22.08.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Kolejna zmiana systemu rozgrywek

Po protestach niektórych klubów Polski Związek Koszykówki zdecydował się na kolejną reorganizację rozgrywek i rywalizacja w sezonie 2012/13 nadal będzie się toczyć w trzech, a nie jak wcześniej zakładano dwóch grupach. GTK będzie występować w grupie B razem z dziesięcioma innymi zespołami.

Rozgrywki prowadzone będą w trzech równorzędnych grupach, w dwóch etapach. W pierwszym etapie drużyny grać będą systemem „każdy z każdym” w dwóch rundach (mecz i rewanż). W drugim etapie zespoły, które po pierwszym etapie zajęły w grupach miejsca 1 - 8 w grupach A i C oraz 1 - 7 w grupie B, grać będą systemem play off o awans do I ligi mężczyzn według zajętych miejsc w parach: 1 - 8, 2 - 7, 3 - 6 i 4 - 5 do dwóch zwycięstw (1 - 1 - 1) w trzech rundach. Pierwszy zespół w grupie B w 1. rundzie ma wolny los. Drużyny, które po III etapie play off zajmą 1. miejsca w każdej z grup awansują do I ligi mężczyzn (trzy zespoły). Drużyny, które po rozgrywkach zasadniczych zajmą dwa ostatnie miejsce w grupie A i C oraz cztery ostatnie w grupie B rozgrywają play out (trzy rundy, do dwóch zwycięstw) - ostatni zespół opuszcza II ligę.

Naszymi rywalami w sezonie zasadniczym będą: Alba Chorzów, KS AZS AWF Katowice, KS Sudety Jelenia Góra, Hawajskie Koszule Bank Spółdzielczy Żory, KKS Mickiewicz-Romus Katowice, Doral Nysa Kłodzko, GKS Tychy, Pogoń Prudnik, WKK Wrocław oraz WSTK Wschowa Sława. Rozgrywki zostaną zainaugurowane 6 października, a pierwszym rywalem GTK będzie AZS AWF.  Mecz odbędzie się w Katowicach.

Szczegółowy terminarz rundy zasadniczej:

01.  kolejka (6 października) - AZS AWF Katowice (wyjazd)

02.  kolejka (13 października) - Pogoń Prudnik (dom)

03.  kolejka (20 października) - Alba Chorzów (w)

04.  kolejka (27 października) - Hawajskie Koszule Bank Spółdzielczy Żory (d)

05.  kolejka (3 listopada) - GKS Tychy (w)

06.  kolejka (10 listopada) - pauzujemy

07.  kolejka (17 listopada) - Doral Nysa Kłodzko (d)

08.  kolejka (24 listopada) - Mickiewicz-Romus Katowice (w)

09.  kolejka (1 grudnia) - Sudety Jelenia Góra (d)

10.  kolejka (8 grudnia) - WSTK Wschowa Sława (w)

11.  kolejka (15 grudnia) - WKK Wrocław (d)

12.  kolejka (5 styczeń) - AZS AWF Katowice (d)

13.  kolejka (12 styczeń) - Pogoń Prudnik (w)

14.  kolejka (19 styczeń) - Alba Chorzów (d)

15.  kolejka (26 styczeń) - Hawajskie Koszule Bank Spółdzielczy Żory (w)

16.  kolejka (2 luty) - GKS Tychy (d)

17.  kolejka (9 luty) - pauzujemy

18.  kolejka (16 luty) - Doral Nysa Kłodzko (w)

19.  kolejka (23 luty) - Mickiewicz-Romus Katowice (d)

20.  kolejka (2 marzec) - Sudety Jelenia Góra (w)

21.  kolejka (9 marzec) - WSTK Wschowa Sława (d)

22.  kolejka (16 marzec) - WKK Wrocław (w)

Terminarz play off i play out:

I runda: 23.03, 27.03., ew. 03.04

II runda: 06.04, 10.04., ew. 13.04

III runda: 20.04, 24.04., ew. 27.04

Data 20.08.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

Nowa rola Stanisława Mazanka

Po blisko 20 latach gry Stanisław Mazanek postanowił zakończyć swoją bogatą karierę zawodniczą. Przez cały ten okres bronił barw klubów tylko z Górnego Śląska. Począwszy od Carbo Gliwice, poprzez Albę Chorzów, Linodrut Zabrze, MOSiR Bobry Zabrze, Big Star Tychy, AZS Gliwice, a skończywszy na GTK. I właśnie w naszym zespole będzie nadal kontynuował przygodę z koszykówką, w roli asystenta trenera Grzegorza Pinkowskiego.

Jak widzisz się w nowej roli?

Przede wszystkim to będzie okres wzmożonej nauki, ale chcę od samego początku być jak najbardziej pomocny dla trenera. Dla mnie to zupełnie nowa sytuacja i musi minąć trochę czasu, zanim się do niej przyzwyczaję. Trener Pinkowski to bardzo doświadczony szkoleniowiec, a dzięki temu mam od kogo czerpać odpowiednie wzorce.

W swojej karierze zawodniczej dwukrotnie pracowałeś już z trenerem Pinkowskim i doskonale go znasz. Jak będzie się układa wasza współpraca na linii trener - asystent?

Rolą asystenta jest głównie wspomaganie i uzupełnianie pierwszego trenera, więc myślę, że między nami nie powinno być żadnych konfliktów. Będziemy wspólnie realizować wizję nakreśloną przez szkoleniowca. Jestem dopiero w trakcie zdobywania papierów trenerskich i praca w charakterze asystenta będzie dla mnie doskonałym przetarciem przed poważniejszymi wyzwaniami w przyszłości.

W zespole doszło do sporych zmian w kadrze. Jak je oceniasz?

Uważam, że dokonano właściwych wyborów. Nowy zespół będzie mieszanką rutyny z młodością. Drużyna została zbudowana w porozumieniu z trenerem Pinkowskim i z myślą, by bazować na bardzo dobrym przygotowaniu fizycznym i szybkiej grze. Mamy sprawnych podkoszowych i dobrych podających, co powinno zaowocować ciekawą koszykówką w naszym wykonaniu.

PZKosz dokonał kolejnej reorganizacji rozgrywek. Rywale w nadchodzącym sezonie wydają się być słabsi niż w poprzednim.

Jest zdecydowanie za wcześnie, by mówić o szansach poszczególnych drużyn. Wiele zespołów nie skompletowało jeszcze kadr, a na rynku transferowym jest jeszcze kilka ciekawych nazwisk. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie będzie w nadchodzącym sezonie  murowanych faworytów do awansu, jakimi wcześniej byli WKS Śląsk Wrocław i BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. Pierwsze mecze powinny dać odpowiedzieć na pytanie, o co będą rywalizować poszczególne zespoły.

Jak będą wyglądały przygotowania do sezonu?

Miniony tydzień poświęciliśmy na wprowadzenie do poważniejszych treningów i zajęcia miały głównie charakter ogólnorozwojowy. Od dzisiaj rozpoczynamy trenować dwa razy dziennie. Do sezonu będziemy przygotowywać się na własnych obiektach i nie wyjeżdżamy na zgrupowanie. Okres przygotowawczy rozpoczęliśmy odpowiednio wcześnie i z pewnością powinniśmy być w dobrej dyspozycji już w  pierwszym meczu ligowym.

Ile zagracie sparingów?

Na tą chwilę mamy już potwierdzone 10 spotkań towarzyskich, ale trener Pinkowski z pewnością będzie chciał ich rozegrać jeszcze więcej. To najlepsza metoda, by zweryfikować umiejętności poszczególnych zawodników. Niektórzy mogą doskonale prezentować się na treningach, a zawodzić w meczach, stąd chcemy jak najlepiej poznać naszych koszykarzy.

Jaki jest cel GTK w nadchodzących rozgrywkach?

Nie było jeszcze konkretnych rozmów z działaczami na ten temat, ale w kuluarach jest mowa o zakwalifikowaniu się do fazy play-off. Mam taki charakter, że chcę wygrać każde spotkanie, a to wiąże się to z tym, że liczę również po cichu na awans. Oczywiście, dyspozycja innych zespołów może szybko zweryfikować to założenie. Celem sztabu szkoleniowego jest by tak ustawić drużynę, aby w każdym meczu walczyła o wygraną, a zawodnicy potrafili pokazać charakter i chcieli zostawiać zdrowie na parkiecie.

Data 13.08.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK na start!

Po blisko trzech miesiącach przerwy nasi zawodnicy dzisiaj wracają do treningów. Letnia przerwa przyniosła wiele zmian i oprócz wcześniej zapowiedzianej roszady na stanowisku szkoleniowca, nastąpiły również ciekawe ruchy kadrowe.

Nowa „miotła”. Zacznijmy od tego, o czym wiadomo było już w kwietniu. Po niespełna roku pracy z klubem pożegnał się Ryszard Poznański. W jego miejsce zakontraktowano nie mniej doświadczonego szkoleniowca w osobie 53-letniego Grzegorza Pinkowskiego. Kim jest nowy trener? W koszykówkę grał w AZS Katowice. Potem przez wiele lat zajmował się trenowaniem żeńskich zespołów pierwszoligowych: AZS AWF Katowice, Spójni Gdańsk, Wisły Kraków, Color Cap Rybnik. Był też szkoleniowcem młodzieżowej reprezentacji kobiet. Pracował także z męskimi zespołami: między innymi w Zagłębiu Sosnowiec, z którym awansował do ekstraklasy, z Bobrami Zabrze oraz Big Starem Tychy, gdzie po awansie do I ligi w 2007 roku podziękowano mu za wykonane zadanie i nie przedłużono z nim kontraktu. Od tego momentu trener Pinkowski nie zasiadał już na ławce rezerwowych żadnego zespołu.

Odchudzona kadra. W porównaniu z sezonem 2011/12 doszło również do sporych zmian w kadrze zespołu. W minionych rozgrywkach w barwach klubu wystąpiło aż 18 zawodników, w kolejnych do sezonu zostanie zgłoszonych 14 koszykarzy. W barwach GTK nie ujrzymy już: Tomasza Antoniaka, Pawła Juraszka, Daniela Kubisty, Karola Leszczyńskiego, Przemysława Malony, Stanisława Mazanka, który zakończył karierę zawodniczą i będzie asystentem trenera Pinkowskiego, Pawła Mola, Macieja Piszczka oraz Kamila Wanii. W ich miejsce klub pozyskał: Bartosza Koszelę (ostatnio MKS Strzelce Opolskie, III liga), Emila Podkowińskiego (Rosa Radom, I liga, na zdjęciu podczas tegorocznego GTK Streetball), Piotra Pustelnika (Start Lublin, I liga), Roberta Sgodzaja (Pogoń Ruda Śląska, III liga) i Tomasza Sosnowika (Rosa Radom, w ostatnim sezonie leczył kontuzję, której nabawił się na treningu w Gliwicach przed sezonem 2011/12).

Pełna kadra na sezon 2011/12:

Rozgrywający:

1. Pustelnik Piotr

2. Wróbel Tomasz

3. Kołcz Kosma

Rzucający obrońca:

4. Podulka Grzegorz

5. Sgodzaj Robert

6. Sobański Grzegorz

Niski skrzydłowy:

7. Podkowiński Emil

8. Szymański Paweł

9. Soehrich Maciej

Silny skrzydłowy:

10. Nawrot Łukasz

11. Koszela Bartosz

12. Damulewicz Michał

Środkowy:

13. Stankala  Tomasz

14. Sosnowik Tomasz

 

Start przygotowań. Dziś po raz pierwszy pod wodzą Grzegorza Pinkowskiego nasi koszykarze wyjdą na parkiet. Przygotowania do sezonu potrwają blisko 2 miesiące. W tym czasie zespół będzie trenować na własnych obiektach i rozegra kilka gier sparingowych. Pewny jest już dwumecz z MKS Dąbrowa Górnicza w dniach 31 sierpnia i 2 września (oba mecze na wyjeździe). Sparingpartnerem GTK będzie również Pogoń Prudnik. Oprócz tego aż cztery razy zmierzymy się z GKS Tychy. W dniach 14-16 września zespół najprawdopodobniej wystąpi w Pucharze Śląska, który w tym roku zostanie rozegrany w Radzionkowie. Nowy sezon rozpocznie się 29 września. Naszymi rywalami w grupie będą: Alba Chorzów, AZS AGH Alstom Kraków, Doral Nysa Kłodzko, GKS Tychy, Handlopex AZS Politechnika Rzeszowska, Hawajskie Koszule Bank Spółdzielczy Żory, KKS Mickiewicz-Romus Katowice, KS AZS AWF Katowice, KS Pogoń Prudnik, KS Sudety Jelenia Góra, MCKiS Termo-Rex S.A. Jaworzno, Novum Lublin, TS Wisła Kraków, WSTS Wschowa Sława i WKK Wrocław. Cztery najlepsze zespoły po fazie zasadniczej spotkają się w play-off, z którego awans do I ligi wywalczy najlepsza drużyna, a finaliści play-off zagrają ze sobą o ostatnie premiowane awansem miejsce w wyższej klasie rozgrywkowej. 

Data 06.08.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

KONIEC 2011/2012

Organizacja sportowa to taki wielki organizm, który wymaga ciągłej obróbki, doglądania, pielęgnacji i przede wszystkim rozwoju. Zakończony niedawno sezon już zdążył nam się utrwalić w świadomości jednocześnie przynosząc kolejne zmiany w klubie.

Ćwierćfinały Przegraliśmy w ćwierćfinale play-off z faworyzowanym Śląskiem Wrocław 0-2 w meczach. Szczególnie mecz rewanżowy pozostawił po sobie pozytywne emocje bo przez dużą część spotkania prowadziliśmy i tylko gra byłego reprezentanta Polski Mirosława Łopatki sprawiły że do końca nie potrafiliśmy utrzymać kroku wrocławianom.

Ostatni mecz Stasia Mazanka. W ostatniej minucie tego ostatniego meczu sezonu nastąpił moment sympatyczny i na pewno podniosły. Trener Poznański dając zejść naszemu kapitanowi pozwolił publiczności na pożegnanie i wyraz wdzięczności za lata gry i poświeceń. Cieszy że na każdym poziomie sportowym ciężka praca i rzetelność potrafi być doceniona i na pewno jest dobrym drogowskazem dla najmłodszych adeptów zaczynających swoją przygodę ze sportem.

Zmiana trenera. Cel sportowy jaki na ten sezon sobie założyliśmy został osiągnięty. Potyczki w grupie play-out utwierdziły nas w przekonaniu, że ta regularna walka na przestrzeni całego sezonu się opłaciła. Trener Ryszard Poznański przychodząc do klubu zastał ciężką sytuację i bilans 0-3. Na koniec rundy zasadniczej nasz bilans był równy 13-13 i nie trudno policzyć co udało się wygrać. Dziękując za wniesione do organizacji doświadczenie, profesjonalizm w działaniu oraz wiedzę, informujemy, że GTK zakończyło współpracę z doświadczonym szkoleniowcem. Rolę głównodowodzącego, władze klubu powierzyły trenerowi Grzegorzowi Pińkowskiemu. Witamy w klubie!

GTK Streetball 2012. Jak zwykle w tym fajnym okresie posezonowym zajęliśmy się organizacją turnieju koszykówki ulicznej. 12 edycja GTK Streetball 2012 odbędzie się 26 maja. Wszyscy doskonale wiedzą jak jest fajnie na Kraku jak jest pogoda, dobra muzyka i dużo koszykówki. Gramy na dwa kosze, jest konkurs wsadów, konkursiki rzutowe wszystko po to żeby czerpać radość z basketu! Szczegóły wkrótce! GTX!

Data 26.04.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

PLAY-OFF CORAZ BLIŻEJ

Podsumowanie lutego miało być kwieciste, kolorowe i w samych superlatywach. Mieliśmy  4 wygrane z rzędu i po kolei odprawialiśmy przeciwników z kwitkiem. Były to Kłodzko, Piotrcovia, Prudnik i WKK Wrocław. Aż do 25 lutego, kiedy musieliśmy przełknąć gorycz porażki na wyjeździe z MCKiS Jaworzno. Na dziś, po rehabilitacji w ostatnią sobotę przeciwko Mickiewiczowi, jesteśmy już o krok od fazy play-off.
 

Wielu z nas liczy i gdyba co by było gdyby. Gdyby nie przegrana u siebie z Żorami, gdyby nie kontuzje, gdyby Stasiu Mazanek był o 3 lata młodszy;) Wydaje się jednak, że w sporcie suma szczęścia i niepowodzeń wychodzi na zero. Gdy jechaliśmy na mecz do Pogoni Prudnik, gospodarze nie przegrali tam meczu od początku sezonu. Po kolei ogrywali tuzy ligi ze Śląskiem Wrocław i Stalą Ostrów na czele. To bez wątpienia był jeden z lepszych meczy w naszym wykonaniu, w tym sezonie. Tłum ludzi, ogłuszający doping sprawiły, nasi zawodnicy zagrali na poziomie, na który ich stać! Rzutowo- wyśmienicie. W obronie-zamęczyliśmy przeciwników. Ostatecznie 86:78 dla nas. Później okazało się, że w tygodniu poprzedzającym nasz mecz z WKK pierwszy zespół wrocławian sprawił ogromną niespodziankę, awansując do Final Four Pucharu Polski. Wiedzieliśmy już wtedy, że nasi rywale przyjadą mocno osłabieni. Skrzętnie to wykorzystaliśmy i pewna wygrana 72:64 stała się faktem.

W międzyczasie rozdaliśmy naszym kibicom Oshee od naszego sponsora. Chłopaki dali pokaz gry w meczu z Piotrcovią, rzucając 109 punktów. Kolejna porcja gratisów czeka. Pytanie tylko czy damy radę je rozdać do końca sezonu? Pozostały dwie szanse- w najbliższą sobotę, kiedy to przyjadą Skierniewice i 24 marca, kiedy to przeciwnikiem będzie AGH Kraków. W międzyczasie również, trochę niepostrzeżenie,  wzrosła stawka rzutu z połowy z Busterem. Tutaj do zgarnięcia uzbierała się pokaźna już sumka 600 złotych!

Było o ogłuszającym dopingu. Kibice regularnie chodzący na nasze mecze, nie mogli przeoczyć ważnego dla nas faktu. Grupa kadetów z rocznika 1997, przy wsparciu solidnego bębna, zaczęła zagrzewać drużynę do walki swoim dopingiem. Brawo chłopaki! Zachęcamy pozostałe grupy do robienia „hałasu”. To dla Was są te mecze i to Wy macie być częścią tej całej zabawy. GTX!

Data 07.03.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

STYCZEŃ

Styczeń za nami. Komunikujemy się z Wami poprzez konto na facebooku i zauważamy regularny wzrost „lajków”, które świadczą o tym, że środowisko koszykarskie w Gliwicach rośnie w siłę. Na bieżąco informujemy o naszych wyczynach w lidze- raz jest lepiej raz gorzej, lecz jak mówią.. ’nie od razu Rzym zbudowano’ .

Miesiąc zakończyliśmy bilansem 2-2 i przy sympatycznych wygranych z Albą u siebie i wyjeździe do Kłodzka, wplótł się w to wszystko paskudny wieczór po porażce z Żorami we własnej hali. Obiektywnie rzecz ujmując wyjazdowa porażka z AZS AWF Katowice bolała trochę mniej bo zrobiliśmy tam co było w naszej mocy, a mimo to katowiczanie okazali się lepsi.

Kontuzje to słowo najczęściej odmieniane w tym roku w naszym klubie. Od początku sezonu „kolekcjonujemy” kolejne urazy mniej lub bardziej poważne i tylko nasz Partner Fizjofit Gliwice z chęcią opiekuje się naszymi rekonwalescentami. Co zrobić. Na dziś wizyty u fizjoterapeutów odbywają dwaj zawodnicy- młody Kosma Kołcz oraz Daniel Kubista. Daniel w przerwie pomiędzy pierwszą i drugą rundą zastąpił Pawła Mola i po 10 punktach w pierwszym meczu z Albą, w drugim doznał urazu stawu kolanowego i tyle go widzieliśmyL. Ile potrwa jego przerwa? Przydałoby się, żeby wrócił jak najszybciej, bo do końca ciężkiego sezonu jest jeszcze trochę grania (9 meczy w rundzie zasadniczej) i Trener potrzebuje konkurencji na obwodzie. Może jeszcze w lutym…

Co do naszego miejsca w tabeli to pewnie niektórzy twierdzą, że taka stagnacja w środku stawki jest troszeczkę poniżej oczekiwań. Celem drużyny nieodzownie od początku sezonu jest wejście do fazy play-off i tego się trzymamy. Liga w tym roku jest naprawdę wyrównana, a nasze problemy zdrowotne na pewno nie pomagają w ustabilizowaniu formy na przestrzeni całego sezonu.

W sobotę mecz z outsiderem rozgrywek Piotrcovią Piotrków Trybunalski i tutaj nie może być innego scenariusza jak nasza wygrana. Tydzień później jedziemy na gorący teren do Prudnika i gospodarze będą chcieli się zrewanżować za dotkliwą porażkę u nas. Tanio skóry nie sprzedamy. Za dwa tygodnie przyjeżdża WKK Wrocław i z uwagi na przerwę w rozgrywkach ekstraklasy spodziewamy się kompletu młodych graczy występujących w pierwszym zespole. Liga gra. Do zobaczenia na meczach. GTX!

Data 02.02.2012

gliwickie towarzystwo koszykówki

MIKOŁAJKOWE GTK

W zeszłym sezonie jedna z najlepszych drużyn w naszej lidze, mająca za sobą rzesze kibiców i wspaniałą ekstraklasową przeszłość- ostrowiecka Stal została odprawiona z kwitkiem na naszej hali. Nie mielibyśmy nic przeciwko aby w tym roku historia się powtórzyła. A mamy powody ku temu żeby tak sądzić…

Okazją do tego będzie już najbliższa sobota. Zapowiada się fajny mecz bo oprócz dobrego widowiska sportowego, wszystkie dzieciaki które wybiorą się z opiekunami, dostaną od nas czekolady z okazji Mikołajek. Ponadto  sprawdzimy Waszą hojność przy zbiórce pieniędzy na wybrany dom dziecka w Gliwicach. Dzięki pomocy Wojtka „Onysia” i jego drukarni „Vip-Druk” każdy kto wrzuci jakąś kwotę na maluchy dostanie od nas niespodziankę.  My też zawsze lubiliśmy dostawać gadżety na mikołaja i wiemy jak mogą ucieszyć najbardziej potrzebujących.

Jesteśmy w trakcie drugiej w tym sezonie serii 3 zwycięstw z rzędu. Wygrane nad MCKiS Jaworzno, Mickiewiczem Katowice i MKS Skierniewice wywindowały nas na 6. miejsce w tabeli. Zwyżka formy pozwala patrzeć z optymizmem na najbliższe spotkanie. Potentat jakim jest w lidze Stal musi się liczyć z tym, że zwycięstwa na naszej hali z reguły zostają w naszych rękach i postaramy się aby tym razem było podobnie.

Warunkiem wygranej będzie dobra gra w strefie podkoszowej. „Moses” Malona skręcił kostkę na meczu z Mickiem, ale na sobotę pewne jest, że będzie już gotowy. Zastępujący go na pozycji nr. 4 Maciek Soehrich dał w Skierniewicach 12 „oczek”  czym pokazał przydatność dla drużyny i niewątpliwie udanie wykorzystał daną mu szanse.  Guli też jest już w pełni sił po chorobie , a kilka desek Shreka też na pewno może się przydać. Na treningach u wszystkich chłopaków widać wolę walki i wielką chęć do wygrywania tak więc wszystkich chętnych do tego aby zobaczyć jak nam poszło zapraszamy w sobotę na godzinę 18 na OSIR. GTX!

Data 30.11.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Ba-ba-ba-ba:)

Dwa mecze. Jedna porażka z Pucharze Pzkosz z AZS Kutno oraz pewne ligowe zwycięstwo nad MCKiS Jaworzno to bilans ciekawego i pracowitego tygodnia w naszej drużynie.

Trzeba przyznać, że przeciwnicy, którzy zjawili się na naszej hali w zeszłym tygodniu prezentowali trochę zróżnicowany poziom koszykówki. I tak jeśli Kutno gra o ligę wyżej i  budżet tejże drużyny znacznie przewyższa nasze możliwości to już MCKiS jest dla nas bezpośrednim rywalem w walce o jak najlepsze miejsce przed fazą play-off.

Cieszy fakt, że Ci drudzy ani na moment tak naprawdę nie zagrozili nam w odebraniu zwycięstwa. Wygraliśmy w zeszłą sobotę wszystkie kwarty, a jakość gry w obronie nie schodzi już poniżej solidnego poziomu. Cieszy również, że w konfrontacji z teoretycznie silniejszym AZS-em to my prowadziliśmy przez 3 kwarty i goście musieli mocno się namęczyć, żeby przejść do 2. Rundy Pucharu.

Coach Poznański powtarza, że siłą tego zespołu jest silny i wyrównany skład. Maciek Soehrich, Tomek Stankala, Grzesiu Sobański, Kosma Kołcz, Michał Damulewicz, który wrócił po kontuzji- oni wszyscy na każdym treningu ciężko i ambitnie pracują aby dostać choć chwilę szansy w kolejnych spotkaniach. Tak buduje się siła zespołu, a Ci podstawowi gracze ciągle czują oddech na plecach młodzieży. A jak nasi starterzy?

Rozgrywający:

Ano Wróblos to na pewno nasz lider, który wprowadza energię swoją agresywną obroną, a ponad 4 asysty na mecz to jeszcze nie ostatnie słowo z jego strony. Molik- Ciągle czekamy na celne trafienie za 3, choć trzeba przyznać, że pracą w defensie na ostatnim meczu zrobił wrażenie na obserwatorach.

Rzucający obrońcy:

Na dziś śmiało możemy przyznać, że drugą młodość przeżywa Grzesiu Podulka. Trafia z imponującą skutecznością 65% i tych trafień ma już w lidze w tym sezonie 19! To ścisła czołówka ligi i na pewno te celne „trójki” dodają całej drużynie animuszu do pracy w obronie.  Karolek- bardzo chce. Ostatni mecz i 17 oczek w ciągu 16 minut na parkiecie mówi sam za siebie. Jeśli tylko będzie umiał wykorzystać swoje argumenty będziemy mieli jeszcze wiele pociechy z jego gry w tym sezonie.

Niscy skrzydłowi:

Młody gniewny Paweł Szymański to już zawodnik bez którego nie ma naszej seniorskiej drużyny. Zadania w obronie, bardzo dobre decyzje w ataku- czas działa na korzyść Pawła i każdy kolejny mecz to dla niego rozwój. Oby tak dalej!  Stasiu zaś jak to Stasiu- On po prostu z nami jest:).

Silni skrzydłowi:

Łukasz Nawrot wreszcie otworzył swój atak w ostatnim meczu i pokazał, że jeśli dobrze wejdzie w mecz niewielu jest obrońców, którzy mogą powstrzymać rozpędzonego Guliego.  Obecnie wraz z  Przemkiem Maloną stanowią dwójkę naszych podstawowych podkoszowych. Przemek mający za sobą grę w I lidze wie na czym polega gra w basket i jeśli tylko chłopaki będą spokojnie pracować to efekty będą takie jak by tego chcieli kibice i Prezesi:).

Antoniak Tomasz ciągle boryka się z kontuzją kolana. Czajkowski Tomek w tym tygodniu pierwszy raz pojawił się na hali pobiegać z kolegami tak więc czekamy na ich powrót!

Niektórzy zapewne zastanawiają, się coż oznacza tytuł artykułu. Zawodnicy doskonale wiedzą i niech prowadzi on nas do kolejnych wygranych:) Gratulacje dla kolejnego "shootera" z połowy. 200 PLN poszło tym razem do Zabrza!

Data 15.11.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

TRZY RAZY TAK

Mówią: ”nowy trener, nowa miotła…“ Czy w jakiś sposób można to powiedzenie przypasować do nowej sytuacji w drużynie seniorów?

Fakty są takie, że drużyna wygrała 3 kolejne mecze z rzędu i tak jak ostatnio, każda kolejna porażka byłaby dla nas tragedią, tak dziś każda wygrana podtrzymująca tą dobrą serię, będzie dla nas błogosławieństwem. Podsumowując nasze pierwsze wygrane w sezonie, każda z nich była na swój sposób przełomowa.

Pierwsza -  z Kłodzkiem - bo po prostu pierwsza i chyba nikt nie spodziewał się, że nowy trener, aż tak szybko wpłynie pozytywnie na zespół. Nie zapominajmy jednak o tym, że kadra zespołu od meczu z Doralem, to rzeczywiście skład jaki chcieliśmy oglądać od początku sezonu.

Wygrana na trudnym, wbrew pozorom, terenie w Piotrkowie Trybunalskim, dała spokój, czas na dalszą pracę i poprawę mankamentów w naszej grze zespołowej w obronie i w ataku. To wygrana ważna, bo mimo momentami niedojrzałej grze, potrafiliśmy ten mecz "wyszarpać" i podtrzymać marsz w górę tabeli. Ostatnie w końcu zwycięstwo, to wreszcie styl, który chcielibyśmy oglądać w wykonaniu naszego zespołu i zapewne nie byłoby tyle radości z gry w tym dniu, gdyby nie wcześniejsze zwycięstwa. Agresywna obrona, dominacja na desce, szybka organizacja akcji ofensywnych oraz skuteczna egzekucja, to rzeczy, które cechowały nas w meczu z Pogonią Prudnik.

Na ile ten styl uda nam się ugruntować pokażą następne mecze. Terminarz gier listopadowych jest bardzo napięty, bo do ligi dochodzi nam ciekawy pojedynek z pierwszoligowcem. 9 listopada na godzinę 19, przyjeżdża do nas, w ramach I rundy Pucharu Polskiego Związku Koszykówki, drużyna AZS Kutno. Mecz ten będzie przeplatał dwa boje o ligowe punkty. W nadchodzącą sobotę pojedziemy do Wrocławia, na mecz z WKK. Druga drużyna ekstraklasowego Śląska Wrocław, wspierana zawodnikami z I zespołu, wygrała do tej pory 4 z 6 spotkań i na pewno nie będzie łatwym przeciwnikiem.

Cieszy jeszcze jedna, ważna sprawa. Frekwencja na meczach GTK Gliwice zwiększa się z meczu na mecz. Na każdym kolejnym meczu, da się zauważyć młodych koszykarzy z Gliwic i okolic. To sprawia nam w klubie największą radość i daje mobilizacje do walki o wygrane mecze. Kolejną okazją do spotkania, oprócz środowej potyczki w pucharze, będzie 12 listopad i mecz z MCKiS Jaworzno. Na ten mecz tradycyjnie o godzinie 18 zaprasza brygada GTX!

Data 11.02.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

ODRODZENIE

Ciężkie chwile przeżywaliśmy w klubie od początku sezonu. Plaga kontuzji spowodowała trudny start, w tym 3 porażki na rozpoczęcie rozgrywek. Po nieudanym początku sezonu doszło w klubie do zmiany na kluczowej pozycji. Stanowisko Trenera Jacka Adamczaka zajął Ryszard Poznański.

Jeden z bardziej doświadczonych ludzi dla gliwickiej koszykówki, trener który zaczął prowadzić  drużynę seniorów kilka lat temu jeszcze w 3 lidze, który wprowadził ją do 2 ligi, trener który wreszcie poprowadził ją do dobrego wyniku w zeszłym sezonie żegna się z drużyną. My wierzymy, że na pewno nie z klubem ponieważ wiedza i doświadczenie Trenera Jacka Adamczaka zawsze będzie potrzebna gliwickiemu środowisku koszykarskiemu. Trenerze z tego miejsca serdeczne podziękowania oraz wielki szacunek za lata poświeceń i wielką pracę którą włożyłeś w to przedsięwzięcie!

Zmiana nastąpiła po 3 porażkach, które bardzo nas wszystkich zabolały bo nie tak przecież wszyscy sobie wyobrażaliśmy podbijanie drugoligowego świata. Jak to zwykle bywa, życie zweryfikowało plany i dziś już jesteśmy w zupełnie innej rzeczywistości.

Sezon zaczęliśmy od nieznacznej przegranej z Albą w Chorzowie. Mimo sporych osłabień niewiele brakowało a byśmy ten mecz wygrali. 79-75 dla przeciwników i gdyby nie brak zimnej krwi w końcówce pewnie zupełnie inaczej by się wszystko potoczyło…Sport nie ma litości dla przegranych. Później przyszedł czas na mecz z faworyzowaną ekipą AZS AWF Katowice, którzy jak co roku są silni i jak co roku będą walczyć o awans do najlepszej „czwórki” ligi. Gorzką pigułkę do przełknięcia mieli kibice zgromadzeni na naszej hali w tym spotkaniu. Słaba organizacja gry, zbyt mało zaangażowania w obronie wreszcie fatalna skuteczność. W tym meczu przegraliśmy 55:85 będąc słabszym w każdym elemencie koszykarskiego rzemiosła. Ostatnia w czarnej serii przegrana miała miejsce w Żorach gdzie grając do połowy remisowe spotkanie w drugiej połowie rozbici nie potrafimy zatrzymać rozpędzonych gospodarzy.

 Słońce zaświeciło w ostatnią sobotę. Nowy trener, tknął w chłopaków wiarę i dał im pomysł na to jak mają wykorzystać swoje argumenty na boisku. Charakterem, zaangażowaniem przełamaliśmy impas i daliśmy sobie tak w tym momencie potrzebną pozytywną energię do dalszej pracy. Okazało się że umiemy bronić! Straciliśmy 55 oczek co przy regularnie traconych 80 punktach ostatnimi czasy jest kolosalną różnicą! Pomału wszyscy nasi gracze wracają do zdrowia i nadal potrzeba czasu żeby wszystko weszło na właściwe tory. Kolejne zawody rozegramy w Piotrkowie Trybunalskim w nadchodzącą niedziele. Następnym rywalem na własnej hali będzie Pogoń Prudnik 29 października. Mecz ten rozegramy o godzinie 18.

I na koniec. Mamy pierwszego zwycięzcę „Rzutu z połowy z Busterem”! Dopatrujemy się tu regularnego treningu tego elementu koszykarskiego od momentu ogłoszenia konkursu:) I bardzo dobrze, pierwsze 200 PLN poszło w ręce Janusza. Życzymy Wszystkim takiej skuteczności na kolejnych spotkaniach!

Data 18.10.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

MEDIA DAY W Stary Hangar Fitness & Wellness Club

Organizacja GTK Gliwice ma przyjemność poinformować o nawiązaniu współpracy z Klubem Fitness Stary Hangar Fitness & Wellness Club.

Drugi rok z rzędu zaprezentowaliśmy drużynę podczas GTK Media Day i wydarzenie to pomału staje się w naszym klubie tradycją.  W tym roku dodatkową atrakcją dla zawodników, mediów oraz zaproszonych gości było miejsce w którym mogliśmy się spotkać. Od tego roku oficjalnym partnerem naszego klubu stał się  Stary Hangar Fitness & Wellness Club.
Jak sama nazwa wskazuje klub ten mieści się w dawnym budynku hangaru lotniczego i po całkowitej renowacji stał się jednym z najbardziej nowoczesnych i innowacyjnych miejsc  tego typu w Polsce! Nasi zawodnicy będą mogli korzystać z odnowy biologicznej jaką zapewnia Stary Hangar Fitness & Wellness Club oraz ćwiczyć na nowoczesnym sprzęcie firmy Milon. Dzięki uprzejmości Przemysława Deka impreza Media Day miała znakomitą oprawę, a zaproszeni goście mogli dokładnie poznać zalety obiektu.
Drużyna jest świeżo po turnieju o Puchar Śląska w którym zajęła 2. miejsce przegrywając w finale z Albą Chorzów. Nadal niestety borykamy się z poważnymi problemami w strefie podkoszowej gdyż po kolei wszyscy „wysocy” łapią kontuzje. W kolejności wypadł nam do tej pory Tomasz Antoniak, który wróci do nas dopiero za ok. 3 tygodnie, Łukasz „Guli” Nawrot skręcił kostkę na turnieju, a nowo testowany Tomasz Sosnowik zerwał ścięgno Achillesa i tym samym nie zobaczymy go na pewno w naszych barwach w tym roku. Ostatnim podkoszowym, który ma problemy zdrowotne jest Przemek Malona.  „Moses” zdominował dechy w pierwszym meczu w Pucharze Śląska ale dał o sobie znać wcześniejszy uraz i będzie musiał również korzystać z porad naszego partnera Fizjofitu.
Do ligi pozostały 10 dni i musimy je ciężko przepracować, żeby optymalnie zacząć sezon. W ostatni weekend przed ligą zagramy jeszcze gry kontrolne i później już pełne skupienie na pierwszy mecz sezonu. Kibiców zapraszamy na mecze i do śledzenia naszego funpage’a na portalu Facebook.com/GTK.GLIWICE.

Data 15.09.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Pełna hala? CZEMU NIE!

Pamiętacie mecze w zeszłym sezonie, które jeszcze długo na pomeczowych spotkaniach wzbudzały wiele emocji? Było kilka spektakli, które dzięki charakternej postawie naszych koszykarzy chciało się wspominać, a które ostatecznie kończyły się naszym sukcesem. Nie inaczej ma być w tym roku!

Poznaliśmy już szczegółowy terminarz i pora żeby przedstawić jak będzie wyglądał układ gier. Po kolei zagramy na naszej hali:

 1. 01.10.2011-AZS AWF Katowice

2. 15.10.2011- DORAL Zetkama Nysa Kłodzko

3. 29.10.2011-POGOŃ Prudnik

4. 12.11.2011- MCKiS TERMO-REX SA Jaworzno

5. 03.12.2011- BM Węgiel Stal Ostrów Wielkopolski

6. 17.12.2011- WKS Śląsk Wrocław

7. 07.01.2012- ALBA Chorzów

8. 21.01.2012-HK BANK SPOŁDZIELCZY Żory

9. 04.02.2012- PIOTRCOVIA Piotrków Trybunalski

10. 18.02.2012-WKK Wrocław

11. 03.03.2012-MICKIEWICZ Romus Katowice

12. 10.03.2012- MKS Skierniewice

13. 24.03.2012- AZS AGH ALSTOM Kraków

Chcemy aby również w tym roku było ciekawie nie tylko na boisku ale również na trybunach.

Nieodłącznym elementem naszych meczów będzie oczywiście grupa Let’s Dance. Dziewczyny potrenowały w wakacje i wspominają, że forma jest  nie gorsza niż u chłopakówJ

Wprowadzamy w tym roku dodatkowo bilety za mecze na własnym parkiecie.  Chcemy jako klub się rozwijać, prezentować coraz to lepszy poziom tak więc i oprawy meczowe będą ciekawsze. Żeby zrekompensować Wam te nieszczęsne bilety zorganizujemy w tym roku 3 konkursy, które nieodłącznie będą nam towarzyszyć w każdym ze spotkań.

I tak:

  1. RZUT z połowy z BUSTEREM- rzut z połowy to jak każdy wie w koszykówce element niełatwy, niektórzy nawet twierdzą że zdarzają się one tylko w NBA. Na każdym meczu GTK w tym roku dwie wylosowane osoby będą miały po jednej szansie na trafienie rzutu z połowy. Do wygrania będzie kasa ufundowana przez firmę Buster. I tak zaczniemy od 100 PLN na pierwszym meczu i po każdym niecelnym stawka będzie rosła o kolejne 100 PLN co mecz. Jeśli nie znajdzie się dobry „strzelec” z połowy przez cały sezon, na koniec sezonu będzie w banku 1300 PLN! Firma Buster już zapowiedział, że jak Was oko zawiedzie, kasa pójdzie do wybranego domu dziecka!
  2. 100 punktów z OSHEE- zawsze zazdrościliśmy kibicom w NBA, bo u nich jak drużyna gospodarzy rzuci 100 pkt. w jednym meczu każdy dostaje Big Maca. Udało nam się coś na to zaradzić. Jeśli nasze chłopaki rzucą tą okrągłą setkę bądź więcej i wygramy ten mecz każdy dostanie napój od naszego sponsora jakim jest OSHEE!
  3. Podwójne zaproszenie do STAREGO HANGARU- nawiązaliśmy szerszą współpracę z nowoczesnym clubem welness&fitness Stary Hangar. Efektem tego będzie możliwość wygrania jednodniowych wejściówek dla 2 osób i zaznania wszelkich uciech, które zapewnia obiekt Starego Hangaru! Wejściówki będzie można wygrać w konkursie, który w tygodniu poprzedzającym będziemy przeprowadzać na klubowym Funpagu GTK na Facebooku.

Chcielibyśmy, żebyście bawili się z nami w  tym sezonie i żeby mecze koszykówki były przede wszystkim świetnym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Zrobimy wszystko, żeby zarówno pod względem sportowym jak i organizacyjnym było dobrze;) No ale nie zapominajmy o BASKECIE! Rzucamy celnie, kryjemy szczelnie;)

Data 31.08.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

CZAJKOWSKI NIE ZAGRA

Za tydzień zaczynamy treningi, a pech nas nie opuszcza. Tomasz Czajkowski, lider GTK, poważnie złamał rękę w kolizji samochodowej i na pewno nie będzie mógł nam pomóc w pierwszej połowie sezonu.

Tomek już zapowiedział, że wraca na drugą rundę. Czekamy, bo nikt tak skutecznie nie potrafi „wyczyścić” deski jak Czaja. Wracaj do zdrowia Tomasz, a miejsce dla Ciebie w GTK zawsze się znajdzie!

W związku z poważnym osłabieniem musieliśmy wypełnić lukę powstałą pod koszem. Miejsce to od początku sezonu zajmie Przemysław Malona. Przemek ma za sobą sezony rozegrane w pierwszej lidze, a w zeszłym sezonie grając w drużynie Księżaka Łowicz w jednym z meczów rzucił 23 punkty przeciwko GTK, czym wydatnie przyczynił się do wygranej swojej drużyny. Witamy nowego zawodnika i liczymy na szybką aklimatyzacje w naszym klubie.

Na dniach powinniśmy poznać grupę w jakiej przyjdzie nam się zmagać od września i zaraz Was o tym poinformujemy.

Data 01.08.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

NOWY SEZON NOWE NADZIEJE

Sezon 2011/2012 za pasem. W zeszłym roku naszym celem było przetarcie się na szczeblu centralnym i utrzymanie w gronie drugoligowców. Cel ten został osiągnięty z nawiązką, a kontynuując myśl z tytułu artykułu można dodać klasyczne  „apetyt rośnie w miarę jedzenia”:).

Są na naszej mapie drugoligowej kluby, które głośnymi transferami zawodniów, mającymi przeszłość ekstraklasową czy też reprezentacyjną, chcą sobie zapewnić sukces. Dziś już wiemy, że i GTK przystąpi do następnego sezonu również w zmienionym składzie.

Pisaliśmy już wcześniej o naszym nowym nabytku na pozycji rozgrywającego Tomku Wróblu. Jedynka to pozycja, na której nastąpią największe zmiany w stosunku do poprzednich rozgrywek. Tomek ma zastąpić Marcina Marczyka, który przeniósł się do sąsiednich Żor. W tym miejscu trzeba podziękować Marcinowi za solidne prowadzenie gry w sezonie 2010/2011 i pomoc w awansie dwa lata temu. Drugim nowym rozgrywającym, jakiego ujrzymy w przyszłym sezonie w barwach GTK jest Paweł Mol. Paweł przyszedł do nas z KK Bytom i grając kilka sezonów na poziomie drugiej ligi pokazał, że ma duży potencjał. Jak rotacja tych dwóch nowych zawodników na tej newralgicznej pozycji i nowa jakość wpłynie na postawę drużyny? Czas pokaże..

Trzecim, ostatnim wreszcie wzmocnieniem będzie w tym roku Tomasz Antoniak (na zdjęciu jeszcze w ekipie przeciwnej), grający ostatnio w Politechnice Opolskiej. "Anton" ma w nadchodzących rozgrywkach być wartościowym uzupełnieniem duetu naszych podkoszowych Tomka Czajkowskiego i Łukasza Nawrota. Potwierdzeniem tych słów niech będzie fakt, iż był on 3 w klasyfikacji najlepiej zbierających w całej lidze w poprzednich rozgrywkach (nasz "Czaja" był 1. w tej klasyfikacji) z liczbą 9.4 zbiórek na mecz i dobrym evalem 15.9/mecz.

Słowa uznania i serdeczne dzięki dla Łukasz Ochodka, który żegna się z naszą organizacją, za pełne poświęcenie na meczach. Życzymy Łukiemu powodzenia w dalszym graniu. Ostatnim, który odchodzi z GTK jest trzeci z ekipy „rybnickiej” Stanisław ”Niemiec” Grabiec. Stasiowi dziękujemy za dwa lata dobrej gry i za końcówkę w barażach w Przemyślu dwa lata temu!

Reszta ekipy pozostaje bez zmian i nikogo bliżej Wam nie trzeba przedstawiać. Drużyna zaczyna treningi 8.08. i ma ok. 7 tygodni na optymalne przygotowanie się do rozgrywek. Sezon rusza 24.09. a po drodze mamy w planie ciekawe sparingi(również z pierwszoligowcami) także będzie się działo. Stay Tuned!

Data 14.07.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

OFICJALNIE - Tomasz Wróbel w GTK !

Były zawodnik pierwszoligowych ROSA Radom oraz MKS Dąbrowa Górnicza Tomasz Wróbel, podpisał z naszą drużyną roczny kontrakt. Jest to pierwsze wzmocnienie kadrowe przez sezonem 2011/2012.

Po niełatwej dla nas informacji o stracie naszego pierwszego rozgrywającego Marcina Marczyka, dzisiaj możemy poinformować, że naszym nowym prowadzącym grę będzię Tomasz Wróbel.

Oficjalne wręczenie koszulki dobyło się dziś w klubowej kawiarence Grupub. Witamy w organizacji GTK i życzymy Tomkowi dalszego rozwoju w naszym klubie.

Data 22.06.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Ślązacy potrafią skakać!

W sobotę 11.06.2011 odbyła się jedenasta edycja GTK STREETBALL GLIWICE. 57 drużyn, podzielonych na pięć kategorii, rozgrywało swoje zawody na trzech boiskach. Gliwicki Streetball, jako jeden z nielicznych, był rozgrywanym formułą na 2 kosze, która okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę!

Turniej rozpoczęli zawodnicy i zawodniczki, urodzeni w rocznikach 1999-2001. Zgłosiło się 6 drużyn, które podzieliliśmy na 2 grupy. Mecze odbywały się na boisku nr 3. Na zapleczu rozgrzewali się DJ HWR oraz grill z kiełbaskami. Zaprzyjaźniony GraPub serwował uczestnikom zimne napoje oraz kibicom - piwko. Dużym zainteresowaniem już od godzin rannych cieszyły się stoiska firm, które ufundowały nagrody: OklejSie.pl (Trening gokartowy z samym Adamem Małyszem), PiR Sport(Okulary oraz odzież sportowa). Był także motor i wóz ratownictwa drogowego, którym przyjechali gliwiccy policjanci.

Wyniki:
Grupa A
1. 18-nastki 4p (+18)
2. Aniołki Gieteku 3p (-1)
3. 2000 2p (-17)

Grupa B
1. MVP Players 4p (+10)
2.Laski 3p (-4)
3.Kłodnica GTK 2p (-6)

Play-Off

Półfinały
Aniołki Gieteku 3:6 Laski
18-Nastki 6:5 MVP Players

Finał
Laski 3:10 18-Nastki

18-Nastki, czyli zwycięski team, grały w składzie: Angelika Hochel, Klaudia Wernik, Ala Kopiec, Michalina Korzelczyk. Dziewczyny reprezentują RMKS Rybnik. Równocześnie na boisku nr 2  do rywalizacji włączyła się kategoria 1997/1998. 13 drużyn grało systemem czterech grup. Z każdej, jedna drużyna uzyskiwała awans. Dodatkowo dostaliśmy informację, że Stary Hangar ma nagrodę-niespodziankę dla najlepszego zespołu z Gliwic - karnety na cały dzień do swojego centrum treningowego!. Na placu Krakowskim pojawiła się też ekipa FRoM Gliwice, która na bieżąco wrzucała informację o turnieju na portal "Dzisiaj w Gliwicach".

Wyniki:
Grupa A
1.My Tu Tylko Sprzątamy 4p (+15)
2. Opadłe Pały 3p (+7)
3. Waryński 2p (-22)

Grupa B
1.Toronto Wpurciols Junior 4p (+19)
2. Plej For Fan 3p (-7)
3. Ekipa Sprzątająca 2p (-12)`

Grupa C
1. Puchacze 4p (+12p)
2. MHT Junior 3p (-3)
3. Baller 2p (-9)

Grupa D
1.Parkiet Jaworzno 4p (+15)
2.Napalone Chiniole 3p (-6)
3.Badylarze 2p (-9)

Play-Off

Półfinały
My Tu Tylko Sprzątamy 1:8 Puchacze
Toronto Wpurciols Junior 5:7 Parkiet Jaworzno

Finał
Puchacze 3:6 Parkiet Jaworzno

Parkiet to w sezonie ligowym chłopcy z MCKiS Jaworzno. Przyjechali do nas w składzie: Wiktor Sewioł, Paweł Klimek, Michał Brzozowski, Piotr Sardyński. Rozgrywki roczników 1995/1996 zostały, na krótko, przerwane przez nieoczekiwaną sytuację. Konstrukcja jednego z koszy została złamana. Logistyka, dzięki wsparciu Mercedes Inter-Car Zabrze, była jednak dopracowana do perfekcji. Akcja szybkiej wymiany całego kosza, rodem prosto z parkietów NBA, pozwoliła na sprawny restart zawodów. W między czasie konkurs "PZU Bezpieczna Jazda" w postaci prowadzącego cały Streetball Esko oraz towarzyszącej mu Marty, przechadzał się po placu, zaskakując kibiców ciekawymi pytaniami z wiedzy o bezpieczeństwie na drodze. Odpowiadający dostawali mały gadżet oraz los na loterię, w której można było wygrać rower górski!

Wyniki:
Grupa A
1. Wiedz Że Coś Się Dzieje 8p (+12)
2. Generalnie Dramat 7p (+10)
3. Bzdziągwy 6p (-3)
4. Sikane Parbuty 5p (-7)
5. Mudżyny 4p (-12)

Grupa B
1. Showtime 5p (+8)
2. W Piździec 4p (-1)
3. Bez Spiny 3p (-2)
4. Osama Bin Laden Żyje 3p (-7)

Play-Off

Półfinały
Showtime 5:6 Generalnie Dramat
Wiedz Że Coś Się Dzieje 8:3 W Piździec

Finał:
Generalnie Dramat 11:12 Wiedz Że Coś Się Dzieje

Wygrali chłopcy reprezentujący MOSM Bytom w składzie: Kuba Szmidt, Filip Szymontak, Łukasz Zanych, Mateusz Olek. Ksiądz Natanek byłby dumny;). W tym samym czasie grały roczniki 1993/1994 oraz odbywał się "Pokaz Sztuki Graffiti" w ramach akcji "Pomalujmy Gliwice na Sportowo". Artysta z grupy 0700 Team malował na specjalnie przygotowanych w tym celu, płytach betonowych (ufundowanych przez PSB Buster) grafikę związaną z GTK Gliwice. Pokaz cieszył się dużym uznaniem, gdyż sama praca była bardzo profesjonalna, a efekt podobał się wszystkim. Przed finałem wystąpiły dziewczyny z naszej zaprzyjaźnionej grupy tanecznej "Let's Dance"! Tancerki wniosły dużo lekkości i polotu do, jakby nie patrzeć, twardych rozgrywek koszykarskich. Kibice nie byli zawiedzeni!

Wyniki:
Grupa A
1. Racek 4p (+13)
2. Toronto Wpurciols 3p (+6)
3. De Kombajns 4p (-19)

Grupa B
1. Z Buta Z Buta Wjeżdżamy 4p (+23)
2. After Math 3p (-6)
3. Dzikie Małpy 2p (-19)

Grupa C
1. Rathouse 4p (+11)
2. Asfalt 3p (-3)
3.Wojciech Duda's Team 2p (-5)

Grupa D
1. Igrek 4p (+4)
2. Kontrabanda 3p (+2)
3. Beton 2p (-6)

Play-Off
Półfinały
Racek 9:11 Rathouse
Z Buta Z Buta Wjeżdżamy 4:5 Igrek

Finał:
Rathouse 14:7 Igrek

...a już w międzyczasie grały drużyny z kategorii "The Big Boys" czyli Ci, których wiek juniora poszedł już w zapomnienie. Jednocześnie wystartowaliśmy z konkursem "24sek", w którym zwycięzca miał, w jak najkrótszym czasie, oddać rzut kelnerski, osobisty i za 3p. Zwycięzcą został Borys Balon, który wygrał z Grzegorzem Sobańskim o 0.1 sekundy. Czas 14 sekund to nowy rekord GTK Streetball ! Jak się okazało konkurs nie był wcale łatwy, a kolejni uczestnicy twierdzili, że za rok będą już lepiej przygotowani. Konkurs poprowadził Marcin, który również jako support dzielnie wspierał prowadzącego, relacjonując przez mikrofon sytuację na wszystkich boiskach.

Wyniki:
Grupa A
1. Latające Wibratory 8p (+18)
2. Marchewkowe Pole 7p (+15)
3. Naprawdę Doner Nie Wie Jak 6p (+3)
4. Hiszpańska Inwizycja 5p (-7)
5. Parówy 4p (-29)

Grupa B
1. No Name 6p (+16)
2. Harlem Globtroters 5p (+4)
3. Nazwa 4p (-4)
4. Trzymaj Fason (-16)

Grupa C
1. 2000 6p (+9)
2. Wielka Kiść (+5)
3. Nowa Forma (-2)
4. Ana Terror (-13)

Grupa D
1. Blica Blajstry 6p (+14)
2. NWCSD 5p (+9)
3. Parówki W Owijkach 4p (-12)
4. Wafle 4p (-11)

Tak przedstawiały się wyniki rozgrywek grupowych. Awans wywalczyły 2 najlepsze zespoły z każdej grupy. W chwili przerwy w rozgrywkach, jako główni aktorzy wystąpili Slam Dunkerzy. Konkurs wsadów stał na niesamowicie wysokim poziomie. Ewolucje, jakich nie powstydziliby się czołowi zawodnicy tej dyscypliny, kreatywność, współpraca z kolegami, dużo zabawy, udanych i nieudanych prób - uf, było bardzo gorąco przez ten moment na boisku nr 2. Zwyciężył Sikora, drugim najlepszym dunkerem zawodów był Pepa, na najniższym miejscu podium - Maślana. Zaraz po tym przeprowadziliśmy też losowanie konkursu "PZU - Bezpieczna Jazda". Rower górski bardzo ucieszył zwycięzce! Wszyscy jednak już niecierpliwe czekali na pointe dzisiejszych zawodów czyli:

The Big Boys Play-Off

Ćwierćfinały
Latające Wibratory 7:8 Wielka Kiść
Harlem Globtroters 5:12 Bilca Bjastry
No Name 7:6 NWCSD
Marchewkowe Pole 3:7 2000

Do Final Four GTK STREETBALL GLIWICE 2011 awansowały drużyny z Katowic (Bliza Blajstry), Gliwic (Wielka Kiść i 2000) oraz Sosnowca, w połączonych siłach z Dąbrową Górniczą(No Name Team). Oto wyniki:

Półfinały
Wielka Kiść 4:6 Bliza Blajstry
No Name 10:6 2000

W ścisłym finale zawodnicy Bliza Blajstry w składzie Paweł Jankowski, Adam Marchacz, Łukasz Kosmowski i Mirosław Jesionek zagrali z ekipą grającą na co dzień w Zagłębiu Sosnowiec, reprezentowaną przez Grzegorza Zawieruchę, Artura Lewickiego, Przemysława Hauzera. Pojedynek finałowy to popis obrony w wykonaniu obydwu zespołów. Więcej umiejętności pokazali koszykarze z Katowic i to oni wygrali turniej. Dodatkowe gratulację należą się zawodnikowi zwycięskiego teamu Łukaszowi Kosmowskiemu, dzięki któremu wsparły nas firmy Kosmos Skate & Snow Shop oraz stoprocent.com. Jak widać jego zaangażowanie w koszykówkę nie przejawia się tylko poprzez czynną grę, ale i inwestycje biznesowe! Wielki Hi5 od GTK!

Finał
Bliza Blajstry 4:2 No Name

Rybnik, Czerwionka, Leszczyny, Katowice, Ustroń, Kraków, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Ruda Śląska, Zabrze, Katowice, Jaworzno, Tarnowskie Góry, Pilchowice, Tychy, Czeladź, Bytom, Racibórz, Cieszyn i oczywiście Gliwice - to miasta, z których przyjechali do nas na turniej zawodnicy. Pozdrawiamy was serdecznie i zapraszamy w przyszłym roku. Cieszymy się również z dużej ilości widzów, którzy zainteresowali się turniejem i żywo dopingowali uczestników. Was pozdrawiamy z taką samą mocą. W końcu sponsorzy, bez których zawody nie byłyby tak ciekawe, a nagrody takie fajne. Słowa uznania! At last but not least: wielka piątka dla całego sztabu pracującego przy zawodach. Wśród potu, walki i rywalizacji to koszykówka i sport okazały się największymi zwycięzcami tego turnieju, a to właśnie dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu całego GTK Team!

Data 12.06.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

GTK STREETBALL GLIWICE 2011

Po raz jedenasty oczy koszykarskiego Śląska będą skierowanę na plac Krakowski w Gliwicach. W sobotę, 11.06.2011 r., odbędzie się turniej koszykówki ulicznej, zaliczany do jednego z większych oraz starszych w kraju.

Koszykówka uliczna, czyli streetball, to wyjątkowa impreza, w której uczetniczą składy przyjaciół i znajomych. W więkoszości to legendy swoich osiedlowych boisk. Dla nich wielkie granie przed kamerami telewizyjnym jest niczym przy wsadzeniu do kosza nad kolegą z klatki na przeciwko.

Streetball to także zapach kurzu i potu. Nikt nie chce łatwo oddać meczu, nawet gdy szanse są nierówne. Żaden prezes nie utnie premii, lecz porażka w takich zawodach boli bardzo, gdyż cały rok czekasz ma rewanż.

Chcemy, by jak najwięcej atrakcji było przygotowanych nie tylko dla czynnych koszykarzy, ale i dla sympatyków sportu, kibiców. Wszystkie informację znajdują się na naszej stronie oraz na facebook'u.

Data 20.05.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

KONIEC SEZONU

7. lokatę zajęliśmy na koniec debiutanckiego sezonu na szczeblu centralnym drugiej ligi. Na zakończenie przegraliśmy w słabym stylu z Pogonią Ruda Śląska 89:93, mimo tego, że do ostatnich sekund zachowaliśmy szansę na zwycięstwo.

Na pewno czas na podsumowania przed nami, nie mniej kibice tak licznie i regularnie przychodzący na nasze mecze oczekują znacznie lepszej gry niż to miało miejsce we wczorajszym spotkaniu. Wam serdeczne dzięki za to że byliście z nami do tej pory. A to dopiero początek, przed nami gliwicki streetball, więc napewno nie pozwolimy o sobie zapomnieć!

statystyki z meczu

GTK FLUOR BRITAM GLIWICE 89:93 POGOŃ RUDA ŚLĄSKA

Data 27.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

SŁABA OBRONA=PORAŻKA NA WYJEŹDZIE

Rzeczywistość ligowa czasem okazuje się nazbyt brutalna. Przegraliśmy dziś ostatnie wyjazdowe spotkanie w tym sezonie z AZS Politechniką Czestochowa 99-95.Gospodarze tego spotkania zebrali dziś 60 piłek z tablicy w tym 20 na naszej desce czym znacznie przyczynili się do wygranej.

W naszym zespole zawiodła przede wszystkim obrona zespołowa, o czym świadczy fakt straconej tak dużej liczby punktów. 27 "oczek" rzucił dziś Łukasz Ochodek, a 23 dorzucił Łukasz Nawrot. Na szczęście liga ma również inna prawidłowość, już w sobote szansa na rehabilitację za słabszy występ i ostatni już w tym sezonie mecz z Pogonią Ruda Śląska.

Na derby zapraszamy na naszą halę o godzinie 18.30. Do zobaczenia!

AZS POLITECHNIKA CZĘSTOCHOWSKA 99-95 GTK FLUOR BRITAM GLIWICE

Data 23.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

1% - tak niewiele...

...lecz jakże dla nas DUŻO! Już teraz dziękujemy za Państwa wieloletnie wsparcie, czynną pomoc przy naszej organizacji. Robimy wszystko co w naszej mocy, by Państwa dzieci, a zarazem młodzi gliwiczanie, mogli uprawiać sport, rośli w duchu fair-play, pożytkowali swój czas w sposób pozytywny.

Chcemy robić jeszcze więcej! 1% podatku przeznaczonego na nasz klub pomogło nam wielokrotnie:

- organizować szkolenia koszykarskie dla dzieci
- tworzyć klasy sportowe
- brać udział w ciekawych turniejach
- propagować sportowy styl życia i zasadę fair-play

Nr KRS: 0000001446 - dziękujemy!

[szczegóły]
[program do rozliczeń] [video]

 

Data 22.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

KROK OD WYGRANEJ

Bardzo zacięte spotkanie zobaczyli dziś kibice na hali przy ulicy Akademickiej 26. Spotkanie zespołów z czołówki nie zawiodło. Po emocjonującej końcówce pełną pulę zgarnęli koszykarze z Kłodzka, wygrywając 68-72.

Mimo braku naszego lidera Tomka Czajkowskiego potrafiliśmy się dziś przez cały mecz przeciwstawiać drużynie walczącej o pozycję wicelidera przed fazą play-off grupy B drugiej ligi. Wyniki kwart (16:16, 21:22, 19:18, 12:16)  niech świadczą o tym jak to spotkanie było wyrównane, a końcówka mogła zakończy się zupełnie inaczej.

Żadna z drużyn w tym meczu nie potrafiła wypracować sobie przewagi większej niż 7 punktów. W 3 kwarcie Łukasz Nawrot otrzymał 5 faul, który spowodował, iż graliśmy bez nominalnego centra. Dobrze ten brak uzupełnił Paweł Juraszek zbierając 8 piłek. W końcówce była szansa na korzystny wynik, niestety Stasiu Grabiec nadepnął na linie podczas próby ratowania piłki.

Z dobrej strony zaprezentował się nasz rozgrywający Marcin Marczyk ( 22 pkt, 9 as, 6 prz, 4zb), który po pierwszym dniu 28.kolejki prowadzi w klasyfikacji na najlepszego zawodnika w naszej grupie. 17 oczek dołożył Karol Leszczyński, jednak tylko 3 w drugiej połowie.

Porażka minimalna boli najbardziej. W tym meczu zabrakło trochę koszykarskiego szczęścia, ale trzeba również pogratulować zwycięzcy Doral Zetkama za zwycięstwo w bardzo dobrym, sportowym boju. Dziękujemy wszystkim kibicom za obecność oraz przypominamy również o akcji 1% dla GTK.

GTK FLUOR BRITAM GLIWICE 68 - 72 DORAL ZETKAMA NYSA KŁODZKO

[statystyki z meczu]

Data 19.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Rzut oka na statystyki

GTK, po awansie do 2 ligi, stał się wizytówką koszykarską miasta na arenie ogólnopolskiej. Zakładając, że jest to wykładnik statystyczny dla całej lokalnej myśli szkoleniowej, można zapytać: "W czym jesteśmy lepsi, że zdarza nam się wygrywać?". Odpowiedzi poszukam w liczbach.

Atak. Uuuuuwielbiamy rzucać! 1 miejsce jeśli chodzi o łączną liczbę zdobytych punktów (2153), 3 pod względem celnych rzutów za 3pkt (197) i 5 w procencie celnych wszystkich z gry(44%). Indywidualnie Łukasz Ochodek zajmuje 9. miejsce w skuteczności zza linii 6,75m (43%). Przedsezonowe przesunięcie odległości rzutów za 3 nie spowodowała wyraźnego obniżenia formy rzutowej. Może spróbujemy tak jak w NBA?

Tablica. Gdy grasz z Gliwicami - lepiej dobrze zastaw. 2 miejsce w lidze pod względem zebranych piłek w ataku i 5 ogólnie. W tym elemencie gry ogromny kawał ciężkiej pracy wykonał Tomek Czajkowski. 1 w lidze w średniej (11,8 zb/m), zbiórkach w ataku (4,3zb/m) i 2 w obronie (7,5 zb/m). Zdecydowanie, wszelkie pochwały, co do gry naszego podkoszowego, są jak najbardziej zasłużone.

Obrona. Przechwytujemy zagrania z częstotliwością 10.3/m. Daje nam to 5 pozycje. 4 indywidualnie jest Marcin Marczyk, przejmujący posiadanie piłki średnio 2.4 raza na mecz. Do wyrażenia ogólnej opinii na temat siły naszej obrony zachęcam was, ale skoro zbieramy dużo w obronie, to nie może to wyglądać źle.

Teamwork. Pod względem dzielenia się piłką wypadamy solidnie. 14.2 asysty to 6 miejsce w lidze. W kategorii rozgrywających 11 jest Marcin Marczyk. Sama gra zespołowa, analizowanie zagrywek, współpraca w obronie to już temat na kolejny, osobny artykuł, długo po sezonie.

Na spokojnie. Statystyki GTK tutaj, Liga tutaj

Teraz, przed nami, ciężki mecz z Doralem, na który serdecznie zapraszamy.

Sobota, godz 18:00, hala OSiR, Gliwice
GTK FLUOR BRITAM GLIWICE - DORAL ZETKAMA NYSA KŁODZKO

Data 16.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

2 pkt zdobyte w Poznaniu

W ostatnim meczu tej kolejki naszym koszykarzom udało się wywieźć z Poznania 2 punkty. Po nerwowej końcówce i rzucie 3 punktowym Łukasza Ochodka, mecz zakończył się wynikiem 68:66 dla GTK. Zwycięstwo oznacza też rewanż za porażkę z I rundy.

Najwięcej punktów dla naszych zawodników zdobył Grześ Sobański (17), a aż 20 piłek udało się zebrać z tablicy Tomkowi Czajkowskiemu. Tomek jest, jak do tej pory, najlepiej zbierającym zawodnikiem naszej ligi. Niestety po nieszczęśliwym upadku i podkręceniu stawu skokowego jest bardzo prawdopodobne, że w tym sezonie już go na parkiecie nie zobaczymy. Szybkiego powrotu do zdrowia Tomek!

Za tydzień gramy u nas z Nysą (3. w tabeli). Mecz w sobotę o 18:00. Więcej informacji wkrótce, a na razie zapraszamy do zapoznania się ze statystykami z dzisiejszego meczu oraz aktualną tabelą.

AZS POLITECHNIKA POZNAŃ 66 - 68 GTK FLUOR BRITAM GLIWICE

Data 13.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

RAPORT ZDROWOTNY

Powoli zbliżamy się do końca obecnego sezonu. Za nami już 26 ciężkich spotkań ligowych, a pozostały jeszcze 4. My pomyśleliśmy, że warto przedstawić mały raport zdrowotny z tego kto nam wypadł ze składu na przestrzeni całego sezonu.

Trzeba przyznać, że pierwszy ligowy sezon na parkietach 2 ligi okupiliśmy znaczną ilości kontuzji, urazów czy też zwykłych mikro-urazów, o które w sporcie nietrudno. Na pewno wszystkim najbardziej utkwiła w pamięci niefortunna kontuzja jakiej nabawił się nasz skrzydłowy Michał Damulewicz. Złamana piszczel i strzałka to wyjątkowo nieprzyjemny uraz. Dziś Michał zaczął już jeździć na rowerku stacjonarnym, noga pomału się zrasta i liczymy że w przyszłym sezonie znów będzie nam pomagał w ciężkiej walce, przede wszystkim w obronie.

Warto przypomnieć, że sezon zaczął się od pechowego upadku Karola Leszczyńskiego i gipsu na kostce i nadgarstku. Równocześnie przyszła wiadomość że Łukasz Ochodek również opuści pierwszą część sezonu z powodu uszkodzenia kości policzkowej.

Praktycznie nie było tygodnia, żeby któryś z naszych koszykarzy nie leczył kontuzji. Po kolei byli to Łukasz Nawrot, Stasiu Grabiec, Grzesiek Sobański, Maciek Soehrich.

Na niedzielny mecz do Poznania napewno nie pojedzie z nami Paweł Szymański, który tak dobrze zaczął wchodzić do zespolu. Obecnie leczy uraz kolana, ale w przyszłym roku na pewno będzie naszym mocnym punktem. Nie pojedzie również inny młody gniewny - Hubert Klimecki, który ma problemy ze stawem skokowym. I tylko nasz kapitan Stasiu Mazanek jest jak wino...:)

Pod tym linkiem znajdziecie zdjęcia z ostatniego meczu u siebie ze Śląskiem Wrocław.

Data 09.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Wyniki 26. kolejki

Komplet wyników 26. kolejki II ligi:

Open Florentyna Pleszew - KK A-Bild Bytom 75:56
AZS KU Politechniki Opolskiej - Księżak Łowicz 52:64
GTK Fluor Britam Gliwice - WKS Śląsk Wrocław 70:85
Focus Mall Sudety Jelenia Góra - AZS Politechnika Poznań 72:59
BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. - Doral Zetkama Nysa Kłodzko 75:82
WKK Wrocław - AZS Politechnika Częstochowa 74:79
MKS Skierniewice - Pogoń Ruda Śląska 75:66
UKS Alba Chorzów - KS Pogoń Prudnik 96:90

Data 7.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

NIEUDANA INAUGURACJA STRONY

Nie udał się naszym koszykarzom mecz, w dniu kiedy mieliśmy świętować otwarcie naszej strony internetowej. Przegraliśmy na własnym parkiecie 70:85. Była to 2 porażka z rzędu, która pozbawiła nas szansy gry w play-off.

Do końca rozgrywek pozostają 4 mecze a nasza drużyna niestety poniosła drugą porażkę z rzędu. Można by rzec, że beniaminek powinien płacić frycowe za swój pierwszy sezon na szczeblu 2 ligi, nie mniej kibice mają nadzieję że sprawca największej niespodzianki w obecnym sezonie sezon zakończy jednak pozytywnym akcentem.

Kibicom dziękujemy że mimo środowych obowiązków tak licznie przybyli na halę OSIRu, a relację foto z tego meczu zobaczycie już wkrótce.

Statystyki z meczu.

Data 02.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

WRESZCIE OFICJALNIE!

Miło nam powitać na oficjalnej stronie drugoligowej drużyny GTK Fluor Britam Gliwice. Od dziś będziecie mogli na bieżąco śledzić wydarzenia związane z naszym klubem i równocześnie zachęcamy Was do aktywnego udziału w życiu klubu!

Już dziś o 18.30 na hali OSIRu mecz 26. kolejki przeciwko siedemnastokrotnemu mistrzowi Polski WKS ŚLĄSK WROCŁAW. Serdecznie zapraszamy!

Data 02.03.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Śląskie derby dla GTK!

Widzowie, którzy zgromadzili się w bytomskiej hali "Na Skarpie" byli świadkami bardzo zaciętego spotkania. Obie drużyny potrzebowały zwycięstwa i widać to było w każdej akcji tego meczu.

Pierwsza kwarta należała do gospodarzy, która zakończyła się wynikiem 23:15. Kolejne odsłony potyczki to powolny pościg gliwiczan, który zakończył się wyjściem na prowadzenie po trzech kwartach 59:57.

Ostatnią część zwyciężyliśmy 2 punktami i cały mecz 77:73.  W naszym zespole wyróżnili się: Tomasz Czajkowski - zdobywca 21pkt i 12 zb oraz Marcin Marczyk, który dołożył 19 pkt 7 zb i 6 as. Warto też wspomnieć, że obaj wymienieni gracze zagrali pełne 40 minut, ani razu nie opuszczając parkietu.

Data 20.02.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Bliżej Play-Off

Bez Staszka Grabca przystąpili do spotkania przeciwko jeleniogórzanom nasi seniorzy. Mecz był bezpośrednią walką o miejsce wśród 4 najlepszych zespołów, które premiować będzie grą w Play-Off.

Bez wątpienia był to jeden z najlepszych meczów naszego zespołu. Od pierwszej do ostatniej minuty ciężko było wytypować zwycięzce tego spotkania. Po pięknej, sportowej walce i emocjach, przez pełne 40 minut, okazaliśmy się lepsi o 5 "oczek".

GTK Fluor Britam Gliwice - Focus Mall Sudety Jelenia Góra 75-70 (14:16, 20:22, 19:15, 22:17), punktowali dla nas: Klimecki 0, Juraszek 0, Soehrich 0, Sobański 16, Czajkowski 10, Mazanek 7, Marczyk 7, Nawrot 9, Leszczyński 10, Podulka 3, Ochodek 6, Szymański 7

Data 6.02.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

2 pkt do szczęścia

Spotkanie dwóch czołowych ekip grupy B II ligi może nie było porywającym widowiskiem, ale trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Bardzo niewiele zabrakło do pełni szczęścia jednak to ostrowianie okazali się lepsi.

Gliwiczanie wygrali pierwszy pojedynek na własnym parkiecie i także w Ostrowie Wielkopolskim zamierzali odnieść sukces i to oni zdobyli pierwsze 5 punktów w meczu. Miejscowi szybko jednak odrobili straty i zdołali jeszcze w pierwszej kwarcie uzyskać 11 "oczek" przewagi - 23:12.
Później ostrowski zespół na prowadzeniu utrzymywał się dzięki skutecznej grze z obwodu Marcina Kałowskiego. Skrzydłowy "Stalówki" już do przerwy na swoim koncie miał 5 "trójek".

Duże znaczenie dla losów spotkania mógł mieć początek ostatniej odsłony meczu. W ciągu 34 sekund zespół GTK został ukarany dwoma przewinieniami technicznymi. Kolejno z decyzjami arbitrów nie zgadzali się Łukasz Nawrot i trener Jacek Adamczyk. 4 rzuty wolne na punkty zamienił Kałowski, a na dokładkę celnie trafił zza linii 6,75 m niemal przez ręce Karola Leszczyńskiego. Ostrowianie prowadzili wtedy 64:53.Taki przebieg jednak nie zniechęcił koszykarzy GTK, którzy wzięli się do roboty i celnymi trafieniami z dystansu doprowadzili do stanu 73:72. Nerwową końcówkę lepiej wytrzymali gospodarze, kilka ważnych piłek w obronie złapał Kamil Sierański i BM Węgiel Stal zwyciężył 84:80.

BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. - GTK Fluor Britam Gliwice 84:82 (23:16, 17:19, 17:18, 27:29)

GTK: Grabiec 22, Marczyk 18, Nawrot 12, Leszczyński 10, Czajkowski 8, Szymański 7, Ochodek 5, Mazanek 0, Podulka 0.

Data 30.01.2010

gliwickie towarzystwo koszykówki

Porażka w Skierniewicach

Słaba trzecia kwarta, nie najlepsza skuteczność rzutów oraz obrona były przyczynami porażki naszych seniorów w Skierniewicach. Co prawda do przerwy prowadziliśmy 6 punktami ale strata 16 punktów z trzeciej kwarty okazała się decydująca i nie do odrobienia.

Dobre zawody w wykonaniu Stanisława Grabca oraz Tomasza Czajkowskiego nie wystarczyły do odniesienia zwycięstwa

MKS Skierniewice - GTK Fluor-Britam Gliwice 99-89 (27:24, 13:22, 36:20, 23:25)

Punkty zdobywali: Grabiec 19, Juraszek 0, Soehrich 0, Czajkowski 22, Mazanek 4, Marczyk 11, Nawrot 7, Leszczyński 9, Podulka 0, Ochodek 15, Szymański 2

Data 24.01.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Seniorzy zweryfikują swoje możliwości

Czas koszykarskiej próby i weryfikacji własnych możliwości czeka naszych koszykarzy podczas najbliższych spotkań. W kolejności zagramy ze Skierniewicami (niedziela 23.01, wyjazd), WKK Wrocław (środa 26.01 u siebie), Ostrowem Wlkp. (29.01, wyjazd), Jelenią Górą (05.02, u siebie) i Pleszewem (09.02 na wyjeździe) czyli zagramy z drużynami ze ścisłej czołówki grupy B II ligi.

Nie umniejszając rangi pozostałych spotkań, liga jest niezwykle wyrównana i każda kolejka przynosi niespodzianki, możemy spokojnie stwierdzić, że najbliższe mecze dadzą nam odpowiedź w jakim miejscu koszykarskiej hierarchii znajduje się nasz klub. Pierwsze spotkanie z MKS Skierniewice wygraliśmy we własnej hali 93-81 ale jeszcze na początku czwartej kwarty prowadzili goście, spotkanie w Skierniewicach łatwe więc nie będzie.

Oprócz naszego spotkania dojdzie do innego meczu na szczycie tabeli, lider z Pleszewa podejmie bowiem BM Węgiel Stal Ostrów Wlkp. i jak przystało na koszykarskie derby Wielkopolski będzie to prawdziwa koszykarska wojna. Trzymamy kciuki za naszych chłopaków.

Data 22.01.2011

gliwickie towarzystwo koszykówki

Zwycięstwo w cieniu kontuzji

Kolejny dobry mecz rozegrali nasi seniorzy w sobotni wieczór przeciwko Albie Chorzów, która w gliwickiej hali OSiR w zameldowała się w najsilniejszym składzie. Dobrze świadczy to o poziomie chorzowskiej medycyny, wszak wielu koszykarzy było jeszcze w czwartek „w stanie nie nadającym się do gry", jedynym nieobecnym był trener chorzowian.

Mecz od samego początku ułożył się dla nas bardzo dobrze, skuteczne akcje w ataku i niezła obrona w drugiej kwarcie spowodowały, że już do przerwy prowadziliśmy 24 punktami. Druga odsłona meczu była już nieco słabsza w naszym wykonaniu ale wynik był cały czas pod naszą kontrolą co przełożyło się na pewną wygraną. Co ważne w spotkaniu tym dobrze zagrał cały zespół i każdy kto pojawił się na parkiecie wnosił jakieś pozytywne elementy.

Niestety mecz ten miał także i bardzo przykry epizod, podczas jednej z akcji Michał Damulewicz złamał nogę i został odwieziony do szpitala, dołączył on tym samym do kontuzjowanych wcześniej Szklarza i Sobańskiego.

Po tym spotkaniu zespół nasz awansował na 4 miejsce w tabeli, za tydzień jedziemy do Skierniewic na niezwykle ważny mecz.

GTK Fluor-Britam Gliwice - Alba Chorzów 91-71 (34:24, 23:9, 16:22, 18:16)

GTK: Stanisław Grabiec 3, Paweł Juraszek 6, Grzegorz Podulka 2, Łukasz Nawrot 12, Tomasz Czajkowski 12, Stanisław Mazanek 7, Łukasz Ochodek 4, Marcin Marczyk 18, Karol Leszczyński 17, Michał Damulewicz 7, Paweł Szymański 3, Hubert Klimecki 0

Data 18.01.2011

sponsorzy


FLUORBRITAMEFLUM GLIWICEINTER-CARALIANZPOLTINGCARBOMARKETMARKANGISMO